In the darkness 03 cz.9

Callum przytulał mnie, podczas, gdy ja bujałam się chowając głowę w jego ramionach i w kółko powtarzałam nawiedzone, , on zginął''. Nie wiem ile to trwało, ale wiem, że w tym czasie zrobiło mi się potwornie zimno, ale starałam się nie zwracać na to uwagi. Callum również zamarzał. Normalny człowiek na naszym miejscu pewnie już by dawno zginął, ale my jesteśmy pół-demonami.
- Eve. - Odezwał się cicho Callum, a ja na chwilę przerwałam swoją litanię. - Musimy iść. Trucizna nas zabije.
Zupełnie o niej zapomniałam. Powoli zaczęłam wstawać, a Callum mnie podtrzymywał. Staliśmy przed dezaktywowanym portalem. Powoli się do niego zbliżyłam i przycisnęłam dłonie do lodowatego kamienia. Skupiłam się na odnalezieniu w sobie mocy.
- Esi zrowto. - Te dziwne słowa, które same wydobyły się z moich ust sprawiły, że portal zaczął delikatnie wibrować i zaczęła go otaczać srebrna mgła.
- Niesamowite. - Szepnął Callum.
- Tak, niesamowite. Teraz chyba powinniśmy przez niego przejść. Jaką mamy pewność, że przeżyjemy?
- Żadną. - Mówiąc to złapał mnie za rękę. - Kocham Cię, Eve.
Przypomniałam sobie nasze wspólnie spędzone chwile.
- Ja też Cię kocham, Cal.
Widziałam, jak uśmiechnął się na dźwięk zdrobnienia jego imienia. Teraz tylko ja tak do niego mówiłam.
Złapał mnie za ramiona i namiętnie pocałował. Po chwili zastanowienia odwzajemniłam pocałunek, zarzucając mu ręce na szyję. Ręce błądziły po naszych ciałach. Gdy Cal ugryzł mnie delikatnie w ucho, cicho jęknęłam. Nie mogąc wytrzymać ugryzłam go w szyję.
- Brakowało mi tego. - Szepnął seksownie w moje włosy. - Tak bardzo mi Ciebie brakowało. - Rozpłynęłam się doszczętnie w kolejnym pocałunku.
Nasze usta niechętnie się rozstały.
- Razem? - Spytałam patrząc w jego szmaragdowe oczy.
- Razem. - Zgodził się, po czym wskoczyliśmy jednocześnie do portalu.

***

Ten portal zdecydowanie różnił się od dziury w lesie. Wyrzucił nas z powietrza, prosto na ulicę, przed samochód, który wyhamował w samą porę. Wysiadł z niego jakiś młody chłopak i z głupią miną zaczął się na nas gapić.
Nie czekaliśmy, aż zacznie zadawać pytania, tylko uciekliśmy.
Gdy znaleźliśmy się w bezpiecznym miejscu, z tyłu starej fabryki zabawek odetchnęliśmy i przytuliliśmy się.
- Żyjesz. - Rzekliśmy w tym samym momencie. Uśmiechnęliśmy się i ruszyliśmy dalej. Jednak z każdym kolejnym krokiem mój nastrój robił się coraz gorszy. Matt.
- Przeszłość jest taka spokojna. - Szepnął Cal. - Nie wierzę, że wolałaś pomagać nam.
- Nie zrozumiesz tego. - Powiedziałam kopiąc kamień. - Mam wrażenie, że to wszystko było mi pisane. I nie zapominaj, że powinnam żyć w przyszłości.
- Racja. Jednak tu jest tak pięknie... Może jak wreszcie odbudują powierzchnię, też tak wszystko będzie wyglądało.
- Może. - Westchnęłam. - Jednakże przyznaję, że brakowało mi tego świeżego powietrza.
- Lepszego nie znajdziesz. - Uśmiechnął się. - Widzisz tamte dzieci na placu zabaw? One jeszcze nie wiedzą co się wydarzy.
Zrobiło mi się smutno na tę myśl.
- Albo pomyśl, że prawdopodobnie stąpamy właśnie po Podziemnym Mieście, którego jeszcze nikt nie odkrył.
- Mam ochotę je zniszczyć. Tylko, że nie mamy czasu. Daleko jeszcze?
- Nie, tylko do końca tej uliczki i w lewo. Po kilku krokach będziemy na miejscu.
- Mam ochotę jak najszybciej to zakończyć.
Nie odpowiedziałam na to twierdzenie. Bo ja nie chciałam zabijać swojego najlepszego przyjaciela.
Resztę drogi przeszliśmy w kilka minut. Staliśmy przed furtką Matta.
- Chodźmy razem, tylko nie odzywaj się, błagam.
- Okay. - Odparł Callum trochę zdziwiony.
Zadzwoniłam dzwonkiem i po chwili wyskoczył Matt z szeroko otwartymi oczami. Jest wyższy. I przystojniejszy.
- Eve! - Krzyknął i podbiegł, aby mnie objąć. - Gdzie się podziewałaś, wszyscy Cię szukali.
- Przepraszam Matt, ale nie mogę Ci teraz powiedzieć, okay?
- A to kto? - Zapytał podejrzliwie, wskazując na Calluma.
- To mój przyjaciel. - Szybko odparłam.
- Dobra, nie pytam dalej, bo wiem, że to nie ma sensu. - Popatrzył się na mnie z wyrzutem. - Gdy Cię nie było postanowiłem poeksperymentować - jego głos robił się coraz bardziej podekscytowany. Wymieniłam z Callumem krótkie spojrzenia. Wiedzieliśmy, że to na pewno początek pracy nad Serum Życie, portalami i bombami elektrycznymi. - I... chciałbym Ci to pokazać. - Powiedział znowu spoglądając na Calluma.
- Nie martw się Cal nikomu nie powie.
- Okay... - I zaprosił nas do domu.
We trójkę zeszliśmy do piwnicy, która w tej chwili była zawalona papierami. Na stole były klatki ze zdechłymi szczurami.
- Właśnie próbowałem ożywić szczura. Wiem, że to brzmi dziwnie, ale udaje się. Częściowo. Po wstrzyknięciu martwemu szczurowi substancji, na chwilę ożywa, a później ginie. Nadal próbuję poprawić skład, ale nie mam pomysłu. Dlatego w międzyczasie zacząłem bawić się elektrycznością i zacząłem pracować nad mini bombami, które dezaktywują wszystkie elektryczne sprzęty.
- Po co to robisz? - To pytanie go prawdopodobnie zaskoczyło.
- Nie rozumiesz Eve? Chcę coś zrobić dla ludzkości. Chcę, by osoby, które lada chwila stracą najbliższych, mogły ich uratować.
Wiedziałam jak bardzo boli go utrata rodziców.
- Myślałem, że będziesz mnie wspierała.
Podeszłam do niego pod pretekstem przytulenia, ale tak naprawdę unieruchomiłam go ładunkiem.
- Niszcz to wszystko! - Krzyknęłam do Calluma, który natychmiast to zaczął robić.
- Nieeeee! - Matt się ocknął, ale powstrzymałam go przed przeszkadzaniem nam.
- Matt, nie możesz pogrywać ze śmiercią. To niebezpieczne, uwierz mi.
- Zostaw mnie!!! Nie niszcz tego!! Puść mnie, słyszysz?! I tak będę nad tym pracował! Nie powstrzymasz mnie!!!
Łzy zaczęły płynąć mi jak opętane po policzkach. Myślałam, że jakoś uda mi się powstrzymać go innym sposobem. Nie udało się.
Zaczęłam zbierać ładunek elektryczny, od którego zaczęło się skrzyć w powietrzu. Włosy uniosły mi się w górę, a wtedy wypuściłam moc.
I dalej było już cicho.
- Czy to już wszystko? - Zapytałam się Calluma, który spalał ostatnie kartki.
- Tu jest jeszcze pendrive. - Powiedział łamiąc go na pół. - Dobrze się czujesz?
To było głupie pytanie. Właśnie trzymałam w ramionach przyjaciela, którego sama zamordowałam. Czuć było swąd spalanego ciała.
- Co dalej? - Spytałam się Calluma i w tej samej chwili zobaczyłam, że powoli robimy się przezroczyści.
- Eve!
- Wiem, widzę. A więc to koniec....
- Nie mów tak.
- A skąd masz pewność, że będzie coś dalej? Znikamy Cal.
- Eve, kocham Cię. - Powiedział całując moją ledwo widoczną wargę.
- Ja Ciebie też, Cal.
I zniknęliśmy z tego świata.

iza0199

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda, użyła 1259 słów i 6923 znaków.

3 komentarze

 
  • Gabi14

    Nie żyje :D nadal się raduje! :D

  • iza0199

    Jeszcze będzie epilog ;) Trochę trudno się rozstawać z tą serią.

  • Karou

    To już koniec? szkoda ;/ opowiadanie oczywiście super jak zwykle :D