Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana) cz. 37

Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana) cz. 37Miecio czuł się ukontentowany. W pełni kontrolował sytuację. Ale spełnienie odczuwała też historyczka, stając się skrajnie uległą…
Mieczysław nie na darmo nosił odznakę wzorowego strażaka. Jego moce zdawały się być niewyczerpane. W przeciwieństwie do nadwątlonych sił potwornie skrzypiącej wersalki, konkurującej z Martą na decybele.
– Aaaaa… Panie Mietku… wyeksploatuje mnie pan do cna… aaaaa…
– Sama się o to prosiłaś! Wystroiłaś się po to, żeby ci nie przepuścić! Chciałaś dać… to teraz masz to co chciałaś… chciałaś się puścić! Od początku… Przyznaj to dziwko! – Znów ciężki taran uderzył w dno pochwy.
Zmuszanie do uległości, do takich wyznań, rozpalało Martę do granic.
– Taakk… ach… chciałam dać…
– Powtórz to suczko! Pełnym zdaniem.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 135 słów i 830 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    – Aaaaa… Panie Mietku… wyeksploatuje mnie pan do cna… - a co wy panowie na takie wyznania?