Rozdział 22
Epizod z Romkiem dał jej do myślenia. Z jednej strony sytuacja była prosta. Uwiodła go obietnicą seksu z nią w zamian za pomoc z fizyką. On zrobił to czego od niego oczekiwała, a ona zrobiła to czego chciałby od niej każdy facet. Zwykła transakcja, a udowodnienie Wiolce, że jej facet jest z nią tylko dlatego, że nie może mieć takiej laski jak ona było tylko wisienką na torcie. Chociaż z drugiej strony ona dalej o tym nie wiedziała, więc może chciała to udowodnić po prostu sobie? Z drugiej strony dziwnie się czuła z faktem jak chłodno potraktował ją Romek ostatniego wieczoru. Pierwszego dnia czuła, że to ona rozdaje karty i miała go w garści. Drugiego stało się coś dziwnego, było jej z nim naprawdę dobrze i przez chwilę zapomniała, że robiła to by go do czegoś nakłonić. Trzeciego widocznie oczekiwała na powtórkę, ale on zwyczajnie chciał z nią zrobić to, na co nie pozwalała mu jego dziewczyna. Najpierw zmylił ją pieszcząc językiem, a potem po chamsku wsadził jej w tyłek i wyruchał w dupę. Jej pupa cały czas ją teraz lekko pobolewała i każda próba usadowienia się na krześle musiała być przez nią wykonana bardzo ostrożnie. Co więcej, nie mogła mu wybaczyć, że nawet nie zadbał o to by doszła także ona. Tego wieczoru musiała sama doprowadzić się do orgazmu, pieszcząc się po kryjomu w swoim pokoju. W salonie odbywała się sroga libacja jej ojca i kilku jego kolegów z pracy. Zamnim odpaliła swojego tableta zablokowała więc drzwi i odpaliła muzykę, tak by nikt nie usłyszał jej brzęczącego fioletowego przyjaciela.
Wszystko to nie miało jednak znaczenia. Miała gotowe zadania i gdy w piątek kończyła zajęcia wiedziała, że jest na dobrej drodze by wyprostować swoja sytuację. Pan Jankowski ponownie czekał na nią w swoim gabinecie. Był ubrany w stylowy, szary garnitur nadający mu aurę jakiegoś poważnego naukowca, bądź wykładowcy, a przynajmniej tak wyglądał w oczach Marty. Wręczyła mu rozwiązane notatki, a on kazał jej usiąść i zabrał się do ich szczegółowego przeglądania. Zajęło mu to dłuższą chwilę, na tyle długą, że przez chwilę rozważała wyjęcie telefonu i poprzeglądanie internetu, ale wiedziała, że mógłby to źle odebrać. Kilkukrotnie podnosił na nią wzrok zza biurka, a ona starała się nie wyglądać na zdenerwowaną. W końcu po dłuższym czasie wstał, obszedł swoje biurko i usiadł na nim, górując nad nią i wpatrując się w jej twarz.
- To ciekawe - powiedział głęboko się jej przyglądając.
- Co pan ma na myśli? - podniosła brwi.
- W ciekawy sposób poradziła sobie pani z zadaniem drugim. Czy mogłaby mi pani wytłumaczyć czemu użyła pani tego wzoru?
- Ja… wie pan… ja już tak dokładnie tego nie pamiętam - odpowiedziała drżącym głosem.
- Rozumiem… - odpowiedział w zamyśleniu, a potem przez chwilę milczał - Wie pani, trochę się na pani zawiodłem - westchnął po pauzie - Myśli pani, że nie potrafię rozpoznać charakteru pisma własnych uczniów? W dodatku ten wzór zna może trójka z was na tym roku. Wśród nich jest Roman, a jestem pewny że to jego pismo.
- Proszę pana, to nie tak… ja… - zaczęła się bronić.
- Niech już się pani nie tłumaczy, widziałem wiele takich wymówek. Myśli pani, że jest sprytna i nie musi, jak inni uczniowie, włożyć w naukę wymaganego wysiłku, by ukończyć szkołę pozytywnie. Niestety tu się pani myli. Nie wiem jak przekonała pani tego chłopaka, by pani pomógł, ale znając dzisiejsze standardy i pogłoski o tym w jakim towarzystwie się pani obraca, mogę się tylko domyślać. Nie zmienia to faktu, że tutaj pani szansa na poprawienie oceny niedostatecznej już się kończy i niestety nic z tym faktem już nie zrobimy - skończył dosadnie.
- Ale proszę Pana, ja muszę zdać! Niech ma pan litość, ja naprawdę zrobiłabym wszystko żeby to poprawić, ale po prostu nie dałam rady. Moich rodziców nie stać na korki jak niektórych.
- Być może korepetycje nie byłyby potrzebne, gdyby pani częściej pojawiała się na moich zajęciach - stwierdził chłodno.
- Ja wiem, że zrobiłam źle. Ale naprawdę chciałam to ogarnąć - powiedziała uciekając już wzrokiem, nie mogąc wytrzymać jego przenikliwego spojrzenia. Była niesamowicie zła na siebie, że własnoręcznie nie przepisała notatek. Skąd jednak mogła wiedzieć, że rozpozna ten charakter pisma, albo że w ogóle przyjdzie mu do głowy analizować coś takiego. Nauczyciel przez chwilę nic nie mówił i tylko się w nią wpatrywał. Czuła jak łzy napływały jej do oczu, a nerwy znacząco podnosiły tętno, sprawiając że czuła swoje łomoczące serce.
- Mógłbym pani dać jeszcze jedną szansę, tylko co to by dla mnie znaczyło? To by było ryzyko, że ktoś uzna iż nie traktuję uczniów uczciwie. Oblewałem już zdolniejszych od pani i to za mniejsze wybryki. To nie byłoby by fair gdybym panią teraz przepuścił - tłumaczył powoli, starannie dobierając słowa.
- Ja wiem, ale moja sytuacja jest wyjątkowa. Ja zrobię wszystko żeby zdać, naprawdę. Zrobię kolejne zadania jeśli to pana przekona.
- Czy raczej nakłoni pani kogoś by zrobił je za panią? - zapytał drwiąco.
Nie odpowiedziała. Najchętniej kazałaby mu teraz spierdalać i naprawdę chciała, ale wiedziała, ale nie mogła teraz pyskować. Zbyt wiele od tego zależało.
Zrobię wszystko, proszę pana. Co tylko pan chce. Niech mnie pan tylko nie oblewa - prosiła błagalnym tonem.
- Popatrzył na nią przez dłuższy czas, najwidoczniej się namyślając. Widziała, że jego wzrok kilkukrotnie odbiegł od jej twarzy i pobieżnie przeleciał po jej nogach, ubranych w czarną spódniczkę i zakolanówki. Nie skomentowała tego. Mógł się na nią gapić ile chciał jeśli to miałoby sprawić, że jednak ją przepuści. Po chwili odchrząknął i ponownie ją - zapytał.
- Naprawdę pani zależy by zaliczyć ten rok i już w tym październiku rozpocząć studia? Jest tego pani absolutnie pewna? - zapytał, ponownie nawiązując z nią kontakt wzrokowy.
- Tak, jestem pewna. Zrobię wszystko żeby nie oblać - powiedziała patrząc mu prosto w oczy.
Popatrzył na nią jeszcze przez chwile, po czym kiwnął głową i wstał z biurka. Powolnym krokiem ruszył na jego drugą stronę, schylił się i otworzył szufladę by po chwili coś z niej wyciągnąć. Znowu ruszył w jej stronę, ale się przy niej nie zatrzymał tylko kontynuował swój spacer, aż doszedł do drzwi w które - ku jej zdziwieniu - włożył wyciągnięty wcześniej z biurka klucz. Następnie przekręcił zamek i powolnym krokiem wrócił na biurko. Usiadł i - ku jej jeszcze większemu zdziwieniu - wyciągnął skądś papierosa, którego zaraz odpalił.
- Palisz? - zapytał.
- Ja, wie Pan… - zgłupiała, nie wiedząc jak się zachować.
- Nie ściemniaj mi już. Pytam szczerze, palisz? - jego głos ewidentnie się zmienił, a fasada kulturalnego nauczyciela zaczynała zanikać. Nie wiedziała jednak w jakim celu tak szybko i drastycznie zmienił swoje zachowanie. Jeśli jednak teraz mógł być bardziej skłonny by z nią empatyzować i jej odpuścić to nie miała nic przeciwko.
- Tak, palę! - stwierdziła.
Wyciągnął drugiego papierosa i podał jej. Po chwili sam go jej odpalił. Marta nerwowo zaciągnęła się oczekując na dalszy rozwój sytuacji.
- Słuchaj, Marto, jeśli mogę Ci tak mówić. Uczę już dość długo i poznałem sporo ludzi w murach tej szkoły. Jedni są zdolniejsi, inni mniej, każdy sobie radzi jak może. Los rozdaje ludziom różne karty. Tobie też takie rozdał - zaciągnął się głęboko i powoli wypuścił z ust dym, ciągle na nią patrząc - Mówisz, że naprawdę chcesz zdać - stwierdził, chyba retorycznie.
- Naprawde chcę zdać - potwierdziła, mimo tego.
- Będę szczery. Musisz dać mi powód żeby opłacało mi się na tak zaryzykować i pomóc Cię przepchnąć.
Stopniowo zaczęła się domyślać co mógł mieć na myśli. Mimo wszystko nie mogła w to uwierzyć. Był jej nauczycielem, a do tego był od niej naprawdę znacznie starszy. Nie mogła wykluczyć opcji., że być może się jednak myliła i źle to interpretowała. Niemniej jednak sposób w jaki się teraz zachowywał, a zwłaszcza fakt, że zamknął drzwi na klucz dawał jej teraz do myślenia. On chyba zauważył jej konsternację i samemu pociągnął swój monolog dalej.
- Takie dziewczyny jak Ty, mam na myśli pochodzące z mniej zamożnych domów - dodał, starając się zabrzmieć możliwe kulturalnie - one muszą się w życiu napracować. Nie możecie, jak mniej zdolni chłopcy, wyjść w życiu na prostą po prostu zapieprzając ciężko fizycznie w jakiejś fabryce czy na innej taśmie. Musicie więc konkurować na innych płaszczyznach. Część z Was rzeczywiście ma jakiś talent, albo pomysł na siebie i odnosi sukces, pomimo trudów. Część jednak nigdy nie triumfuje. Są też takie, które wbrew złemu losowi zrobią wszystko by tylko postawić na swoim, nawet jeśli z góry są skazane na porażkę. Są gotowe wykorzystać każde narzędzie w swoim posiadaniu, żeby tylko stanąć na swoim. Wydaję mi się Marto, że Ty jesteś taką dziewczyną.
Jedynie nieśmiało kiwnęła głową w odpowiedzi, a on lekko się do niej uśmiechnął.
- Mój profesor powiedział kiedyś że każdy musi w życiu używać głowy żeby rozwiązywać problemy. Tylko czasami w różny sposób, rozumiesz?
Ciężko jej było uwierzyć w to jak bardzo bezpośredni się stał. Jeszcze kilka minut temu był tym profesjonalnym facetem, który zawsze emanował aurą powagi i szacunku. Teraz jednak rzucił jej aluzję, która bardziej pasowałaby do jednego z wielu klasowych błaznów, niż do kogoś takiego. Nie miała już jednak wątpliwości, że nie była to już zwyczajna rozmowa nauczyciela z uczennicą.
- Rozumiem - stwierdziła.
Nie była jednak pewna czy na będzie w stanie to zaakceptować. Robiła już różne rzeczy, ale nigdy czegoś takiego. To znaczy może i tak, ale nigdy z kimś takim i nie w takich okolicznościach. Przez jej umysł przelatywały setki myśli i wizji tego, co się stanie jeśli jej nie przepuści. Wiedziała, że byłaby to katastrofa i nie mogła na to pozwolić. Po chwili wstał z biurka i podszedł bliżej jej. Siedziała, a on był dość wysoki więc jej głowa znajdowała się teraz na wysokości jego krocza. Najwidoczniej mu to jednak nie przeszkadzało.
- No to pokaż mi Marto jak używasz głowy by rozwiązać swoje problemy - wycedził do niej w uśmiechu.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
2 komentarze
andkor
Ciekawie to się rozwija
Incognito
Co takiego Marta powinna zrobić w swojej sytuacji? Czy powinna mu ulec, aby tylko zgodził się nie przekreślać jej przyszłości? Jeśli tak to w jakim stopniu i czy powinna wyznaczyć mu jakieś granice? A może czas już się ogarnąć, zebrać do kupy resztki szacunku do swojej osoby i przyjąć na klatę konsekwencje swoich działań? To też byłoby jakieś wyjście, a przecież mogłoby prowadzić do jeszcze głębszego upadku w późniejszych częściach. Dajcie znać jak się Wam podoba i jakie macie fantazje na temat przyszłych rozdziałów, a także czy sami masturbujecie się czytając opowiadania erotyczne. A jeśli tak to czy robicie to do finału, czy traktujecie to jako formę budowania przyjemnego napięcia.
Maciek12
@Incognito niech dziewczyna idzie na całość to może być ciekawe
Xxxx
@Incognito może Marta ulegnie, ale całą sytuację nagra przez okno jakiś pierwszoklasista.