Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana) cz. 25

Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana) cz. 25Marta droczyła się. Trzymała za spódnicę, żeby nie wpuścić tam Antosia. Jednak oczywiście chciała przegrać tę batalię. Patrzyła na głupawą minę młodego strażaka, z jednej strony krępującego się, z drugiej popędzanego przez Mietka, a także przez zapalczywe, młodzieńcze pożądanie. Dlatego jego dłonie powoli sunęły po udzie kobiety. Gdy minęły koronkę pończoch i wjechały na gołe, mokre ciało, nauczycielka podniosła jeszcze większe larum:
- Ach nie... Antosiu... cóżże czynisz...
Lecz teraz już nawet wołami nie odciągnąłby hożego junaka. Wkrótce sięgnął przemoczonych majtek.
- Nie... nie... proszę... Antku... tak nie można...
Historyczka udawała, że próbuje się wyrwać, ale potężny uścisk Mieczysława, trzymającego za nadgarstki, nie rokował najmniejszych szans powodzenia.
- No młody... opowiadaj! Nasza paniusia ma mokro między nogami?
- Jak panu nie wstyd... - wzdychała ku niebu upokorzona belferka.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 171 słów i 975 znaków, zaktualizowała 15 kwi 2020.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    - Ach nie... Antosiu... cóżże czynisz...  - jak na Was panowie działają takowe protesty?

  • enklawa25

    @Historyczka motywują nas do dalszego rozwoju sytuacji