Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana) cz. 29

Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana) cz. 29- Damulko, nie igraj z nami! Zwyczaje wielkanocne to świętość. Oblaną dobrze pannę czeka pomyślność. Nie odpłacaj nam się niewdzięcznością!
Marta nie byłaby sobą, gdyby nie próbowała się jeszcze przekomarzać.
- Panowie... ja wysoko cenię tradycję... ale... chyba nie można porządnej niewiasty nakłaniać do tak zawstydzających uczynków...
Jednak, widząc srogi, złowrogi wręcz wzrok Mieczysława, skapitulowała niemal natychmiast.
- Ach... cóż... biedna ze mnie dziewczyna... widzę, żem przyparta do muru... wobec tak bezlitosnego dyktatu, mogę jedynie ulec...
Nic nie podniecało jej bardziej, jak takie właśnie sytuacje przymusu, uciemiężenia. Znalazła się w swoim żywiole.
Udając, że robi to wbrew sobie, chwyciła "sikawkę" Antka i ujęła ustami. Delikatnie obejmowała czubek, obchodząc się z nim jak z jajkiem.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 143 słów i 874 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    No właśnie panowie, jak wy lubicie - delikatnego obchodzenia się, jak z jajkiem?

  • enklawa25

    @Historyczka to zależy czasem szybko a czasem wolno i łagodnie