Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Mała Marta cz. 31

Rozdział 31

     Ostatni weekend września okazał się przełomowy, bo wtedy nadszedł w końcu dla Marty czas przeprowadzki do Warszawy. Zbiegło się to w jednocześnie z firmową imprezą, w której zgodziła się się wziąć udział gdy ostatnio zapytał ją o to Kuba. Po uzgodnieniu szczegółów dowiedziała się, że na tym evencie w razie potrzeby, jeśli tylko wyrażą taką chęć, dziewczynom z obsługi takim jak ona zapewni się także darmowy nocleg. Duża część gości dojeżdżała bowiem z daleka, a firma zadbała o to by nie musieli na własną rękę szukać hotelu i podnajęła dla nich kilka pokojów sypialnych znajdujących się w tym samym budynku. Ponoć ostatecznie okazało się jednak, że jedynie niewielka część gości miała tam nocować, a co za tym idzie sporo z nich było wolnych i udostępniono je także obsłudze. Impreza miała miejsce w piątek, z czego główna, oficjalna jej część miała trwać od godziny 17-stej do 20-stej, a potem miało nastąpić wspomniane już nieobowiązkowe afterparty. Natomiast nowe mieszkanie miała odebrać z Agnieszką już w sobotni wieczór, więc po przemyśleniu sprawy uznała, że jeśli połączy to wszystko to będzie to fajna okazja by lepiej poznać miasto i jednocześnie zarobić. W Warszawie pojawi się wcześnie rano, tak by zdążyć trochę pozwiedzać zanim będzie musiała po południu udać się na event. Jeśli zaś faktycznie uda jej się za darmo tam przenocować to wtedy będzie mieć jeszcze cały następny dzień dla siebie i spotka się z Agnieszką na miejscu około 18-nastej. Jeśli zaś nie spodoba się jej wizja pozostania na afterparty to miała potem jeszcze co najmniej dwa autobusy, które bez problemu mogły zawieźć ją z powrotem do jej miasta, a wtedy po prostu pojechałaby na miejsce razem z Agnieszką następnego dnia.

     Jak zaplanowała tak też zrobiła i w piątek rano, o dość wczesnej godzinie, jej matka podrzuciła ją na dworzec pkp, tak by Marta mogła złapać tam pociąg do stolicy. Poprosiła ją też oczywiście by na siebie uważała, ale dziewczyna szybko wytłumaczyła jej, że od dawna jest już przecież pełnoletnia i umie sobie radzić sama, a ta jedynie niemo pokiwała głową w odpowiedzi. Niewiele później 19-nastolatka była już w wagonie i siedziała na swoim zarezerwowanym miejscu. Jadąc podziwiała widoki za oknem, ale podróż i tak nie zajęła długo, bo już przed 9-tą była w Warszawie, gdzie wysiadła na dworcu centralnym, z którego ruszyła na spacer po centrum miasta. Dzień minął jej tam na zwiedzaniu starówki oraz okolic śródmieścia, a większość tego czasu spędziła w kilku pasażach handlowych, głównie na przeglądaniu i przymierzaniu ubrań. Kupiła jednak tylko jedną zieloną bluzkę, która akurat bardzo jej się podobała, a jednocześnie była na sporej promocji. Nie zrobiła innych zakupów, po pierwsze dlatego że nie chciała nosić przy sobie ciężkiej torby. Innym, ważniejszym powodem było jednak to, że następnego dnia musiała zapłacić za swoją część miesięcznego czynszu, a także dwukrotność tej kwoty w formie kaucji, co lekko zniechęciło ją do wydawania pieniędzy.

     Po południu, przy wykorzystaniu komunikacji miejskiej udała się do innej części miasta, tej gdzie miał rozegrać się wyczekiwany event. W okolicę dotarła tramwajem, a po kilkunastu minutach niespiesznego spaceru, bez większych problemów z sukcesem trafiła pod wskazany adres. Znalazła się wówczas pod dużym, blisko ośmiopiętrowym szklanym budynkiem, na dwóch dolnych piętrach którego znajdowały się hale targowe. Weszła do środka i tam niemal oniemiała z wrażenia. Podłogi i ściany były pokryte drogim, stylowym kamieniem, który dla jej niewprawnego oka zdawał się być jakimś rodzajem marmuru. Wszystko było pełne przepychu i niemal emanowało prestiżem. Budynek zdawał się być wypełniony niekończącymi się salami konferencyjnymi, a po krótkiej rozmowie z miłą panią obecną przy olbrzymim biurku recepcji została poinformowana, że firma dla której tego wieczoru pracowała jako obsługa wynajęła w nim dwa największe pomieszczenia, w stronę których została skierowana.

     Tam na miejscu szybko zobaczyła ją i zagadała do niej pewna starsza brunetka, na oko zbliżająca się do 50-siątki, która przedstawiła się jej jako Kornelia. Sprawdziła jej dokumenty i wytłumaczyła, że to ona odpowiadała za obsługę imprezy, po czym szybko wręczyła przygotowany dla niej strój i skierowała do służbowej szatni z przebieralniami, wskazując kierunek. Poinformowała jednocześnie, że miała się tam przebrać, a później wrócić do niej na główną salę bankietową, gdzie wytłumaczy jej oraz kilku innym dziewczynom czego od nich oczekiwano. Marta posłusznie kiwnęła głową i ruszyła we wskazanym kierunku, a niedługo potem była już w przestronnej damskiej szatni, gdzie od razu zaczęła zdejmować swoje ubrania. W czasie przebierania została jednak zaskoczona, gdy to niespodziewanie usłyszała znajomy głos.
- Też dzisiaj pracujesz? - padło pytanie, a gdy dziewczyna odwróciła się w stronę rozmówcy, po czym uśmiechnęła się widząc znajomą twarz i piękne rude włosy, które ją oplatały.
- Tamara? - zapytała, nieco głupio bo przecież znała już odpowiedź.
Widok koleżanki, którą poznała na wspólnym wyjeździe do Kielc bardzo ją zaskoczył, ale jednocześnie uradował.
- Cześć, Marta. Fajnie się znowu zobaczyć - stwierdziła odrobinę starsza dziewczyna.
- Wzajemnie, ciebie też - odpowiedziała, szeroko się uśmiechając.
- Kuba cię namówił? - Tamara usiadła, zajmując miejsce na ławce zaraz obok niej.

     Marcie nie mogło umknąć uwadze, że wyglądała bardzo atrakcyjnie. Była już ubrana w elegancką białą bluzkę i czarną spódniczkę, czyli kreację w którą ona dopiero się szykowała. Miała też świetny makijaż zdobiący jej naprawdę ładną, bardziej już kobiecą niż nastoletnią twarz, a oczy przyciągały jej zgrabne, dość długie nogi. Pamiętała, że niejeden facet obejrzał się za nimi już na targach w Kielcach. Również jej lekko kręcone, stylowe rude włosy zwracały uwagę, a szczerze mówiąc to jak ładnie były ułożone i pofalowane powodowało w niej nawet lekką zazdrość.
- Tak, zaproponował mi jakiś tydzień temu - odpowiedziała, odrywając od niej wzrok, starając się zrobić to tak by nie zauważyła, że się na nią gapiła.
- No to przynajmniej będziemy razem - powiedziała Tamara, zbliżając się i zaczepialsko uderzając ją w ramię, by zaraz po tym spróbować zaszczypać ją w sutek, zakryty jedynie czarnym stanikiem.
- Jasne, będzie raźniej - potwierdziła Marta, odpychają jednocześnie jej rękę, w czasie obrony śmiejąc się i próbując  jednocześnie dokończyć zakładanie ubrań.
Kwadrans później obie dziewczyny były już ubrane w eleganckie białe bluzki oraz czarne spódniczki - a także eleganckie czarne pantofle, które akurat musiały załatwić sobie same - wypełniając dresscode który od nich wymagano i ruszyły w drogę wąskim korytarzem prowadzącym do głównej sali bankietowej.

     Pomieszczenie było naprawdę duże, a na jego dobrze oświetlonej, południowej ścianie stała scena, za którą rozciągał się ekran przygotowany do wyświetlania prezentacji. Oprócz tego były tam co najmniej dwa tuziny stolików z krzesłami, czyli miejsca przygotowane dla gości imprezy. Na środku pomieszczenia ponownie spotkały panią Kornelię, która to na nic nie czekając zwołała wszystkie dziewczyny z obsługi i pokrótce wyjaśniła im jaką rolę miały do odegrania tego wieczoru. Ich zadaniem było głównie roznoszenie poczęstunków i napitków, ale także niewielka pomoc na zapleczu wydarzenia. Oprócz Marty i Tamary w obsłudze było jeszcze sześć innych dziewczyn. Większość z nich była mniej-więcej w ich wieku, a przynajmniej tak wyglądały. W oczy natychmiast rzuciła się jej jedna naprawdę pulchna nastolatka, która widząc, że nawiązał się między nimi kontakt wzrokowy szybko do niej zagadała i przedstawiła się jako Karolina. Była naprawdę duża, by nie powiedzieć po prostu gruba, zwłaszcza jak na standardy panujące w ich branży. Martę zdziwiło to, że ktoś zdecydował się ją mimo tego zatrudnić. Z drugiej strony nie był to przecież zwyczajny event i akurat tego wieczoru nie były zatrudnione jako hostessy, a po prostu do obsługi firmowego spotkania w formie niejako uroczystości. W teorii nie liczył się więc ich wygląd, a profesjonalizm przy realizowaniu obowiązków. W dodatku po krótkiej rozmowie i wymianie pierwszych wrażeń wydawała się być naprawdę miła, więc zignorowała to i uniknęła jakiegokolwiek komentarza do Tamary na ten temat. Kompletnie inaczej było w przypadku innej dziewczyny, którą była sporo wyższa od Marty brunetka o dość pociągłej twarzy i wyraźnie odstającym podbródku. Ta druga miała na imię Ewelina, ale tę informację zdołała uzyskać tylko i wyłącznie przez przypadek gdy Kornelia zadała jej jakieś pytanie. Ona sama niemal emanowała antypatią i brakiem chęci komunikacji z innymi. Z początku Marta próbowała nawet do niej jakoś zagadać, ale jej zdawkowa, lekceważąca odpowiedź i chłodne spojrzenie z góry, szybko ją do tego zniechęciły.  
- Ale suka - wyszeptała potem na boku do Tamary.
- Suka, suka. W dodatku szmata - odpowiedziała jej koleżanka, ale Marta nie miała już czasu poprosić ją by to sprecyzowała, gdyż impreza już się powoli zaczynała. Podobnie zabrakło czasu by poznała cztery inne dziewczyny, bo Kornelia pogoniła je wszystkie w kierunku kuchni, mówiąc że zaraz wszystko się rozpocznie.

     Goście już się pojawiali i po chwili na sali było ich już kilkadziesiąt. Sądząc po drogich garniturach, szykownych sukniach i garsonkach Marta nie miała wątpliwości, że byli to wyłącznie zamożni menedżerowie i menadżerki wyższego i średniego szczebla, mówiąc w skrócie - ludzie przy kasie. Ona sama wraz z siedmioma innymi dziewczynami z obsługi od razu została skierowana do roznoszenia tac pełnych kieliszków z szampanem, co też wszystkie szybko zaczęły realizować. W czasie gdy jakiś mężczyzna odebrał od niej pierwszy napitek na scenę wszedł dość wysoki brunet z dokładnie wystylizowaną brodą. Musiała przyznać, że naprawdę bardzo przystojny.
- Panie i panowie, witam wszystkich na oficjalnym podsumowaniu roku naszej działalności - powiedział głośno i wyraźnie, pewnym siebie głosem.

     Kolejne dwa kwadranse minęły jej na roznoszeniu alkoholu, a potem starannie przygotowanych drobnych przekąsek. W tym czasie cały czas trwały oficjalne przemowy i pokazy wyników, a na scenie co rusz pojawiali się nowi goście. Byli to głównie mężczyźni, ale gdy na środek zostali zaproszeni czołowi kierownicy oddziałów wśród nich zobaczyła także dwie kobiety. Jedną była ubrana w czarną garsonkę starsza kobieta, mniej więcej w wieku Korneli, drugą zaś stanowiąca do niej mocny kontrast wystrojona w złotą kreację blondynka, która nie mogła mieć więcej niż trzydzieści lat. Marta lekko speszyła się, gdy na scenę wkroczył otyły, masywny mężczyzna którego szybko rozpoznała jako Tomka. Poznała go już w Kielcach i pamiętała, że Sandra go przed nim ostrzegała. Wszyscy na scenie odbierali oficjalne podziękowania, ale ona sama nie mogła się temu przyjrzeć gdyż Kornelia szybko wychwyciła ją z tłumu i skierowała w stronę zaplecza, mówiąc że tam będzie miała inne zadanie.

     Na miejscu okazało się, że przyszło jej układać na wózkach przygotowane do kolacji posiłki, przygotowując je do przewiezienia do stolików. Oprócz niej została do tego przydzielona jeszcze jedna dziewczyna i niestety nie była to Tamara, a Ewelina. Robiła więc swoje, w zasadzie z nią nie rozmawiając i zastanawiała się nad całym tym przepychem, który ją w tej chwili otaczał. Być może w przyszłości też będzie tak dobrze zarabiać i brać udział w takich wydarzeniach, z tym że już nie jako obsługa, a jedna z zaproszonych osób. Jej myśli przerwała mimowolnie zasłyszana rozmowa, a kiedy skierowała głowę w jej kierunku zrozumiała, że dyskusję tę toczyła Ewelina z jakimś chłopakiem. Wyższy nawet od niej o całą głowę i ubrany w strój roboczy był zapewne jedną z osób odpowiedzialnych za zabezpieczenie techniczne imprezy. Rozmawiał z dziewczyną całkiem swobodnie, a w pewnym momencie nawet zbliżył się do niej i przełamał fizyczną barierę, gładząc jej włosy. Marta nie miała już wtedy wątpliwości, że ją podrywał, ale Ewelina najwidoczniej totalnie to zignorowała nic sobie z tego faktu nie robiąc. Z zasłyszanych fragmentów rozmowy szybko wywnioskowała, że znali się już od jakiegoś czasu i mają wspólnych znajomych. Być może mógł to nawet być jej chłopak, lub przynajmniej się spotykali i randkowali, a w każdym razie najwidoczniej miał na to ochotę. Ktoś jednak w pewnym momencie zawołał go do pomocy, a on szybko się ulotnił prosząc wcześniej dziewczynę by przemyślała jakąś jego propozycję. Sama Ewelina wróciła do roboty, co też ucieszyło Martę bo już lekko irytowało ją, że ta rozmawiając mocno ociągała się z pracą. Po dziesięciu minutach wywiozły już posiłki na główną salę i zaczęły je rozdawać przy pojedynczych stolikach.  

     Ludzie zaczęli jeść, a w tle leciały jakieś nudne zestawienia podsumowujące wyniki firmy, a większości z udzielanych tam informacji i tak nie rozumiała. W pewnym momencie udało się jej jednak złapać wolną chwilę, a z tłumu wychwyciła ją Tamara, która też mając swobodniejszy moment zaciągnęła ją na palarnię. Tam obie z ulgą zapaliły pierwszego tego wieczoru papierosa i oddały się dyskusji na temat wrażeń z imprezy. Rozmawiały tak przez jakiś czas, aż w pewnym momencie niespodziewanie na palarni pojawiła się także Kornelia.
- Szukałam was obie - stwierdziła - Pewnie wiecie, że po imprezie jest afterparty. Jest oczywiście nieobowiązkowe, ale dodatkowo płatne.
- Wiemy. Kuba, nasz menedżer, nam powiedział - potwierdziła Tamara.
Kobieta lekko kiwnęła na to głową i kontynuowała.
- Więc pewnie znacie też zasady. Żadnych zdjęć i nagrań, telefony zostają na recepcji. Dla chcących przenocować do dyspozycji są pokoje na trzecim piętrze z numerami od 305 do 311. Stawka jest poczwórna w stosunku do tego co płaci wam normalnie wasza filia. Musicie się tylko określić, zdecydować i jeśli chcecie zostać to oczywiście przestrzegać zasad. Zainteresowane? - spytała błądząc pytająco oczami po obu dziewczynach i zaciągając się wyjątkowo cienkim papierosem, którego odpaliła w czasie swojego monologu.
Marta do tej pory nie miała nawet chwili by na poważnie przemyśleć decyzję co do tej opcji. Wcześniej sprawdziła oczywiście rozkład jazdy i miała potem nawet dwa autobusy, które po imprezie dałyby radę jeszcze w razie czego odwieźć ją do jej miasta. Z tyłu głowy miała też gdzieś ostrzeżenie jakie przekazała jej kiedyś Sandra, z drugiej strony impreza wydawała się po prawdzie naprawdę kulturalna, a kasa za te kilka godzin więcej była zacna.
- Ja się zgadzam - wypaliła Tamara - Potrzebuję kasy na studia, każdy grosz się liczy - powiedziała, po czym przeniosła wzrok na Martę - Ty też zostaniesz?
Nie wiedziała co na początku odpowiedzieć, ale wizja tego że nie będzie sama, a ze znajomą dziewczyną dodała jej otuchy.
- No to ja chyba też zostanę - powiedziała cicho.
- Chyba? - Kornelia zlustrowała ją wzrokiem - Musisz się określić - poleciła.
- Zostanę - potwierdziła Marta, odrobinę głośniej.
Kobieta przez chwilę jeszcze na nią patrzyła, tak że dziewczyna poczuła nawet lekki niepokój. Zastanawiała się czemu bowiem tak na nią zerkała. Jej wzrok był przenikliwy, w pewien sposób jakby oceniający. Tak jakby chciała poznać jej wnętrze, ale bez zadawania jakiegokolwiek pytania.
- Dobrze, no to zostajecie obie - wypaliła w końcu, odpuszczając jej swoje natarczywe spojrzenie, co bardzo ją ucieszyło i sprawiło dziwną ulgę. Kornelia strąciła popiół ze swojego cienkiego papierosa i widząc, że obie młode dziewczyny kończyły już palić swoje, zwróciła się do nich z poleceniem - Wracajcie na salę. Event już się kończy, trzeba rozdać upominki i zacząć przygotowywać drugą salę.
Obie szybko zgasiły więc swoje niedopałki i nie chcąc zrazi do siebie swojej nomen-omen dzisiejszej szefowej skierowały się z powrotem do budynku.

     Na sali rzeczywiście wszystko zbliżało się już do finału i wszystkie dziewczyny skierowano teraz do rozdawania kopert zaadresowanych do gości przy kolejnych ponumerowanych stolikach. Marta dostała numery od 8 do 11 i wiedząc gdzie mniej więcej się znajdowały skierowała się w tym kierunku. Gdy trafiła do pierwszego stolika, czytając nerwowym głosem kolejne zapisane nazwiska z zaczęła rozdawać poszczególne koperty.  
- Andżelika Wysocka - powiedziała, przy trzeciej z nich, a dłoń do niej wyciągnęła kobieta w złotej sukience, którą to wcześniej widziała na scenie i drobnymi dłońmi ozdobionymi złoto-czarnymi paznokciami odebrała od niej należność. Marta musiała przyznać, że z bliska wyglądała jeszcze bardziej zjawiskowo, choć może dość odważna kreacja z wyciętym dekoltem, którą nosiła lekko się tu odróżniała i być może bardziej pasowałaby na jakiś bal sylwestrowy. Niemniej jednak była piękna, a nieprzerwanie skierowany na nią  wzrok mężczyzn w jej otoczeniu zdawał się to tylko potwierdzać. Chwilę później była już przy kolejnym stoliku.
- Frr.. - zawahała się widząc jakieś dziwne, zagraniczne imię.
- Friedrich - wyratował ją szybko pewien dość młody facet, wyciągając do niej dłoń. Przystojny blondyn o dość łagodnych, ale mimo wszystko męskich rysach. Dotknął przy tym jej palców, które nieco zbyt długo niż to stosowne pozostały w kontakcie z jej drobną dłonią. Popatrzył w tym czasie prosto w jej oczy, a jego atrakcyjna twarz oraz pewny siebie głos i spojrzenie sprawiły, że lekko się speszyła oraz niewątpliwie zarumieniła. Po kilku osobach była już jednak przy ostatnim stoliku.
- Tomasz Dorzyński - przeczytała i podnosząc wzrok spostrzegła znajomą już twarz opasłego mężczyzny. Ten dyskutując z kolegami leniwie podniósł na nią wzrok, ale gdy tylko ją zobaczył w jego oczach dostrzegła lekki błysk zaciekawienia.
- To ja - odpowiedział, odbierając kopertę.
Marta już chciała zaczął czytać kolejne nazwisko, lecz jego głos jej w tym przeszkodził.
- Jesteś od Sandry? Chyba widziałem cię w Kielcach - zapytał.
- Tak, już się spotkaliśmy - odpowiedziała, lekko speszona. - Byłam z Sandrą u pana w biurze. - uśmiechnęła się. Zapewne dość sztucznie, ale uznała że wypadało to zrobić.
- Tak myślałem, że cię skądś znam - również uśmiechnął się do niej, a gdy to robił to zmarszczki na jego twarzy sięgnęły od nosa aż do jego podwójnego podbródka - Witamy w Waszawie - dodał, na co Marta jedynie niedbale odwzajemniła uśmiech i kiwnęła głową, przechodząc do rozdawania reszty kopert.

     Po kolejnym kwadransie było już po wszystkim, a na scenę ponownie wszedł elegancki mężczyzna, który rozpoczynał imprezę i zaczął dziękować wszystkim gościom za przybycie. Wszyscy zaczęli stopniowo powoli opuszczać salę, a Kornelia zawołała wszystkie dziewczyny i skierowała w stronę jednego z holów. Tam szybko, lecz dość profesjonalnie podziękowała im wszystkim za współpracę, po czym pokierowała połowę z nich do szatni. Z obsługi po chwili pozostały tylko cztery dziewczyny, czyli sama Marta, Tamara, Ewelina oraz - ku jej zaskoczeniu - gruba Karolina. Odrobinę było jej szkoda, że nie miała okazji poznać reszty dziewczyn. Przez te kilka godzin nie miała szansy porozmawiać z nimi za dużo, ale wydawały się jednak całkiem sympatyczne. Ciekawiło ją czemu nie zdecydowały się zostać na afterparty. Być może nie potrzebowały pieniędzy tak bardzo jak ona, czy choćby Tamara. A może nawet nie dostały nawet takiej oferty? Tego nie wiedziała. Z drugiej strony niezmiernie cieszyła się, że była z nią chociaż Tamara. Zwłaszcza, że jedną z pozostałych dziewczyn była ta zołza Ewelina.

     Dziewczyny szybko zostały skierowane w stronę recepcji gdzie zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami musiały zostawić swoje telefony. Tak też zrobiły, choć Marta przyzwyczajona do posiadania go zawsze przy sobie poczuła się nieswojo. Potem wraz z Kornelią wszyscy przenieśli się do drugiej sali. Była mniejsza, choć dalej przestronna. Na środku był dość spory, pusty w tej chwili parkiet, a pod ścianami pomieszczenia umiejscowionych było osiem dużych, półokrągłych stołów, które były wkomponowane w osobne loże. Każda z nich przyozdobiona była imponujących rozmiarów beżową kotarą, w tej chwili związaną ozdobnymi wstęgami. Kornelia zabrała je do kolejnego holu, który jak okazało się prowadził do kuchni, gdzie pokazano im przygotowane przystawki oraz alkohol. Zwłaszcza ilość tego drugiego zaskoczyła Martę i po części odpowiedziała na wewnętrznie nurtujące ją pytanie czemu nie chciano by ktokolwiek robił tutaj jakiekolwiek zdjęcia bądź coś nagrywał. W końcu byli to bardzo zamożni i wpływowi ludzie, a gdyby na jaw wyszło to jak bawią się w ten sposób to niewątpliwie mogłoby to odbić się na ich wizerunku.
     
     Po powrocie na salę, podobnie jak wcześniej, podzielono między nimi wszystkie stoliki, teraz po dwie loże na każdą dziewczynę. Marta dostała dwie pierwsze, natomiast Tamara te dwie ostatnie patrząc od strony wejścia. Środkowe przydzielono Ewelinie i Dominice, z czego niestety to ta wredna pizda była bliżej niej. Nie ucieszyło jej to, ale nie miała tutaj zbytniego pola dyskusji. Po chwili stawiały już na stołach pierwsze butelki i rozstawiały talerze oraz sztućce, a goście niedługo później zaczęli się już pojawiać.

     Szybko zauważyła, że na imprezie pozostali głównie mężczyźni, z wyjątkiem jedynie kilku kobiet. Przy szóstym stoliku, niedaleko Tamary, zauważyła Andżelikę, której złotej sukienki nie mogła pomylić z nikim innym. Minął ją również przystojny mężczyzna, który otwierał imprezę, a wejście którego spowodowało wystarczającą reakcję by zrozumiała, że musiał być kimś ważnym. Niedługo później mimochodem podsłuchała, że miał na imię Robert i z tego co wywnioskowała to był tutaj najwyżej ze wszystkich w firmowej hierarchii. Z lekkim zaskoczeniem zobaczyła też jak tłusty Tomek z Kielc, wraz ze swoimi kolegami wybrał drugi od wejścia stolik, który to szybko zajęli. Zrozumiała wówczas, że to ona będzie odpowiedzialna za obsługiwanie ich loży przez cały wieczór.

     Przez pierwszą godzinę Impreza trwała dość spokojnie. Pojawiły się oczywiście pierwsze toasty, które potem z czasem ograniczyły się już do poszczególnych lóż. Roboty dla dziewczyn nie było w sumie zbyt dużo, bo jedzenia i normalnego picia nie ubywało zbyt wiele. Jedynie po pół godziny Marta musiała jednak wymienić na stołach pierwsze opróżnione już butelki wódki. Uczyniwszy to miała jednak nawet chwilę dla siebie, a moment po dziewiątej wieczorem udało się jej nawet złapać Tamarę i  stając w rogu sali obie przez chwilę nawet pogawędziły.
- Jak tam u ciebie? Jakich masz gości?- zapytała ją koleżanka.
- No tacy normalni są… - zaczęła, nie wiedząc co w sumie powiedzieć - Jest taki Tomek z Kielc, spotkałam go z Sandrą.
- A no, wiem który to - kiwnęła głową, mrużąc brwi - Uważaj na niego.
- Co masz na myśli? - zapytała, choć tak naprawdę chyba znała już odpowiedź, bo ciągle pamiętała to jak ostrzegała ją przed nim Sandra.
- Dobierał się do jednej mojej znajomej. Była przez chwilę hostessą w jego filii - zaczęła Tamara, starając się gestem przywołać ją by się zbliżyła - Powiedział, że widzi w niej potencjał i zaproponował jej, że zrobi z niej swoją prywatną asystentkę. Był jednak pewien haczyk.
Marta zmrużyła czoło dając sygnał, że oczekiwała na ciąg dalszy.
- Wyciągnął przy niej kutasa i tak po prostu położył na nim jej rękę. Mówiła, że zdębiała. Powiedział, że nikt nie zatrudnia młodych, atrakcyjnych dziewczyn bez powodu. Kazał jej sobie obciągnąć, żeby pokazała że jej zależy i chce tę posadę.  
- I co zrobiła? - zapytała Marta.
Teraz to Tamara wydała się być w konsternacji, nie rozumiejąc czy jej koleżanka żartowała, czy naprawdę nie domyślała się jak zachowała się jej koleżanka.
- Kazała mu spierdalać i powiedziała, że to zgłosi jak się nie odpierdoli - wytłumaczyła, rozwiewając wątpliwości.
- I co? Dał je spokój? - zapytała Marta, szczerze zaciekawiona tą historią.
- Dał, nie miał wyboru. Tacy jak on dużo ryzykują. Im więcej masz tym więcej możesz stracić… ale wiesz co było w tym najśmieszniejsze? - uśmiechnęła się do niej, zbliżając jeszcze bardziej.
- Nie wiem, powiedz mi - poprosiła.
- Na koniec powiedziała mi, że mimo wszystko miał całkiem ładnego i dużego kutasa. Ponoć dużo większego niż jej nowy chłopak. Jakby nie był takim ulanym świniakiem to by się poważnie zastanowiła - wytłumaczyła, po czym obie dziewczyny mocno się roześmiały.

     Rozmawiały jeszcze przez chwilę, komentując osoby przebywające na sali, głównie gości, ale także Kornelię która gdzieś już wyparowała oraz dwie pozostałe dziewczyny z obsługi. Gruba Karolina z widocznym trudem znosiła dużą ilość ruchu, jakiemu poddawały ją jej dwie, chyba najbardziej obfite w ludzi loże. Na jej sporym dekolcie, wynikającym nie z jego eksponowania, a raczej z faktycznie dużego rozmiaru jej piersi, pojawiły się widoczne krople potu. Obie z Tamarą uśmiechnęły się pod nosem, gdy z trudem sięgała po puste naczynia, a jeden z mężczyzn ku uciesze gawiedzi dla żartów zasymilował siarczystego klapsa wymierzonego w jej wielki tyłek. Ona sama chyba nawet tego nie zauważyła, a przynajmniej to zignorowała.
- Patrz, już się integruje, szmata - stwierdziła Tamara, wskazując jej inny kierunek, w stronę trzeciej z lóż, należącej  do Eweliny.

Marta wyszukała wzrokiem ich drugą współpracownicę i ze zdziwieniem zrozumiała, że rzeczywiście nie stała ona już przy lożach jak powinna, a właśnie siedziała z grupką mężczyzn, którzy chyba nawet polewali jej kolejkę. Chciała to już jakoś nawet skomentować, ale wtedy zobaczyła jak jeden z gości przy jej własnym stoliku rozgląda się czegoś szukając. Po chwili dotarło do niej, że w zasadzie szukał kogoś i zaraz po tym zrozumiała, że wyglądał właśnie jej. Przeprosiła więc koleżankę i szybko pobiegła w tamtą stronę, a na miejscu natychmiast zapytała się czego zabrakło na ich stoliku. Kilka minut później, po tym jak już to doniosła i upewniła się, że obie jej loże były zaopiekowane, ustała pomiędzy drugą, a trzecią z nich.

     W tym miejscu była w zasadzie niewidoczna dla gości. Dojrzała jednak, że szpary pomiędzy ozdobnie związanymi kotarami pozwalały jej mieć jako-taki wgląd na to co działo się w obu lożach obok niej. Z jej prawej w najlepsze trwała mocna libacja Tomka oraz jego kolegów. Ze swojej lewej strony natomiast usłyszała głos Eweliny i ostrożnie zaglądając przez przerwę między materiałem spojrzała do środka. Być może lekko wścibsko zaczęła wówczas obserwować to co działo się u niej. Z racji tego jak swobodnie jej niemiła znajoma rozmawiała i żartowała z obecnymi tam mężczyznami, uznała że chyba znali się już wcześniej, a przynajmniej na to wyglądało. W jej loży w tej chwili siedziały cztery osoby, w dalszym rogu widziała dwóch mężczyzn, natomiast bliżej była Ewelina oraz jeszcze jeden facet. Oboje siedzieli dość blisko siebie i rzeczywiście zobaczyła że pili alkohol, co potwierdziło jej wcześniejsze przypuszczenia. Zastanawiała się czy coś jej za to nie groziło, ale po chwili przemyśleń uznała, że chyba i tak nikt by tego nie zgłosił. Kornelii na sali nie było już od dłuższego czasu, a w zasadzie nie była nawet pewna czy nadal była na imprezie. Po chwili Marta chciała lekko się wysunąć, tak aby sprawdzić sytuację na swoich własnych stolikach, ale przesuwając się zahaczyła i odrobinę przesunęła jedną z kotar, w wyniku czego kątem oczu dojrzała coś więcej niż wcześniej. Mężczyzna siedzący obok Eweliny opuścił ze stołu swoją dłoń, która opadła w dół, a następnie przesunęła się w bok, by ostatecznie delikatnie wyladować na udzie dziewczyny. Ta się wzdrygnęła, ale zrobiła to tak delikatnie, że pozostali dwaj faceci chyba nawet tego nie zauważyli. Nie przesunęła się jednocześnie, a jedynie zastygła. Nie protestowała.
- Dobra szprycha z tej Andżeliki, wyruchałbym ją - Marta usłyszała głos zza pleców i zorientowała się, że należał do jednego z mężczyzn siedzących przy stole Tomka, w loży za nią.
Cofnęła się więc od stolika Eweliny i przystała przy nich, wciąż pozycjonując się jednak w taki sposób, że będąc za kotarą była w zasadzie dla nich niewidoczna.
- Robert już ma ją na oku, pewnie wydyma ja jeszcze dzisiaj - usłyszała znajomy głos i nie miała wątpliwości, że należał do Tomka.
- Co? Nie ma szans! - odchrząknął kolejny z jego kolegów, zapewne zaraz po wypiciu kolejnego kieliszka.
Marta zajrzała ostrożnie do środka i zobaczyła, że towarzystwo robiło się już coraz bardziej pijane. Pewnie właśnie dlatego zaczynali już coraz mniej skrycie poruszać takie tematy.
- To karierowiczka. Słyszałem już o niej i o tym jak robi awanse - zaczął Tomek, rozkładając szeroko ręce na oparciu za sobą - Za mądra nie jest, ale za tą dupę i cycki sam bym ją zatrudnił - zaśmiał się gruby menedżer z Kielc.
- Zaraz będzie regionalnym jak ty, a za dwa lata to ona ciebie co najwyżej zatrudni - skarcił - odpowiedział mu będący najbliżej Marty facet.
- Spierdalaj, nie znasz się - odwarknął mu w odpowiedzi, a Marta usłyszała brzęk kolejnej otwieranej butelki.

Kwadrans później, po kolejnej rundce po stolikach i doniesieniu kilku przystawek oraz następnej partii alkoholu Marta nie mając innego pomysłu, ale i będąc lekko ciekawą, ponownie zajęła swoją strategiczną pozycję i wyjrzała w stronę Eweliny. Dziewczyna już całkiem otwarcie piła z nimi alkohol, a nawet jak gdyby nigdy nic paliła do tego właśnie papierosa. Tym co jednak bardziej zszokowało Martę był fakt, że siedzący obok niej facet w zasadzie otwarcie ją już obmacywał, co było już na tyle widocznie, że nie mogło to przecież umknąc uwadze dwóch pozostałych. Po jakimś czasie zaczął nawet szeptać coś do jej ucha. Marta oczywiście nie była w stanie niczego usłyszeć, ale po dłuższej chwili zaobserwowała, jak Ewelina zgasiła w popielniczce papierosa i przesunęła się, robiąc mężczyźnie miejsce, a on zaczął wstawać od stolika. Niemal zaraz po tym uśmiechnęła się i sama wstała, ciągnięta przez niego za rękę. Ruszył kawałek przed nią, ale to że ewidentnie kierowali się w tym samym kierunku ciężko było przeoczyć.
- O jest i ta Ewelinka. Widać już się rozkręca - zaśmiał się jeden z mężczyzn przy stoliku Tomka, przyciągając uwagę Marty.
- No, dobra jest. Może niezbyt urodziwa z twarzy, ale wie co ma robić. Prawda, Jacek? - odpowiedział mu znajomy jej głos grubego mężczyzny.
- No wie, wie. Moja żona nigdy mi tak nie opierdoliła - zaśmiał się w odpowiedzi kolejny facet.
Marcie chwilę zajęło by przeprocesować to co właśnie między sobą powiedzieli. W zasadzie nie była pewna czy się aby nie przesłyszała.
-Co, dymacie ją?! - głośno zapytał zaskoczony ten pierwszy głos, który sam zwrócił uwagę na to, że gdzieś znikała.
- Ja nie, raz tylko ojebała nam kolbę po evencie. Nie wierzyłem Tomkowi, że da radę to ogarnąć, ale przegrałem zakład. Musiałem zapłacić tysiaka jej i drugiego jemu - zaśmiał się Jacek.
Nie narzekaj, wiem że ci się podobało - odpowiedział mu Tomek, głośno się śmiejąc - Zresztą mi też, ode mnie też wzięła tylko tysiąc, więc w sumie wyszło jakby za darmo  - zarechotał jeszcze głośniej, a gdy Marta ponownie zajrzała przez lukę w kotarze, zobaczyła obleśny, szeroki uśmiech na jego opasłej twarzy.

     Szczerze mówiąc była w szoku słysząc takie rewelacje na temat jej nowej znajomej. Teraz już nie miała wątpliwości, że się nie przesłyszała. Powiedział, że ojebała mu kolbę, a nie mogło to znaczyć przecież nic innego, niż zrobienie mu laski. Zresztą nie tylko jemu, a im obu. Czy to mogła być prawda? Nie znała jej, ale przecież Tamara powiedziała, że to szmata. To, że właśnie udawała się ona z jakimś gościem w ustronne miejsce też nie działało w jej oczach na korzyść Eweliny i jej reputacji.
- Mi się bardziej podobają te dwie nowe, których nie widziałem wcześniej. Jak się nazywały… Marta i… i Tamara! Też są dostępne? - usłyszała pytanie i zrobiła wielkie oczy, rozumiejąc że sama stała się właśnie obiektem ich rozmowy.
- Są nowe, dużo z nimi nie rozmawiałem - usłyszała Tomka - Wyglądają na takie co dałyby się namówić, ale nie mam pewności. Zwłaszcza do tej Marty, cicha jest jakaś. Za to ta Tamara, no, ona już bardziej.
- Czemu tak mówisz? - dopytał jeden z siedzących mężczyzn, praktycznie odwzorowując pytanie jakie pojawiło się w jej własnej głowie.
- Przeczucie kolego, przeczucie. Znam się na kobietach. One chcą przede wszystkim statusu i kasy - przedstawił swoją tezę Tomek.
- Jak każdy - odpowiedział facet, którego znała już jako Jacka.
- Tak, ale u niej widziałem takie kurwiki w oczach, że mam wrażenie, że ona chce ich jeszcze bardziej. If you know what I mean! - wybuchł rechotem, a pozostali mężczyźni mu zawtórowali.

     Marta cicho przeklęła pod nosem i starając się zignorować to co usłyszała, dalej po prostu kontynuowała swoją pracę. Starała się jednak potem przebywać już raczej przy swoim pierwszym, spokojniejszym stoliku, niż przy tym gdzie siedział Tomek z kolegami. Kilkanaście minut później, gdy z przymusu jednak donosiła im kolejne dwie flaszki wódki, kątem oka zobaczyła powracającego mężczyznę, tego który wcześniej wyszedł z Eweliną. Był cały roześmiany, a dwaj koledzy wybuchli radosnym wiwatem na jego widok. Ponownie się do nich przysiadł i  we trzech zaczęli podekscytowaną rozmowę, ale Marta z racji hałasu panującego na sali niestety nie słyszała o czym rozmawiali. Kilka minut później, gdy odnosiła w stronę kuchni kolejne puste naczynia i butelki, zobaczyła także ją. Minęły się w wąskim korytarzu, niemal się zderzając, a mimo tego ona jedynie przelotnie wymieniła się z nią spojrzeniami i zignorowała. Marta poczuła wówczas jakąś dziwną złość i chęć zmycia z jej twarzy tego sutkowatego wyrazu niezasłużonej wyższości. Zebrała więc w sobie wszystkie pokłady odwagi i odwróciła się w jej kierunku.
- Ewelina! - zwróciła jej uwagę.
Ta zaskoczona skierowała głowę w jej stronę, a na jej twarzy pojawiło się nieudolnie ukrywane zaskoczenie.
- Szminka ci się rozmazała - stwierdziła Marta, a speszone oczy jej nowej znajomej i to jak nerwowo natychmiast wyciągnęła z kieszeni niewielkie lusterko dało jej do zrozumienia, że chyba miała jednak podstawy by sądzić, że coś rzeczywiście mogło tam zajść. Zadowolona z siebie odwróciła się jednak na pięcie i zostawiając skonsternowaną dziewczynę natychmiast ruszyła w kierunku kuchni, śmiejąc się z niej pod nosem.

Incognito

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 6647 słów i 36267 znaków, zaktualizowała 5 kwi o 17:41.

1 komentarz

 
  • Użytkownik Incognito

    Piszę kolejne części kiedy mam na to czas, a tempo jest naprawdę różne. Staram się teraz pisać dłuższe i ciekawsze rozdziały, także zajmuje to dłużej. Niemniej jednak stawiam na jakość ponad ilość. Myślę, że jeden rozdział na dwa-trzy tygodnie to odpowiednie tempo, choć nie zawsze zdołam je utrzymać. W najbliższym czasie mogą jednak wychodzić częściej, bo mam pewien szkielet historii wychodzący w przód, ale niczego nie mogę obiecać. Możecie mnie zachęcać, pisząc komentarze i lajkując opowiadania. Zawsze to jakaś motywacja. Odważniejsi mogą opisać - tuta bądź na priv - jak zabawiają się przy lekturze moich opowiadań. Miło mi bowiem wiedzieć że sprawiam komuś przyjemność.

    3 godz. temu