Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana cz. 13)

Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana cz. 13)Marta z żalem, choć ukrywanym, przyjęła przytyk do jej wieku i panieństwa. W tej konserwatywnej wiosce uchodziła za starą pannę.

Nalewka była mocna, ponad osiemdziesięcioprocentowa. Mężczyźni jednym haustem opróżnili szkło.
– Oj, mocne winko! Mocne!
– To ja podam jeszcze ciasteczka…

Marta sięgnęła do niskiej szuflady, wypinając przed nimi pupę. Rozkloszowana spódniczka uniosła się nieco i mężczyźni dostrzegli koronkowe manszety pończoch. Równie erotyczny widok, podziałał na nich piorunująco. Tymczasem Marta długo szukała ciasteczek w szufladzie, coraz bardziej się wypinając.
Ależ to przyjemne… Być przed nimi tak wypiętą… Eksponować wydatny, ale jednak zgrabny tyłek… Stoję tak przed nimi, jakbym się sama prosiła… Ciekawe co widzą? Spódniczka jest sztywna… więc mogli zobaczyć koronkę pończoch…
Strażacy jakby czytali w jej myślach.
– Ja nie mogę! – dyszał Antoni. – Ale ona ma na sobie pończoszki…
– Takie seksowne cóś to noszą chyba tylko cichodajki… żeby był dostęp do piczki… – szeptał starszy strażak.

Marta słyszała te szepty doskonale. Noszą tylko dziwki – sama nie wiedziała dlaczego te słowa podekscytowały ją jeszcze bardziej.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 200 słów i 1251 znaków, zaktualizowała 8 kwi 2020.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • enklawa25

    :zakochany: super  :zakochany: