Opowieści z Caldarii cz1.

- To zasadzka! - krzyknął strażnik jadący na przedzie kolumny. Chwilę później leżał już martwy.
Szarpnęłam konia cuglami, jednocześnie dobywając miecza i osłaniając się długą tarczą, którą miałam zawieszoną na lewej ręce. Brzęknęła zwolniona cięciwa. Podniosłam tarczę, by osłonić głowę. Poczułam uderzenie, gdy wbiła się w nią zdradziecka strzała.
- Bronić Lady Ariadny! - krzyknęłam i spięłam ostro konia. Rumak ruszył z miejsca galopem. Spod kopyt umykała spalona słońcem ziemia, gdy rzuciłam się w pościg za uciekającym z pola walki konnym. Dopadłam go po około siedmiuset metrach. Stawiał zacięty opór, który jednakże nie był wynikiem wyszkolenia, lecz panicznego strachu. Mój przeciwnik był młodziutkim chłopcem, nie skończył najpewniej jeszcze piętnastu lat. Moje doświadczenie królewskiego rycerza i doskonałe wyszkolenie, sprawiały, że byłam bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem. Chłopak zdał sobie z tego sprawę, gdy zadawałam śmiertelny cios. Upadł martwy na trawę. Zrobiło mi się go trochę żal, bo najpewniej znalazł się wśród wojowników w wyniku szantażu lub porwania.
Zawróciłam konia. Za zakrętem natknęłam się na czwórkę moich ludzi, którzy zamiast walczyć, próbowali zgwałcić jakąś dziewkę. Możliwe, że uciekła napastnikom, gdy rozpoczęli atak na nas. Moi ludzie tutaj nie byli natomiast szkolonymi rycerzami, lecz zwykłymi najemnikami, a przez to było ich trudniej utrzymać w ryzach... Jednakże nie mogłam się zgodzić na takie postępowanie. Natarłam na nich koniem. Zaskoczeni spojrzeli na mnie.
- Dość!!! - huknęłam. - Wracać na pole bitwy! Bret zostajesz tu z dziewczyną! Jazda!!!
Pierwsza dopadłam walczących. Zauważyłam, że pomimo niespodziewanego ataku, mój oddział przechylał szalę zwycięstwa na naszą stronę. Rzuciłam się w wir walki, gdy nagle ktoś ściągnął mnie z konia. Z chrzęstem kolczugi upadłam na twardą ziemię, wypuszczając miecz z ręki. Nad sobą ujrzałam rosłego mężczyznę, który właśnie brał rozmach, by zadać mi śmiertelny cios toporem bojowym. Zdążyłam osłonić się tarczą, która rozpadła się na dwoje od siły uderzenia. Odrzuciłam bezużyteczne resztki. Nie miałam się czym bronić, bo miecz upadł zbyt daleko ode mnie. Wtem nad moją głową świsnął rzucony oszczep, którego drzewce wbiło się głęboko w czoło przeciwnika. Zwalił się w tył. Wstałam z ziemi, gdy podjechał do mnie William.
- Mia! Nic ci nie jest? - zapytał z troską.
- Nie - odparłam. - Dzięki za pomoc.
Mój zastępca kiwnął głową i odjechał. Podniosłam z ziemi upuszczony miecz i złapałam swojego konia. Rozejrzałam się. Walka powoli się kończyła. Moi ludzie właśnie dobijali ostatnich uciekinierów i rannych przeciwników.
- William! - wrzasnęłam. Gdy podjechał, powiedziałam szybko:
- Ja sprawdzę co u Lady Ariadny, a ty sprowadź mi tutaj Marka, Toma i Bena. I jedź zobaczyć co za zakrętem z Bretem i dziewką, którą tam zostawiłam.
Odwróciłam się w stronę karocy. Woźnica był martwy. Zajrzałam do środka. Lady była cała, chociaż bardzo roztrzęsiona. Zginęła jedna z jej służących.
- Jak się czujesz, pani? - zapytałam.
- Nic mi nie jest. Zabierzcie tylko ją stąd. - wskazała na martwą służącą.
- Co mamy z nią zrobić?
- Co chcecie... Nie obchodzi mnie to.
Kiwnęłam głową i wezwałam dwoje ludzi, by wyciągnęli ciało. Odwróciłam się i zauważyłam stojących nieopodal mężczyzn, których chciałam widzieć. Nadjeżdżał również William, trzymając przed sobą w siodle zalęknioną dziewczynę. Obok niego szedł Bret.
- Jakie straty? - zapytałam, gdy podjechał do mnie.
- Trzech martwych i pięciu rannych. Twierdzą, że sami dotrą do zamku. Ale mogło być gorzej biorąc pod uwagę gwałtowność ataku tych ścierw - odparł pomagając zsiąść kobiecie.
- Dobrze... Co tam się działo, gdy przyjechałeś?
- Właśnie ją gwałcił.
- Tak podejrzewałam... Cała wasza czwórka poniesie karę, gdy tylko dotrzemy do zamku Birkerod - powiedziałam ostro. - Oddajcie broń.

elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 755 słów i 4158 znaków.

2 komentarze

 
  • ♥

    "Moje doświadczenie królewskiego rycerza i doskonałe wyszkolenie", już w pierwszym odcinku poszłoby się j...ć ;) To prawda, że historię piszą ci co przeżyli i wtedy jest to "pieśń nad pieśniami". Podoba mi się, mimo mordowania rannych i uciekających  :)

  • Kuri

    Czekam na ciąg dalszy :P

  • elenawest

    @Kuri postaram się jak najszybciej wstawić ;-)