Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana cz. 4)

Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana cz. 4)– Ha ha ha! Ale my tu gadu, gadu, ale najprzódy, to nasza powinność… – Mówiąc to, wyjął sikawkę w kształcie jaja wielkanocnego. – Od kiedy Żydy polały Matkę Boską, od wtedy jest zwyczaj, żeby oblewać panny na wydaniu!
Martę niezmiernie ekscytowała sytuacja. Rozpoczął się ceremoniał. Strumień wody, niby przypadkiem, trafił wprost na jej piersi, choć przy okazji ochlapał także twarz.
– Oj! Ojej! – piszczała dziewczyna czując zimną wodę. Nie potrafiła ukryć emocji. – Ojej… panowie, urządziliście mi miss mokrego podkoszulka!
Mężczyźni przypatrywali się jak cieniutka bluzeczka przylega do biustu. Dostrzegli wyraźnie wzór bogatej koronki stanika, a także rysujące się ciemne zarysy aureoli brodawek.
– W takim konkursie pani na pewno by wygrała!
– Ależ dlaczego ja? – filuternie dopytywała kobieta, świadoma swych atutów.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 137 słów i 893 znaków, zaktualizowała 8 kwi 2020.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • enklawa25

    :zakochany: nieźle