Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana) cz. 35

Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana) cz. 35A był na tyle długi, że mógłby penetrować dalej… Zdawało się, że dno pochwy nie stanowi dla niego żadnej granicy… Nauczycielkę to ogromnie rozpalało. To, że czuje się niczym nadziana na pal… Jak Azja Tuchajbejowicz… Ale Azja na pewno nie miał tak grubego  pala…
O dziwo, potężnie podniecało ją, że nie ma żadnego zabezpieczenia. Jak również to, że był zwierzęcy i dziki. Do tego stawał się wulgarny.
– No i co cipko? Ciasna? Oszukiwałaś… już ci ją trochę jakieś fagasy rozepchały!
Martę to również kręciło: sugestia, że jest łatwiejsza niż twierdziła.
– Ochh… ochhh… – wzdychała nie próbując się tłumaczyć.
– Ale tę Wielkanoc popamiętasz bardziej niż tą w Ziemi Świętej! Bo zostaniesz porządnie prześwięcona! I... przepchana!

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 137 słów i 807 znaków, zaktualizowała 15 kwi 2020.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    Czy uważacie panowie, że ta średniowieczna tortura - nadziewanie na pal - nie była zbyt okrutna?