Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana) cz. 27

Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana) cz. 27- Aaaa... aaaaa... - nauczycielka pojękiwała.
Strażak wprzódy lizał po wierzchu, tak, jakby chciał wchłonąć całą wilgoć, potem, stopniowo, zaczął zagłębiać się coraz bardziej w rowek, przyprawiając nauczycielkę o dreszcze.
- Aaaaa... achhh! - postękiwała zrazu cicho, lecz im głębiej w sobie czuła ozór mężczyzny, tym głośniej pojękiwała. - Aaaaa! Aaaaaa!
Nie spodziewała się, że aż tak dogłębnie wniknie w nią język Mieczysława. Zaczęła wić się, jak w transie.
Podniecony pożarnik wreszcie odstąpił, ale myliłby się ten, kto uznałby, że wyciągnięcie głowy spod  spódnicy, oznacza danie spokoju.
- Paniusiu... w naszej robocie najważniejsza jest praca pompy, ale, żeby pompowała, napierw trza zassać! To do dzieła!

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 137 słów i 774 znaków, zaktualizowała 15 kwi 2020.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    A jak na was panowie działają postękiwania kobiety???

  • enklawa25

    @Historyczka bardzo pobudająco i motywują do jeszcze większego wysiłku