Rozdział 29
Nie wiedział czemu, ale paląc papierosa przy otwartym oknie kuchni w mieszkaniu Renaty do jego głowy przywołało się wspomnienie pierwszej kobiety, którą posiadł. Może chciałby żeby było inaczej, ale jego pierwszą była Zośka, wówczas starsza - dla niego - kobieta zbliżająca się chyba do pięćdziesiątki i mieszkająca na socjalnym osiedlu, na którym spędził dzieciństwo. Był wtedy młodym, nabuzowanym hormonami nastolatkiem, trzepiącym konia przy każdej nadarzającej się okazji. Dopiero marzył o zaznaniu prawdziwej kobiety, tak jak to miało miejsce na pornograficznych filmach, które regularnie oglądał. Niestety mimo wielu nieudanych prób z jego strony, większość dziewczyn, które spotykał na swojej drodze była wtedy jeszcze dla niego niedostępna. Wyjątek okazała się stanowić właśnie ona.
Na temat Zośki słyszał już wówczas wiele plotek, gdyż miała opinię lokalnej alkoholiczki-dupodajki. Nie urodziła się atrakcyjna, a w dodatku nigdy zbytnio o siebie nie dbała. Miała przetłuszczone włosy koloru brudnego blondu, widoczną nadwagę, a jej twarz szpeciła permanentna opuchlizna będąca skutkiem nadużywania wyskokowych trunków. Zdecydowanie nie była więc żadną pięknością. Pewnie nigdy by na nią nie spojrzał pod tym względem, gdyby nie fakt jak bardzo nabuzowany testosteronem i zdesperowany w próbach rozładowania ogarniającego go napięcia był na tamtym wczesnym etapie swojego życia.
Pewnego dnia zbieg okoliczności spowodował jednak, że późnym popołudniem wylądował w jej niewielkim mieszkaniu, po tym jak Zośka poprosiła go o sąsiedzką pomoc w przygotowaniu lokum do wizyty elektryka mającego zlokalizować jakąś usterkę w instalacji. Było ona dość zapuszczone i dawno nieremontowane, zresztą jak chyba wszystkie na ich osiedlu. Od wielu lat mieszkała sama i sama nigdy by się z tym problemem nie poradziła, więc chcąc jej pomóc - a szczerze to raczej nie potrafiąc asertywnie odmówić - przez dobre pół godziny, na jej prośbę odsuwał wtedy od ścian ciężkie drewniane komody i szafy. Na koniec, gdy wszystko było już gotowe, a on zmęczony opierał się o jeden z mebli, wyciągając paczkę fajek zapytała się go czy chce za to wszystko jakieś pieniądze. Nie powodziło mu się najlepiej pod względem finansowym, ale z grzeczności odmówił, a ona paląc papierosa prosto z mostu stwierdziła, że za dwa dni będzie musiał to wszystko odstawić na miejsce.
- Nie chcę żebyś czuł się stratny - powiedziała, zbliżając się do niego bardziej niż się spodziewał.
Następnie spojrzała na niego swoim lekko zmąconym wzrokiem i buchnęła w twarz papierosowym dymem. Wyczuł w nim wyraźną nutę alkoholu. Zorientował się, że była już co najmniej lekko pijana, co w jej przypadku nie zdarzało się wcale rzadko, więc go również szczególnie nie zaskoczyło. Czym innym było to co stało się potem. Poczuł coś na swoim kroczu, a gdy opuścił wzrok zamarł w bezruchu, gdy zobaczył tam jej przylegającą do niego rękę. Nie mógł uwierzyć w to co się właśnie działo.
- Pociągnąć ci? Masz ochotę? - zapytała patrząc mu prosto w oczy.
Nie mógł uwierzyć w to co właśnie usłyszał. Czy ona właśnie zaproponowała, że zrobi mu laskę? Słyszał, że była puszczalska i że sprowadzała tu wielu facetów, a z tego co mówiły plotki to pozwalała im na wiele. Kiedyś nawet niewiele starszy znajomy jego kolegi wysprzęglił im się na jakiejś imprezie, że ją kiedyś przedymał. Oczywiście wszyscy go wtedy wyśmiali, w tym i on, ale prawda była taka, że będąc teraz w tej sytuacji sam miał ambiwalentne odczucia. Owszem, była stara i niezbyt atrakcyjna, ale jednocześnie nigdy wcześniej żadna kobieta mu tego nie zaproponowała. Bił się z myślami i nie wiedział co odpowiedzieć żeby nie zabrzmieć głupio, więc milczał. Nigdy jeszcze nie był z kobietą, chociaż bardzo tego pragnął. Ta obecna przed nim pozostawiała oczywiście wiele do życzenia, ale sama jej propozycja spowodowała, że jego nastoletni kutas zaczął się już podnosić. Czując presję wywołaną jej oczekującym wyrazem twarzy mimowolnie i podświadomie, pod wpływem chwilowej ekscytacji w odpowiedzi jedynie nerwowo kiwnął głową, na co Zośka tylko się uśmiechnęła. Czuł w piersi narastające dudnienie własnego serca, a nawet je słyszał, patrząc jak starsza sąsiadka powoli osunęła się przed nim na kolana. Wszystko działo się błyskawicznie i po chwili lewą ręką zsuwała już jego dresowe spodnie, w prawej cały czas trzymając wciąż żarzącego się papierosa. Zaraz po tym zabrała się za jego bokserki, a on nerwowo westchnął. Odgięła je, a z jego bielizny wyskoczył całkiem już sztywny - ku jego zaskoczeniu - fiut, kompletnie wystawiony teraz na jej widok.
- Dużego masz, młody. Dobra pała - skomentowała, wydmuchując jednocześnie z ust papierowowy dym, który poczuł na nim razem z jej oddechem.
Damian jedynie nerwowo się zaśmiał. Nie wiedział jak zareagować, bo był to pierwszy raz gdy tak odsłonił się przed kobietą. Chciał coś odpowiedzieć, ale w głowie miał tylko pustkę wywołaną skrajnym podnieceniem. Milczał więc skupiając wzrok na niezbyt atrakcyjnej twarzy klęczącej przed nim starszej kobiety, oczekując na to co miało nastać. Zośka zbliżyła się, oblizała swoje wargi, a następnie przeleciała pionowo językiem po jego kutasie. Jęknął natychmiast i odruchowo oparł ręce na ścianie oraz stojącej obok drewnianej komodzie. Było już za późno by się rozmyślić i odrzucić jej propozycję. Od dawna marzył by jego fiut znalazł się w ustach chętnej kobiety. Los sprawił, że najwyraźniej wystarczyło pół godziny wysiłku w ramach sąsiedzkiej pomocy, by wreszcie się to spełniło. Owszem, znacznie wolałby żeby zajęła się nim jakaś atrakcyjna rówieśniczka, a nie taka stara prukwa, ale stojąca na baczność pała wydawała się nie do końca podzielać jego opinię, a przynajmniej nie wybrzydzała. Spojrzał w dół i zobaczył jak Zośka szeroko rozchyliła swoje usta, a po chwili przyłożyła je do jego oczekującego kutasa by następnie, z lekkim trudem, wziąć go już między wargi. Jego nogi prawie się ugięły, gdy poczuł euforyczne uczucie ciepła oraz wilgoci oplatające jego sztywnego nastoletniego członka.
Owszem, była stara, brzydka i grubawa, ale wciąż była kobietą, a jego fiut dzięki niej wkraczał teraz do siódmego nieba. Uczucie którego doświadczał, wywołane próżnią jaką powodowały ruchy jej zaciśniętych warg oraz ocieranie kutasa o język i podniebienie było nieporównywalnie lepsze niż jego ręka, którą zawsze się zaspokajał. W zasadzie było mu nawet lepiej niż kiedykolwiek zakładał, że było to możliwe. Z każdą chwilą, z każdym centymetrem jaki jej usta pokonywały na długości jego penisa jego opory mijały. Przestawały się liczyć wszelkie obawy. Co będzie jak ktoś się dowie? Czy wypadało się zgodzić? Czy jakby była trzeźwa to też by mu to zaoferowała? To przestawało mieć już znaczenie, a liczyło się tylko uczucie jakiego teraz dzięki niej doświadczał. Jego penis szybko naprężył się w jej ustach do granic możliwości i przez chwilę bał się, że zaraz dojdzie i to wszystko się skończy. Bardzo tego nie chciał, bo w końcu miał kobietę, która ssała jego fiuta, tak jak te laski na filmach, do których regularnie trzepał i chciał się teraz tym faktem rozkoszować. Na jego szczęście w pewnym momencie sama przerwała to co robiła, gdy z ciężkim oddechem wypuściła go z ust. Rozmasowując jednocześnie kark niespiesznie zgasiła wtedy papierosa w popielniczce.
- No, naprawdę masz niezłą pałę. Wielki, młody, żylasty chuj - wydukała, caly czas nie spuszczając wzroku z jego sterczącego fiuta.
Owszem, miał sporego i był tego świadomy. Nie mógł jednak uwierzyć w to jaka była wulgarna. Wielokrotnie słyszał jak rozmawiała i kłóciła się pod swoim blokiem, więc wiedział że dużo przeklinała, ale to było coś więcej. Być może lubiła wulgaryzmy w takich sytuacjach, a być może po prostu była najebana. Dopóki jednak robiła to co robiła nieszczególnie go to jednak interesowało.
Zdziwił się gdy po chwili sama złapała jego ręce i umieściła na swojej głowie. Zobaczył jak powoli, nie spiesząc się ponownie zbliżyła do niego głowę, znowu biorąc go w usta, a następnie poczuł jak jej dłonie zacisnęły się na jego pośladkach, lekko szarpiąc biodrami. Dotyk jej dłoni na jego pupie okazał się zaskakująco przyjemny, choć sam bał się to przed sobą przyznać. Podekscytowany czekał teraz, aż Zośka ponownie zabierze się za robienie mu laski, ale tak się jednak nie stało. Zastygła, klęcząc w bezruchu i nie pracowała już swoją szyją, a on dopiero po chwili zrozumiał, że chyba oczekiwała by to on zabrał się teraz do roboty. Chwilę później niepewnie pchnął więc biodra do przodu i głośno westchnął gdy jego fiut powoli znowu zanurzył się w jej ustach. Nie napotkał sprzeciwu, a tylko usłyszał jej stłumiony pomruk i poczuł jak jej palce pobłądziły po jego pośladkach. Następnie się wycofał, by zaraz po tym wepchnąć go tam ponownie, tym razem głębiej. Uczucie było świetne więc to kontynuował, a po jakimś czasie nieśmiały chłopak zaczął już nabierać pewności siebie i robić to energiczniej. Zacisnął wtedy dłonie na jej głowie i zaczął ją jednocześnie lekko nabijać, ostatecznie wpychając jej go do buzi już na całego. Ciężko sapiąc zdziwił się, gdy nagle poczuł dotyk jej podbródka na swoich jajach. W jego głowie pojawiła się wtedy myśl, że w zasadzie to nie ona robiła mu teraz laskę, a to on po prostu ruchał jej buzię. Właśnie wtedy poczuł, że zaraz się spuści. Uczucie przyszło nagle i było na tyle mocne, że wiedział iż nie było sensu mu się przeciwstawiać. Nie wiedział tylko jak Zośka na to zareaguje, więc chciał się wycofać, ale gdy tylko cofnął swoje biodra poczuł jak mocniej zacisnęła dłonie na jego pośladkach, przytrzymując go w miejscu. Jakimś cudem podnieciło go to jeszcze bardziej i głośno jęknął, gdy pokonany przez ogarniającą go euforię spowodowaną uczuciem pompowanego już nasienia uznał, że nic już nie zdziała i przyszedł na niego czas. Mimowolnie mocniej zacisnął dłonie na jej głowie, a po chwili tryskał już obficie prosto do jej gardła. Będąc w euforii nawet nie zważał na to co działo się wtedy z jego lekko krztuszącą się sąsiadką. Nogi niemalże się pod nim ugięły, a on sam niechybnie upadłby gdyby nie podtrzymywał się rękoma klęczącej Zośki. Dopiero gdy opróżnił już ostatni ładunek spermy, ciężko oddychając, spojrzał w dół. Ona jak gdyby nigdy nic właśnie przełykała resztę jego nasienia, które wylądowało między jej ustami. Po chwili odtrąciła jego ręce, wstała i sięgnęła po kolejnego papierosa a on, uwolniony od otumaniającego go wcześniej podniecenia, sam nie mógł uwierzyć w to co właśnie zaszło. Jego sąsiadka-alkoholiczka zrobiła mu pierwszą laskę w jego życiu, a on spuścił się prosto do jej zapijaczonej mordy. Co więcej, było to dla niego nieziemsko przyjemne.
- Wie pani Zosiu, ja… - zaczął, lecz ona szybko mu przerwała.
Już odpuśmy sobie tą panią - wypaliła - właśnie ci obciągnęłam, nie udawajmy obcych.
- Tak jest, wiadomo. Tylko ja teraz nie wiem… jak to pani… to znaczy ty, widzisz… - kontynuował speszony.
- Nic się nie stało, Damianku. Młody chłopak musi regularnie spuszczać z kija - powiedziała patrząc mu prosto w oczy i odpalając kolejną fajkę - Uznajmy, że ci w tym pomogłam. Zresztą zostanie to między nami, prawda?
- Oczywiście, nikomu nie powiem - zaświadczył, przełykając ślinę.
- To dobrze. Musi to zostać między nami. Zwłaszcza jeśli chcesz kiedyś liczyć na powtórkę - uśmiechnęła się do niego, a on nerwowo odpowiedział tym samym.
Niewiele później stwierdził, że przyszedł na niego czas i musi udać się już do domu, a ona jeszcze raz mu podziękowała, przy okazji przypominając, że chce by za dwa dni wrócił i poustawiał wszystko na miejsce. Obiecał pamiętać i opuścił jej mieszkanie, a zaledwie kilka minut później był już w swoim pokoju. Pamiętał, że gdy zdejmował już buty zaciekawiona matka zapytała go gdzie był. Skłamał wtedy, że widział się z kolegą. Sam nie wiedział czemu po prostu nie przyznał się, że pomógł tej Zośce spod dziewiątki z bloku obok poprzestawiać meble. Fragment o spuszczaniu się do jej ryja mógł przecież zostawić dla siebie.
Przez następne dwa dni gdy walił konia - a nawet gdy tego nie robił - na okrągło myślał o Zośce, tym co z nią zrobił i jak być może mu się odwdzięczy, gdy ponownie jej pomoże. Wieczorem, gdy jak codziennie energicznie trzepał swojego fiuta, nie odpalił nawet żadnego pornosa, jedynie fantazjując o tym, że ponownie wzięła go w usta. Jego ręka mimo, że przyjemna kompletnie nie mogła się jednak równać z uczuciem jakiego doznał, gdy naprawdę znalazł się w jej buzi. Właśnie wtedy w pewnej chwili przyszła do niego jednak jeszcze inna myśl - taka czy aby nie spróbować skorzystać z okazji jaka mu się przytrafiła i nie namówić Zośki na coś więcej. Wreszcie poczuł jak to jest gdy kobieta robi ci loda i było to kapitalne doświadczenie, ale przecież dalej pozostawało dla niego tyle niezbadanych ścieżek.
Obmyślił więc pewien chytry plan i następnego wieczoru przygotował się do niego, pakując do plecaka to co było potrzebne do jego realizacji, a nazajutrz gdy nadszedł czas na wizytę u Zośki był już gotowy pójść na całość. Późnym popołudniem zapukał do jej drzwi, a gdy mu otworzyła przyjacielsko się z nią przywitał i wszedł na jej zaproszenie do środka. Zwrócił uwagę, że tym razem miała na sobie dość mocny makijaż, chociaż nie mógł powiedzieć żeby szczególnie podnosił on jej atrakcyjność. Rzucił mu się w oczy również jej szary sweterek z wyciętym dekoltem, mocno opinający naprawdę sporych rozmiarów piersi. Wydawało mu się, że w pewnym momencie nawet przyłapała go na dość obscenicznym spoglądaniu w ich stronę, ale w żaden sposób tego nie skomentowała.
Przez chwilę rozmawiali o jakichś bzdurach, a gdy tylko było to możliwe od razu zabrał się energicznie do roboty, błyskawicznie przesuwając wszystkie meble na wcześniejsze miejsca. Uwinął się z tym nawet szybciej niż za pierwszym razem. Gdy było już po wszystkim, wyprzedził ją i jak gdyby nigdy nic wyjął z plecaka butelkę wódki. Uśmiechnął się, widząc jak jej oczy się wówczas zaświeciły.
- Może się napijemy? Tak po sąsiedzku - zaproponował.
Nie musiał jej upijać, ale słyszał, że inni faceci którzy do niej przychodzili często tak robili. Ponoć za butelkę dawała ze sobą robić wszystko na co miało się ochotę, a on miał chęć to dzisiaj przetestować. Po chwili sama przyniosła kieliszki i rozlała im po kolejce, stawiając butelkę alkoholu na niewielkim stole prowizorycznej jadalni.
Po godzinie byli już po kilku głębszych, a jej język zaczynał się już plątać. Wyczuwając okazję chciał więc przystąpić do działania, jednak to ona wyprzedziła go zadając pytanie.
- To co, liczysz na coś dzisiaj, Damianku? - zaśmiała się.
- Byłoby fajnie - wypalił nerwowo, nie wiedząc jak poprowadzić dalej tę rozmowę.
Problem rozwiązał się jednak sam gdy sama podeszła do niego na tyle blisko, że aż poczuł zapach jej przesiąkniętych nikotyną ubrań.
- Mam ci znowu zrobić laskę? Wiem, że ci się podobało - powiedziała, zbliżając do niego twarz, na której malowała się mieszanka ciekawości i rozbawienia.
Chciał powiedzieć “tak”. Przez ostatnie dwa dni marzył w końcu o tym by ponownie wzięła go w swoje usta. Ssała by mu, albo tak jak ostatnio sam obsługiwał by się jej ciasno zaciśniętymi na jego fiucie wargami. Tym razem spuściłby się nie w środku, ale prosto ma ten jej zapijaczony ryj. Zalanie na twarz dla takiej starej szmaty byłoby w sam raz, a jego pęczniejący już w spodniach fiut tylko czekał na taką okazję. Było jednak coś jeszcze, inna potrzeba, którą chciał zrealizować równie mocno, jeśli nawet nie mocniej.
- Podobało mi się i to bardzo. Ale ja… chciałbym poruchać - wyznał, przełykając ślinę.
Zaśmiała się i szeroko uśmiechnęła, uciekając od niego oczami.
- Taką starą babę chcesz ruchać? - sięgnęła i odpaliła kolejnego papierosa - Dymałeś już kiedyś? - wróciła do niego wzrokiem.
- Nie - odpowiedział szczerze, lekko speszony. Wiedział, że kłamstwo raczej i tak by nie przeszło. Miała wielu facetów i na pewno potrafiła rozpoznać prawiczka.
- I pewnie chcesz wreszcie poczuć cipę, co młody? - zaśmiała się.
- Tak, chcę - potwierdził, lekko już zdenerwowany jej przekomarzaniem.
Owszem, chciał poczuć cipę. Który chłopak w jego wieku nie chciał? Potrzebował tego tak bardzo, że był skłonny poprosić o to tę starą prukwę i znosić jej głupawe żarty, byleby tego wieczoru jego kutas poczuł jak to jest wbijać się w mokry, ciasny otwór, do którego jebania był przecież stworzony. Sama przecież wcześniej stwierdziła, że młody chłopak musi regularnie spuszczać z kija, a teraz bawiła się nim i robiła sobie żarty jego kosztem.
Szybko mu jednak przeszło, gdy tak jak ostatnio położyła rękę na jego kroczu, tym razem zaciskając palce na zarysie jego sztywnego już fiuta.
- No, pałę masz zacną. I masz szczęście, bo cię lubię. Chodź! - poleciła mu.
Wiedział, że to był ten moment. Poderwał się i ruszył za nią, podekscytowany i zadowolony z faktu, że się zgodziła. Po chwili zaprowadziła go do niewielkiej sypialni.
- Rozbieraj się - rozkazała, a on był w szoku jak szybko rozkręcała się ta sytuacja.
Zrobił jednak jak kazała i roztrzęsionymi rękoma zaczął od zdjęcia spodni, a potem zabrał się za koszulkę. Gdy tylko ściągnął ją ze swojej głowy jego oczom ukazał się widok jej obfitych piersi, które właśnie wyskoczyły z jej szarego sweterka. Opinał je teraz tylko czerwony koronkowy stanik, jednak Zośka szybko sięgnęła w stronę pleców, rozpięła go i odrzuciła na komodę, a on dojrzał wielkie aureole i mocno odznaczające się brodawki brązowego koloru. Musiał przyznać, że cycki akurat miała całkiem niezłe. W przeszłości udało mu się podejrzeć kilka nagich kobiet, ale nigdy nie widział na żywo cycków tych rozmiarów. Zaciekawiony zbliżył się i wyciągnął rękę, a po chwili zahipnotyzowany tarmosił już jednego w swojej dłoni. Zaskoczony odczuł, że nie mieścił się w niej, wylewając się z jego uścisku. W dotyku był zaskakująco miękki, choć niewątpliwie swoje ważył. Jedynie brodawka, którą przewracał między palcami, była stercząca, nabrzmiała i twarda. Po chwili złapał też za drugi i masował już obydwa, a ona ignorując jego zabawę w tym czasie całkowicie się już rozebrała, a następnie zabrała za niego.
- Ociągasz się, chodź tu! - skarciła go, błyskawicznie zsuwając z niego bokserki i łapiąc za uwolnionego, całkiem już stojącego fiuta - No, co młody chuj to młody chuj. Nic nie trzeba robić, a stoi aż miło - skomentowała, łapiąc za niego i energicznie pocierając go w dłoni.
Jęknął z przyjemności. To była tylko dłoń, ale i tak było to znacznie przyjemniejsze gdy robił to dla niego ktoś inny.
- To co, gotowy zaruchać? - zapytała, patrząc mu prosto w oczy.
Kiwnął głową, a ona w odpowiedzi wręczyła mu rozpakowaną już prezerwatywę. Sama złapała za jego rękę i pomogła mu nasuwając gumkę na napęczniały żołądź penisa. Resztę zrobił już sam, a w czasie gdy rolował zabezpieczenie w dół, Zośka weszła na czworaka na stare, skrzypiące łóżko i wypięła dupę w jego stronę. Była pokryta cellulitem, blada i naprawdę spora. Nie wyglądała jak seksowne aktorki z filmów które oglądał. Mimo wszystko hormony robiły swoje i jego podniecenie sięgało już sufitu. Widział jak zanurkowała swoją dłonią między nogami, zapewne sprawdzając czy była już gotowa.
- Dajesz młody - zachęciła go.
Zastanawiał się czy rzeczywiście była już gotowa, czy może takie jak ona nie potrzebowały gry wstępnej. Niemniej po uzyskaniu jej zgody podekscytowany ruszył w jej kierunku. Wszedł na łóżko, które niemiłosiernie zaskrzypiało pod ich ciężarem. Przyjął klęczącą postawę zaraz na nią i przyjrzał się jej dużym, wypiętym pośladkom. Po chwili dojrzał swój cel, co nie było łatwe bo cipka zdecydowanie nie należała do wydepilowanych. Niewiele wyżej zobaczył też jej odbyt, który wydał mu się wyjątkowo mały na tle jej dużej dupy. Nie mogąc się już doczekać zbliżył się i nie czekając na nic od razu złapał za swojego sterczącego na baczność kutasa. Stał do tego stopnia, że musiał użyć sporej siły by odgiąć go w przód, tak by zbliżyć go do miejsca gdzie wydawało mu się było wejście do pochwy. Próbując trafić do celu przez chwilę jednak jedynie nieudolnie smyrał sztywnym fiutem po jej łonie, czując łaskotanie spowodowane kontaktem z jej bujnym owłosieniem. W końcu poczuł jak sama sięgnęła go ręką między nogami i naprowadziła. Natychmiast wyczuł ciepło i wilgoć na żołędziu penisa, a po chwili lekki opór, który szybko pokonał gdy niespodziewanie zaczął się w nią wsuwać.
- Dajesz młody. Jeb! - powiedziała, a on jęknął odczuwszy jak ścianki pochwy rozsunęły się pod wpływem penetrującego kutasa.
Kontynuował pchnięcie, dobił biodra do końca i westchnął, czując ogromne ciepło na swoim fiucie. Zrozumiał, że był już w jej środku, w dodatku całą swoją długością. Po chwili wycofał biodra, aby zaraz ponownie nimi pchnąć. Oprócz skrzypienia łóżka, usłyszał plask zderzanych ciał i zobaczył jak skóra na jej biodrach zafalowała pod wpływem uderzenia.
- Złap tą dupę jak facet - poleciła, a on posłusznie zacisnął ręce na jej dużych pośladkach, czując jak ich skóra uginęła się pod jego palcami. Pchnął więc kolejny raz, a potem jeszcze następny.
- Właśnie tak, wyjeb mnie jak sukę! - powiedziała.
Czuł jak jego fiut rytmicznie zanurzał się i wychodził z jej wnętrza. Uśmiechnął się głupio sam do siebie, wiedząc że wreszcie osiągnął to co chciał. Ruchał prawdziwą cipę. Dymał prawdziwą kobietę. Może była brzydką, starą alkoholiczką, ale nawet taka pizda była lepsza niż wieczne walenie konia. Powoli się więc rozkręcał i przyspieszał ruchy. Ona również złapała rytm i po chwili już się zgrywali, on pchając biodra w przód, a ona wypinając na spotkanie dupę w jego stronę.
- O tak, jeb starą kurwę - wypaliła, dysząc i przechodząc do opierania się na łokciach.
Zacisnął dłonie i zaczął ją pieprzyć ostrzej i szybciej. Pokój wypełniło skrzypienie łóżka i głośny rytmiczny plask. Co go zaskoczyło, dźwięki te były dla niego nawet bardziej podniecające niż widok jej dupy kołyszącej się od jebania.
- Dobra ta cipa? Dobrze się rucha? - zapytała odwracając do niego głowę.
- Zajebista! - odpowiedział na szybko, patrząc w jej pomalowane trochę zbyt mocnym cieniem oczy.
Szczerze mówiąc, gdy już minęły pierwsze doznania uznał, że była luźniejsza niż się spodziewał. Był przyzwyczajony do zaspokajania się zaciśniętą dłonią, a teraz jej cipa oplatała go znacznie subtelniej. Nie wiedział czy wszystkie takie są, czy po prostu Zośka była już na tyle przedymana. Być może lata dawania dupy na lewo i prawo sprawiły, źe niewiele pozostało z dawnej ciasności. Z oczywistych względów pozostawił tę myśl jednak dla siebie.
- Jezu, ale on twardy! Uwielbiam takie młode chuje - jęczała, schodząc swoją głową jeszcze niżej, aż do poziomu materaca i pozostawiając wysoko jedynie swój wypięty wielki tyłek.
W sumie uznał że jej wulgarność mu się podobała. Dymał ją dalej, błądząc wzrokiem po jej wielkich falujących pośladkach, plecach i zarysie skaczących piersi. Uznał, że cycki miała akurat fajne i mógłby się na nie spuścić.
- O tak, suko! - wypalił do niej odruchowo, dając się ponieść emocjom.
Poczuł jednocześnie wilgoć spływającą po jego udzie, zapewne pochodzącą z jej penetrowanej cipy.
- Tak, tak! Dymaj sukę! - zajęczała głośniej, zawodząc.
Zobaczył, że jedną rękę schowała między nogami, gdzie zapewne dodatkowo się stymulowała. Poczuł narastające ciśnienie w swoich jajach i wiedział, że długo już nie wytrzyma, ale Zośka zaskoczyła go, gdy nagle sama coś oznajmiła.
- O kurwa, dochodzę! - wypaliła, a po chwili poczuł na dłoniach i udach targające nią, niekontrolowane skurcze.
To wystarczyło by podniecić go na tyle, żeby samemu przekroczył barierę bez powrotu. Chciał skończył na tak wiele sposóbów. Mógł to zrobić tak jak wcześniej, spuszczając się w jej buzię, ewentualnie prosto na jej twarzy, gdyby przed nim klęczała, tak jak to mają zwyczaj robić w pornolach. Mógłby zlać się na jej, zaskakująco dobrze wyglądające, wielkie cycki, albo nawet na jej dużą tłustawą dupę, którą właśnie jebał. Wszystko jednak zadziało się za szybko i nawet się nie spostrzegł, gdy już rozładowywał swoje jaja wewnątrz gumy, wciąż będąc w jej cipie. Jęknął głośno, gdy kolejne fale spermy zaczęły kolejno wypełniać kondoma, a następnie zaległ na niej swoim ciężarem, przez chwilę się nie ruszając. Dopiero gdy ochłonął i uspokoił odrobinę swój oddech, cofnął biodra i ze słyszalnym plaskiem wyciągnął z niej swojego kutasa. Powoli zdjął z niego prezerwatywę i nie wiedząc co z nią zrobić po prostu zastygł na klęczkach, dalej mimo wszystko ciężko oddychając.
- Oj Damianku, będzie z ciebie dobry ruchacz. Nie tylko sprzęt masz zacny, ale i posuwasz dobrze. Zwłaszcza jak na prawiczka - zachochotała.
- Dzięki - odpowiedział, nie wiedząc jak na to zareagować. Niemniej jednak czuł pewną satysfakcję z tego, że dobrze wypadł w jej oczach. Fakt, że najwidoczniej również doszła również mocno podbijał jego ego.
- Mam nadzieję, że się podobało, bo mi na pewno - powiedziała, zabierając prezerwatywę z jego ręki, wstając i nago udając się do kuchni.
On po chwili powoli zaczął się ubierać, rozmyślając jednocześnie nad faktem, że wreszcie zaznał kobiety. Może i byle jakiej, ale jednak. Niedługo później wymyślił jakąś wymówkę i się z nią pożegnał, bo nie miał powodu by dłużej tam zostawać. Przyszedł do niej w jedynym celu i po jego spełnieniu, gdy nie był już podniecony, kompletnie go już nie interesowała. Niedługo później wrócił więc do domu i zmęczony, ale zadowolony z faktu, że nie był już prawiczkiem, położył się do łóżka i szybko usnął.
Chciałby powiedzieć, że to był ostatni raz gdy pieprzył Zośkę i potem zabrał się wyłącznie za atrakcyjne nastolatki, ale tak nie było. Już tydzień później, nie mogąc poradzić sobie z ogarniającą go seksualną frustracją, udał się do niej ponownie. Tego dnia, gdy spotkał ją na klatce schodowej prowadzącej do jej mieszkania, była naprawdę napruta. Gdy zobaczył w jakim była stania zaczął mieć wątpliwości, ale niemiłosiernie narastające w jego jajach napięcie zaskutkowało tym, że postanowił trzymać się swojego planu. Nakłonił ją by wpuściła go do środka, a po kilku minutach zaczął ją już nagabywać i sprowadzać rozmowę na wiadome tory, tak by spróbować namówić ją na kolejną laskę. Była w takim stanie, że nie musiał długo jej o nią prosić. Już po blisko kwadransie rozsiadał się na dużym fotelu w niewielkim salonie, a ona zabierała się już za rozpinanie jego spodni. Był naprawdę podniecony, do tego stopnia, że gdy faktycznie już mu uległa i zabrała się do działania to zaledwie po kilku minutach spuścił się na jej podbródek i wyeksponowany dekolt. Nie wiedząc jak się potem zachować po peostu poczestował ją papierosem, a chwilę później pożegnał się i wyszedł. Miał potem z powodu tej sytuacji lekkie wyrzuty sumienia, ale jeszcze bardziej bał się, że któryś z sąsiadów zacznie coś podejrzewać i przekaże taką informację jego matce. Tak się jednak na jego szczęście nigdy nie stało.
Niedługo później poznał i przespał się z rówieśniczką z innej szkoły. Młode seksowne ciało nastolatki było oczywiście znacznie atrakcyjniejsze i bardziej podniecające niż to którym mogła się pochwalić jego sąsiadka. Seks z nią był naprawdę przyjemny, niemniej jednak po czasie uznał, że przeszkadzała mu jej zbytnia nieśmiałość i brak doświadczenia. W łóżku była w zasadzie niemową, a laskę - w porównaniu do Zośki - robiła beznadziejną. Gdy się bzykali nadzwyczaj często wracał myślami do brudnej gadki jaką zaserwowała mu wcześniej jego patologiczna sąsiadka.
- Wyjeb mnie jak sukę - słyszał w myślach jej słowa.
Ileż by dał by jego nowa koleżanka również zdobyła się na taką lubieżność. Jeszcze większym problemem było jednak to, że rzadko się spotykali, a jego ciało rozpierane przez ogromne libido potrzebowało przecież regularnie rozładowywać napięcie.
Stanęło na tym, że kilka tygodni później, gdy kolejny raz z rzędu przełożyła ich spotkanie, zdesperowany znowu wylądował u swojej patologicznej sąsiadki. Nie był z tego dumny, ale tamtego wieczoru, waląc konia po prostu uznał, że zamiast się frustrować lepiej byłoby znowu sobie poużywać tej starej pizdy. Zaszedł więc do niej ponownie i na swoje szczęście ponownie zastał ją w mieszkaniu samą. Rozmawiali przez chwilę,w czasie gdy ona przygotowywała kolację, a on nie wiedząc jak zagaić i przejść do sedna postanowił po prostu iść na całość. Stała wtedy przy blacie kuchni, plecami do niego, a on podszedł i bezceremonialnie złapał ją za jej wielkie cyce.
- Co, kurwa robisz? - oburzyła się, a on lekko się zaniepokoił.
- Mam na ciebie ochotę - wyznał, mimo strachu jeszcze bardziej ściskając jej lekko już obwisłe, wielkie piersi.
- Myślisz, że sobie kurwę do jebania kiedy chcesz znalazłeś? Że ci raz czy dwa laskę zrobiłam i teraz możesz robić co będziesz chciał? - odwróciła do niego swoją twarz, na której pojawił się wyzywający wyraz.
Nie wiedział jak zareagować. Zdawał sobie jednak sprawę z tego na co wcześniej mu pozwalała i jak się zachowywała. Wiedział kim była. Jedną ręką dalej ściskał więc jej cyce, a drugą złapał za jej wielką dupę, masując pośladki.
- Myślisz, że jestem kurwą? Powiedz szczerze - naparła na niego odwracając się frontem w jego stronę.
Nie wiedział czy mógł się pokusić na szczerość. Podjął już jednak decyzję, że zamierzał z nią pójść na całość. Złapał za jej włosy i szarpnął, pociągając ją w dół. Już jej nie prosił, nie zamierzał. Była kurwą i tak zamierzał ją potraktować. Po chwili była już na kolanach, a on rozpinał pasek swoich spodni. Niewiele później wyciągnął już na wierzch swojego kutasa. Chciał nakazać jej by się za niego zabrała, ale nie musiał bo sama wzięła jego dopiero sztywniejącą pałę między usta i zaczęła ssać. Głośno wzdychnął, zadowolony z tego faktu.
- O tak, kurwo. Ssij go - zamruczał pod nosem.
- Czyli jestem kurwą? - zapytała, wypuszczając z ust jego fiuta, który oparł się o jej policzek.
- Tak szmato. Jesteś kurwą - wycedził, przesuwając kutasa po jej twarzy.
Oczy Zośki się zaświeciły, a po chwili jej usta wygięły się w lekkim uśmiechu.
- Tak? I co się robi z takimi kurwami?
- Szmaci się je. I dyma ile się chce - odpowiedział.
Nie czuł się już jak nieśmiały prawiczek, któremu zrobiła jego pierwszą laskę, tylko jak nabuzowany samiec, który zamierzał wziąć ją jakby było to jego przyrodzone prawo. Czuł jakąś niewypowiedzianą władzę w tej sytuacji i bardzo mu to odpowiadało.
- Taki z ciebie chojrak? - kontynuowała, z zawadiackim uśmiechem.
- Z ciebie taka szmata - zripostował natychmiast, samemu dziwiąc się na jak wiele sobie z nią pozwalał. Sam nie wiedział gdzie w zasadzie leżała granica tego na co mógł sobie z nią pozwolić. To jak na to zareagowała zasugerowało mu jednak, że była ona naprawdę bardzo posunięta.
- No to dajesz, młody. Zeszmać mnie! - odpowiedziała, biorąc z mlaskiem jego fiuta ponownie do buzi.
Tego wieczoru wreszcie znalazł ulgę dla swojej skumulowanej frustracji, pieprząc ją i przerabiając z jej tłustą dupą i owłosioną cipą wszystkie pozycje jakie tylko miał w głowie. Pieprzył ją jak wcześniej - od tyłu, na pieska. Brał ją też klasycznie - zarzucając jej grube uda na swoje barki, jednocześnie dymając i wpatrujac się w jej falujące, wielkie cycki. W końcu nie mogąc się oprzeć wsadził jej fiuta pomiędzy piersi i pracował biodrami do tego stopnia, że jego kutas co chwila ocierał się o jej podbródek i usta. Wystawiła wtedy język i zaczęła go jednocześnie lizać, a on po chwili spuścił się wypuszczając cztery duże fale spermy na jej twarz i pościel, na której leżała.
- O jezu, tak - jęknął pod nosem, zadowolony ze spełnienia jakiego wtedy doświadczył.
Tamtego wieczoru nie wyszedł jednak od niej, jak zwykle, od razu do domu. Został w jej mieszkaniu i zjadł z nią kolację, rozmawiając. Zapytał jej wtedy o to, czy naprawde nie przeszkadza jej spanie z dużo młodszym chłopakiem.
- Chłopy się za małolatami uganiają, każdy to wie. Baby też lubią młodych, tylko się o tym nie mówi - stwierdziła.
Godzinę później, jakby na udowodnienie swojej tezy, sama z siebie zaczęła się do niego dobierać. Kazała mu wstać od stołu, a gdy to zrobił złapała za jego spodnie i ponownie wyciągnęła na wierzch jego fiuta, po czym zaczęła go trzepać. Stawał do pionu dość szybko, ale ona niecierpliwie zassała go do buzi, starając się ten proces przyspieszyć.
Westchnął ciężko, zaskoczony jej determinacją. Prawdę mówiąc wcześniej spuścił się na tyle mocno, że nie miał już większego parcia na seks. Ona jednak zachowywała się jak stara nimfomanka, a on nie zamierzał z tego powodu narzekać. Po chwili jego kutas stał na baczność, a ona kazała mu usiąść w fotelu, tym na którym obciągnęła mu będąc w sztok pijaną. Rozsiadł się na nim, a ona odwrócona do niego tyłem, po chwili nabiła się już na jego pałę. Zośka jęknęła, a jej duża dupa zeszła do dołu i usiadła na nim. Po chwili się podniosła i zaczęła rytmicznie podskakiwać, a salon wypełnił się dźwiękiem ich zderzających ciał. Jej tłusty zad ujeżdżał go przez dłuższą chwilę, aż on sama szczytowała, łapiąc za jego dłonie i kładąc je na swoich piersiach, za które posłusznie złapał.
- O tak, zlej sie w tej cipie - poprosiła go jękliwie, a on stymulowany jej ruchami na swoim kutasie, a także jej wulgarną gadką wiedział, że i tak było to już w zasadzie nieuniknione.
Po blisko minucie, ciężko sapiąc, fala za falą rozładowywał w niej już zawartość swoich jaj, a po kolejnym kwadransie już się ubierał i z nią żegnał. Zaraz potem wracał do domu usatysfakcjonowany, wiedząc że tego dnia nie będzie już musiał walić konia aby zasnąć.
Może nie była ani trochę atrakcyjna, ale było coś podniecającego w tej nieprzyzwoitej sytuacji i w tym, że pozwalała mu w zasadzie na wszystko. Podniecało go to, że starsza kobieta dawała mu tak sobą pomiatać i tak się szmacić. I to do tego stopnia, iż nawet później, gdy spotykał się już z wieloma dziewczynami, a także gdy już się przeprowadził i nie mieszkał już na tym samym osiedlu co ona, to i tak raz na jakiś czas ją odwiedzał. Była pierwszą, która mu obciągnęła. Pierwszą, która dała mu się pieprzyć w cipę. Również pierwszą, którą zapinał w dupę, w dodatku z jej własnej inicjatywy.
Ostatni raz gdy ją widział miał miejsce blisko sześć miesięcy temu. Pokłócił się wtedy z Marzeną - naprawdę fajną dziewczyną, z którą już nawet wspólnie mieszkał, a ta w przypływie gniewu wyrzuciła go z ich wspólnego lokum. Przez większość wieczoru, próbując się uspokoić, zdenerwowany jeździł bez celu autem, aż w końcu wpadł na pomysł by zrobić to czego nie robił już od dłuższego czasu. Potrzebował się odstresować, a doświadczenie nauczyło już go, że w jego przypadku najlepszym dla niego sposobem na to był brutalny, zwierzęcy seks. Z kasą było u niego trochę krucho więc nie uśmiechało mu się płacić za niego jakiejś dziwce. Odkąd spotykał się z Marzeną nie miał też żadnych koleżanek na boku. Dopiero po jakimś czasie przypomniała mu się właśnie Zośka. Wiedział, że mu nie odmówi. Okazało się, że miał rację, po zaledwie godzinę po tym jak podjechał pod jej blok, po ponownym spotkaniu, był już w jej sypialni. Dymał ją tam jak sukę którą była, ubliżając jej, a ona mu na to wszystko pozwalała i jeszcze prosiła o więcej. Nie wiedział jak zareagowała by Marzena gdyby dowiedziała się, że ją zdradzał, a tym bardziej z 50-letnią alkoholiczką. Mógł się oczywiście domyślać, ale w tamtym momencie miał to w dupie. Rozpierdalał właśnie być może jedyny normalny związek w swoim życiu. Zawsze jednak miał w sobie ten autodestrukcyjny element. Związek z Marzeną rozpadł się niedługo później, ale on i tak się tym bardzo nie przejął. Czasem zastanawiał się czy aby to jak i z kim stracił dziewictwo lekko go nie wykrzywiło. Być może to przez Zośkę tak kręciły go wulgaryzmy i ostry seks. Lubił też przecież starsze kobiety, choć akurat w tej kwestii nie był wybredny i małolatami też nigdy nie gardził…
Z zamyślenia wyrwał go głos przebywającego razem z nim kumpla.
- Naprawdę ją dymasz? - usłyszał pytającego go Filipa.
Z jakiegoś powodu pomyślał o Zośce i lekko zdezorientowany zaczął się nawet zastanawiać skąd mógł o niej wiedzieć, ale po chwili uświadomił sobie, że pytał o Renatę.
- Naprawdę - potwierdził, kiwając głową i wypuszczając ostatniego bucha papierosa za okno niewielkiej kuchni - Pieprzyłem ją przy blacie na którym siedzisz - zaśmiał się - Ostatnio mi obciągnęła na dole w piwnicy - dodał kpiąco, lekko się uśmiechając.
Filip głupkowato roześmiał się na jego wyznanie.
- Jest naprawdę zblazowana - powiedział następnie, zeskakując z blatu - Mógłbyś ją wydymać i dzisiaj, pewnie by nawet nie zauważyła.
Owszem, pewnie by mógł. Ale przez ostatnie kilka miesięcy zrobił to już tyle razy, że już go to tak nie ekscytowało.
- Może razem ją wyruchamy? - Damian zaproponował w odpowiedzi Filipowi, który ponownie głośno się zaśmiał na jego propozycję.
- Jak chłopaki tę Sylwię na ostatniej imprezie u Radka? - zapytał jego kolega - Słyszałem, że było tam nieźle. Radek brał ją u siebie w sypialni, a potem gdzieś wyszedł. Leon go podmienił, a ona ponoć nawet nie zauważyła. Leżała z wypiętym dupskiem to po prostu wszedł i zaczął ją zapinać. Ktoś to zauważył i się zaśmiał, a on ich zaprosił do środka. Stanęło na tym, że bzykali ją na zmianę, a ona nawet nie wiedziała co się dzieje.
- Słyszałem, opowiadali mi - potwierdził.
Znał tę historię, bo Leon opowiedział mu ją tydzień wcześniej. Trochę nawet żałował, że go tam nie było bo raz nawet widział tę Sylwię na mieście i musiał przyznać, że jej ciasno opinające spore pośladki jeansy pozytywnie zwróciły jego uwagę. Po chwili jednak wrócił do tematu i zmienił ton głosu próbując dać znać koledze, że wcale nie żartował - - Mówię serio, możemy ją przeruchać.
- No co ty, naprawdę to proponujesz? - zdziwił się Filip.
- Ona też nie będzie ogarniać. Zresztą jak już się za nią zabierzemy to i tak wyjdzie na nasze, zobaczysz.
- Mówisz serio? Nie boisz się, że jej odjebie i gdzieś to zgłosi?
- Mówię serio. To zwykła kurewka, jak wszystkie. Tylko udaje porządną. Zresztą jej sąsiedzi widzieli mnie tu tyle razy, że muszą wiedzieć po co mnie wpuszcza. Jakby była porządna to by nie piła i nie jarała z trzema młodszymi facetami - zaśmiał się - Chodź, ja to rozegram - dogasił papierosa i wskazał koledze ręką by ten za nim podążył i po chwili obaj wrócili do salonu.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
1 komentarz
Marek
A co z mala Marta...?