Swaty. Marta i rolnik rozdział 6

Swaty. Marta i rolnik rozdział 6– Panie Zenonie, a ja na jaką wyglądam? Na taką, która zachowała cnotę, czy… już ruszaną? – mówiła to tonem zdradzającym najwyższe zawstydzenie, łopocząc rzęsami i co raz wbijając wzrok w podłogę.
– Oj, a bo to ludzie różnie gadajom.
– Ojej! A co takiego o mnie gadają? Bardzom ciekawa?
„Przecież ja tu wyjątkowo dbam o reputację! Czyżby ktoś rozsiewał jakieś wierutne ploty?”
– Łoj tam, coś gadały, że murzyn do paniusi przyjeżdżał.
– No tak… Ale nie murzyn, tylko mulat. To kolega ze studiów.
„Bożesz ty mój! Jakiż on był przystojny! A jaki pobudliwy, wręcz dziki!”
– I mówiły, żeśta szły w krzaki.
„Oj tak, już w pierwsze krzaki mnie zaciągnął… ależ był rozochocony!”
– To możliwe… Pokazywałam mu… pokazywałam mu… grzyby!
Marta odetchnęła, bardzo z siebie zadowolona, że udało się wybrnąć z sytuacji.
A może i co innego mu paniusia pokazywała?

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 168 słów i 950 znaków, zaktualizowała 21 paź 2020.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • enklawa25

    <3

  • jacek795

    Zdecydowanie co innego on chciał oglądać, a nie jakieś tam grzyby...