Rozdział 23
Kiedy tylko zobaczył ją na pierwszych zajęciach od razu pomyślał, że może z niej być niezłe ziółko. Była mała, wręcz filigranowa, a przy bardzo zgrabna. Z zachowania, a także z twarzy wyglądała na typową blokową patusiarę jakich przez mury tej szkoły przewinęło się wiele. Nigdy otwarcie nie komentował wyglądu dziewczyn których uczył, ale w głowie każdą z nich oceniał także pod tym względem. Z buzi była dla niego taka sobie, ale jej figura wręcz piątkowa. Z kolejnymi upływającymi miesiącami zauważył jak chłopcy z jej roku zaczęli komentować to jak coraz śmielej się ubierała. Rzeczywiście, odnotował że nosiła coraz to krótsze spódniczki, a nawet gdy nie odsłaniała swoich zgrabnych nóg to spodnie, które wybierała zdecydowanie zbyt mocno opinały jej małą, zgrabną pupę. Przynajmniej jak na szkolne standardy. Nie miała dużych piersi, ale były bardzo kształtne i także zwracały jego uwagę. Pamiętał jak pewnego zimowego popołudnia nieco zbyt mocno przewietrzył klasę przed zajęciami. Wspominał jej sutki sterczące pod cienką bluzką, kiedy z powodu chłodu nerwowo wierciła się na krześle. W zasadzie to było jego jedyne wspomnienie z nie tak licznych zajęć, w których brała udział. Nie była uzdolniona, a w zasadzie wręcz odwrotnie, należała do tej - mówiąc kolokwialnie - głupszej części młodzieży. W ogóle nie udzielała się na zajęciach, a z czasem zaczęła je coraz częściej pomijać. W końcu widział ją już tylko od święta. Czuł, że ją obleje bo na każdym roku zawsze było kilkoro takich uczniów jak ona którzy, tak jak ona, sami się o to prosili.
Około połowy roku szkolnego dotarły do niego plotki na jej temat. Ponoć nie można wierzyć we wszystko co się usłyszy, ale on pewnym czasie nie wątpił już, że przynajmniej część z tych historii była prawdziwa. Zwłaszcza po tym, jak na przerwie jeden z jego kolegów pokazał wszystkim obecnym w pokoju nauczycielskim krążący ostatnio wśród młodzieży filmik. Była na nim znajomo wyglądająca małolata, którą zgodnie rozpoznali jako Martę, uczennicę z ich szkoły. Na nagraniu była w samochodzie i pochylona na miejscu pasażera obciągała kutasa kierowcy. Chłopak cieszący się jej atencją wydawał się sporo starszy, a auto wyglądało na dość drogie. Już wtedy zrozumiał, że Marta była taką dziewczyną, z którą żaden chłopak nie chciałby się ożenić, ale chętnie spędziłby z nią trochę czasu. Pamiętał jak tego samego wieczoru namówił żonę na zrobienie mu laski. Robiła to lekko anemicznie i rutynowo, tak jak to bywa w średnio udanych, długoletnich związkach. Doszedł dopiero wtedy, gdy wyobraził sobie, że to właśnie ich szkolna gwiazda amatorskiego porno zajmowała się jego kutasem. Leżąc już po wszystkim i rozmyślając poczuł zazdrość, gdy pomyślał o tym szczęśliwcu, którym nie tylko zajmowała się taka chętna małolata, ale który także jeździł znacznie lepszym autem.
Marta wyglądała mu więc na kurewkę, której wiele nie trzeba było namawiać by dała się ze sobą zabawić. Rzadko się jednak trafia okazja by ktoś taki jak on, nauczyciel, mógł na spokojnie skorzystać w takiej sytuacji. Był w końcu w pewnym rozumieniu ich opiekunem, więc musiał być ostrożny bo zaledwie jedna poważna wpadka mogła zakończyć jego pracę w zawodzie. Z nostalgią wspominał sytuacje, w których kilkakrotnie udało mu się lekko poszaleć z takimi małolatami. Pierwszą z nich była Iwona, szczupła długowłosa licealista która blisko 10 lat temu się w nim zadurzyła. Zaczęło się od niewinnych flirtów i przerw, które spędzała z nim zamiast z koleżankami. Potem trafił się szkolny wyjazd na olimpiadę, gdzie był jej opiekunem. Pilnował jej bardzo skrupulatnie, tak bardzo, że trzeciego dnia noc spędził już w jej pokoju. Twierdziła, że naprawdę się w nim zakochała i nigdy nie czuła niczego takiego. On jej oczywiście nie kochał, ale nie mógł oprzeć się jej młodemu ciału, które z taką łatwością mu oddawała. Jej gładka skóra i kształtne pośladki rozpalały go do granic możliwości, gdy brał ją jak tylko chciał, a ona jedynie cicho prosiła o więcej. W tajemnicy spotykali się przez kilka miesięcy, zazwyczaj w różnych hotelach, ale po jakimś czasie jego ówczesna narzeczona zaczęła coś podejrzewać. Ostatecznie Iwona jakoś zrozumiała, że nie zakończy dla niej swojego związku i sama ucięła ich wspólną relację. Długo jej to zajęło i miał z jej powodu wiele awantur w domu, ale dzisiaj jedynie uśmiechał się na wspomnienie tego jak regularnie używał sobie takiej młodej licealistki. Potem, już po ślubie, było jeszcze kilka innych.
Była Monika, tęga brunetka z dużymi cyckami, którą 8 lat temu po pijaku przeleciał na wycieczce w Sudetach. Mocno wtedy przesadzili, zarówno uczniowie jak i opiekunowie. On był wtedy naprawdę pijany, ale ona jeszcze bardziej i chyba nawet nie wiedziała dla kogo rozkładała wówczas nogi. Miał jej pilnować, bo właściciel hotelu groził, że zgłosi pijaną młodzież na policję. Gdy ją zlokalizował była tak pijana, że musiał wnieść ją po schodach na rękach. Skończyło się na tym, że kiedy ją po nich wznosił, zamierzając odstawić ją do łóżka, położył jej rękę i to jak sama złapała go za krocze. Później sytuacja szybko się rozwinęła, bo on nigdy nie miał w zwyczaju odmawiać kobietom.
- Przeleć mnie - wymamrowała niewyraźnie, gdy delikatnie odkładał ją na materac.
Nie był pewny tego co powinien zrobić. Alkohol we krwi i brak zaspokojenia jaki towarzyszył mu od jakiegoś czasu sprawiły, że nie mógł przepuścić takiej okazji. Sam zaczął ją rozbierać, a ona jedynie mamrotała coś pod nosem. Po chwili wchodził już w nią, a nie miał z tym problemów bo była naprawdę wilgotna. Ugniatał wtedy też jej wielkie nastoletnie cycki, które ledwo mieściły się w jego dłoni. Wiele by dał by jego żona też takie miała. Po jakimś czasie miał wrażenie, że chyba odpłynęła bo przestała się na dłuższą chwilę odzywać. Wyszedł z niej i lekko przerażony poklepał ją po policzku. Ocknęła się wyraźnie zdezorientowana, ale po chwili jedynie powoli odwróciła się do niego tyłem, wypinając swoje spore pośladki. Nie rozważał już wtedy niczego, tylko chwycił ją i zabrał się do jebania.
Była też Sandra. Niska brunetka o przenikliwym spojrzeniu. Zawsze pedantycznie przygotowana do każdych zajęć, wyglądała mu na jakąś przyszłą główną księgową. Kiedyś wpadła do niego po lekcjach i poprosiła go by się za nią wstawił do innego nauczyciela. Świetnie się uczyła i była zdesperowana gdy 6 lat temu jeden z jej kolegów wystawił jej na koniec czwórkę z plusem. Bała się, że nie wezmą jej na jakieś prestiżowe studia i błagała go by się za nią do niego ujął. Nie wiedząc jak się zachować obiecał jej że to rozważy, a ona potem spytała się czy nie dałby rady podrzucić jej do koleżanki, bo ponoć rozwaliło się jej auto. Była zdesperowana tak bardzo, że po drodze, przejeżdżając przez niewielki lasek, poprosiła go by się na chwilę zatrzymał. Nie była w jego typie, nosiła brzydkie okulary w grubych oprawkach, a jej uśmiech szpeciły nieco zbyt duże, krzywe zęby. Niemniej jednak nie odmówił jej, gdy sama wyszła z inicjatywą. Po chwili robiła mu już laskę, a on ciężko oddychając obserwował przejeżdżające auta. Co więcej, po wszystkim nawet z nikim nie porozmawiał na jej temat. Ostatecznie i tak skończyła z piątką, ale nie wiedział czy na jego kolegę też jakoś wpłynęła.
Wreszcie była pulchna blondynka Weronika, która była chyba najbardziej puszczalską dziewczyną w historii tej szkoły. 5 lat temu miała ją chyba z połowa chłopaków na roku, a także spora część ciała pedagogicznego. Ponoć nawet woźny, choć tego akurat nie był pewny. Weronikę dymał nawet kilka razy. Pierwszy miał ją jego kolega, który pochwalił się mu, że przeleciał ją po szkolnym ognisku. Nie miał podstaw by mu nie wierzyć bo już wtedy miała reputację naprawdę puszczalskiej. Samemu jednak dobrał się do niej dopiero, gdy został opiekunem praktyk na jej roku. Spędzał z jej grypą sporo czasu i kilkukrotnie przyłapał ją z różnymi chłopakami, wychodzącą w potarganych ubraniach z magazynku przyszkolnej stolarni należącej do technikum. W końcu skonfrontował się z nią odnośnie tego, a ta niewzruszona jedynie zapytała czy da jej spokój jak też tam czasem wylądują. Już tego samego dnia zapinał ją, wypiętą między regałami, których kurczowo się trzymała, gdy wbijał w nią swojego kutasa, a potem spuścił się jej na ryj, gdy kucała przed nim z wywalonym jęzorem. Przez kilka tygodni powtórzyło się to jeszcze kilka razy. Nie była ładna, szczerze mówiąc miała sporą nadwagę, a z twarzy była najwyżej przeciętna i to będąc hojnym. Nie odrzucało to jednak od niej chłopców, którzy zwabieni wizją łatwego ulżenia sobie i tak do niej lgnęli. On nie był inny i potem też regularnie szukał okazji by pobyć z nią sam na sam. Wyjątkiem była sytuacja, gdzie razem ze wspomnianym wcześniej kolegą pełnili wieczorny dyżur, na którym lekko sobie popili. Jego kumpel wpadł na szalony pomysł i zadzwonił do niej, próbując namówić ją by ich odwiedziła. On sam uważał, że zgłupiał i nie dawał mu wielkich szans, ale okazało się, że miał rację i godzinę później już otwierał dla niej tylne wejście do szkoły. Kolejną godzinę później, po kilku kieliszkach wypitych we trójkę, brali ją już na dwa baty w pokoju nauczycielskim. Z Weroniką jednak było na tyle grubo, że sprawą zainteresował się w końcu kurator oświaty. Gdy przyszło co do czego, oczywiście wyparł się oskarżeń mówiących, że cokolwiek wiedział na temat tego jak prowadziła się ta uczennica. Siedział wtedy w tej samej sali, w której spuszczał się na jej sporą, bladą dupę, w czasie gdy jego kolega zalewał jej twarz. Nikomu nic nie udowodnili, a ona po prostu zmieniła szkołę. Później słyszał od innego znajomego, że tam w sumie i tak postępowała podobnie.
Przez ostatnie lata nic takiego jednak nie miało miejsca. Czasy się zmieniały, wszędzie były teraz telefony i kamery. Nie można już było sobie pozwolić na pewne rzeczy. W dodatku klimat antymobbingowy i rôżne ruchy feministyczne powodowały, że bał się już dążyć do utrzymywania jakichś bliższych relacji z uczennicami. Choć nie chciał tego wewnętrznie przyznać, wiedział też że się postarzał i po prostu nie zwracały już tak na niego uwagi, jak miało to wcześniej. On jednak cały czas je obserwował. Młodziutkie, wymieniające się z każdym rokiem dziewczęce ciała, w szczycie ich reprodukcyjnych możliwości. Na to nigdy nie mógł się uodpornić. Nie inaczej było w przypadku Marty. Nie widział w niej młodego, rozwijającego się człowieka. On oczywiście tam był, ale jego mózg skupiał się na jej drobnej, zgrabnej figurze i tym jak mogłaby wyglądać nago w jego łóżku. Ona co prawda nie dała mu żadnego sygnału, że on mógłby się jej nawet podobać. Kręciła go jednak na tyle, że był skłonny zaryzykować. W dodatku od kilku miesięcy słabo dogadywał się ze swoja żoną, więc rzadko dawała mu w domu. Przez taki stan rzeczy teraz zwykła rozmowa z erotycznym podtekstem spowodowała, że jego kutas stał w spodniach całkiem na baczność, zaledwie odrobinę od jej niewinnej, lekko rozkojarzonej buzi.
Marta spojrzała na niego i przez chwile milczała z otwartymi ustami. Zastanawiał się czy może nie była jednak za głupia by zrozumieć aluzję, którą właśnie do niej rzucił. A może po prostu się obawiała. Nie miała czego, dobrze wiedział że robiła już pewnie nie takie rzeczy. Nie chciał jednak jej przymuszać, nigdy by tego nie zrobił. Musiał to rozegrać tak, by sama się na to zgodziła. W końcu po dłuższej, nieznośnej chwili ciszy, gdy po prostu się na siebie patrzyli, postanowił działać. Na początek delikatnie położył na jej głowę rękę i pogładził jej włosy, przełamując fizyczną barierę. Nie zaprotestowała, ale dalej się nie odezwała tylko wciąż go studiowała swoimi oczami. Nie wyglądała jakby miała na się rozpłakać, albo była w szoku, wydawało mu się, że po prostu nie była pewna czy go dobrze zrozumiała. Postanowił, że musi jej odrobinę pomóc. Lekko przycisnął jej głowę i pchnął ją w dół, w stronę swojego krocza. Po chwili poczuł jej oddech na materiale swoich spodni. Dalej jednak nic nie robiła i zaczynała go tym irytować. Z takimi głupimi kurwami trzeba czasem być oczywistym. Samemu sięgnął więc do rozporka i zaczął go rozpinać.
- Przepuści mnie Pan? - usłyszał jej cichy głos.
- Co takiego? Musisz mówić głośniej, Marto.
- Czy mnie Pan przepuści jeśli to dla Pana zrobię? - zapytała, odrobinę głośniej.
- To zależy. A zależy od tego co zrobisz i jak się do tego przyłożysz - wytłumaczył - Powiedz więc Marto, co taka młoda, piękna dziewczyna może zrobić dla takiego faceta jak ja?
Nie odpowiedziała, po prostu sama sięgnęła do jego rozporka i go rozsunęła, a następnie zaczęła rozpinać jego pasek. Robiła to powoli, nie spiesząc się. Odpowiadało mu to, chciał cieszyć się tą chwilą.
- Powiedz Marto, co takie dziewczyny jak Ty robią dla chłopaków, gdy chcą się im odwdzięczyć albo ich do czegoś przekonać? - zapytał ponownie.
Dziewczyna, rozpięła pasek i zaczęła zsuwać jego spodnie. Jego kutas ledwo się teraz mieścił w eleganckich, białych slipach. Popatrzyła na niego, a następnie wróciła wzrokiem do jego oczu i odpowiedziała.
- Ciągną im chuje - powiedziała, sztucznie się uśmiechając i dotykając go delikatnie.
Spodobała mu się jej wulgarność i lekko się uśmiechnął. Czyli jednak nie mylił się co do niej, a to była akurat dla niego dobra wiadomość.
- No to wiesz co robić - dodał.
Sama zsunęła mu slipki, a jego sztywny kutas wystrzelił niczym sprężyna. Był długości mniej więcej jej twarzy. Zaczynał się przy podbródku, a żołądź sięgała aż do linii włosów, na jej czole. Przez chwilę mu się przyglądała, obserwując liczne pulsujące żyły na jego powierzchni. Wiedział, że był nieprzeciętnie żylasty i już się do tego przyzwyczaił, ale ona była tym faktem widocznie zafascynowana. Zniecierpliwiony pchnął biodra do przodu i z przyjemnością poczuł jak jego fiut oparł się na jej buzi. Czuł jej oddech na jego trzonie i jajach. Był już mega podjarany i chciał żeby już zaczęła go ssać. Nie rozczarował się bo po chwili sama złapała go w swoją drobną dłoń, a następnie otworzyła szeroko usta i pochłonęła żołądź jego członka do wnętrza.
- O tak, ssij go - wyrzucił się siebie, z trudem zbierając powietrze.
Poczuł przyjemne ciepło, a potem wilgoć. Po chwili zaczęły one postępować wraz z tym jak pochłaniała do buzi coraz więcej jego długości, aż wreszcie uznała że ma dość i zaczęła go stopniowo uwalniać. Wtedy poczuł trzecie doznanie, czyli próżnię jaką wywoływały jej zasysające fiuta usta. Jęknął przeciągle, a ona kontynuowała to co zaczęła.
- Właśnie tak, ciągnij. Świetnie to robisz - komplementował ją.
Ssała mu jak dobrego lizaka. Zdecydowanie wiedziała co robiła. Musiała robić już nie jedną laskę, chociaż takie młode kurewki mogą po prostu mieć talent do takich rzeczy. Ponownie położył swoją dłoń na jej głowie, ale jej nie dyrygował. Sama wiedziała co ma robić, a jego ten fakt wyjątkowo cieszył. Zastanawiał się czy młodego Romka też przekonała w ten sposób by jej pomógł. Znał wiele plotek na jej temat, ale niezbyt dużo szczegółów ani zweryfikowanych faktów. Od dłuższego czasu nie mógł jednak wyrzucić z głowy tamtego filmiku, na którym tak entuzjastycznie obciągała w aucie. Najchętniej sam siebie poklepał by po plecach za to, że wpadł na pomysł by zamknąć drzwi sali i lekko jej to zasugerować. Wreszcie samemu mógł poczuć jej usta zaciskające się na kutasie. Jemu tak entuzjastycznie teraz nie ssała, był daleki od narzekania, ale widział że robiła to mechanicznie i jedynie po to by spełnić jego oczekiwania. Mimo wszystko nie narzekał i cieszył się teraz każdą sekundą, którą jego fiut spędzał przytulony do jej podniebienia oraz języka. Mimowolnie jednak zastanawiał się do czego jeszcze mógłby ją nakłonić. Według plotek nie była już dziewicą, a z chęcią używałby sobie na jej drobnej pupce, opiętej teraz w ciasne, oliwkowe legginsy, które tego ranka szybko wyczaił w tłumie na korytarzu. Nigdy nie ruchał takiej filigranowej dziewczyny. Być może dałoby radę ją do tego nakłonić.
Po chwili poczuł, że zbytnie fantazjowanie podnieciło go na tyle, że niebezpiecznie zbliżył się do orgazmu. Postanowił przystopować i móc dłużej cieszyć się tym co miał. Starał się oczyścić umysł i oddalić od szczytowania. Ona jednak, jak na złość, w ogóle nie stopowała, a nawet z każdą chwilą stopniowo przyspieszała. W pewnym momencie z plaskiem wypuściła z ust jego kutasa i natychmiast przyssała się do jego jąder, zasysając do ust jedno z jego jaj. Nie spodziewał się tego, ale bardzo mu się to spodobało. Po chwili znów pochłaniała jego żylastą pałę, w dodatku na tyle łapczywie, że czuł jej cieknąca ślinę spływającą po mosznie. Wiedział już, że zaraz dojdzie. Z jednej strony, chciał chociaż spróbować namówić ją by dała mu choć przez moment wypróbować jej młodą cipkę. Z drugiej, jego fiut doznawał właśnie najlepszego ssania, od kiedy pamiętał. Wygrało to doznanie, którego już doświadczał i po chwili zaczął stękać, gdy poczuł pompowane już do wystrzału nasienie. Chciał spuścić się jej na twarz, czując że to właściwy sposób by zakończyć z taką nastoletnią kurewką. Ona jednak mocno się przyssała i nie zamierzała go oddać. Wzięła go naprawdę głęboko i po chwili uderzał już w jej gardło jedną salwą spermy za drugą. Lekko się wówczas szarpała, ale zawzięcie nie wypuszczała go z uścisku swoich ust, dopóki nie było już po wszystkim.
Odesłał ją chwilę później, wcześniej mówiąc, że warunkowo wpisuje jej tróję. Lepsza ocena mogłaby przyciągając niepotrzebną uwagę, więc i tak by się nie zgodził. Nie targowała się, po prostu zabrała swoje rzeczy i bez słowa pożegnania minęła go w drzwiach, które wcześniej dla niej otworzył. Gdy już wychodziła, obserwował jej zgrabną dupę opiętą w oliwkowe legginsy. Żałował, że nie miał już na nią żadnych haków i przez to prawdopodobnie nigdy się już do niej nie dobierze.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz