Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Mała Psitka - jurne harcerzyki

Mała Psitka - jurne harcerzyki— To co, zbieramy się? — zapytałam, przeciągając się na kanapie.
— Jasne — odparła Kamila z lekkim uśmiechem.
— Tylko coś na siebie narzućmy — dodała Marta, już wstając.
Ze śmiechem zaczęłyśmy grzebać w porozrzucanych po salonie i pięterku ubraniach. Wybierałyśmy szybko, bez większego zastanowienia, ale z wyraźną intencją, żeby wyglądać dobrze.
Ja nałożyłam na siebie białą, zwiewną sukieneczkę – bardzo krótką, prawie przezroczystą w słońcu, z cienkimi ramiączkami. Do tego czarne pończochy samonośne z szeroką koronką i białe trampki. Kamila wybrała różową, równie zwiewną i krótką sukienkę, która ładnie odsłaniała jej długie nogi. Na nią wciągnęła czarne pończochy samonośne i różowe trampki. Marta sięgnęła po czarną, zwiewną, ekstremalnie krótką sukienkę, czarne pończochy i czarne sneakersy.
Włosy zostawiłyśmy proste: ja i Marta rozpuszczone, a Kamila zaplotła swoje prawie białe pasma w jeden gruby, schludny warkocz i przerzuciła go przez ramię. Kiedy stanęłyśmy przed lustrem w przedpokoju, nawet nam samym zrobiło się gorąco. Trzy dziewczyny w krótkich, lekkich sukienkach, pończochach i trampkach. Bez majtek, oczywiście. Wyglądałyśmy obłędnie.
Złapałam Martę za jedną dłoń, Kamilę za drugą i razem wyszłyśmy z domku. Ciepłe popołudniowe powietrze od razu nas oplotło. Skierowałyśmy się ścieżką w stronę jeziora – trzy seksownie ubrane laski, idące ramię w ramię, z włosami rozwiewanymi przez lekki wiatr i z uśmiechami, które obiecywały, że ten dzień jeszcze się nie skończył.
Szłyśmy ścieżką wzdłuż brzegu jeziora, trzymając się za ręce. Wiatr lekko unosił spódnice naszych sukienek, a czarne pończochy przyjemnie napinały się na udach przy każdym kroku. Kamila szła pośrodku, a jej gruby warkocz kołysał się na ramieniu.
— Rano nawet nie byłam w stanie przypuszczać, co dzisiaj się wydarzy — powiedziała cicho, prawie z niedowierzaniem.
Marta zaśmiała się lekko.
— Pasowałabyś do nas. Szkoda, że mieszkasz tutaj, a nie w Warszawie.
Przytaknęłam od razu.
— Totalna racja.
Kamila uśmiechnęła się nieśmiało.
— Rodzice od dawna namawiają mnie, żebym przeniosła się do liceum w Warszawie. Uważają, że w bardziej otwartej i tolerancyjnej atmosferze lepiej skupię się na maturze.
Podskoczyłam z radości, prawie podciągając je obie do góry.
— Przenieś się do nas! Zadbamy o ciebie. Naprawdę.
Kamila spojrzała na mnie, a potem na Martę.
— Porozmawiam o tym z rodzicami. Będę musiała gdzieś mieszkać i załatwić przeniesienie do waszej szkoły… Trochę to potrwa, ale myślę, że pod koniec października dałoby się to zorganizować.
Marta z uradowanym piskiem pocałowała ją w policzek. Ja tylko mocniej ścisnęłam jej dłoń i pogłaskałam kciukiem.
Rozmowa naturalnie zeszła na seks – na to, co działo się rano, w nocy, pod altaną. W pewnym momencie Marta zapytała Kamilę wprost:
— A ty w ogóle to wolisz dziewczyny czy chłopaków?
Kamila przez chwilę szła w milczeniu, zastanawiając się.
— Po dzisiejszym… jestem na sto procent przekonana, że nie ma różnicy. Tak samo reaguję na dziewczyny jak i na chłopców. Tyle że z dziewczynami wydaje mi się to takie… partnerskie. Delikatne. A z chłopakami odczuwam silną potrzebę ulegania.
Zaśmiałyśmy się z Martą jednocześnie.
— To tak jak my — powiedziałam, szturchając ją lekko biodrem. — Niczym się od nas nie różnisz, laseczko.
Kamila spuściła wzrok i powiedziała ciszej, prawie smutno:
— Za wyjątkiem jednego szczegółu pomiędzy nogami.
Marta nie pozwoliła jej na żadne kompleksy. Zatrzymała się, odwróciła do Kamili i bez wahania złapała przez cienki materiał różowej sukienki jej kutaska. Ścisnęła go czule, prawie pieszczotliwie.
— I właśnie dlatego — powiedziała miękko, patrząc jej prosto w oczy — masz w sferze seksu dużo więcej możliwości niż my.
Kamila zarumieniła się mocno, ale nie odsunęła dłoni Marty. A ja tylko uśmiechnęłam się, patrząc na nie obie, i pociągnęłam je dalej ścieżką. Jezioro lśniło po prawej stronie, a przed nami ciągnęła się jeszcze długa, pusta droga.
W końcu dotarłyśmy na skrawek łąki usytuowany pomiędzy jeziorem a lasem. Spodziewałyśmy się ciszy i spokoju. Okazało się jednak, że nie byłyśmy tam same.
Na środku łąki rozbity był harcerski obóz – kilka dużych namiotów, rozwieszone linki, złożone drewno na ognisko. To, co jednak najbardziej nas zaskoczyło, to wiek „harcerzy”. Nie było tam żadnych dzieciaków. Krzątająca się pomiędzy namiotami młodzież miała wyraźnie od osiemnastu do dwudziestu jeden lat. Solidnie zbudowani chłopcy, dziewczyny w krótkich spódniczkach mundurowych i koszulach z podwiniętymi rękawami.
Ja i Kamila automatycznie zwolniłyśmy kroku. Nie miałyśmy ochoty wchodzić w środek obcego obozu. Marta jednak nalegała.
— No weźcie… ciekawe, co tam się dzieje. Chodźcie chociaż bliżej.
Wzruszyłam ramionami i spojrzałam na Kamilę. Ta uśmiechnęła się lekko i powiedziała:
— Raczej ze strony harcerzy nic nam nie grozi.
Podeszłyśmy bliżej, trzymając się nadal za ręce. I właśnie wtedy nasze dotychczasowe poglądy na temat harcerzy musiały ulec zdecydowanej rewizji.
Na środku obozu utworzył się luźny krąg. Harcerze i harcerki stali w półkolu, z wyraźnym zainteresowaniem przyglądając się temu, co działo się w środku. My też zajrzałyśmy.
W samym centrum kręgu, na rozłożonym kocu, klęczała na czworaka harcerka w wieku około dwudziestu lat. Miała na sobie klasyczny zielony mundur – koszulę z naszywkami i krótką spódniczkę, którą ktoś zadarł wysoko nad biodra. Na nogach grube skarpety do kolan i solidne buty trekkingowe. Białe, bawełniane majtki były zsunięte do samych kolan i obciskały jej uda. Blond włosy miała starannie upięte w kok. Twarz wciśnięta w koc, dłonie zaciśnięte na materiale.
Za nią klęczał chłopak w podobnym wieku, też w harcerskim mundurze, tylko z rozpiętymi spodniami. Trzymał ją mocno za biodra i ostro, rytmicznie posuwał w cipkę. Mokre odgłosy ich ciał było słychać wyraźnie nawet z naszej odległości.
Z kręgu padały głośne, zachęcające komentarze:
— Dobrze ją dyma!
— Mocniej ją!
— Wypnij się bardziej, mała!
Dziewczyna tylko jęczała w koc, wyraźnie przyjmując wszystko, a chłopak nie zwalniał tempa. Reszta obozu przyglądała się temu z otwartym zainteresowaniem i rosnącym podnieceniem.
Stanęłyśmy we trzy na skraju kręgu, wciąż trzymając się za ręce, i przez dłuższą chwilę po prostu patrzyłyśmy.
Nagle kilku harcerzy zauważyło naszą obecność. Część z nich wyraźnie się speszyła, odwracając wzrok albo próbując stanąć tak, żeby zasłonić to, co działo się w środku kręgu. Para na kocu jednak wcale nie zwolniła – chłopak nadal ostro posuwał wypiętą harcerkę, a ona głośno jęczała, wcale nie starając się być cicho.
Jedna z dziewczyn – wysoka, o krótkich brązowych włosach i pewnym spojrzeniu – odłączyła się od grupy i podeszła prosto do nas. Uśmiechnęła się trochę przepraszająco.
— Przepraszam was… Myślałam, że nikt tędy nie chodzi. Mam nadzieję, że nie jesteście bardzo zgorszone.
Uśmiechnęłam się szeroko, czując jednocześnie, jak moja cipka robi się coraz bardziej mokra pod cienką białą sukienką.
— Ani trochę — odparłam szczerze. — Powiem więcej… bardzo nam się u was podoba.
Harcerka uniosła brwi z wyraźnym zaskoczeniem.
— No jak tak… to zapraszam do popatrzenia.
Kamila, która stała między mną a Martą, zapytała ciekawie:
— A na co właściwie patrzymy? Poza tym, że to fajne bzykanko.
Dziewczyna zaśmiała się lekko i wyjaśniła:
— A to taka nasza zabawa. Decyzja należy wyłącznie do dziewczyn. Któraś z nas wychodzi po prostu na środek i mówi, w jaki sposób chce uprawiać seks. Wtedy jakiś chłopak się zgłasza… no i działają. A my mamy przy okazji spektakl.
Marta nie była z tych, co się długo zastanawiają. Wypaliła prosto z mostu:
— A osoby spoza waszego grona mogą brać udział w zabawie?
Harcerka zamrugała kilka razy, wyraźnie zaskoczona.
— Nie zdarzyło się jeszcze… ale chyba nie ma żadnych przeszkód.
Marta uśmiechnęła się drapieżnie.
— No to w takim razie ja się chętnie ustawię w kolejkę. Nie wiem jak Kamila i Monia, ale ja mam ochotę wziąć w tym udział.
— Ok — odparła harcerka szybko. — Ale nie ma mowy o żadnej kolejce. Goście są obsługiwani poza kolejnością.
Parsknęłyśmy śmiechem we trzy. Ja dodałam z figlarnych uśmiechem:
— Zobaczę… może i ja się skuszę.
Kamila natomiast powiedziała cicho, ale bardzo wyraźnie, prawie przy moim uchu:
— Ja to na pewno.
Harcerka spojrzała na nas z rosnącym zainteresowaniem, a w kręgu za jej plecami para właśnie dobijała do orgazmu – dziewczyna krzyczała w koc, a chłopak wbił się w nią ostatni raz i zastygł, wypełniając ją. Reszta obozu zaczęła bić brawo.
Atmosfera zrobiła się nagle bardzo gęsta. A my stałyśmy na skraju kręgu – trzy obce, seksownie ubrane laski – i właśnie dostałyśmy oficjalne zaproszenie do ich małej, bardzo konkretnej zabawy.
Para w końcu zeszła z koca – dziewczyna na niepewnych nogach, chłopak z zadowolonym uśmiechem poprawiający spodnie. Na środek kręgu wyszła nasza nowa znajoma, ta sama harcerka, która przed chwilą do nas podeszła.
Wyglądała w tym mundurku naprawdę seksownie. Miała na sobie klasyczną zieloną harcerską koszulę z krótkim rękawem, starannie wpiętą w spódniczkę, ale górne guziki były rozpięte na tyle, że widać było wyraźny dekolt i początek piersi. Spódniczka sięgała jej ledwie do połowy uda. Na nogach miała grube, szare skarpety do kolan i solidne, brązowe buty trekkingowe. Krótkie, brązowe włosy były lekko potargane od wiatru, a na twarzy miała pewny, prawie drapieżny uśmiech. Była wysoka, szczupła, o zgrabnych, atletycznych proporcjach.
Stanęła na środku i odezwała się głośno, żeby wszyscy słyszeli:
— Słuchajcie! Mamy tu nasze nowe, przypadkowe znajome, które chciałyby wziąć udział w naszej zabawie.
Po obozie rozległy się okrzyki zdumienia i niedowierzania. Kilka osób nawet głośno zapytało, czy to żart. Harcerka ani przez moment się nie speszyła.
— Tak więc przyjmijcie je gorąco brawami… i zapraszam pierwszą z was.
Marta nawet nie zawahała się ani sekundy. Puściła nasze dłonie i wyszła dumnie na sam środek kręgu. Stanęła prosto, pozwoliła wszystkim się napatrzeć, a potem ostentacyjnie, bardzo powoli ściągnęła przez głowę swoją czarną, zwiewną sukienkę i pozwoliła jej spaść na trawę.
Stała teraz całkowicie naga, tylko w czarnych pończochach samonośnych i czarnych sneakersach. Jej ciało wyglądało w zachodzącym słońcu obłędnie. Wysoka, bardzo szczupła, sylwetka jak i modelki. Małe, zgrabne piersi z jasnymi, twardymi już sutkami. Płaski brzuch, wąskie biodra, długie smukłe nogi obciągnięte czarnymi pończochami. Cipka starannie wygolona, tylko z wąskim, ciemnym paseczkiem nad szparką. Wargi były już lekko rozchylone i lśniące od wilgoci. Ciemne włosy spływały jej luźno na ramiona.
Po kręgu rozległy się głosy podziwu i całkiem konkretne komentarze:
— Kurwa, ale noga…
— Cycki ma idealne…
— Popatrzcie na tę cipkę…
Marta stała prosto, wcale nie próbując się zasłaniać, i odezwała się głośno, wyraźnie:
— Nie wiem, czy tak się u was bawicie… ale chciałabym obciągnąć jednemu z połykiem, drugiemu dać się zerżnąć w dupkę, a trzeciemu w cipkę.
Po obozie rozległy się ochocze, prawie entuzjastyczne okrzyki akceptacji. Kilku chłopaków już się odzywało, że się zgłaszają.
Marta uśmiechnęła się szeroko, opadła na kolana na środku kręgu i spojrzała na zebranych harcerzy.
— To kto chętny spuścić mi się w gardło?
Z grupy wyszedł szczupły, wysoki blondyn w harcerskim mundurze. Podszedł pewnym krokiem i stanął prosto przed klęczącą Martą. Ona uniosła głowę i powoli, bardzo dokładnie zmierzyła go wzrokiem od stóp aż po twarz. Potem oblizała wargi z wyraźnym apetytem.
Sięgnęła do jego rozporka, sprawnie go rozpięła i wyciągnęła już twardego kutasa. Najpierw tylko delikatnie, prawie czule oblizała główkę, zbierając językiem kroplę preejakulatu. Potem otworzyła szeroko usta i jednym płynnym ruchem nabiła się na niego głęboko – tak głęboko, że nos prawie dotknął jego brzucha. Zakrztusiła się lekko, oczy jej łzawiły, ale nie cofnęła się. Zaczęła pracować głową w szybkim, rytmicznym tempie, biorąc go za każdym razem aż do gardła. Ślina obficie spływała po trzonie i kapała na jej małe piersi. Policiski miała mocno zapadnięte od ssania, a gardło wyraźnie pracowało przy każdym głębszym ruchu. Jedną dłonią trzymała go u nasady, drugą gładziła jądra.
Z kręgu widzów sypały się komentarze:
— Ty popatrz, jak ona głęboko go bierze…
— Ja pierdolę, ona zasysa z jajami…
— Kurwa, gdzie się spotyka takie laski?
Patrzyłam na popisy Marty i czułam, jak moja własna cipka robi się niesamowicie mokra. Soki już spływały mi po wewnętrznej stronie ud i wsiąkały w czarne pończochy. Spojrzałam kątem oka na harcerkę, która nas wcześniej wprowadziła. Stała kilka kroków ode mnie, a jej dłoń wyraźnie znikała pod zieloną spódniczką. Szybkie, nerwowe ruchy palców zdradzały, że intensywnie się masturbuje. Twarz miała spaloną rumieńcem, usta lekko rozchylone. Była nieziemsko podniecona. Przyznam szczerze – miałam ochotę podejść, wsunąć jej rękę pod spódniczkę i samej zająć się tą mokrą cipką.
Tymczasem Marta nie zwalniała. Przyspieszyła jeszcze bardziej, biorąc blondyna coraz głębiej i mocniej. Facet nagle stęknął głośno, złapał ją obiema dłońmi za głowę i wbił się po samą nasadę. Jego ciało zesztywniało.
Trysnął prosto w jej gardło.
Spermy było naprawdę dużo. Marta starała się przełykać, ale nie nadążała. Gęste, białe strugi zaczęły wypływać jej kącikami ust i spływać po brodzie. Jedna grubsza smuga potoczyła się wolno po szyi i spłynęła między małe piersi. Kolejna zawisła na dolnej wardze, zanim oderwała się i spadła na jej udo. Kiedy blondyn w końcu wyciągnął kutasa, z jej otwartych ust wypłynęła jeszcze jedna porcja, która spłynęła jej po brodzie i skapnęła na trawę.
Marta klęczała na środku kręgu, ciężko dysząc, z twarzą całą oblepioną świeżą spermą, i uśmiechała się z wyraźnym zadowoleniem.
Marta wstała powoli, wciąż jeszcze z resztkami spermy na brodzie i szyi. Odwróciła się bokiem do kręgu, jedną dłonią rozchyliła swoje wargi i ostentacyjnie zaprezentowała wszystkim cipkę.
Była pięknie zbudowana. Wąski, ciemny paseczek włosków nad samą szparką, reszta starannie wygolona. Wargi miała delikatnie pełniejsze, już wyraźnie nabrzmiałe i lśniące od własnej wilgoci. Różowe wnętrze majaczyło między nimi. Całość wyglądała świeżo, ciasno i bardzo apetycznie.
— To kto teraz ma ochotę zalać moją pizdeczkę? — zapytała głośno, z figlarnym uśmiechem.
Z grupy wystąpił młodo wyglądający brunet. Szybko ściągnął spodnie razem z bokserkami i stanął nago od pasa w dół. Marta położyła się na kocu na plecach i szeroko, prawie prowokacyjnie rozłożyła nogi.
Jej nogi w czarnych pończochach samonośnych wyglądały obłędnie – długie, smukłe, o idealnie zarysowanych udach i łydkach. Koronka pończoch obciskała górną część ud, a czarne sneakersy wciąż miała na stopach. Rozchylone tak szeroko, tworzyły idealną ramę dla jej wilgotnej cipki.
Chłopak klęknął między jej udami, przyłożył główkę kutasa do wejścia i zaczął powoli się wsuwać. Najpierw weszła sama żołądź – wargi Marty rozciągnęły się wokół niej. Potem, centymetr po centymetrze, trzon znikał w jej środku. Marta wciągnęła ostro powietrze, kiedy wszedł cały. Na chwilę zastygli w bezruchu.
Spojrzałam na naszą znajomą harcerkę. Jej dłoń pracowała pod spódniczką już bardzo szybko – palce wyraźnie poruszały się w szybkich, okrężnych ruchach. Twarz miała całkowicie spaloną od podniecenia.
Nie wytrzymałam. Padłam na kolana przed harcerką, złapałam brzeg jej zielonej spódniczki i zadarłam ją wysoko. Jednym ruchem zsunęłam jej bawełniane majtki do kolan. Jej cipka była bardzo owłosiona – gęsty, ciemnobrązowy trójkąt, dużo bujniejszy niż u Kingi. Włoski były dość długie i miękkie, a spod nich majaczyły pełne, już zupełnie mokre wargi. Szparka lśniła od soków.
Harcerz w tym czasie ostro rżnął Martę. Jej ciało wyglądało przy tym niesamowicie – długie nogi w czarnych pończochach uniesione i rozłożone, małe piersi podskakujące przy każdym mocnym pchnięciu, głowa odchylona do tyłu, usta otwarte w głośnym jęku. Ciemne włosy rozrzucone na kocu. Całkowicie oddana.
Ja pochyliłam się i zaczęłam lizać cipkę harcerki. Najpierw tylko zbierałam językiem soki z owłosionych warg, potem rozchyliłam je palcami i wbiłam język głęboko do środka. Harcerka głośno westchnęła i wplotła mi palce we włosy.
Na środku kręgu harcerz przyspieszył jeszcze bardziej. Wbił się w Martę po samą nasadę, całe ciało mu się naprężyło i z niskim, przeciągłym stęknięciem zaczął spuszczać. Sperma wypływała mu z niej przy każdym kolejnym spuście – widać było, jak białe strugi cofają się wzdłuż trzonu i spływają po jej wargach sromowych na koc. Marta wzięła wszystko, wciąż jeszcze drżąc w skurczach własnego orgazmu.
Kiedy chłopak w końcu się wycofał, z cipki Marty wypłynęła gęsta, obfita fala spermy.
Marta była wyraźnie bardzo zadowolona. Wstała z koca, odwróciła się tyłem do kręgu i powoli, prowokacyjnie rozchyliła pośladki dłońmi, prezentując wszystkim swój odbyt.
Jej pośladki były małe, ale bardzo jędrne i zgrabnie zaokrąglone – idealnie pasowały do jej smukłej sylwetki. Skóra jasna, gładka. Odbyt miał ładny, różowy kolor, był zaciśnięty i wyglądał na dość ciasny, choć po tym, co już dziś przeszła, na pewno był bardziej podatny. Między pośladkami majaczyła jeszcze resztka spermy spływająca z cipki.
Z tłumu rozległ się wyraźnie zdumiony głos jakiejś dziewczyny:
— Wow… ona naprawdę da się wydymać w dupę?
Ja w tym czasie nie przestawałam lizać cipki harcerki. Mój język pracował między gęstymi włoskami, zbierając jej soki, wsuwając się głęboko do środka.
Z kręgu wystąpił kolejny harcerz – niski, drobny, prawie chuderlawy. Marta podeszła do niego, rozpięła mu rozporek i wyciągnęła kutasa. Naszym oczom ukazał się potwornie długi penis – cienki, ale o naprawdę imponującej długości. Marta wręcz krzyknęła z zachwytu na ten widok.
Natychmiast wypięła się na czworaka na środku koca. Harcerz klęknął za nią, przyłożył długą główkę do jej odbytu i zaczął powoli napierać. Dzięki wcześniejszemu rozluźnieniu i śluzowi wchodził centymetr po centymetrze, aż w końcu zniknął cały. Marta jęknęła przeciągle.
Potem chłopak złapał ją mocno za biodra i zaczął porządnie dymać. Jego ruchy były długie, głębokie i zaskakująco mocne jak na tak drobną posturę. Cała długość kutasa znikała w jej dupie przy każdym pchnięciu, a jądra uderzały o jej cipkę. Marta brała go z głośnymi, otwartymi jękami, wyginaając plecy i wypinając się jeszcze mocniej naprzeciw kolejnym uderzeniom.
W tym samym czasie harcerka, której cipkę lizałam, nagle cała się spięła. Jej uda zacisnęły się mocno na mojej głowie, dłonie wplotły mi się we włosy i przycisnęły twarz prosto do mokrej, owłosionej szparki. Orgazm przeszedł przez nią falą – czułam, jak jej wargi pulsują na moich ustach, jak cipka rytmicznie się zaciska i rozluźnia, a kolejne porcje słodkawych soków zalewają mi język, brodę i policzki. Drżała długo, przyciskając mnie do siebie, aż w końcu jej ciało nieco zwiotczało, choć wciąż jeszcze lekkie skurcze przechodziły jej po udach.
Na środku kręgu niski harcerz nadal solidnie rżnął Martę w dupę, a ona brała każdy centymetr z wyraźną, głośną przyjemnością.
W końcu ciało Marty szarpnęło się w gwałtownych spazmach. Doszła, będąc solidnie rżnięta w dupę. Krzyczała w koc, biodra drżały, a uda zaciskały się. Z tłumu natychmiast dobiegły głosy niedowierzania i podziwu:
— Naprawdę…?
— Niesamowite…
— Jak ona dochodzi, jebana w dupę…
Oderwałam twarz od mokrej, wciąż jeszcze drżącej cipki harcerki i przysunęłam się do jej ucha.
— Chciałabym zobaczyć, jak mój chłopak cię posuwa — wyszeptałam.
Harcerka przełknęła ślinę i odparła chrapliwie:
— Ok… Po tym, co mi dzisiaj zrobiłaś, to dałabym dupy nawet bezdomnemu.
Na środku koca Marta powoli uspokajała się po orgazmie, ale niski harcerz wcale nie zwalniał. Nadal wbijał w nią swojego potwornie długiego kutasa, biorąc ją głębokimi, miarowymi pchnięciami. Jej ciało w tej chwili wyglądało niezwykle. Smukłe, długie nogi w czarnych pończochach były szeroko rozstawione, pośladki mocno wypięte i zaróżowione od uderzeń. Plecy wyginała w łuk, małe piersi zwisały w dół i lekko podskakiwały przy każdym mocniejszym ruchu. Ciemne włosy rozczochrane, twarz wciśnięta w koc, usta otwarte w ciągłym, niskim jęku. Całkowicie oddana temu, co działo się z jej dupą.
W końcu harcerz przyspieszył, wbił się po samą nasadę i z głośnym stęknięciem zaczął spuszczać. Trzymał się w niej długo, pompując wszystko do końca. Kiedy wreszcie powoli wyciągnął kutasa, odbyt Marty pozostał przez chwilę lekko rozwarty – różowy, lśniący, a z jego środka od razu zaczęła wypływać gęsta, biała sperma. Spływała powoli po jej wargach sromowych i kapała na koc między udami.
Marta wstała na niepewnych nogach, otarła spływającą jej po udzie spermę i z zadowolonym, trochę rozmazanym uśmiechem odeszła na bok.
Wtedy moja harcerka złapała mnie za rękę i wyprowadziła na środek koca. Stanęłyśmy naprzeciw siebie w samym centrum kręgu. Spojrzałam na zebranych harcerzy i harcerki, a potem głośno, wyraźnie powiedziałam:
— Chcę bawić się z nią w pozycji 69… i jednocześnie być posuwana w cipkę.
Krąg od razu zareagował ożywieniem. Kilku chłopaków już się odzywało, że się zgłaszają.
Z kręgu wystąpił niski, krępy grubasek o okrągłej twarzy i krótkich, ciemnych włosach. Stanął z boku koca i czekał w wyraźnym napięciu, już poprawiając sobie rozporek.
Ja zajęłam się najpierw swoją harcerką. Stanęłam przed nią i zaczęłam ją powoli rozbierać na oczach wszystkich. Najpierw rozpięłam kolejne guziki zielonej koszuli i ściągnęłam ją z jej ramion, odsłaniając zwykły, biały bawełniany stanik. Rozpięłam go z tyłu i zsunęłam, pozwalając jej średnim, pełnym piersiom wypłynąć na wolność. Potem złapałam spódniczkę, rozpięłam zamek i ściągnęłam ją razem z już wcześniej zsuniętymi majtkami. Została przed nami całkowicie naga, tylko w grubych szarych skarpetach do kolan i solidnych trekkingowych butach.
Jej ciało było atletyczne i zdrowe. Średniej wielkości piersi o jasnych sutkach, wąska talia, zgrabne, ale wyraźnie umięśnione uda i pośladki. Brzuch płaski, z lekkim zarysem mięśni. Cipka, którą już wcześniej lizałam, była gęsto owłosiona ciemnobrązowym trójkątem – włoski dość długie i naturalne. Cała sylwetka miała w sobie coś sportowego i bardzo kobiecego jednocześnie.
Potem sama złapałam brzeg swojej białej sukienki i jednym ruchem ściągnęłam ją przez głowę. Zostałam tylko w czarnych pończochach samonośnych i białych trampkach. Z tłumu od razu posypały się komentarze:
— Kurwa, ale mała…
— Idealna do jebania…
— Popatrzcie na tę cipkę, cała mokra…
— Chuda jak szczapa, ale tyłek ma fajny…
Harcerka położyła się na kocu na plecach i rozłożyła nogi. Ja od razu opadłam na nią w pozycji 69 – okraczyłem jej głowę, ustawiając swoją cipkę prosto nad jej ustami, a sama pochyliłam się i przyssałam do jej owłosionej szparki. Lizałam ją dokładnie: najpierw szerokimi pociągnięciami języka zbierałam soki z warg, potem rozchylałam je palcami i wbijałam język możliwie głęboko, kręcąc nim w środku, ssąc łechtaczkę. Jej włoski łaskotały mnie po brodzie i policzkach.
W tym samym momencie poczułam, jak grubasek klęka za mną. Przyłożył grubą, krótką główkę do mojej już bardzo mokrej cipki i zaczął się wsuwać. Wchodził powoli, rozpychając mnie – był znacznie grubszy, niż się spodziewałam po jego posturze. Kiedy wszedł cały, złapał mnie mocno za biodra i zaczął posuwać. Ruchy miał krótkie, mocne i szybkie. Jego brzuch uderzał o moje pośladki przy każdym pchnięciu.
Jednocześnie harcerka pod spodem wzięła się solidnie za moją cipkę. Jej język był ruchliwy i dokładny – oblizywała mnie dookoła miejsca, w którym wchodził kutas grubaska, ssała wargi, a od czasu do czasu wbijała język obok jego trzonu, liżąc nas oboje naraz. Czując jednocześnie jej usta i grubego kutasa w środku, jęknęłam głośno prosto w jej cipkę.
Krąg dokoła nas przyglądał się w całkowitym skupieniu, a ja pozwalałam się rżnąć i jednocześnie zjadać tę owłosioną, słodką szparkę.
Lizałam jej owłosioną cipkę z rosnącym głodem. Mój język najpierw przeciągał się szeroko od dołu aż po łechtaczkę, rozchylając gęste, ciemnobrązowe włoski na boki. Potem zbierałem soki prosto z wejścia, wsuwając się możliwie głęboko do środka i kręcąc czubkiem języka po jej ściankach. Co jakiś czas wracałem do nabrzmiałej łechtaczki – ssałem ją delikatnie, a potem szybciej, naprzemiennie z długimi, płaskimi pociągnięciami po całych wargach. Jej włoski łaskotały mnie po nosie i policzkach, a smak był intensywny, słodkawy i bardzo kobiecy.
Grubasek za moimi plecami posuwał mnie ostro. Krótkie, mocne pchnięcia rozpychały mnie za każdym razem, a jego brzuch głośno uderzał o moje pośladki. W pewnym momencie nie wytrzymałam. Orgazm uderzył nagle i bardzo mocno. Całe ciało szarpnęło się w gwałtownych spazmach – uda zadrżały niekontrolowanie, plecy wygięły się w łuk, a ja krzyknęłam prosto w cipkę harcerki. Cipka zaciskała się rytmicznie na grubym kutasie, próbując go wydoić, a ja przez kilka sekund prawie nie widziałam nic poza białymi plamami przed oczami.
Grubasek nie zwolnił nawet na moment. Dalej rżnął mnie mocno, wykorzystując skurcze mojego ciała. Chwilę później poczułam, jak harcerka pode mną też zaczyna dochodzić. Jej uda zacisnęły się na mojej głowie jak w imadle, biodra uniosły się naprzeciw mojego języka, a cipka zaczęła mocno, rytmicznie pulsować na moich ustach. Kolejne fale soków zalały mi język, brodę i policzki. Czułam każdy skurcz jej mięśni, każde drżenie ud i to, jak starała się jednocześnie lizać mnie dalej mimo własnego orgazmu.
Widząc i czując, że obie właśnie doszłyśmy, grubasek głośno sapnął i wyraźnie przyspieszył. Jego ruchy stały się urywane, nerwowe. Wbił się we mnie po samą nasadę, całe ciało mu się naprężyło i z przeciągłym stęknięciem zaczął spuszczać. Gorące, gęste strugi biły prosto w moje wnętrze – jedna za drugą, obficie.
Kiedy w końcu wyciągnął kutasa, sperma od razu zaczęła wypływać z mojej cipki i spływać na twarz harcerki. Ta nie odsunęła się. Wręcz przeciwnie – uniosła głowę i zaczęła starannie, prawie nabożnie wylizywać mnie do czysta. Jej język zbierał gęste krople prosto z moich warg, wsuwał się do środka, wyciągając to, co zostało głębiej, a potem znowu oblizywał wszystko dookoła. Robiła to wolno i dokładnie, przełykając wszystko, co udało jej się zebrać, podczas gdy ja wciąż jeszcze leżałam na niej, ciężko dysząc po orgazmie.
Wstałam na niepewnych nogach, wciąż jeszcze czując spermę grubaska powoli wypływającą ze mnie. Harcerka pozostała leżeć na kocu, ciężko dysząc, z twarzą lśniącą od moich soków i cumu.
Na środek kręgu wyszła Kamila. Bez pośpiechu złapała brzeg różowej sukienki i ściągnęła ją przez głowę. Została naga – tylko w czarnych pończochach samonośnych i różowych trampkach, z grubym, prawie białym warkoczem przerzuconym przez ramię.
Jej ciało w świetle zachodzącego słońca wyglądało niezwykle. Wysoka, bardzo szczupła, prawie eteryczna sylwetka. Małe, zgrabne piersi z jasnoróżowymi sutkami. Płaski brzuch, wąskie biodra, długie smukłe nogi. A między udami – już całkowicie twardy, gruby kutas o jasnej skórze i zaróżowionej główce. Nie był szczególnie długi, ale jego obwód przyciągał wzrok. Jądra napięte, uniesione. Całość tworzyła zaskakujący, ale bardzo seksowny kontrast z resztą jej dziewczęcej figury.
Z kręgu od razu posypały się komentarze – zdziwione, ale zdecydowanie przychylne:
— Kurwa, ale ma fajne ciało…
— I ten kutas… gruby jak należy…
— Wygląda obłędnie…
— Chciałbym zobaczyć, jak tym rżnie…
Kamila spokojnie zniosła te spojrzenia i głosy. Uniosła głowę i odezwała się głośno, wyraźnie:
— Tak. Jestem dziwadłem. Ale chcę się rżnąć.
Wskazała palcem na wciąż leżącą harcerkę.
— Chcę zerżnąć ciebie… — po czym dodała z lekkim uśmiechem: — …ale też chcę, żeby w trakcie ktoś porządnie zerżnął moją dupkę.
Z kręgu wystąpił bardzo wysoki, potężnie zbudowany chłopak o szerokich barkach i ciemnych włosach. Bez słowa ściągnął harcerskie spodenki razem z bokserkami. Jego kutas był naprawdę imponujący – długi, gruby, już całkowicie twardy, z wyraźnie zarysowanymi żyłami.
Kamila nawet na niego nie spojrzała od razu. Najpierw klęknęła między rozłożonymi nogami harcerki, chwyciła swojego grubego kutaska, przyłożyła główkę do wciąż mokrej, owłosionej szparki i jednym pewnym ruchem wbiła się w nią po samą nasadę. Harcerka głośno jęknęła. Kamila pochyliła się nad nią i pocałowała ją namiętnie, głęboko, jednocześnie zaczynając powoli poruszać biodrami.
W tym samym momencie wysoki harcerz klęknął za Kamilą. Rozchylił jej pośladki dłońmi, przyłożył szeroką główkę swojego kutasa do jej odbytu i zaczął delikatnie, ale stanowczo napierać.
Harcerz powoli, bardzo uważnie wbijał się w dupę Kamili. Najpierw sama główka rozchyliła jej zwieracz – widać było, jak różowa skóra napięła się wokół grubej żołędzi. Kamila wciągnęła ostro powietrze, ale nie cofnęła się. Chłopak kontynuował nacisk. Centymetr po centymetrze jego długi, gruby kutas znikał w jej wnętrzu. Kiedy w końcu wszedł cały i jego biodra oparły się o jej pośladki, oboje na moment zastygli.
Potem zaczął ją posuwać.
Widok był niesamowity. Kamila klęczała między rozłożonymi nogami harcerki – smukłe, długie ciało, małe piersi zwisające w dół, gruby warkocz przerzucony na jedno ramię. Jej własny kutas głęboko tkwił w owłosionej cipce harcerki. Za nią górował potężnie zbudowany harcerz, trzymając ją mocno za biodra i zadając głębokie, miarowe pchnięcia. Każde jego uderzenie automatycznie wpychało Kamilę jeszcze głębiej w harcerkę. Ta leżała na plecach z szeroko rozłożonymi nogami, piersi podskakiwały przy każdym ruchu, a z gardła wydobywały się coraz głośniejsze, bardziej desperackie jęki.
Kamila uniosła głowę i z dumą, prawie wyzywająco krzyknęła do kręgu:
— Patrzcie, jak dziwadło potrafi się ruchać!
Przyspieszyła ruchy bioder, biorąc harcerkę mocniej, podczas gdy chłopak za nią nie zwalniał ani na moment.
W końcu ciało harcerki szarpnęło się w kolejnym orgazmie. Plecy wygięły się wysoko nad kocem, uda zaczęły gwałtownie drżeć, a dłonie kurczowo wpiły się w ramiona Kamili. Cipka zaciskała się rytmicznie na kutasie Kamili, a z gardła harcerki wydobywał się długi, łamiący się krzyk. Drżała długo, całkowicie oddana kolejnej fali rozkoszy.
Widząc to, harcerz za Kamilą wyraźnie przyspieszył. Kilka mocnych, głębokich pchnięć później wbił się po samą nasadę i z niskim, przeciągłym stęknięciem zaczął spuszczać. Kamila jęknęła głośno, czując gorące fale wypełniające jej dupę – była wyraźnie bardzo tym pobudzona. Zamiast zwolnić, zaczęła jeszcze mocniej i szybciej posuwać harcerkę, biorąc ją prawie brutalnie.
Kiedy chłopak w końcu powoli wyciągnął kutasa, z odbytu Kamili od razu wypłynęła gęsta, biała struga spermy. Spłynęła po jej jajach i kapała na uda harcerki.
Kamila była już na skraju. Kilka ostatnich, urywanych ruchów biodrami i całe jej smukłe ciało naprężyło się. Wbiła się w harcerkę po samą nasadę, głowę odchyliła do tyłu i z wysokim, przeciągłym jękiem zaczęła spuszczać. Jej kutas pulsował wyraźnie – widać było, jak kurczy się i rozluźnia przy kolejnych spustach. Biodra drżały, małe piersi unosiły się szybko, a ona trzymała się głęboko w środku harcerki, aż wypompowała z siebie wszystko.
Dopiero wtedy opadła na nią, ciężko dysząc, wciąż jeszcze połączone.
W końcu wszystkie trzy – zaspermione, spocone i wciąż jeszcze lekkie na nogach – zebrałyśmy się razem na skraju kręgu. Na kocyku miejsce zajęła już następna harcerka, a chłopcy znowu zaczęli się zgłaszać. My powoli odsuwałyśmy się na bok, poprawiając sukienki i pończochy.
Do nas podeszła nasza harcereczka. Miała już z powrotem na sobie zieloną koszulę (choć wciąż rozpiętą) i spódniczkę. Uśmiechnęła się do nas szeroko, wciąż jeszcze zarumieniona.
— A tak w ogóle to mam na imię Magda — powiedziała.
— A ja Monika — odparłam, wskazując na dziewczyny. — A to Marta i Kamila.
Magda skinęła głową, wyraźnie ciekawa.
— Stąd jesteście?
— Ja jestem stąd — odpowiedziała Kamila. — Monia i Martusia są z Warszawy.
Magda klasnęła w dłonie z wyraźną radością.
— To super! Ja też jestem z Warszawy.
Uśmiechnęłam się krzywo i spojrzałam jej prosto w oczy.
— A wiesz… jak mówiłam, że chcę patrzeć, jak pieprzy cię mój chłopak, to wcale nie żartowałam. I wcale nie zamierzam czekać, aż spotkamy się w Warszawie.
Szybko opisałam jej, jak dojść do naszej działki – ścieżką wzdłuż jeziora, potem w lewo między drzewami, aż do drewnianego domku z altaną. Magda słuchała uważnie, a na koniec pokiwała głową.
— Dobrze. Niebawem was dogonię.
Pożegnałyśmy się – najpierw ja pocałowałam ją krótko, ale mocno w usta, potem zrobiła to samo Marta, a na końcu Kamila. Magda została przy kręgu, a my we trzy ruszyłyśmy z powrotem ścieżką w stronę jeziora i naszego domku.
Słońce powoli chowało się za drzewami. Sukienki lekkie, pończochy lekko wilgotne, a między nogami wciąż jeszcze czułyśmy skutki tego, co wydarzyło się na harcerskim kocu. Idąc ramię w ramię, co chwilę rzucałyśmy sobie znaczące spojrzenia. Wieczór dopiero się zaczynał.

Dodaj komentarz