In the darkness 02 cz.10

Tej nocy nic mi się nie śniło, zaś rano w ogóle nie chciałam wstawać z łóżka.
Poczułam rękę szarpiącą mnie za ramię. Niechętnie otworzyłam oczy i spojrzałam się na jedną ze służących.
- Boże... która w ogóle jest godzina? - Kobieta wystawiła pięć palców na znak, że jest po piątej.
Służki nie mówiły. Nie wiedziałam z jakiego powodu, ale się do tego przyzwyczaiłam.
Ledwie moje stopy dotknęły ziemi, a zostałam pociągnięta w stronę wanny ustawionej na środku pokoju. Jedyne pytanie, które w tej chwili przychodziło mi na myśl, to ''Jak ona się tu znalazła?''.
Służka ustawiła mnie za parawanem i gestem dłoni kazała się rozebrać. Niechętnie ściągnęłam koszulę nocną i szlafrok czując przenikliwe zimno. Kiedy tylko się rozebrałam kobieta pociągnęła mnie za rękę do wanny pełnej parującej wody. Na odległość było czuć, że jest ona wypełniona najrozmaitszymi olejkami, zapachami, solami i Bóg wie co jeszcze. Na szczęście, gdy tylko moje stopy się zanurzyły w wodzie poczułam przyjemne, ogarniające mnie ciepło. Podczas, gdy ja czerpałam przyjemność z odprężającej kąpieli, służąca myła mi włosy, ciało, a na koniec wytarła mnie ręcznikiem i wysmarowała jeszcze innymi olejkami. Następnie kazała mi znowu stanąć za parawanem. Zostałam w pokoju całkowicie sama. Kiedy usłyszałam skrzypienie kółek na korytarzu, już wiedziałam co nadchodzi. Drzwi otworzyły się z hukiem i do komnaty wjechała na manekinie biała suknia ślubna. To nie była tamta, która budziła mój lęk, ta była czymś nowym, wyjątkowym, pokazywała wspólną przyszłość z Lukiem.
Łagodne falbany układały się niczym pieniąca się woda. Góra była gorsetem, który... dobrze eksponował piersi. Ta sama służąca, która wcześniej mnie umyła, teraz pomagała mi założyć suknię. Nie musiałam już wciągać brzucha - w Podziemnym Mieście strasznie schudłam, a moja cera idealnie komponowała się z kolorem sukni. Gdy założyłam już buty, które i tak były zakrywane przez falbany, zostałam zabrana do toaletki w rogu pokoju. Do pomieszczenia weszła druga kobieta i zabrała się za moją fryzurę. Ta pierwsza mnie malowała. Gdy obydwie skończyły, niemal bezszelestnie opuściły pokój. Otworzyłam oczy bojąc się jak bardzo się zmieniłam pod tą warstwą pudru. Mile się zaskoczyłam. Cera została idealnie nawilżona i wygładzona, makijaż nie sprawiał wrażenia odpychającego, ale wręcz bardzo naturalnego. Odwróciłam się kawałek, aby zobaczyć swoje włosy. To była najpiękniejsza stylizacja jaką kiedykolwiek widziałam. Wszystkie włosy zostały zebrane na bok i spięte w majestatyczne fale. Końcówki wydawały się jaśniejsze od reszty. Lekko pogładziłam je palcami i natrafiłam na żywe kwiaty wpięte przy wsuwkach.
Wstałam z krzesła, aby zobaczyć, czy będę umiała ustać na tych niewiarygodnie wysokich butach. Udało się. I znowu mój wzrok natrafił na kolejną magicznie pojawiającą się rzecz. Tym razem było to lustro. Wanna już oczywiście zniknęła.
Wolnym krokiem, uważając, aby nie nadepnąć na falbany ruszyłam w stronę lustra. Nie było takie małe jak w toaletce, tylko mojego wzrostu. Moim oczom ukazała się postać wyjęta z bajki. Królowa - to jedyne słowo potrafiące mnie w tej chwili opisać. A skoro mam nową suknię, to chyba nie powinno mi to przynieść pecha, bo tej Luk nie widział, prawda?

***

Po całej nocy poszukiwań byłem już niesamowicie wyczerpany. Gdzieś około siódmej usłyszałem radosny okrzyk Vic. Nie spodziewałem się po niej takiego entuzjazmu, jednak również miałem ochotę ją uderzyć, ponieważ mogła na nas ściągnąć jakąś grupę demonów, a dzisiaj wyjątkowo dużo się ich kręciło. To znaczy, że dzieje się coś złego.
Z największą ostrożnością podbiegłem do miejsca, w którym się znajdowała i zobaczyłem, że pochyla się nad jakąś dziurą. Klepnąłem ją lekko w ramię. Niemal natychmiast odwróciła się w moją stronę posłała mi dumny uśmiech.
- Znalazłam to. Co dalej?
- Musimy poczekać do wieczora. Wtedy powinno się ich mniej kręcić.
- A jeśli nie?
- A jeśli nie, to... - Powiedziałem klepiąc ''broń w pigułce''.
- Dobra... - Zaczęła z lekkim wahaniem. - ale gdzie my się przez ten czas ukryjemy?
- Hmm...
Zacząłem się rozglądać za bezpiecznym miejscem i jednocześnie dobrym punktem obserwacyjnym. Nagle mój wzrok stanął na wieżowcu odległym o jakieś pięćdziesiąt metrów.
- Masz lornetkę? - Zwróciłem się do Vic.
- Tak, ale możemy już się stąd wynosić? Jakoś źle się czuję.
- To pewnie ze zmęczenia. Widzisz tamten budynek? - Kiedy potwierdziła kiwnięciem głowy kontynuowałem. - Zostaniemy tam, aż ten ''tłum'' się przerzedzi. Następnie wejdziemy tędy i...
- Improwizujemy? - Dokończyła z nutą sarkazmu w głosie.
- Dokładnie. - Potwierdziłem udając, że nie słyszałem tonu, którym się posługiwała.

***

- Gdzie jestem? - Zadałam pytanie tej samej ciemnoskórej kobiecie, którą wczoraj widziałam po przebudzeniu.
- To ukryta sala. Tajemne przejście. Znajduje się zaraz przed salą balową, w której za jakieś dziesięć minut odbędzie się uroczystość zaślubin i koronacji. Pamiętasz co masz robić?
- Tak, ale... - Przerwałam na chwilę. - Dlaczego tutaj jestem? Przecież mam jeszcze trochę czasu na wejście.
- Tak, tak, ale nawet nie zauważysz jak szybko Ci on zleci. Tak właściwie, to chciałam z tobą pomówić na osobności.
Poczułam, jak wszystko przewraca mi się w żołądku.
- Och! Nie bój się, to nic strasznego. Chciałam tylko Cię ostrzec.
- Przed czym?
- Nie popełniaj żadnych głupstw, bo możesz za to srogo zapłacić. - Jej ton zmienił się na ostrzejszy. - Nawet nie wiesz jaka odpowiedzialność na Tobie teraz spoczywa. Nie możesz nikogo zawieść. Wszyscy na Tobie polegają. A do północy zostało niewiele czasu, więc się nad tym zastanów.
- Ale co chce Pani przez to powiedzieć?
- O! Muzyka! Nie masz czasu do stracenia, musisz już wychodzić. Luk na Ciebie czeka.
Pociągnęła za dźwignię i mur przed nami ustąpił miejsca czerwonej pelerynie. Obejrzałam się za siebie, ale kobiety już nie było. Natomiast kurtyna zaczęła się podnosić.
Sala w całości wypełniona demonami wydawała się być ogromna. I taka w rzeczywistości była. Dłonie trzymające bukiet mi się trzęsły, ale jakoś dawałam radę. Małymi, powolnymi krokami szłam z opuszczonym wzrokiem ku ołtarzu. Kiedy wreszcie ośmieliłam się podnieść wzrok, zauważyłam uśmiechniętego Luka, obok którego stał w pełnej postaci demon. Prawdopodobnie to właśnie on rządził do tej pory nad całą demoniczną populacją.
Dotarłam na miejsce idealnie, kiedy skończyła się muzyka z organów. Luk złapał mnie za dłonie, a demon przeobraził się ze splendorem w człowieka. Był wysoki, umięśniony, ale w podeszłym wieku. Nie robił specjalnego wrażenia.
Kiedy cała sala pogrążyła się w całkowitej ciszy, mężczyzna rozpoczął ceremonię. Cały czas starałam się słuchać tego co mówi, ale mój wzrok i myśli zawsze wędrowały do przystojnego chłopaka obok mnie. Na chwilę w sali zapadła całkowita cisza. Już myślałam, że mam coś zrobić lub powiedzieć, ale to tak naprawdę był wstęp do starej modlitwy sporządzonej przez tę jasnowidzkę Gabrielę. To były ponoć ostatnie zapisane słowa w jej księdze.
Zanim jednak rozpoczął modlitwę, związał nasze ręce jedwabną wstęgą.
- Jesteśmy zrodzeni z ciemności - Zaczął mężczyzna. - z ciemności powstaliśmy, w ciemności żyjemy, żywimy się nią, jesteśmy jej sługami. Żyć będziemy wiecznie, dopóki nikt nam jej nie odbierze. Związuje ona losy i nigdy ich nie rozłącza.  
Wszyscy obecni na sali skłonili głowy na znak szacunku. Teraz na sto procent wiedziałam, że z Lukiem jesteśmy małżeństwem. Czułam niemal namacalną więź stworzoną z tejże modlitwy. To nie są tylko słowa - to magia.

_________________________________________________________________
To przedostatnia część, a poza tym będzie (może) jeszcze epilog :) Dziękuję wszystkim czytającym za śledzenie poczynań Eve!
Gabi jednym głosem zadecydowała, że następna seria, którą napiszę (przygotowywałam jej fabułę od jakiegoś już czasu) będzie o smokach ;) a spodziewać się jej możecie pod tytułem ''Noc Łowcy Smoków'' :D

iza0199

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda, użyła 1580 słów i 8596 znaków.

9 komentarzy

 
  • Meska

    Jestem ciekawa ciągu dalszego i szczerze powiedziawszy nocy poślubnej i jak najszybciej chciałabym już kolejny sezon (a żeby pogodzić z tym inne opowiadanie, to może dodawaj części opowiadań na zmianę...ale oczywiście to tylko sugestia i moje prywatne życzenie)

  • Gabi14

    Ehh... nie chodziło tylko o Ciebie. Wiesz doskonale że cię nienawidzę ale jednocześnie kocham jako przyjaciółkę. Wiesz że masz trudny charakter i ciężko z tobą wytrzymać. Wiesz że mam słabą cierpliwość i jestem szczera do bólu, więc nie pierd*l mi jakiś wykładów i spójrz na to z mojego punktu widzenia

  • iza0199

    Wiesz... jak masz mi zamkar coś przekazać, to nie używaj sugestii umieszczając mnie w poście "5 typów dziewczyn, których nienawidzę", tylko powiedz mi prosto w oczy, że masz mnie dość. Pogadamy w szkole.

  • Gabi14

    Ale książki i esemesy to 2 różne rzeczy. Z resztą esemesując - pomagam. A poza tym to kto powiedział, że siebie nie nienawidzę?

  • iza0199

    Wiem, widziałam :) Niestety nie zauważyłaś, że ty równikeż się tam zaliczasz olewając mnie, kiedy smsujesz bez przerwy x(

  • iza0199

    Serio? Przez ostatnie 2/3 tygodnie wspomniałam Ci o tym tylko raz, a to, że Ty wolisz Calluma, nie znaczy, że wszyscy go lubią.
    PS. Doskonale o tym wiem, że mnie nienawidzisz :)

  • Gabi14

    Iza nienawidzę cię. Po drugie to kazałam ci napisać smokach bo byś mi nadal truła jaki ty masz na to **** pomysł

  • Karou

    ja bym chętnie przeczytała kontynuację :)

  • iza0199

    Hmm... i jeszcze jedno pytanie... chcecie kontynuację tego? Bo nie wiem, jak napisać zakończenie drugiej serii :P