Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Mała Marta cz. 33

Rozdział 33

     Impreza powoli dobiegała już końca. Zbliżała się północ, a Marta ponownie stała pomiędzy swoimi dwoma lożami, w których pozostała już jedynie mniej więcej połowa gości. Godzinę wcześniej widziała jak po pożegnaniu się z kilkoma osobami imprezę opuściła Andżelika. Kiedy przechodziła koło jej stolików, ponownie kompletnie ją ignorując, kilku z wciąż obecnych mężczyzn, w tym gruby Tomek, nie omieszkało rzucić za nią okiem i skomentować jej zgrabnego tyłka, opiętego przez złoty materiał sukienki. Dziesięć minut później, po pożegnaniu się z kolei prawie ze wszystkimi, wyszedł też Robert. Marta lekko się uśmiechnęła skrycie wiedząc, że zapewne niedługo i tak wylądują razem w hotelu. Cała ta sytuacja była dla niej jednak… dziwna. Nie, nie to że doszło między nimi do romansu. Dziwiło ją to jak sama na to zareagowała. “Cholera, czemu tak się tym podnieciłam?” - zastanawiała się, analizując to jak bardzo podglądanie ich w tamtej sytuacji na nią wpłynęło.  

     To nie był pierwszy raz gdy była świadkiem czegoś takiego. W końcu nie tak dawno widziała Renatę, swoją starszą koleżankę z pracy w markecie, w jeszcze bardziej kompromitującej sytuacji. Ba, kiedyś nawet przyłapała Anię, swoją najlepszą kumpelę, na podobnej rzeczy w czasie studniówki. Dalej nawet posiadała z tego nagranie, które wtedy po kryjomu zrobiła. Dlaczego więc teraz było inaczej i czemu odczuła to tak mocno? Może powodem było to, że minęło sporo czasu odkąd ostatni raz sama uprawiała seks. Ostatni raz było to w mieszkaniu Fabiana, po tym jak usunął tamte nagrania z monitoringu i zapłacił jej pięć tysięcy złotych. Owszem, czuła się wtedy jak dziwka, ale nie mogła zaprzeczyć, że kiedy już zaczęli się pieprzyć to było jej kurewko dobrze. I to na tyle, że nawet gdyby nie dostała dodatkowo tych pieniędzy to i tak miło wspominałaby to doświadczenie. Wcześniej też miała przerwę, bo przed nim spała z Romkiem, a to było jeszcze pod koniec roku szkolnego. Była jeszcze przygoda z Krzyśkiem, w busie po studniówce, ale ona zdawała się być już wręcz prehistorią. No i źle wspominała to, że okazał się żonaty. Przed nimi był tylko ten sam partner co ostatnio, czyli Fabian, który przecież odebrał jej dziewictwo. Razem to było zaledwie trzech facetów, a to tak niewiele. Niejedna dziewczyna w jej wieku miała już wielokrotnie więcej partnerów, więc nie miała się czego wstydzić.  

     Owszem, gdyby policzyć mniej poważne rzeczy to doszłoby ich kilku więcej. Próbowała o tym zapomnieć, ale za każdym razem gdy mijała swoją szkołę, od południowej strony widziała okno klasy, w której zrobiła laskę Jankowskiemu, żeby ją przepuścił. Podobnie wspominała sytuację z Rafałem i Piotrkiem, którym zrobiła to samo w mieszkaniu Fabiana. Był też Adam, student z Warszawy, który nawet nagrał ją w czasie tego, a filmik rozesłał kolegom. To razem trzech… ale była jeszcze jedna sytuacja. Ta na garażach. To był pierwszy raz raz gdy miała kutasa w ustach. Pierwszy był Damian. Potem jeszcze jeden jego kolega, a po nim następny. To daje sześciu więcej. “Wcale nie tak wielu” - stwierdziła.

     Jeszcze mniej poważnych rzeczy w zasadzie nie było co liczyć. Gdyby jednak chciała to napewno pamiętała Roberta, któremu robiła dobrze ręką na szkolnym ognisku. To był pierwszy kutas, którego widziała i dotykała. Wtedy nawet nie doszedł, ale w pewnym stopniu odpłaciła mu za to, gdy dwa tygodnie później zaprosił ją na randkę. Ponownie ją o to poprosił, a ona się zgodziła i trzepała mu dłonią, gdy byli już wieczorem w jego pokoju. Wtedy już nikt im nie przeszkodził, a ona z zafascynowaniem obserwowała jak na jego twarzy pojawił się wyraz dający znać o rozkoszy jaką wtedy przeżywał. Gdy zaczął dochodzić jedynie przyspieszyła ruchy ręki, aż w pewnej chwili wzdrygnęła się, widząc jak w powietrze wzbiła się fala spermy wystrzelona z jego nastoletniego chuja. Po niej przyszło jeszcze kilka następnych, ale nie zdziwiło jej to znacząco. Widziała już wtedy męski wytrysk, bo jakiś tydzień wcześniej zrobiła to samo dla Michała i Pawła. Strzepała im obu i to jednocześnie, kiedy siedzieli na kanapie po imprezie w domu rodziców tego pierwszego. Zresztą z Michałem spotykała się także potem. Podobał się jej i kiedy zabierał ją w różne miejsca swoim nowym autem, dwukrotnie zdarzyło się jej ponownie to dla niego zrobić. Raz miało to miejsca na szkolnym parkingu, ale oczywiście w godzinach popołudniowych, kiedy nikogo nie było w pobliżu. Prawie nagadał ją wtedy na zrobienie mu laski, ale lekko się tego brzydziła i miała opory. “Byłam taka niewinna” - pomyślała. Ale był przecież jeszcze jeden. “Ten bliźniak… Adam… nie, Adrian” - przypomniała sobie. Adamem zajęła się jej eks-koleżanka Wioletta. Adrian był pierwszym, który ją dotknął i spowodował, że doszła. Nie musiał wtedy dużo robić, jedynie popieścił jej piersi, a potem na chwilę przeniósł swoją rękę do jej cipki. Pierwsza palcówka sprawiła, że doszła niemal natychmiast. Odpłacenie mu małym trzepankiem wydawało się sprawiedliwe. No, ale to daje jedynie czterech kolejnych “Wciąż niewielu” - uznała.

     Być może dlatego była już w pewien sposób sfrustrowana. Jej koleżanki, a przynajmniej ich część uprawiały seks chyba nieco bardziej regularnie. “Być może najwyższa pora na to, by wreszcie ponownie nieco spuścić z pary” - zaśmiała się w swojej głowie. Uznała jednocześnie, że być może zajmie się tym problemem już po powrocie do swojego miasta. Teraz jej priorytetem wciąż pozostawała praca, a także kwestia nowego mieszkania. Najpierw trzeba było jednak zakończyć to pierwsze, przynajmniej na ten jeden weekend.  

     Gdy udało się jej złapać i porozmawiać chwilę z Tamarą dowiedziała się od niej, że zgodnie z jej wcześniejszymi przypuszczeniami Korneli od dawna nie było już na imprezie. Koleżanka przekazała jej jednak, że przed jej wyjściem została przez nią poinformowana, że miały zostać na sali już tylko przez dwadzieścia minut. Następnie były już wolne i jeśli chciały, to mogły udać się do domu, lub skorzystać z noclegu na trzecim piętrze. Ich telefony czekały na nie do odbioru przy recepcji i wyjściu z budynku, w szafce na kod. Martę zasmuciła jednak dodatkowa informacja, którą jej przekazała, czyli to że jej koleżanka nie będzie jednak nocować razem z nią, gdyż niedługo miał ją zagarnąć do domu jej nowy chłopak. Zanim zgodziła się razem z nią zostać na afterparty nie pomyślała bowiem, żeby wcześniej zapytać ją o to, czy też zamierza tutaj nocować. Marta nie miała już wyboru, gdyż ostatni autobus, którym mogła wrócić odjechał już blisko godzinę temu. Jeśli zaś chodziło o pozostałe służbowe obowiązki to pozbierała już ostatnie puste naczynia i w zasadzie jej robota była już skończona. Dlatego też, po powrocie na swoje miejsce, stała bez celu zastanawiając się czy nie powinna iść już na górę i zarezerwować sobie jakiegoś pokoju.  

     Zatrzymała się jednak gdy kątem oka, ponownie przez szparę w materiale kotary zauważyła, że Ewelina dość żywiołowo dyskutowała z jakimś mężczyzną. Byli jedynie we dwoje, a dzielący ich dystans był tak mały, że Marta nie miała wątpliwości iż facet ją podrywał. “Pewnie wie, że jest łatwa i na coś liczy” - uznała. Usłyszała też w pewnym momencie jak poprosił ją o zasłonięcie loży poprzez rozsunięcie kotary. Dziewczyna ewidentnie się wahała, ale ostatecznie zrobiła jak kazał - wstała i zasłoniła całe wejście, zabezpieczając je od wewnątrz niewielkim niewielkim supłem. Zadowolony z takiego obrotu sprawy facet przywołał ją z powrotem do siebie, a gdy usiadła obok niego, sięgnął do kieszeni i wyjął z niej metalowe opakowanie. Otworzył je, a Marta zobaczyła w środku kilka saszetek z białym proszkiem.
- Feta? To gówno, wciągają to ćpuny - skomentowała ten widok Ewelina, z widocznym grymasem na twarzy.
Marta tylko raz miała styczność z takimi narkotykami. To znaczy widziała je już wielokrotnie, ale sama osobiście brała je tylko raz. Było to kiedyś, na imprezie u Fabiana. Wciągnęła wtedy kilka kresek, a w dodatku połączyła to z alkoholem. Nie był to jedyny pierwszy raz jakiego wtedy doświadczyła.
- Żadna feta, koka. Prosto z Kolumbii, najlepsza. 800zł za gram, takiej na pewno nie brałaś - zapewnił ją.
- Hmm… może… - zaciekawiła się Ewelina - Posyp mi kreskę, to ocenię.
Mężczyzna otworzył jeden z kilku woreczków i usypał niewielką górkę białego proszku na stole przed nim. Następnie sięgnął z pudełka jakiś niewielki metalowy element przy pomocy którego ułożył wszystko we dwie długie, cienkie kreski. Gdy tylko skończył wskazał na nie do Eweliny, zapraszającym gestem. Dziewczyna długo się nie zastanawiała, przysiadła się bliżej i przytykając palec wskazujący do dziurki nosa pochyliła się, a zaraz Marta usłyszała pociągły świsk wciąganego przez nią powietrza. Jej głowa przesunęła się wzdłuż stołu, po czym odchyliła ją w dół, wyginając tak bardzo, że aż przestraszyła się, że dostrzeże ją spoglądając przez szparę w bocznej kotarze. Oczy miała jednak zamknięte, a twarz zmarszczoną w wyrazie, który ciężko było opisać. Po chwili jednak wróciła do normy.

- Chcesz zapalić? - zaczepił Martę jakiś wychodzący w kierunku wyjścia mężczyzna, a ona niemal aż podskoczyła w wyniku nagłego zaskoczenia. On widocznie rozbawiony uśmiechnął się na taki widok, a speszona dziewczyna przeniosła na niego wzrok. Był to młody blondyn o nietypowym imieniu, którego zapamiętała z tego jak wręczała mu kopertę na poprzedniej sali. Trochę ją to zaskoczyło, bo żaden z gości wcześniej jej tego nie zaproponował. Szczerze mówiąc, od dłuższego czasu naprawdę miała już jednak ochotę na papierosa.
- Jasne, spytam tylko koleżanki czy ona też nie chce zapalić - odpowiedziała, uśmiechając się.
Poszła do Tamary i po krótkiej wymianie zmian obie skierowały się w kierunku palarni, spotykając po drodze przystojnego faceta. Przedstawili się sobie nawzajem i chwilę później byli już na palarni, a tam poczęstował je swoimi papierosami, które przyjęły.  
- Długo pracujecie w firmie? - zapytał je obie w czasie rozmowy.
- Ja jakiś rok, a Marta krócej - odpowiedziała Tamara, wyprzedzając ją i przejmując inicjatywę w ich odpowiedzi.
- Jakieś pół roku - potwierdziła jednak Marta, nie chcąc wypaść z rytmu konwersacji - No i głównie w weekendy.
- A ty? Widziałam, że znasz tu wszystkich. Musisz tu trochę pracować - spytała go Tamara.
- Siedem lat. Od dwóch lat w Polsce.  
- Mieszkasz za granicą? - zapytała zaskoczona.
- Urodziłem się w Niemczech, ale mam dwa obywatelstwa - sprecyzował.
- Świetnie mówisz po polsku - pochwaliła go.
- Rodzice zadbali. No i się przydało - powiedział, uśmiechając się.

     Martę lekko rozdrażniło to jak bardzo zaangażowana w rozmowę z przystojnym blondynem okazała się jej koleżanka. W pewnym momencie zaczęła nawet żałować , że w ogóle ją tu zaprosiła. Nowo poznany facet całkiem się jej podobał, niestety silna osobowość Tamary spychała Martę na boczne tory konwersacji. Owszem, z początku dziewczyna wolała nie być z nim sam na sam, dlatego właśnie wzięła ją ze sobą, ale okazało się, że jej też najwyraźniej wpadł on w oko. Kiedy uznała, że z czasem Tamara zaczęła pozwalać sobie nawet na lekki flirt, przeszła wówczas do działania.
- Twój chłopak cię zaraz odbiera? - zapytała strategicznie.
Okazało się, że to pytanie był strzałem w dziesiątkę bo Tamara natychmiast lekko się zmieszała, zresztą podobnie jak blondyn.
- Tak, niedługo tu będzie - potwierdziła, odwracając wzrok.
Pozwoliło to Marcie od tej chwili łatwiej wkroczyć do dyskusji i nie była już z niej tak wykluczona. Przez następne kilka minut gdy powoli dopalali papierosy również cieszyła się już jego atencją.

     Po niespełna kwadransie, kiedy wrócili już salę, Tamara pożegnała się z nimi i po chwili skierowała do recepcji budynku, gdzie Kornelia zostawiła w szafkach do odbioru ich telefony. Oczywiście po ich odzyskaniu nie było już powrotu na salę, ani do wynajętych dla nich sypialni. Marcie było smutno, że już się rozstawały, ale obiecały sobie że te przypadkowe spotkanie nie będzie ich ostatnim, zwłaszcza że niedługo będzie mieszkać już w Warszawie, zresztą podobnie jak od niedawna Tamara. Potem przeprosił ją takśe blondyn, który oznajmił, że niestety musi wrócić do swojego stolika, by nie podpaść towarzystwu. Kiedy została sama, bardziej z braku pomysłu niż już z faktycznej potrzeby, ponownie zajęła miejsce między swoimi lożami. Stała tam zmęczona już całym tym długim dniem i chcąca już go powoli kończyć.

     Po chwili dotarł do niej ciężki, nierówny oddech gdzieś z jej lewej strony. Spojrzała w tamtym kierunku, a w przerwie w kotarze najpierw dojrzała siedzącego mężczyznę, a po chwili znajdującą się obok niego sylwetkę Eweliny, która w zasadzie leżała już na siedzisku. Zobaczyła też jej czuprynę, która razem z jej głową posuwiście poruszała się teraz w górę i w dół nas kroczem faceta, co w połączeniu z wilgotnymi odgłosami mlaskania i wspomnianym już wcześniej szarpanym, męskim sapaniem nie pozostawiło jej żadnych szans na alternatywną interpretację tego co się tam właśnie działo. I to mimo faktu, że z kąta w którym stała nie widziała z tego zbyt wiele. “Kurwa, ona mu ciągnie druta” - pomyślała.
     
     To nie był pierwszy raz, gdy robiła to tego wieczoru. Przecież zaledwie kilka godzin wcześniej już raz widziała ją gdy udawała się w ustronne miejsce z innym facetem. Co prawda nie była osobiście świadkiem tamtych wydarzeń, ale ich kontekst oraz komentarze jakie słyszała na jej temat wystarczyły by przekonać ją co do natury tamtego spotkania. Teraz nie mogła mieć już jednak żadnych wątpliwości. Zastanawiała się tylko jak ją do tego przekonał? Może coś jej obiecał, wycieczkę albo lepszą posadę. Ewentualnie po prostu jej zapłacił, bo taki wątek też przewinął się w historiach na jej temat. A może po prostu lubiła ssać fiuty i nie trzeba było jej długo do tego przekonywać? Niemniej jednak gdy ostatnią ją widziała była już w marnym stanie, a on niewątpliwie musiał o tym wiedzieć. Być może wcale mu to jednak nie przeszkadzało i dopóki jego fiut znajdował się w jej ustach to jej stan psychofizyczny był wtedy dla niego najwyżej drugorzędny.  

     Nie chciała tego obserwować, bo w końcu dopiero nie tak dawno doszła do siebie po tym na czym przyłapała Andżelikę oraz Roberta. Zdecydowała więc, że był to już dobry moment by udać się na spoczynek. Bez żegnania się z nikim ruszyła więc w kierunku korytarza prowadzącego do schodów oraz windy, a będąc zmęczoną wybrała oczywiście tą drugą opcję. Kiedy była już w środku, a metalowe drzwi przed nią się już zatrzaskiwały, nagle do windy wprowadzony został mankiet koszuli opinającej męskie ramienie, blokując jej podróż na górę. Do środka wkroczyło trzech mężczyzn, a Marta natychmiast poczuła od nich zdecydowaną woń alkoholu, która tylko się nasila gdy zostali we czwórkę zamknięci na niewielkiej powierzchni. Nie znała ich, a jedynie wcześniej przelotnie gdzieś widziała, przy jakimś stoliku Tamary bądź Karoliny. Winda po chwili się zamknęła.

     Od razu poczuła na sobie ich wzrok. Drapieżny, natarczywy i bezwzględny. Wcale a wcale nie kryli się z tym, źe ją oglądali i oceniali pod względem atrakcyjności. Sądząc po tym jakie miny robili jak wymieniali spojrzenia, to co widzieli widocznie im się jednak podobało.
- Cześć mała - zagaił do niej jeden z nich, stojący najbliżej niej.
Był chyba po trzydziestce, a zdecydowanie przed czterdziestką. Dwóch pozostałych było gdzieś w podobnym wieku, chodź mocno się im nie przyjrzała. Ich eleganckie garnitury mocno kontrastowały ze stanem upojenia w jakim w tej chwili byli, powodując swego rodzaju dysonans.  
- Witam - odpowiedziała cicho.
- Oj, jaka grzeczna… ciekawe czy w każdej sytuacji - wybuchnął chamskim, pijackim śmiechem drugi z mężczyzn.
Martę zaskoczyło to jak łatwo przeszedł on do takich tematów. Widocznie gdy na nią patrzył głównie o takich rzeczach myślał.
- Ładna jesteś, wiesz? - usłyszała znowu od pierwszego.
“Wiem. Nie musisz mi tego mówić” - pomyślała. Od dłuższego czasu zdawała sobie z tego sprawę. Już podczas ostatniego roku w szkole uchodziła tam za jedną z największych lasek. Jej filigranowa figura, cienka talia połączona z wyraźnie odznaczającymi się piersiami i małym, ale kształtnym i zgrabnym tyłeczkiem były jej niezaorzeczalnymj atutami, o których zresztą doskonale wiedziała.
- Dziękuję - odpowiedziała, patrząc na niego jedynie przez chwilę, czując się lekko speszona.
- Co mała, lubisz komplementy? - zapytał, a jego koledzy, podobnie jak on wyszczerzyli do niej zęby - Nie chcesz może wpaść do naszego pokoju?- zaproponował - Byłby fajnie. Dobra dupa z ciebie, nie pożałujesz.
Była w szoku tym jak bezpardonowo jej to zaproponował. Spetryfikowana spojrzała po wszystkich trzech, a ci z zaciekawieniem obserwowali ją i czekali na jej reakcję. Milczała przez kilka dobrych sekund, aż do jej głowy wpadła potworna myśl. “Oni teraz myślą, że się nad tym zastanawiam”.
- Dawaj, zrzucimy ci się na fajny prezent, zobaczysz - dodał, spoglądając po kolegach.
Potrzebowała wymówki. Na szczęście ratunkiem okazała się winda, która właśnie się zatrzymała, otwierając drzwi. Ignorując ich zaczepkę natychmiast ruszyła więc korytarzem jako pierwsza, ale oni nie pozostali w tyle. Po chwili szli już obok, niczym jakaś ochrona prowadząca wpływową celebrytkę lub gwiazdę popu. Podążali za nią, a mężczyzna dalej ją nagabywał. Zauważyła też, że dwaj pozostali faceci przez chwilę szeptali między sobą coś czego jednak nie dała rady wychwycić.
- Ej, ej, ja nie oceniam - zapewnił ją, próbując podarować jej coś na kształt pokracznie rozumianego poczucia bezpieczeństwa - Myślisz, że ty jedna dajesz tutaj dupy?
“Skurwysyn” - pomyślała. Ona niczego tutaj nie dawała. Nie miał prawa by tak mówić. I owszem, wiedziała że pracowały tu też takie dziewczyny jak Ewelina, ale ona nie musiała się tak zachowywać.  
- Ja tak nie robię - oznajmiła, ale ton jej głosu zabrzmiał mało przekonywująco nawet dla niej.
- Jasne, jasne. Wszystkie tak gadają - wyśmiał ją.
- Ja… mam chłopaka - skłamała.
Wymówka ta była jednak dość słaba, z czego nawet ona zdawała sobie sprawę. W zasadzie nie wiedziała czemu nie była w stanie wymyślić niczego lepszego. Powinna była.
- Oj, tam. Chłopak nie ściana, da się przesunąć - zażartował facet, lekko żenująco -  Zresztą… nikt tu nie chce rozdzielać cię z twoim chłopakiem. Dawaj, to jedna noc, a w zasadzie godzinki lub dwie… - nalegał, wydłużając krok i idąc z nią krok w krok - no, może trzy, bo fajna jesteś. Chłopak nie musi wiedzieć - napierał natarczywie.  
Nie mogła uwierzyć w to jak bardzo byli bezpośredni. “To właśnie przed tym ostrzegała mnie Sandra”. Musiała wyjść z opresji, ale nie wiedziała jak to uczynić. Po prostu szła więc do przodu, a z każdą chwilą panikowała coraz bardziej. Była już wręcz na skraju nerwów, gotowa równie dobrze wybuchnąć krzykiem jak i się rozpłakać, gdy mężczyźni w końcu się jednak zatrzymali.
- To nasz pokój - oznajmił facet, szeroko się uśmiechając.
Spojrzała na ciemne drzwi w kolorze mahoniu i zobaczyła na nich numer - “310”.
- Jakby coś to czekamy - dodał, szczerząc kły w czasie gdy dwaj pozostali byli już w środku.
Spojrzała w dalszą część korytarza i zdała sobie sprawę, że zanim dobiegał końca znajdowały się w nim już tylko jedne drzwi więcej, oznaczone numerem “311”. Zbliżyła się do nich, modląc się w duchu by były otwarte. Cały czas, nieprzerwanie czuła na sobie wzrok tego mężczyzny, który dalej ją obserwował gdy pociągnęła za klamkę. Drzwi okazały się otwarte, a ona szybko weszła do środka i zatrzasnęła je za sobą, od razu blokując dodatkowo zamkiem. Dopiero będąc w środku poczuła się bezpieczniej i odetchnęła głębiej. Nie wiedziała czemu tak się przestraszyła. Owszem, byli wulgarni i nachalni, ale to nie był to przecież pierwszy raz gdy przebywała w towarzystwie takich facetów. Być może przerażał ją dodatkowo fakt, że byli bardziej majętni i wpływowi niż towarzystwo, w którym się zazwyczaj obracała. Prowokując niepotrzebne spięcia mogłaby się im jakoś narazić, co być może odbiłoby się na niej w przyszłości.  

     Rozejrzała się po pokoju, który mimo dość wysokiego standardu był jednak po prostu zwykłym, całkiem dobrze urządzonym pokojem hotelowym. Zmęczona zaczęła się rozbierać, a gdy była już w bieliźnie to od razu rzuciła się na łóżko i rozwinęła się na nim w kształt przypominający rozgwiazdę. Leżała tak przez jakiś czas, zastanawiając się czy ma jeszcze w ogóle siłę iść wziąć jakiś prysznic. Niedługo później zdała sobie jednak sprawę z faktu, że takie hotele mają niekiedy sporą wadę w postaci dosyć cienkich ścian. Mimowolnie zaczęła bowiem słyszeć pijackie dyskusje mężczyzn obecnych w pokoju “310”. Owszem - już jej nie nagabywali, ale przez to dalej się ich w pewnym sensie nie pozbyła.
- Fajna, ta mała siksa - usłyszała i natychmiast zdała sobie sprawę, że mówili o niej.
“Jezu, nie mogą mi odpuścić” - pomyślała. Z jednej strony było to dla niej irytujące. Z drugiej fakt, że potrafiła podobać się facetom do tego stopnia przyjemnie łechtał jej ego.
- No, niezła jest, Trochę chuda, cycki by mogła mieć większe, ale niezła jest.
“Pff, dupek. Wybredni się znaleźli” Wcale nie miała przecież aż tak małych cycków, zwłaszcza do swojej drobnej budowy. Oni sami zaś, gdyby pozbawić ich tych drogich garniturów, byliby najwyżej przeciętni.
- Oj tam, jakby ci poskakała na kutasie to byś nie narzekał.
“Gbury” - uznała. “Widać wszyscy faceci tacy są, niezależnie od ich statusu”.
- No raczej na pewno nie - odpowiedział anonimowy głos zza ściany - Swoją drogą, serio przydałaby się jakaś cipka.  
- No ta raczej się nie da namówić.
“W waszych snach” - parsknęła sama do siebie.
- Ta ruda była zajebista - przypomniał jeden z mężczyzn.
- No, tamta była lepsza - potwierdził kolejny z nich.
Marta poczuła lekkie ukłucie, gdy to usłyszała. Owszem, nie bardzo obchodziło jej ich zdanie, ale mimo wszystko zaskakująco gorzko przyjęła to porównanie, w którym wypadła gorzej na tle Tamary.
- Tak, cycki już porządniejsze. No i te nogi… ale bym je rozłożył.
Przypomniała sobie jak sama skrycie obserwowała w szatni kobiece ciało swojej koleżanki. W sumie nie mogła ich winić za to, że im się podobała. Jej również.
- No, ale tamtej już nie ma. Widziałem jak wychodziła.
- To zamówimy panienki, tak jak w kwietniu - padła propozycja.
- Nie da rady, Robert zabronił po ostatnim incydencie z policją. Tutaj nie przejdzie.
“Czyli tak lubią kończyć swoje imprezy” - stwierdziła w duchu. Nie było to jakoś wielce zaskakujące. Ciekawiło ją tylko to czy byli samotni i po prostu korzystali z życia, czy podobnie jak w przypadku Roberta czekały na nich ich w domu ich własne partnerki. Nieświadome tego, jak i z kim na firmowych imprezach zabawiają się ich mężowie.
- Jest jeszcze ta słynna Ewelinka, co się ostatnio tak wsławiła. Tylko gdzieś mi zniknęła z oczu.
Zaciekawiło ją co takiego miał na myśli mówiąc, że się wsławiła. Potem jednak szybko przypomniała sobie w jakich okolicznościach widziała ją ostatnio. “Pewnie z pół firmy już się jej spuściło do gęby”.
- Szpetny ryj trochę ma - usłyszała i parsknęła śmiechem, gdyż w tej kwestii nie mogła się z nimi nie zgodzić.
- Oj tam, i tak byś jej dał do buzi.
- Albo obrócił tyłem i byłoby ci wszystko jedno.
- No, o tej to sporo słyszałem. Ponoć się kiedyś spotykała za kasę - wtrącił się trzeci głos.
“Nie wydaje się to zaskakujące” - uznała.
- Dalej się spotyka. Tylko z innymi facetami.
- No, ponoć ten Tomek ją regularnie dyma - padło kolejne zdanie, a Marta uniosła lekko brew na dźwięk imienia znanego jej menedżera.
- Ten to miał już cały harem chyba. Pamiętacie tą imprezę w zeszłym roku, co nie pojechaliście? Mówiłem wam, że będziecie żałować.
- Oj, przestań już, pięć razy to opowiadałeś!
- Obiecał, że załatwi cipki i załatwił. I to jakie. Dwie siostry.
Marta przymykała już co prawda lekko oczy ze zmęczenia, ale słysząc to, zaskoczona otworzyła je jeszcze na chwilę i zaczęła uważniej się przysłuchiwać.
- Serio wierzysz, że to była jej siostra? To pewnie bujdy były, a obie załatwił z roksy, albo czegoś innego - zabrzmiał jeden z mężczyzn, kpiącym tonem.
- Mówię wam po raz piąty, że sam widziałem tą starszą u niego na eventcie, a tą młodszą razem z nim tydzień później, na wyjeździe służbowym. Te same nazwisko, prawie takie same oczy.
- Ta starsza to już ponoć z rok wcześniej się z nim bujała.
- Prawda, dlatego wiedziała, że dobrze płaci i pomoże się im ustawić.
- No i serio wciągnęła w to swoją siostrę? - zapytał zdziwiony głos.
- Takie młode też lubią ten sport. Po co ma się puszczać z gówniarzami za frajer, jak już może zarabiać i łapać kontakty?
Marcie przez myśl przeszła sytuacja Andżeliki, która wyznała przecież, że przespała się z wpływowym mężczyzną żeby dostać świetną posadę, a potem ponownie za awans. Do tego pewnie właśnie pieprzyła się z kolejnym żeby zgarnąć dla siebie jeszcze więcej. Znała też wiele dziewczyn, które rzeczywiście puszczały się od tak, za nic. “Może w ich przypadku rzeczywiście lepiej byłoby do tego podejść bardziej… racjonalnie”. Ta myśl zdawała się być dla niej bardziej logiczna niż chciałaby to przyznać.
- W sumie racja. Ilu was wtedy było? - zapytał ktoś, po przerwie.
- Co, teraz cię ciekawi, co chujku? - zaśmiał się na to meżczyzna.
-!Spierdalaj. Gadaj albo się zamknij.
- Pięciu - odpowiedział w końcu - Ja, oczywiście Tomek, jego dwóch kumpli z filii i taki Rafał, co się potem przeniósł do Gdańska - wymienił - No i one dwie - dodał po pauzie.
- Ile one miały lat? - usłyszała pytanie, które także ją zaintrygowało.
- Starsza to chyba dwadzieścia dwa. A jej młodsza to maks osiemnaście.
“Osiemnaście. Młodsza niż ja” - stwierdziła. Zaskoczyła ją myśl, że ktoś w teorii bardziej jeszcze dziecięcy i niewinny niż ona sama, mógł angażować się w coś takiego. Spanie z wieloma, znacznie starszymi od siebie facetami, w dodatku zapewne jednocześnie. Z jednej strony nie wątpiła, że zapewne opłacało się to takiej młodej dziewczynie pod względem finansowym, gdyż tacy goście jak oni na pewno nie szczędzili pieniędzy na drogie prezenty i upominki, jeśli po prostu nie zwykłe wypłaty w ramach nagrody za coś takiego. Z drugiej jednak strony wizja zostania w gruncie rzeczy seks-zabawką dla zamożnych, starszych mężczyzn wydawała się skrajnie upokarzająca. Widać jednak nie na tyle żeby przynajmniej jedna kobieta nie poleciła takiego rozwiązania swojej młodszej siostrze.
- No, na zdjęciach które widziałem wyglądała uroczo.
“Zdjęciach?” - zdziwiła się.
- No, ale brała po same jajca. Nawet w kakao. W niczym nie ustępowała siostrze.
- W sumie to może i trochę żałuję, że nie pojechałem.
- Haha, widzisz? Mówiłem! - zabrzmiał triumfalny głos.
- No, mi też trochę narobiłaś ochoty. Szkoda, że ta mała się nie dała namówić.
- Może jeszcze przyjdzie - usłyszała, przy czym lekko uśmiechnęła się na myśl, że dalej o niej myśleli.
- Wątpię… - stwierdził rozczarowany głos.
- Została jeszcze ta gruba.
“Gruba? Karolina?!” - zaskoczyła się.
- Chyba żartujesz! Tak nisko jeszcze nie upadłem - usłyszała jednego z mężczyzn i wewnętrznie podzieliła jego zdanie, że połaszenie się na taką ulaną fokę świadczyłoby już o desperacji.
- Wiesz, ja tam zawsze lubiłem grube laski - zaczął mówić najniższy głos - Może nie są najprzyjemniejsze dla oka, ale za to wdzięczne i jakoś tak dobrze się je rucha jak jest za co złapać - rozwinął się - Zresztą tak przestałem być prawiczkiem.  
- Z grubą babą? - zapytał go śmiejący się kolega.
Przez chwilę panowała cisza, tak jakby mężczyzna nie był pewny czy powinien rozwinąć swoją historię, ale ostatecznie przełamał się i zaczął ją opowiadać. Robił to na tyle głośno, że nawet leżąca już blisko ściany, przysłuchująca się ich rozmowie Marta słyszała wszystko dość wyraźnie.
- W firmie ojca pracowała taka sprzątaczka, pani Teresa. Starsza babka, średnio zadbana, w dodatku gruba. No ale ja byłem młody i napalony, a to były inne czasy. Wy jesteście dla mnie gówniarze, z dziesięć lat młodsi, nie zrozumiecie tego.
- No racja, stary jesteś - wykpił go jeden z nich, ale on po prostu kontynuował.
- Teraz jak masz kasę to masz kobiety i seks, ale ja byłem z małego miasta. Nie mieliśmy panienek do towarzystwa, przynajmniej oficjalnie. Kiedyś usłyszałem o niej to i owo od starszych kolegów, a  potem na pewnej zmianie zostałem dłużej i niby-przypadkiem ją wyczaiłem. Podszedłem do niej i pogadaliśmy, byłem w chuj nerwowy i prawie się jąkałem. Ona chyba wyczuła o co mi chodziło. Rozmowa średnio się kleiła, a w końcu powiedziała żebym nie owijał w bawełnę i przeszedł do rzeczy. Wtedy już naprawdę zacząłem się jąkać, a ona w końcu zapytała się mnie - czy mam jak jej zapłacić za nadgodziny? Miałem wtedy już kasę od ojca i wyjąłem całe moje tygodniowe kieszonkowe. Oczy się jej zaświeciły, zabrała ode mnie pieniądze i pociągnęła za rękę do takiego magazynku. Zamknęła drzwi i potem jak gdyby nigdy nic, odwróciła się do mnie tą swoją wielką dupą i zaczęła zsuwać z niej spodnie. “Masz pół godziny” - powiedziała, a ja sam nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Ale mówię ci, nigdy nie zapomnę tego uczucia, gdy po raz pierwszy wbijałem się w jej pizdę.
- Aż tak? - padło pytanie.
- W tamtym momencie myślałem, że złapałem Pana Boga za nogi - stwierdzi a pokój wypełnił się donośnym, chamskim rechotem - I to mimo faktu, że z moich trzydziestu minut wykorzystałem może trzy. No i tego, że za kasę, którą ode mnie wzięła miałbym ze trzy, znacznie lepsze panienki przy drodze.
- Nic dziwnego, że tak się jej oczy zaświeciły - stwierdził głos, który dotychczas najwięcej się z niego nabijał.
- I co, to była jednorazowa akcja? - zapytał drugi, wyraźnie zaciekawiony.
- Co ty, już nie mogłem po prostu walić konia. Jak poczujesz jak to jest to z kobietą, to nigdy już to to nie wystarczy.  
- Poszedłeś do niej znowu? - padło pytanie.
- I to nie jeden raz. Przez dwa miesiące odkładałem każde pieniądze, które dostałem od ojca, wyłącznie na ten cel. - - - Powiedziała, że stawkę już ustaliliśmy, więc nie zamierza się targować. Zresztą wiedziała że nasza rodzina miała hajs, w końcu u nas pracowała. Poprzeczka była więc wysoko, ale głupiutki, zdesperowany ja i tak ostatecznie zbierałem wszystkie te pieniążki i w każdy piątek zostawałem nieco dłużej, mimo że nie musiałem - zaśmiał się samemu, po czym kontynuował - Nawet ojciec się dziwił, ale nic nigdy na to nie powiedział. Czekałem, aż zakład opustoszeje, a gdy robotników już nie było zostawała tylko sprzątaczka. Wtedy szedłem do niej, rozmawialiśmy, a po kilku minutach szliśmy już do naszego magazynku. Tam wypinała się, ściągała te swoje wielkie majtki i wystawiała dla mnie swoją owłosioną cipę. Nigdy nie robilišmy tego inaczej niż od tyłu. Nie wiem w sumie czemu, ale tak jakoś wyszło.  Może czuła się źle z tym, że brała za to pieniądze. Nie mniej jednak trochę to trwało, ona - sprzątaczka i ja - młodociany syn właściciela zakładu, w każdy piątek jebiący jej tłuste dupsko, niczym w zegarku.
- Chociaż ci loda robiła?
- Parę razy prosiłem, ale nie chciała, a ja nie miałem jaj żeby wtedy od niej tego zażądać. No co, młody głupi.
- Ale co poruchałeś to twoje - zaśmiał się jego kolega, po czym usłyszała dźwięk zderzanego szkła - Zdrówko! - krzyknął.
- Zdrówko - zawtórowali mu koledzy.
Ich głośne rozmowy trwały jeszcze długo, ale Marta będąc już na skraju wycieńczenia po prostu nakryła głowę poduszką i poszła spać, wcześniej nastawiając budzik.

Incognito

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 6255 słów i 33430 znaków, zaktualizowała 28 kwi o 18:05.

1 komentarz

 
  • Użytkownik Marek

    Super. Dziewczyna ma jednak zasady... czekam dalszy ciag!

    4 dni temu