Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana) cz. 32

Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana) cz. 32Marta zamarkowała próbę ucieczki, ale strażak szybko chwycił ją za ramię. I tak w jednej ręce trzymając swoją sikawkę, w drugiej dziewuchę, zmierzał w stronę wersalki.
– Nie, nie… – biadoliła dziewczyna. – Antosiu… ratuj mnie… proszę… przecież byłam twoją nauczycielką… nie pozwól, żeby ten pan pohańbił moją cześć niewieścią…
Młody junak miał zagwozdkę: z jednej strony, lojalność wobec towarzysza, z drugiej rycerskie zapędy. Zastanawiał się czy błagania historyczki to szczera prośba, czy babska gierka…
Zwyciężyła trzecia siła: podniecenie. Scena z wleczoną, na wpół obnażoną, nauczycielką wprawiała go w stan najwyższej ekscytacji. Chciał zobaczyć finał. W tym celu nawet ukuł naiwną teoryjkę.
– Pani Marto… uwielbiam panią… ale… taka tradycja… samotna panna… w pani wieku… przynależy się zasłużonemu strażakowi…

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 139 słów i 916 znaków, zaktualizowała 15 kwi 2020.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    A Ty, co byś zrobił na miejscu Antosia, słysząc takie słowa byłej nauczycielki - – Antosiu… ratuj mnie… proszę… przecież byłam twoją nauczycielką… nie pozwól, żeby ten pan pohańbił moją cześć niewieścią…