Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana) cz. 30

Wielkanoc. Marta i strażacy. (Wersja ilustrowana) cz. 30- I jak ci się widzi paniusiu Antosiowy wężyk?! Bierz głębiej! Ssij!
Marta, z ociąganiem, spełniała polecenia. Połykała męskość młodziana i zasysała ją.
Jej były uczeń czuł się jak w niebie. Zresztą ku niebu wznosił oczy, jakby dziękując za świąteczny prezent. Gdy spuszczał wzrok niżej, obserwował klęczącą przed nim nauczycielkę, w tej jakże miłej pozycji dla niego, robiącej mu "dobrze" ustami i... nie dowierzał temu widokowi.
Kobieta zaskoczyła się tym, że tak bardzo podnieca ją robienie loda swojemu byłemu uczniowi. Jego męskość wydała jej się tak słodka, niezwykle prężna, że coraz łapczywiej ją ssała. Próbowała ją połykać, gdy przerwał to starszy strażak. Mietek wręcz nie mógł doczekać się swojej kolejki.
- Dosyć tego dobrego gówniarzu! Gra w kolejarza ma swoje prawa. Starszeństwo daje mi większe prawa.
Marta ledwie się zorientowała, a miejsce małego, zgrabnego członka zajęła wielka pyta starego. O wiele mniej delikatnego w obejściu strażaka, który chwycił ją brutalnie za głowę i wbijał swą męskość najgłębiej jak mógł. Kobieta zaczęła się krztusić.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 212 słów i 1173 znaków, zaktualizowała 15 kwi 2020.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    A według was panowie, jak powinno przebiegać owo "robienie dobrze ustami"?

  • enklawa25

    @Historyczka dokładnie tak jak na tej pięknej fotce dołączonej do tego arcydzieła które udostępniłaś