For you here and now: Stay cz.2

For you here and now: Stay cz.2-Nie bedziesz ze mnie zadowolna- zacząłem- Wczoraj sie upilem. Nawet bardzo. Alex i Ewelina wyniesli mnie z baru. Przepraszam za to i za to, że zrobię to jeszcze raz. Po prostu...Tak trudno jest bez Ciebie. Wiem , ze to nie jest wytłumaczenie, ale tylko takie mam. Po zakończeniu studiów  jechać w trasę. Mam nadzieję, że sie obudzisz do Tego czasu i wszystko bedzie dobrze. - położyłem sie obok niej uważając na nią. Wtulilem twarz w jej policzek. - Obudź się. - szepnalem i sie rozplakalem po raz kolejny jak dziecko. - Obudź sie proszę bo bede tak płakał cały czas. Wiem , że chciałabyś to zobaczyć. Posmialabys sie ze mnie. Dorian Collins płacze jak dziecko. - Nic. Śpi. Dalej.  
Polezalem jeszcze chwilę. Pocalowalem ja na pożegnanie i wyszedłem z sali
- Gdzie idziesz!?- krzyknął Alex , gdy go minalem.  
-Napić sie. I nawet kurwa nie próbuj mnie zatrzymywać.  
- Ona nie byłaby zadowolona i dobrze o Tym wiesz ! - zatrzymałem sie i Odwróciłem do niego.
- Wiem. Jak widzisz ona jest w śpiączce d kurwy nędzy! Więc nie moze mi zabronić! I ty także. - Odwróciłem sie i wyszedłem z szpitala

Alex.
Pojechałem do rodziców Doriana. Muszą wiedzieć co sie z nim dzieję. Jeżeli ktoś go nie zatrzyma znowu będzie pić. Juz to robi. Znowu pije. Tak jak na początku.  
Zaparkowalem pod domem i wyszedłem z samochodu.  
Zapukalem do drzwi a po chwili otworzył mi Sean.  
- Dorian? - kiwnalem głową. Wpuścił mnie i skierowaliśmy sie do salonu. Byli nawet rodzice Martyny.  
-On pije. Nie Wiem co mam robić. Było dobrze i znowu zaczął - powiedziałem.  
- Wiemy. Mieliśmy do was właśnie dzwonić- pokazała mi gazetę. Na jednej stronie był totalnie pijany Dorian i Ewelina. Artykuł był długi. Opisywał wypadek dziewczyn i 6 miesieczne życie Doriana po wypadku.  
- Co mam robić? Nie chciał jechać dzisiaj do szpitala. Zabrałem go bo myślałem , ze mu to pomoże, ale wyszedł znowu przybity i krzyczał, żebym go nie zatrzymywał.  
- Nic. Nie możemy mu zabronić. Nie będzie słuchał. Jedynie o co mogę was poprosić to, żebyście byli z nim teraz. - kiwnalem głową i wyszedłem z ich domu.  
Po drodze do baru gdzie myślę, że bedzie Dorian zadzwoniłem do chłopaków. Akurat sa w hali wiec pójdą do niego.  

Kiedy wszedłem do baru to chłopaki już tam byli. O dziwo Dorian nie był tak bardzo pijany. Usiadłem obok nich. Nikt nic nie mówił.  
- Nie mogę się upić.- powiedział nagle dorian. Spojrzałem na niego- Wypilem już 8 szklaneczke i nie jestem pijany.Najgorsze jest to , że jestem zły. Zły , że zacząłem znowu pić.  
-Więc moze juz dosyć? - zapytal Aaron.  
- Chyba tak. Chyba.
- Odwioze Cię do domu. - powiedziałem. - Jutro o 6 rano w busie. - dodałem i wyszedłem z Dorianem.  
- Jakim busie?  
- Jedziemy do Bristolu. Na koncert. Pamietasz?- nie pamiętał.  
- Nie pamietam bo nie wiedziałem.  
- Wiedziałeś. Tylko tak słuchałes.  
Odwiozlem Doriana pod dom i zapytałem  
- Nie bedziesz pil?  
-Nie bede. Dzięki. Do jutra
- Do jutra. - odpowiedziałem. Jakoś mu nie wierzyłem. Dorian wyszedł z samochodu a ja pojechałem prosto do Eweliny. Nie spodziewa sie mnie , ale powiem , że chcę pogadać o czymś tam. Mój telefon zaczął dzwonić wiec odebrałem na głośno mówiący.  
- Hej Alex. Może powtórka dzisiaj?- Caitlin. Nie ma mowy. Przyczepila sie do mnie i nie chce odczepic.  
-Sorry, ale mam dziewczynę. Cześć- rozlaczylem sie. Nie mam ochoty na szybkie numerki.    
Podjechalem pod dom. Światła jeszcze sie palily wiec to oznacza , że nie śpi.    
Zaparkowalem samochód i wysiadlem z niego. Podszedłem do drzwi i zapukalem.  Po chwili otworzyła mi Milena.  
-Jest Ewelina?  
-Tak. Wejdź. Na górze. Drzwi po prawej stronie. -kiwnalem głową i wszedłem na piętro. Otworzyłem odpowiednie drzwi cicho i zajrzalem. Leżała na brzuchu , w uszach miała słuchawki i pzegladala cos na laptopie.  Podszedłem i Dotknąłem jej ramienia. Odwróciła głowę i spojrzała mi prosto w oczy. Wyjela słuchawki z uszu  
- Co ty tutaj robisz?  
- Przyszedłem po prostu.  
- Okej. - okej? Nie wygania mnie? Dziwne. Usiadłem obok niej na łóżku. Jezu jaką ja mam ochotę ją pocałować. Położyła sie na plecy i spojrzała na mnie.  
- Więc?  
- Musimy sobie coś wyjaśnić. - powiedziałem i położyłem się obok niej - Nie chcę Cię wykorzystać jak myślisz. Naprawdę. Nie wykorzystuje dziewczyn. Nie jestem taki jaki był Dorian.  
-Wiem. - powiedziała w końcu. - Przepraszam. Po prostu zachowywałes sie jak dupek w Tym sklepie a później też.  
- Dobra przyznaję bez bicia. Byłem nacpany. A , gdy jestem nacpany nie myślę normalnie. Nie powinienem Cię klepać w tyłek.  
- Cpasz?- zapytała zaskoczona. Podniosła się trochę i teraz była na przeciwko mojej twarzy. Złapałem ją za kark i przyciągnąłem delikatnie do siebie. Jeknela , gdy moje wargi dotknęły jej. Cholernie cudowne uczucie. Rozchylilem wargi i przejechałem językiem po jej ustach prosząc o dostęp. Na szczęście bardzo szybko go dostałem, bo po chwili nasze języki sie spotkały.  
-Czekaj - szepnela odsuwajac sie ode mnie. - Nie odpowiedziałeś na pytanie.  
- Czasami. - westchnąłem widząc jej mine- No tak...to problem. I teraz co? Nie bedziemy sie spotykac przez to tak ? - czekałem na odpowiedź, ale ona nie nadeszła. Wstałem z łóżka i skierowałem sie do wyjścia.   Zanim wyszedłem Odwróciłem się do Eweliny. - Ja naprawdę chciałbym sie z Tobą spotykać. Ciągle masz jakiś problem. Nie rozumiem Cię. Nie bede sie za Tobą uganial. Robie to od kilku miesięcy i nie zamierzam dalej Tego robić. - skończyłem i wyszedłem z jej domu. Chyba nie byłem za ostry?  

Dorian.  
- O której wrócimy?- zapytałem, gdy byliśmy juz w połowie drogi do Bristolu.Miałem kaca. Miałem juz wczoraj nie pić , ale to zrobiłem.      
- Dzisiaj nie wracamy.  Koncert jak wiesz , jest o 20. Wczesniej mamy rozdawanie autografow. Potem jedziemy do Hotelu.- odpowiedział Ryan. Kiwnalem głową.  
- Przebierzemy sie wcześniej?- zapytałem bo miałem na sobie dresy czarne i w tym samym kolorze bluzę.  
- Jasne. Ryan jak tam Jane?
- Dobrze. - kłamca.  
- A Milena?- zmieszal sie. I tu go mam- Dobra to teraz powiedz jakim kurwa cudem z nią jesteś? - zapytałem w końcu.  
- Bo kocham Jane.  
- Pierdolenie. Ta modliszka ciągnie od Ciebie kase. Do tego Cię zdradza. Nie wierzę , że tobie to nie przeszkadza.  
-Dokładnie- potwierdził Alex i Aaron.  
-Nie wiem czemu jej nie zostawię.  
-Wiesz, ale nie chcesz powiedzieć. - stwierdziłem.  
-Jezu dobra. Mógłbym ją zostawić i spróbować z Milena, ale wiem , że ona by nie chciała być ze mna. - zasmialem sie.  
- Dlaczego tak myslisz?
- Bo ona sie z kimś spotyka. Jesteśmy przyjaciółmi i gadamy o takich rzeczach.- Nie widziałem, że Milena się z kims spotyka.  
-Moim zdaniem i tak powinieneś z nią zerwać Ryan.  
- Tak zrobię. Jak wrócimy.  

Rozdawanie autografow zawsze bylo fajne. Tylu ludzi. Miłe slowa kierowane w naszą stronę. Robienie sobie zdjęć. I co najfajniejsze było dzisiaj ?  
To , że dzisiaj każda osoba mówiła " Modle sie za Martyne" i to było coś.  
Dziekowalem i czułem sie lepiej. Lepiej bo każdy o niej myśli. I mam właśnie nadzieję, że ona sie obudzi. Na pewno. Ja w to wierze i oni w to wierzą.  

Martyna.  
Jest tak jasno. Gdzie ja jestem? Rozglądam się. Sala. Jestem w szpitalu? Po co? Mam taką ciężką głowę. Nikogo tu nie ma.  
-Panie Dotkorze!- usłyszałam. Nie rozumiem o co chodzi.  
-Dzień Dobry. W końcu sie Pani obudziła. - to lekarz. Czekali az sie obudze?-Proszę powiedzieć jak sie Pani nazywa?  
-Martyna Kołodziej- powiedzialam zaczerpniętym głosem.  
-Dobrze. Wie gdzie pani jest?  
- W Londynie. W szpitalu- po co te wszystkie pytania?  
- Proszę patrzeć na palca. - pokazał mi palca i ruszal w nim w prawo i w lewo.   - Bardzo dobrze. Zabierzemy Panią na badania i powiadomimy Pana Doriana i resztę rodziny- Dorian!?

Dorian.  
Koncert właśnie sie kończył. Konczylem właśnie śpiewać Stay. Widziałem jakieś zamieszanie przy wejściu na scenę. Skończyłem śpiewać i pozegnalem sie z widowania.  
Zeszlismy ze sceny i byłem zmęczony , le i szczęśliwy. To był udany koncert.  
- Co sie dzieję- zapytałem, gdy mój manager patrzył na mnie z uśmiechem.  
-Obudziła sie. Dzwonili właśnie. Chcą żebyś przyjechał jak najszybciej. - Nie dowierzalem. Obudziła sie. Martyna sie obudziła. O Moj Boże.
-Stary. Rusz sie. - pociągnął mnie Aaron za koszulke.  
Po dwóch godzinach byliśmy w szpitalu. Bieglem jak głupi do sali Martyny. Nie moge w to uwierzyć. Musze zobaczyć jej oczy , żeby uwierzyć. Zatrzymałem się pod salą i uspokoilem oddech.  Nacisnalem klamkę i wszedłem do sali. Spała, ale w inne pozycji niż zwykle. Na boku. Czemu sie tak denerwuje? Podszedłem do łóżka i położyłem sie za nią. Nie chciałem zasnąć, ake2 byłem taki zmęczony, że oczy same sie zamknęły.

Obudziło mnie wiercenie się Martyny. Otworzyłem oczy i spojrzałem wprost jej zielono niebieskie. Uśmiechała się.  
- Hej- szepneła a jej głos to muzyka dla moich uszu. Całe napięcie. To wszystko , yeb strach ktory towarzyszył mi każdego dnia , opuścił mnie. Rozplakalem się i przyciągnąłem ją do siebie. - Ale z Ciebie beksa- powiedziała z żartem. Zasmialem się.  
-Ostatnim czasem sobie trochę poplakalem. Ciesze sie , że już wróciłaś do mnie.- dalej nie wypuszczalem jej z ramion.  
- Ja też. Choć nie sądziłam , że tak długo Bylam w śpiączce.  
-Gdy wszystko będzie w porządku zabieram Cie do domu. - Odsunalem sie trochę od niej. Wziąłem jej twarz w dłonie i pocalowalem. Boze jak wspaniale.- Tak bardzo za Tobą tesknilem skarbie. Przepraszam , że mnie nie było , gdy sie obudziłas
- Nic sie nie stało. Lekarz mówił , że grasz koncert. Musisz mi2 dużo opowiedzieć. - Dziękuję Boże.  

- Piszą o mnie ?- zapytała Martyna dwa dni później. Akurat czytała cos w gazecie. Zmarszczylem brwi i sięgnąłem po szmatlawiec.  

" The Suburbs znowu szczęśliwy. Ukochana wokalisty grupy obudziła sie ze śpiączki. Prawdopodobnie teraz wszystkie koncerty zostaną odwołane, podaje źródło. Martyna Kołodziej (20l.) sześć miesięcy temu miała wypadek wraz z Oliwia Nowińska (21l.) , dziewczyną Aarona Mayera, basisty zespołu. Niestety kobieta zapadła w śpiączkę i lekarze nie wiedzieli kiedy sie obudzi, ale nadszedł ten czas. Gdy The Suburbs grało znakomity , swoją drogą koncert w Bristolu , Martyna wybudziła sie ze śpiączki. Dorian Collis zjawił sie w szpitalu w Londnie po 2h. Fani a także i my cieszymy się z powrotu Martyny. Przypomnijmy słowa ktore na każdym koncercie mówił Dorian Collins.  
" Jak wiecie moja ukochana dalej słodko spi w sali szpitalnej. Proszę pomodlcie sie za jej powrót. " - Fani w całej Anglii a także Europie modlili sie za powrót dziewczyny. Po każdym koncercie na Facebooku, Twitterze czy Instagramie , pod zdjęciami THE SUBURBS z koncertu , bylo tysiące komenatrzy typu "Pray for Martyna" "StayMartyna" . StayMartyna było odniesieniem do piosenki "Stay" która swoją drogą, była wyświetlona na Youtube 75.000.000 razy. Piosenkę napisał Dorian Collins , dla swojej dziewczyny. Cieszymy sie z powortu i życzymy Wszystkiego Dobrego.


- To gazeta oni wiedza wszystko. Nie przejmuj się. - powiedziałem.  
- Chciałabym usłyszeć tę piosenkę. - Uśmiechnąłem sie.  
- Usłyszysz. Niebawem. - położyła się i patrzyła w sufit.  
- Czuję sie dziwnie. - wstałem zaniepokojony. - Nie w ten sposób. - odetchnąlem - 6 miesięcy mnie tak jakby nie było. Czuje sie z Tym dziwnie. Milena wzdycha do Ryana. Aaron jest z Oliwia. Alex... Alex i Ewelina to...trudna sprawa. Ty konczysz studia. Jesteście znani w całej Europie. Mama mieszka w Londynie z Ojcem. O czymś jeszcze nie wiem? - pomyślałem chwilę.  
- Chyba już wszystko wiesz. Tak naprawdę wiele sie nie wydarzyło skarbie.  
-I mamy dom.  
- Tak. Wynajalem. Jeżeli nie...
- Chce. Za dużo czasu straciłam. Wypadek mialam 29 września a jest 31 marca. - ukryła twarz w dłonie - Tyle czasu Dorian. - przutylilem ją do siebie.  
- Ważne , że już jesteś. - do sali wszedł lekarz na ktorego swoją drogą czekałem. - Kiedy mogę ja zabrać do domu ? - zapytałem.  
- Jeżeli badania wyjdą dobrze to już jutro rano. Jak sie Pani dzisiaj czuje? - zwrócił się do Martyny.  
- Dobrze. Nie chce mi sie już tutaj leżeć- odpowiedziała. Nie dziwilem sie jej.  Lekarz sie zasmial.  
- Okej. Muszę iść dalej. Gdyby coś sie działo , proszę wołać- lekarz wyszedł.  
-Kiedy masz koncert? - zapytała.  
- Nie wiem. - nie wiedziałem. Naprawdę nie wiedziałem. Na razie chce być tylko przy niej.  
------
Następna w sobotę lub niedzielę.  
Pozdrawiam
Aria xx

Aria

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2389 słów i 12817 znaków.

21 komentarze

 
  • Bshsh

    Dasz kolejna? Proooosze

  • Edma

    kiedy kolejna ?

  • Tessiak

    Kiedy to czytałam jechałam autobusem. I w środku podróży łzy zaczęły się lać tak, jakby to był wodospad. Piękne. Dobrze, że Martyna wróciła :)

  • Malineczka2208

    Boże cudowne, aż się popłakałam. <3 Uwielbiaam, całe szczęście że się obudziła <3 :)

  • Kamilka889

    Popłakałam sie

  • Misiaa14

    Boże ja już nie mam słów na to opowiadanie uwielbiam kocham piszesz tak dobrze ojejuś; -; naprawde to co robisz jest cudowne rób to tak długo jak będziesz mogła :) :*

  • Alex97

    Mega jak zawsze <3

  • niezgodna

    Napisać że to opowiadanie jest cudowne, piękne, genialne, świetne, super ... to napisać za mało. To opowiadanie jest więcej niż idealne. To jest najlepsze opowiadanie jakie kiedykolwiek czytałam i bedę czytać.

  • Ona18

    O matko wkońcu! :yahoo:

  • andzelika

    W końcu sie obudziła :D cudowny jest ten rozdział

  • Tosia12283

    Cudownie <3

  • Pina

    Super część  :yahoo:

  • Urwisek

    Boże nareszcie <3  
    Cudowne  :jupi:  :bravo:  
    Czekam na kolejną :kiss:

  • Vinyl3

    Jestes najlepsza :kiss:

  • Oti

    w koncu sie obudziła... Część jak zawsze meega... Nie moge sie doczekać kolejnej :)

  • Ewcia:D

    Jeeeest! Cudowna część ;) mówię tak za każdym razem, ale mówię prawdę ;)

  • mysza

    Ciekawe czy ją zostawi

  • :)

    No nareszcie <3

  • marTYNKA

    No w końcu śpiąca królewna się obudziła super????

  • ???

    Wspaniały rozdział :D

  • juliq07

    Wreszcie się obudziła <3