Mała rączka R2D2

Z przemiłej drzemki wyrwał Kenobiego jakiś hałas, dobiegający z kuchennego przedsionka. Tego który oddzielał kwaterę mistrza od pokoju jego ucznia. Coś ewidentnie trzaskało patelnią...albo innymi garami.  

"Co tam się do jasnej anielki wyrabia?" - pomyślał, wciąż zaspany. Ciężkie powieki mu się kleiły, opadając same wbrew jego woli.

Za to głos Anakina rozpoznał od razu.

"I've been running through the jungle
I've been running with the wolves
To get to you, to get to you
I've been down the darkest alleys
Saw the dark side of the moon
To get to you, to get to you
I've looked for love in every stranger
Took too much to ease the anger..."

Chcąc nie chcąc, Jedi musiał zwlec się z wygodnego wyrka. Przecierając oczy, stanął w drzwiach.

- Czy mnie uszy nie mylą? Nucisz piosenkę tej piosenkarki z holonetu... Jak jej było? Selena Gomesh?  
- GO-MEZ.  
- Jesteś fanem? Przecież to dziewczyńskie.
- Nie, wcale że nie. I nic nie nucę. Umyj sobie te uszy.  

Dopiero teraz Kenobi przytomniej rozejrzał się wzrokiem po pomieszczeniu. To co zobaczył sprawiło że nie mógł się powstrzymać od klepnięcia w czoło...

- Ani, ty leniu śmierdzący...Dlaczego każesz R2D2 smażyć ci naleśniki?

Blondyn wzruszył na to ramionami.
- Bo Malutki to uwielbia. Słyszysz jak robi BIPPP? To z radości... Tak kochany, dolej mi syropku z gruszki.  

Skywalker czule pogłaskał obsługującego go robocika po kopułce.
- Wiesz co mi najbardziej smakuje. Jesteś debeściak.  

Kenobi słysząc to zmuszony był pomasować sobie zmarszczkę na czole.  
- Anakinie, czemu ty zwracasz się do niego jak do człowieka? Nie chcę cię martwić, ale to tylko maszynka i...
- I MA UCZUCIA. Więc mu ich nie rań, nazywając go tylko maszynką.

Obi westchnął z rezygnacją, czując że przegrał tą walkę, zanim się zaczęła.
- Wiem jak silnie się do niego przywiązałeś ale R2D2 naprawdę...  
- DOSYĆ! - krzyknął chłopak tonem nie znoszącym sprzeciwu. I to właśnie coś w jego głosie kazało Kenobiemu odpuścić.  
Zadowolony padawan okręcił się na pięcie, trzymając R2D2 za antenkę przypominającą malutką rączkę.  
Starszy mężczyzna nie posiadał się ze zdumienia.  
-...Kiedy...kiedy mu to zainstalowałeś?
Skywalker nawet nie raczył zaszczycić go odpowiedzią.  
- Chodź, Serduszko...Idziemy sobie stąd. Nie będziemy wcale słuchać tego dziada o wrażliwości glonojada.  
- Anakinie, nie zachowuj się jak dziecko!
Ale chłopak kompletnie go ignorował, skupiając się wyłącznie na astro-maluchu.
- Pogramy w podracery na Plejce. Ty będziesz Sebulbą, a ja, jak zwykle, sobą..
- ANAKINIE, CZY TY MNIE W OGÓLE SŁUCHASZ?  
...
Ech. Oczywiście że nie...
Powiedział Obi - sam do siebie.

Princesska

opublikowała opowiadanie w kategorii science fiction i komediowe, użyła 494 słów i 2769 znaków. Tagi: #StarWars #Obikin #fluff #dośmiechu

1 komentarz

 
  • agnes1709

    "...trzymając R2D2 za antenkę... - nie wiem, dlaczego, ale skojarzyło mi się to bardzo jednoznacznie:lol2: Nie moja kategoria, aczkolwiek za piękny język łapka zdecydowanie się należy! Pozdrawiam;)

  • Princesska

    @agnes1709 Heh, dziękuję Ci bardzo i też pozdrawiam cieplutko :)

  • MrHyde

    @agnes1709 jednoznacznie? z czym? ;)

  • agnes1709

    @MrHyde Za mały... ekhm... młody, przepraszam, jesteś:P

  • MrHyde

    @agnes1709 ale ciekawski :D

  • agnes1709

    @MrHyde A jak? U mnie tylko nowości, jestem niczym RMF fm - Rozpowszechnianie Mitycznych  Faktów fake modern:lol2:

  • Princesska

    @agnes1709  

    Heh, akurat w tym, zupełnie niewinnym fiku nie chodziło mi o wywołanie takich skojarzeń... ale to nic nie szkodzi jeśli się pojawiły. :) Pamiętam jak sama miałam podobne, czytając ten, zupełnie niewinny fragment z  książkowej adaptacji Zemsty Sithów:


    "Anakin odwrócił się w stronę R2-D2.
    -Artoo, zostaniesz tutaj...
    Mały android przerwał mu oburzonym świergotem.  
    - Żadnych protestów. Zostań. Mówię poważnie.  
    Gwizd, który Anakin usłyszał w odpowiedzi, brzmiał zdecydowanie smętnie.
    - Posłuchaj, Artoo, ktoś musi utrzymać łączność z tutejszym komputerem. Czy ja mam końcówkę wymiany danych?
    Android wreszcie dał się przekonać, ale na pożegnanie świsnął zuchwale, jakby chciał podpowiedzieć swojemu panu, gdzie może poszukać tej końcówki."

    Pomyślałam sobie: Ani gamoniu, przecież masz taką ... heh, końcówkę. Tylko do kontaktu lepiej jej nie wkładaj! XDDD

    Ciekawe co by pan pisarz Stover na to powiedziałXD

  • agnes1709

    @Princesska No kurwa (przepraszam, ale to słowo najczytelniej odzwierciedla mój obecny zachwyt), pozamiatałaś!!! "Czy ja mam końcówkę wymiany danych?" - no megastyczne!!!:yahoo: Trzeba kiedyś użyć  jakiejś pracy, nie ma bata! Płaczę, płaczę i jeszcze raz płaczę,:lmao: jesteś cudowna!!!:kiss:

  • Princesska

    @agnes1709 Hehe, dziękuję i wzajemnie *uściski und buzi* :)

  • agnes1709

    @Princesska Dzięki, czuję się... ponętnie zaduszona<3:D