Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Mała Psitka - kolejna orgia w altance

Mała Psitka - kolejna orgia w altanceNadal trzymając się mocno za ręce, dotarłyśmy z powrotem do altany. Całe towarzystwo patrzyło na nas wyczekująco – rozmowy ucichły, a wszystkie spojrzenia skierowały się w naszą stronę.
Marta zerwała się z miejsca pierwsza. Podeszła bliżej, wyraźnie zawstydzona, i powiedziała szczerze:
— Kamila… ja cię bardzo przepraszam. Nic nie wiedziałam. Ale Kinga mi wszystko wyjaśniła. Uwierz mi – nikt tutaj obecny cię nie odrzuca i nie skrzywdzi. Jesteś tutaj tak samo oczekiwana jak każdy z nas.
Kamili znowu zebrały się łzy w oczach, ale tym razem były to już zupełnie inne łzy. Uśmiechnęła się lekko i odparła:
— Przepraszam… to ja byłam przewrażliwiona. Ale Monia mnie ogarnęła i przywróciła do pionu.
Kinga, która przez cały czas przyglądała się nam uważnie, nagle spojrzała na mnie znacząco. Jej wzrok zjechał niżej, na moje uda. Sięgnęła dłonią, przejechała palcem po wewnętrznej stronie mojej nogi i uniosła go, pokazując wszystkim wyraźny, biały ślad spermy. Potem wolno, prowokacyjnie oblizała palec i powiedziała z szerokim uśmiechem:
— No ja rozumiem… że „do pionu”.
Przez sekundę panowała cisza. Potem pierwsza parsknęła śmiechem Kamila. Zaraz za nią Kinga. A chwilę później całe towarzystwo pogrążyło się w głośnym, niepohamowanym śmiechu. Śmialiśmy się długo, aż nam łzy stanęły w oczach i zabrakło tchu.
Kiedy w końcu trochę się uspokoiliśmy, Kamila uniosła rękę. Zapadła natychmiastowa cisza. Spojrzała na nas wszystkich po kolei i powiedziała wyraźnie:
— Czuję się przy was jak normalna dziewczyna. I tutaj… chcę być jedną z was.
Po tych słowach demonstracyjnie sięgnęła pod swoją czarną sukienkę. Powoli, na oczach wszystkich, ściągnęła koronkowe majteczki. Przy okazji mignął jej półtwardy, gruby kutas – przyciągając natychmiast wszystkie spojrzenia. Nie było w nich jednak ani odrobiny odrzucenia. Tylko czysta ciekawość i rosnące pożądanie.
Kamila pozwoliła majteczkom opaść na ziemię, podniosła je i z uśmiechem od ucha do ucha podeszła do sztachet altany. Uroczyście zawiesiła je na piątej sztachecie, obok naszych czterech par.
Przez sekundę panowała cisza. Potem wszyscy zaczęli bić brawo. Głośno, szczerze, z entuzjazmem. Kamila zarumieniła się mocno, ale uśmiech nie schodził jej z twarzy.
Złapałam ją za rękę i poprowadziłam prosto do Marcina. Posadziłam Kamilę na jego kolanach. On od razu, naturalnie, położył dłoń na jej udzie. Ja usiadłam tuż obok, tuląc się jednocześnie do nich obojga.
Krąg był domknięty. Pięć majteczek powiewało już na sztachetach.
Impreza trwała w najlepsze, a pod altaną robiło się już naprawdę gorąco – zarówno od słońca, jak i od tego, co działo się między nami. Dłoń Marcina zawędrowała pod czarną sukienkę Kamili i wyraźnie było widać, jak powoli, rytmicznie masuje jej grubego kutaska. Ja w tym czasie całowałam Kamilę po szyi i policzku, liżąc słoną od potu skórę, podczas gdy ona cicho wzdychała, rozparta na kolanach mojego chłopaka.
Kilka metrów dalej Damian, Kacper i Rafał obmacywali Kingę bez żadnych zahamowań. Ich dłonie wędrowały pod jej białą sukienkę, bawiąc się gęstymi włoskami na jej cipce, rozchylając wargi, wsuwając palce. Kinga w zamian wyjęła już wszystkie trzy kutasy z ich spodni i obciągała je na zmianę dłońmi – sprawnie, mocno, z wyraźnym doświadczeniem. Chłopcy byli absolutnie wniebowzięci, że robi im to najpiękniejsza dziewczyna we wsi.
Marta klęczała przed Pawłem, nabijając usta na jego kutasa niemal po samą nasadę, a Piotrek siedział za nią i wpychał jej w cipkę już trzy palce, rozciągając ją przy każdym ruchu. Obok Wera namiętnie całowała się z Tomkiem. Jej żółta sukienka zjechała już tak nisko, że wielkie, ciężkie cycki niemal całkowicie wypłynęły na wierzch i falowały przy każdym ruchu.
W pewnym momencie Wera oderwała się od ust Tomka, wstała i – ku zdumieniu wszystkich – wspięła się na stół. Postawiła pustą, zieloną butelkę po piwie pomiędzy swoimi stopami, dokładnie na środku blatu, i odezwała się głośno, z błyskiem w oku:
— Przy was czuję się tak wolna, że zrobię coś, o czym dawno marzyłam. A najważniejsze… że wszyscy na to patrzycie.
Potem powoli, bardzo świadomie kucnęła nad butelką. Jedną dłonią rozchyliła swoje wargi, drugą przytrzymała szyjkę, po czym zaczęła opuszczać biodra. Zimne szkło najpierw musnęło jej mokrą cipkę, a potem, centymetr po centymetrze, zaczęło w nią wnikać. Wera jęknęła głośno, kiedy szyjka weszła cała. Zaczęła ujeżdżać butelkę.
Jej pełne, zaokrąglone biodra unosiły się i opadały w wolnym, zmysłowym rytmie. Żółta sukienka była już całkowicie podciągnięta pod pachy, więc nic nie zasłaniało widoku – widać było, jak jej różowa, mokra cipka rozciąga się wokół zielonego szkła przy każdym ruchu w dół. Ciężkie piersi falowały swobodnie, sutki twarde, a pończochy napięły się na udach. Tomek usłużnie przytrzymywał butelkę u podstawy, żeby nie przewróciła się, gdy Wera nabierała tempa. Jej blond kucyki podskakiwały przy każdym opadnięciu, a z gardła wydobywały się coraz głośniejsze, gardłowe jęki za każdym razem, gdy zimne szkło wsuwało się głęboko w jej rozgrzaną, śliską cipkę.
Całe towarzystwo patrzyło w absolutnej ciszy, zahipnotyzowane.
Działanie Wery wywołało natychmiastową reakcję łańcuchową.
Kinga nie potrzebowała drugiej zachęty. Odwróciła się do siedzącego Damiana, podciągnęła białą sukienkę i jednym płynnym ruchem nabiła się na jego kutasa, biorąc go całego. Rafał i Kacper natychmiast stanęli po obu jej stronach i podstawili swoje twarde człony prosto pod jej usta. Kinga zaczęła ujeżdżać Damiana w szybkim, głodnym rytmie, jednocześnie obciągając na zmianę Rafałowi i Kacprowi – brała jednego głęboko, krztusząc się, potem przechodziła do drugiego, śliniąc obu obficie.
Kilka metrów dalej Marta leżała już na trawie. Paweł klęczał przy jej głowie i wbijał kutasa prosto w jej usta, pieprząc jej gardło głębokimi, miarowymi pchnięciami. Piotrek rozłożył jej długie nogi szeroko i przyssał się do jej cipki, liżąc i ssąc z wyraźnym entuzjazmem.
Marcin w tym czasie chwycił Kamilę za biodra i jednym ruchem posadził ją na blacie stołu. Sięgnął do ramiączek jej czarnej sukienki i ściągnął ją przez głowę, zostawiając ją całkowicie naga oprócz zakolanówek i trampków.
Cycki Kamili były małe, zgrabne i bardzo dziewczęce – podobne do moich, ale odrobinę pełniejsze. Jasna, delikatna skóra, małe różowe sutki, które już stwardniały od podniecenia. Wyglądały kruche i niezwykle wrażliwe. Jej kutasek sterczał już całkowicie twardy, gruby, z lśniącą główką.
Marcin posłał mi znaczące spojrzenie. Zrozumiałam od razu. Podeszłam bliżej, pochyliłam się i posłusznie nabiłam swoje usta na kutasa Kamili. Wzięłam go głęboko, ssąc mocno, krążąc językiem. Po chwili jednak wyjęłam go z ust z głośnym odgłosem, odwróciłam się do Marcina i pocałowałam go lekko, przekazując mu smak Kamili. Potem delikatnie, ale stanowczo nakierowałam jego głowę w dół.
Marcin bez najmniejszego wahania otworzył usta i wziął kutasa Kamili. Zaczął jej obciągać – powoli na początku, potem coraz śmielej, biorąc grubą główkę głęboko do gardła.
Ja w tym czasie pochyliłam się nad jej piersiami i przyssałam się do sutków. Ssałam je na zmianę – delikatnie gryzłam, liżłam, ciągnęłam wargi. Reakcja Kamili była natychmiastowa i bardzo silna. Całe jej ciało drżało. Odchylała głowę do tyłu, odsłaniając długą szyję, a z gardła wydobywały się wysokie, urywane jęki. Jej kutasek w ustach Marcina drgał i twardniał jeszcze bardziej. Palce wplotły mi się we włosy i przyciskały moją twarz mocniej do jej piersi. Biodra unosiły się naprzeciw ust Marcina, a małe cycki napinały się pod moim językiem. Była całkowicie oddana tym dwóm pieszczotom naraz – moim ustom na sutkach i ustom mojego chłopaka na jej kutasie – i wyraźnie traciła nad sobą kontrolę.
Wera w końcu znudziła się ujeżdżaniem butelki. Zeskoczyła ze stołu, podeszła do Tomka i jednym zdecydowanym ruchem ściągnęła z niego resztę ubrań. Chwyciła go za twardego kutasa i pociągnęła za sobą bliżej miejsca, gdzie Kinga wciąż ujeżdżała Damiana. Położyła się na trawie, rozłożyła szeroko nogi i spojrzała na chłopaka wyczekująco. Tomek nie potrzebował dodatkowych zachęt – klęknął między jej udami i jednym mocnym pchnięciem wbił się w jej mokrą, wciąż rozciągniętą po butelce cipkę.
Prawie w tej samej chwili Kacper odsunął się od Kingi, zauważył wolne usta Wery i ukląkł przy jej głowie. Wepchnął swojego kutasa prosto między jej rozchylone wargi. Wera tylko otworzyła usta jeszcze szerzej, pozwalając mu swobodnie pieprzyć jej gardło.
Widok był absolutnie obsceniczny i piękny zarazem. Ciało Wery leżało rozciągnięte na trawie – pełne, kobiece, lśniące od potu. Jej olbrzymie piersi falowały mocno przy każdym pchnięciu Tomka, sutki twarde, skierowane w górę. Żółta sukienka była już tylko zrolowana pod pachami. Uda w żółtych pończochach rozłożone szeroko, a między nimi widać było, jak gruby kutas Tomka znika i pojawia się w jej różowej, obficie mokrej cipce. Jednocześnie jej twarz była całkowicie zapełniona przez członka Kacpra – policzki zapadnięte, ślina spływała po brodzie, a oczy łzawiły przy każdym głębszym pchnięciu w gardło. Blond kucyki rozrzucone na trawie. Była używana z obu końców i wyraźnie się w tym topiła.
Tymczasem kilka metrów dalej Marta już nie leżała biernie. Nabiła się na kutasa Piotrka i zaczęła go dziko ujeżdżać, całując się z nim namiętnie. Paweł klęknął za jej wypiętymi pośladkami, rozchylił je i delikatnie, ale stanowczo wprowadził swojego kutasa do tej samej cipki, w której już był jego brat. Marta krzyknęła głośno, czując podwójne rozciągnięcie.
Bliźniacy zaczęli ją pieprzyć – najpierw powoli, ostrożnie zgrywając ruchy, potem coraz pewniej. Widok był niesamowity. Ciało Marty – wysokie, smukłe, prawie modelowe – było uwięzione między dwoma braćmi. Jej małe piersi podskakiwały przy każdym wspólnym pchnięciu. Czarna sukienka podciągnięta pod pachy, szare pończochy napięte na długich udach. A między nimi widać było dwa kutasy naraz wchodzące i wychodzące z jej ciasnej, rozciągniętej cipki – śliskie, mokre, ocierające się o siebie wewnątrz niej. Marta jęczała bez przerwy, wbijając paznokcie w plecy Piotrka, całkowicie oddana temu podwójnemu wypełnieniu.
Kamila oderwała nas z Marcinem od swojego ciała. Oddychała szybko, a w oczach miała już tylko czyste pożądanie. Spojrzała na nas oboje i wyszeptała:
— Chcę poczuć was oboje.
Nie trzeba było jej powtarzać. Wzięliśmy ją za ręce i poprowadziliśmy kilka kroków dalej, na miękką trawę. Położyłam się na plecach i szeroko rozłożyłam nogi, patrząc na nią zachęcająco. Kamila uśmiechnęła się niepewnie, ale klęknęła między moimi udami. Chwyciła swojego grubego kutaska, przyłożyła główkę do mojej mokrej szparki i powoli, ostrożnie zaczęła się wsuwać. Kiedy weszła cała i jej biodra oparły się o moje, zastygła w bezruchu, patrząc na mnie wyczekująco.
Marcin klęknął za nią. Rozchylił jej pośladki dłońmi i najpierw długo, dokładnie polizał jej odbyt, obficie go śliniąc. Potem wyprostował się, przyłożył główkę swojego kutasa do rozluźnionego już wejścia i zaczął delikatnie napierać. Kamila jęknęła nisko. Główka wchodziła powoli – jej zwieracz rozciągał się wokół szerokiej żołędzi Marcina centymetr po centymetrze. Kiedy w końcu „przeskoczyła” do środka, Kamila wciągnęła ostro powietrze. Marcin kontynuował powoli, aż wszedł cały. Dopiero wtedy zaczął się delikatnie poruszać.
Każde jego pchnięcie wpychało Kamilę głębiej we mnie. Jej gruby kutas wbijał się w moją cipkę w tym samym rytmie, w jakim Marcin rżnął ją w dupę. Widok był niesamowity. Ciało Kamili – wysokie, smukłe, z małymi, dziewczęcymi piersiami i bardzo długimi, prawie białymi włosami rozrzuconymi na mojej klatce – było uwięzione między nami. Jej biodra pracowały niepewnie na początku, potem coraz pewniej. W oczach miała tylko czystą, oszołomioną rozkosz. Jęczała przy każdym podwójnym ruchu, a jej kutasek twardniał we mnie jeszcze bardziej.
Kilka metrów dalej Kinga właśnie położyła Damiana na trawie i nabiła się na jego kutasa, przywierając całym ciałem do jego klatki, tak że jej ciężkie, piegowate piersi spłaszczyły się o jego tors. Rafał klęknął za nią, rozchylił jej pośladki i przyłożył główkę do wypiętego odbytu. Wbił się powoli, ale zdecydowanie. Kiedy wszedł cały, obaj chłopcy zaczęli ją ostro posuwać.
Ciało Kingi wyglądało przy tym jak spełnienie wszystkich sprośnych marzeń. Niska, krągła, z szerokimi biodrami i ogromnym biustem, była nabita na dwa kutasy naraz. Jej białe kucyki podskakiwały przy każdym wspólnym pchnięciu. Ciężkie cycki mocno falowały, przyciśnięte do klatki Damiana. A między jej pełnymi udami widać było dwa trzony – jeden znikający w owłosionej cipce, drugi w ciasnym odbycie – pracujące w przeciwtakcie. Kinga krzyczała już bez opamiętania, całkowicie oddana podwójnemu rżnięciu.
W końcu Marta, nabita cipką na dwa kutasy jednocześnie, dostała potężnego orgazmu. Głośno, prawie histerycznie wrzeszczała, jej ciało szarpało się między bliźniakami, a cipka zaciskała się rytmicznie na obu członkach. Piotrek i Paweł nie zwolnili – posuwali ją dalej przez cały orgazm, aż sama opadła jak szmaciana lalka. Dopiero wtedy obaj wyprężyli się niemal jednocześnie i trysnęli głęboko w jej wnętrze, mieszając swoje spermy. Kiedy w końcu się wycofali, z jej rozciągniętej, spuchniętej cipki wypłynęła gęsta, biała fala. Opadli wszyscy troje na trawę. Marta leżała na plecach, ciężko dysząc, a bliźniacy leniwie, prawie czule bawili się jej małymi piersiami.
Chwilę później przyszła kolej na Kingę. Rafał wbił się w jej dupę ostatnimi, szybkimi pchnięciami i spuścił się z głośnym stęknięciem. Kiedy Kinga poczuła rozlewające się w jej wnętrzu ciepło, zacisnęła mocno uda na biodrach Damiana i zadrżała. Orgazm dopadł ją gwałtownie – zaczęło nią rzucać na wszystkie strony, krzyczała wysoki, przerywany krzyk, a jej ciało wiło się między dwoma chłopakami. Damian, czując mocne skurcze jej cipki na swoim kutasie, nie wytrzymał i wystrzelił w nią długie, gęste strugi. Kiedy w końcu zsunęła się z nich i opadła na trawę, jej cipka i odbyt prezentowały się bardzo wyraźnie. Owłosiona, mięsista szparka była szeroko rozchylona, czerwona i błyszcząca od spermy, która powoli wypływała z niej grubymi smugami. Odbyt pozostał lekko otwarty, rozluźniony, a z jego środka sączyła się gęsta, biała sperma Rafała, spływając po jajach i po wewnętrznej stronie uda.
Wera w tym czasie wciąż była posuwana przez Tomka. Kacper właśnie dobijał do końca w jej ustach – trysnął najpierw głęboko w gardło, a potem wyciągnął kutasa i dokończył na jej twarzy, pokrywając policzki, nos i otwarte usta gęstymi strugami. Ten widok i smak spermy w ustach okazały się dla Tomka ostatnią iskrą. Wbił się w Werę po samą nasadę i zaczął spuszczać się w jej cipkę. Kiedy Wera poczuła pierwsze gorące uderzenia we wnętrzu, jej ciało zesztywniało, a potem wybuchnęła głośnym, przeciągłym krzykiem orgazmu. Spazmy szarpały nią długo. Kiedy w końcu trochę ochłonęła, Tomek powoli wyciągnął z niej kutasa i odsunął się, pozwalając jej ciału opaść swobodnie na trawę.
Twarz Wery była cała oblepiona spermą Kacpra – białe plamy na policzkach, na brodzie, w rzęsach, a część spłynęła jej do otwartych ust. Jej cipka pozostała szeroko rozchylona, czerwona i spuchnięta; z jej środka wypływała gęsta sperma Tomka, tworząc małą kałużę na trawie między jej udami.
Leżeli wszyscy rozrzuceni po trawie, dysząc, spoceni i spełnieni, a słońce stało już wysoko nad jeziorem.
Marcin nie zwalniał ani na moment. Pieprzył dupkę Kamili mocno i głęboko, a każde jego pchnięcie automatycznie wbijało jej grubego kutaska jeszcze głębiej w moją cipkę. Byłam już na skraju od dłuższego czasu. W końcu orgazm dopadł mnie z taką siłą, że omal nie straciłam świadomości. Całe ciało szarpało się w gwałtownych spazmach, uda drżały niekontrolowanie, a ja krzyczałam, rzucając się na boki. Na szczęście byłam solidnie przyciśnięta ciężarem Kamili i Marcina, więc nigdzie nie uciekłam.
Marcin, widząc i czując mój orgazm, przyspieszył jeszcze bardziej. Kilka gwałtownych, głębokich pchnięć później wbił się w Kamilę po samą nasadę i spuścił się z niskim, przeciągłym stęknięciem. Spermy było naprawdę dużo – czułam, jak jej ciało napina się pod naporem kolejnych spustów.
Kamila, czując gorącą spermę wypełniającą jej dupę, przywarła mocniej do mojego wciąż jeszcze drżącego ciała i sama doszła. Jej kutas spuchnął we mnie i zaczął bić długimi, gęstymi strugami prosto w moją cipkę. Przyjęłam wszystko, wciąż jeszcze półprzytomna po własnym orgazmie.
Marcin powoli wyciągnął się z niej. Kamila zsunęła się ze mnie i opadła na trawę tuż obok.
Jej ciało po tej zabawie wyglądało wyjątkowo rozkosznie zniszczone. Długie, prawie białe włosy były rozrzucone i sklejone potem. Małe, dziewczęce piersi unosiły się szybko w rytm ciężkiego oddechu, sutki wciąż twarde. Między jej smukłymi udami widać było półtwardego już kutaska, lśniącego od mojej wilgoci i własnej spermy. Z jej odbytu sączyła się gęsta sperma Marcina, spływając po jajach i tworząc mokrą ścieżkę na wewnętrznej stronie uda. Cała była spocona, zarumieniona i absolutnie spełniona.
W końcu wszyscy jakoś się pozbierali. Powoli, na bardzo miękkich nogach, przenieśliśmy się z powrotem pod altanę. Siedzieliśmy zmęczeni, każdy w takim stanie, w jakim został po seksie – całkowicie nadzy albo w pozadzieranych sukienkach, ze spermą wciąż sączącą się z cipek i dupek. Otworzyliśmy zimne piwa i sączyliśmy je w milczeniu, łapiąc oddech.
Kamila przysunęła się do mnie i szepnęła prawie niesłyszalnie:
— Dziękuję wam obojgu… Przynajmniej ja was podniecam.
Pocałowałam ją delikatnie w kącik ust i odparłam równie cicho:
— Nie tylko nas.
Potem wstałam, odstawiłam piwo i odezwałam się głośno, wskazując na Kamilę:
— Chłopaki. Któremu z was podoba się Kamila?
Odpowiedziało mi zgodne, niemal chóralne:
— Każdemu.
Uśmiechnęłam się szeroko.
— A który chciałby ją przelecieć?
Znowu rozległo się głośne, jednogłośne:
— Ja!
Złapałam Kamilę za rękę i pociągnęłam za sobą w stronę domku, rzucając przez ramię:
— Odpoczywajcie. A ja przygotuję naszą księżniczkę.
I poprowadziłam ją za sobą do środka, zostawiając resztę towarzystwa na trawie pod altaną.

Dodaj komentarz