
— Tak myślałem, że poszłyście szukać przygód na własną rękę.
Ewelina zarumieniła się lekko, ale nie zamierzała niczego ukrywać.
— I to jakich przygód…
Usiadła wygodnie i zaczęła opowiadać. Mówiła szczerze i szczegółowo: jak skręciłyśmy z głównej drogi, jak doszłyśmy do sąsiedniej działki, jak poprosiłyśmy o wodę i jak szybko okazało się, że trafiliśmy na dwa otwarte małżeństwa – Stefana z Anią i Mateusza z Agą. Opowiedziała, że Ania i Aga są siostrami i dzielą się wszystkim, łącznie z mężami. Potem przeszła do tego, jak zdjęła sukienkę, jak Ania też się rozebrała, jak wylądowałyśmy na trawie i na stole. Nie pominęła lizania, seksu analnego, tego jak Mateusz rżnął mnie w dupę, podczas gdy Aga zjadała mi cipkę, ani finału z pissingiem – jak Ania, ona sama i Aga sikali na mnie, a ja przy tym doszłam tak mocno, że niemal straciłam przytomność. Mówiła o wymianie numerów, o zaproszeniu do Magdalenki i o tym, jak bardzo otwarci i szczęśliwi wydawali się ci ludzie.
Z każdym kolejnym szczegółem twarze słuchaczy robiły się coraz bardziej skupione i wyraźnie podniecone. Marta gryzła wargę, Kamila przestępowała z nogi na nogę, a Wera i Kinga wymieniały porozumiewawcze spojrzenia. Chłopcy słuchali w zupełnym milczeniu.
Kiedy Ewelina skończyła, Marcin przyciągnął mnie do siebie i pocałował długo.
— I mamy zaproszenie do nich? — zapytał prosto w usta.
— Tak — przyznałam. — Możemy wpadać, kiedy tylko chcemy. A jak ktoś z was będzie chciał się z nami zabrać, to jak najbardziej zapraszają.
Marcin pocałował mnie jeszcze raz i powiedział z uśmiechem:
— No to chyba trzeba będzie ich odwiedzić. Jestem ciekawy, z kim się tak dobrze bawiłyście.
Kinga odezwała się z lekkim żalem:
— Wera chciała dzisiaj rano zrobić to samo co ty wczoraj – pójść do lasu na gangbang. Ale Michał szybko wyprowadził ją z błędu. Niedziela, w lesie nikt nie pracuje.
Zapadła krótka cisza, aż Kinga klasnęła w dłonie.
— To może chociaż spacer?
Reakcja była natychmiastowa i jednogłośna. Wszyscy zaczęli wstawać od stołu, poprawiać ubrania i szukać butów. Wyglądało na to, że nikt nie ma ochoty siedzieć w miejscu po takiej historii.
Wyszliśmy na spacer całą gromadą. Chłopcy ubrali się na luzie – krótkie spodenki, koszulki, klapki albo trampki. Ja i Ewelina nie przebierałyśmy się: zostałam w białej bluzeczce na ramiączkach i bladoróżowej mini, ona w swojej bladożółtej sukience w kwiatuszki.
Reszta dziewczyn postanowiła postawić na maksymalne wyeksponowanie. Kinga założyła obcisły czarny top odsłaniający cały brzuszek, białą zwiewną mini spódniczkę, czarne pończochy samonośne i białe trampki. Kamila również odsłoniła brzuch – niebieski top był praktycznie tylko opaską na piersi, a obcisła niebieska mini ledwo zasłaniała kutaska. Do tego założyła żółte siateczkowe pończochy samonośne i niebieskie sneakersy. Wera poszła jeszcze dalej: zielony top był dosłownie wąską opaską zasłaniającą jedynie sutki, do tego zwiewna pomarańczowa mini, czarne pończochy i zielone trampki. Marta wybrała czarną górę od bikini, obcisłą cekinową mini w oliwkowym kolorze, czarne pończochy samonośne i białe trampki.
Tak seksownie ubrane ruszyłyśmy z chłopakami brzegiem jeziora. Słońce przyjemnie grzało, a lekki wiatr co chwilę podwiewał spódniczki. Szłam między Marcinem a Eweliną, co jakiś czas rzucając okiem na resztę towarzystwa – wyglądaliśmy jak grupa, która właśnie wyszła z jakiegoś bardzo konkretnego snu.
Trochę miałam nadzieję, że znowu natkniemy się na obozowisko harcerzy. Kiedy jednak dotarliśmy na znajomą łąkę, zostało po nich tylko puste, wydeptane miejsce. W centrum, dokładnie tam, gdzie wczoraj leżał koc, trawa była dosłownie zmiażdżona i położona na wszystkie strony.
Parsknęłam głośnym śmiechem na ten widok. Reszta spojrzała na mnie pytająco, więc wzruszyłam ramionami i wyjaśniłam:
— Tęsknię za wczorajszym kocem. Wygląda na to, że harcerze też mieli intensywny dzień.
Kilka osób parsknęło śmiechem, ktoś zakrył usta dłonią, a Wera i Kinga wymieniły porozumiewawcze, bardzo zadowolone spojrzenia. Poszliśmy dalej wzdłuż brzegu, zostawiając za sobą pamiątkę po wczorajszej zabawie.
Dotarliśmy na zaciszną plażę nad jeziorem. Otulona z każdej strony drzewami była naprawdę dobrze ukryta przed obcymi oczami. Co ciekawe – nie była pusta.
Na trawie stały zaparkowane trzy motocykle z warszawskimi rejestracjami. Obok nich kręciły się trzy osoby: dwóch chłopaków około dwudziestego piątego roku życia i dziewczyna wyglądająca na moją rówieśniczkę. Chłopcy mieli na sobie klasyczne stroje motocyklowe. Obaj bardzo wysocy, blondyni – jeden krótko ostrzyżony, drugi z niesforną czupryną. Dziewczyna była naprawdę piękna. Miała bardzo długie blond włosy uformowane w dredy, których końce sięgały sporo poniżej pośladków. Twarz, ramiona i dekolt pokryte były gęstymi piegami. Była wysoka i bardzo chuda, a jej piersi były równie małe jak moje. Miała na sobie wysokie, sięgające kolan buty motocyklowe, czarne pończochy samonośne, obcisłą skórzaną mini, która ledwo zasłaniała majteczki, i bardzo obcisłą bluzkę.
Obaj chłopcy właśnie całowali ją po szyi i obmacywali. Ona była od nich odrobinę wyższa. Kiedy nas zauważyli, odskoczyli od siebie niemal odruchowo.
Ten z dłuższymi włosami odezwał się pierwszy:
— Przepraszamy. Myśleliśmy, że będziemy tu sami.
Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko i dodała:
— Nawet bardzo sami.
Marcin uniósł ręce w geście pokoju.
— Chyba szukaliśmy zacisznego miejsca w dokładnie tym samym celu. Ale nie będziemy wam przeszkadzać. W końcu byliście tu pierwsi.
— Nie będziecie przeszkadzać — odparła zuchwale dziewczyna. — Lubię publiczność.
Marta parsknęła głośnym śmiechem.
— Chyba mamy podobne zapatrywania. Bo nie dość, że pieprzymy się wszyscy jak króliki, to jeszcze w kółko spotykamy ludzi takich jak my.
Motocyklistka spojrzała na nas ze szczerym zdumieniem.
— Widocznie takich jak my jest więcej, niż myśleliśmy.
Przedstawiliśmy się po kolei, przypatrując się sobie nawzajem z rosnącym zainteresowaniem. Chłopcy okazali się braćmi: Eryk (24 lata) i Olaf (25 lat). Dziewczyna miała na imię Basia i skończyła właśnie dziewiętnaście. Bez cienia skrępowania wyjaśniła swoją sytuację:
— Jestem dziewczyną obu jednocześnie. Kocham ich obu, a każdy z nich kocha mnie. Nie potrafiłam wybrać jednego, więc stwierdziłam, że albo będę z oboma, albo z żadnym.
Olaf dodał ze śmiechem:
— A skoro żaden z nas nie mógł bez niej żyć… no to jesteśmy we troje.
Na plaży zapadła na chwilę przyjemna, pełna wzajemnej ciekawości cisza. Dwie grupy ludzi o bardzo podobnym podejściu do życia właśnie się znalazły.
Podeszłam do Basi i zmierzyłam ją wzrokiem od stóp do głów.
— Ale jesteś wysoka… Mogłabym ci wylizać cipkę i nawet nie musiałabym się za bardzo pochylać.
Uśmiechnęła się krzywo, przemierzyła mnie tym samym uważnym spojrzeniem i zapytała:
— A dupkę też lubisz lizać?
— O, w tym jest najlepsza — rzuciła Ewelina z boku.
Stanęłyśmy obie naprzeciw Basi. Jej piersi znajdowały się mniej więcej na wysokości mojego czoła. Delikatnie musnęłam dłońmi jej uda – dokładnie w miejscu między dolną krawędzią skórzanej spódniczki a koronką pończoch. Skóra od razu pokryła się gęsią skórką. Ewelina sięgnęła wyżej i czule pogładziła jej małe piersi przez obcisłą bluzkę. Sutki Basi natychmiast stwardniały i wyraźnie odcisnęły się pod materiałem.
Przesunęłam rękę wyżej, pod spódniczkę. Basia lekko zadrżała. Kiedy dotarłam do majteczek, zdziwiłam się – też były skórzane i dodatkowo nabijane metalowymi nitami. Złapałam dłoń Eweliny i poprowadziłam ją prosto na cipkę Basi. Zaczęłyśmy gładzić ją wspólnie przez skórę i metal. Basia najpierw tylko ciężko oddychała, ale po chwili z jej ust wydobył się niski, przeciągły jęk. Jedną dłonią nieśmiało pogładziła moje małe piersi, drugą czule przesunęła po brzuchu Eweliny.
— Cholera, ale jesteś wysoka — wyszeptałam. — Pochyl się trochę.
Posłusznie zniżyła twarz. Złapałam ją za kark, wplatając palce w grube dredy, i pocałowałam namiętnie – głęboko, z językiem, ssąc jej wargi. Po sekundzie do naszych ust dołączyły trzecie. Ewelina nie zamierzała tylko się przyglądać.
Całowałyśmy się we trzy, mokro i intensywnie. Nasze języki splatały się na zmianę – raz ja całowałam Basię, podczas gdy Ewelina liżała nam obojgu policzki i kąciki ust, raz Ewelina przejmowała usta Basi, a ja całowałam jej szyję i ucho. Dłonie wędrowały bez przerwy. Ja jedną ręką wciąż masowałam skórzane majtki Basi między nogami, drugą ściskałam pierś Eweliny. Ewelina ugniatała małe piersi Basi i jednocześnie głaskała mnie po pośladkach pod spódniczką. Basia, już bolder, obie dłonie miała zajęte – jedną na mojej piersi, drugą na brzuchu Eweliny, palce co jakiś czas zjeżdżały niżej, sprawdzając, jak bardzo jesteśmy mokre.
Stałyśmy splecione w jeden gorący, oddychający kłąb, wymieniając się śliną i westchnieniami, a reszta towarzystwa obserwowała nas w zupełnej ciszy.
Oderwałyśmy się od siebie z wyraźną niechęcią. Omiotłam wzrokiem resztę towarzystwa.
Kamila właśnie namiętnie całowała się z Olafem. Dawid stał przytulony do jej pleców, całował ją po karku i jednocześnie ugniatał jej pośladki. Wera razem z Martą rozbierały Eryka – obie co chwilę całowały go po klatce i brzuchu, a dłonie miały głęboko w jego kroczu. Kinga zdjęła już swój czarny top i stała z odsłoniętymi piersiami, do których byli przyssani Tomek i Michał.
Marcin stał tuż za mną. Przez spodnie wyraźnie odciskał się jego twardy kutas. Patrzył tylko na mnie. Uśmiechnął się, podszedł bliżej i pocałował mnie długo, namiętnie. Potem odwrócił się do Eweliny i pocałował także ją. Na końcu spojrzał na Basię. Nawet od niego była wyższa. Najpierw pocałował ją bardzo delikatnie, prawie niepewnie, ale po kilku sekundach jego usta już zdecydowanie miażdżyły jej wargi.
Ja, Marcin i Ewelina stanęliśmy dookoła Basi. Marcin chwycił jej obcisłą bluzkę i zaczął ściągać ją przez głowę. Chwilę zajęło mu przeciągnięcie wszystkich długich dredów przez wąski otwór. Ja w tym czasie rozpięłam zamek jej skórzanej spódniczki i zsunęłam ją na trawę. Ewelina złapała za skórzane, nabijane majteczki i ściągnęła je aż do kostek.
Basia stanęła przed nami całkowicie naga (zostały jej tylko pończochy i wysokie motocyklowe buty). Obróciła się nawet powoli i dłońmi rozchyliła pośladki, pozwalając nam wszystko dokładnie obejrzeć.
Była naprawdę wyjątkowa. Bardzo wysoka i ekstremalnie szczupła – prawie chuda, z długimi, smukłymi nogami, wąskimi biodrami i ledwo zarysowanymi żebrami. Piersi miała naprawdę małe, płaskie, z małymi, jasnoróżowymi sutkami, które teraz były mocno stwardniałe. Twarz pokryta gęstymi piegami, tak samo ramiona, dekolt i górna część pleców. Długie blond dredy spływały jej aż poniżej pośladków. Cipka była całkowicie wygolona, z delikatnymi, wąskimi wargami i niewielką, już wyraźnie nabrzmiałą łechtaczką. Pośladki miała małe, zgrabne i bardzo jędrne. Kiedy je rozchyliła, zobaczyliśmy zaciśnięty, jasnoróżowy odbyt – ciasny i kusząco wyglądający między bladą skórą.
Stała tak przez chwilę, pozwalając nam się napatrzeć, a w jej piegowatej twarzy malował się mieszanina pewności siebie i wyraźnego podniecenia.
Dawid ściągnął z Kamili niebieski top, odsłaniając jej małe, zgrabne piersi. Olaf złapał za jej obcisłą spódniczkę i zsunął ją na biodra. W tej samej chwili jego twarz wykrzywiła się w czystym szoku. Kamila nie miała majtek, a jej twardy kutasek stał dumnie na baczność.
Zaskoczenie jednak szybko ustąpiło miejsca zdecydowaniu. Olaf padł na kolana przed nią i bez wahania wziął jej kutaska do ust. Robił to dokładnie i z rosnącą chciwością – najpierw tylko oblizywał główkę, krążąc językiem, potem schodził coraz niżej, biorąc go głęboko. Jedną ręką trzymał nasadę, drugą gładził jej jądra. Ślina szybko pojawiła się na trzonie. Dawid tymczasem stanął z boku i pieścił ustami jej sutki – ssał je na przemian, oblizywał, delikatnie przygryzał.
Kilka metrów dalej Wera i Marta wreszcie dokończyły rozbieranie Eryka. Obie opadły na kolana przed jego kutasem i zaczęły obciągać go wspólnie. Wera wzięła główkę głęboko do gardła, a Marta lizała trzon od nasady aż po jądra. Potem zamieniły się – Marta ssała mocno, a Wera przejęła jądra i spodnią stronę. Ich języki często stykały się na jego kutasie, śliniąc go obficie, a dłonie wędrowały po udach i pośladkach Eryka.
Kinga klęczała między Michałem a Tomkiem i na przemian obciągała obu. Najpierw brała Michała głęboko, aż do gardła, krztusząc się lekko, potem wyjmowała go z mokrym odgłosem i od razu nabijała usta na kutasa Tomka. Jedną ręką masturbowała tego, którego właśnie nie ssała. Ślina spływała jej po brodzie, a ona przechodziła z jednego na drugiego w szybkim, rytmicznym tempie.
— Wypnij się — powiedziałam do Basi.
Posłusznie opadła na czworaka na trawie, mocno unosząc tyłek. Ewelina i Marcin zaczęli szybko rozbierać się nawzajem. Ja klęknęłam za Basią i przez chwilę tylko podziwiałam jej małe, jędrne pośladki. Potem przywarłam do nich ustami. Najpierw oblizywałam zaciśnięty, jasnoróżowy odbyt, potem wsunęłam język do środka i zaczęłam nim powoli penetrować – kręcić, wsuwać, wyciągać. Jednocześnie dwa palce prawej dłoni wsunęłam w jej już zupełnie mokrą cipkę i posuwałam nimi w tym samym rytmie. Basia głośno jęczała, wbijając się tyłkiem naprzeciw mojej twarzy.
Ewelina, już bez sukienki, pochyliła się nad nią i zaczęła całować jej plecy – od karku aż po lędźwie, zostawiając mokre ślady. Marcin uklęknął z przodu i podstawił swojego twardego kutasa prosto pod usta Basi. Ta dosłownie rzuciła się na niego. Otworzyła szeroko usta i nabiła się aż do gardła jednym ruchem. Zaczęła ssać zachłannie, głęboko, z wyraźnym dźwiękiem, ślina obficie spływała po trzonie i kapała na trawę. Jedną ręką trzymała go u nasady, drugą opierała się o udo Marcina, a głowa poruszała się szybko i chciwie.
Plaża wypełniła się mokrymi odgłosami i jękami. Nikt już nie udawał, że przyszedł tu tylko na spokojny spacer.
Kamila opadła na kolana przed stojącymi Dawidem i Olafem. Chwyciła oba kutasy i zaczęła obciągać je zachłannie na zmianę. Najpierw brała Dawida głęboko do gardła, krztusząc się lekko, podczas gdy ręką szybko masturbowała Olafa. Potem zamieniała się – usta przechodziły na Olafa, a dłoń przejmowała kutasa Dawida. Czasem zbliżała obie główki do siebie i lizała je jednocześnie, śliniąc obficie, po czym znowu nabijała się na jednego z nich po samą nasadę. Trudno było uwierzyć, że jeszcze wczoraj była dziewicą. Wiedziała dokładnie, co robi – pewnie dlatego, że sama miała kutasa i znała każde najbardziej czułe miejsce.
Eryk leżał na trawie z niedowierzaniem wypisanym na twarzy. Dwie zupełnie różne, ale równie piękne dziewczyny zajmowały się nim jednocześnie. Wera stanęła nad jego kutasem, rozstawiła nogi i powoli kucnęła. Chwyciła go dłonią, przyłożyła główkę do swojej mokrej szparki i zaczęła się opuszczać. Centymetr po centymetrze gruby kutas znikał w niej. Kiedy usiadła na nim całym ciężarem, głośno westchnęła i zaczęła delikatnie kołysać biodrami.
Marta tymczasem kucnęła nad twarzą Eryka, tyłem do Wery, i opuściła biodra prosto na jego usta. Eryk od razu złapał ją za pośladki i zaczął lizać – najpierw długimi pociągnięciami po całej szparce, potem wsuwając język głęboko do cipki, a co jakiś czas przechodząc wyżej i oblizując jej odbyt. Marta jęczała, przyciskając się mocniej do jego twarzy, a obie dziewczyny jednocześnie ugniatały własne piersi.
Kinga leżała już na wznak z szeroko rozłożonymi nogami. Tomek klęczał między nimi i właśnie wbijał się w jej cipkę głębokimi, mocnymi pchnięciami. Michał uklęknął przy jej głowie i wsunął kutasa prosto w otwarte usta. Kinga brała go chciwie, ślina spływała jej po policzkach, a jednocześnie jej ciało podrygiwało w rytm pchnięć Tomka. Jedną ręką ściskała udo Tomka, drugą trzymała Michała za jądra.
Oderwałam usta od dupki Basi. Marcin położył się na trawie. Okraczyłam go i powoli nabiłam się na jego kutasa. Najpierw poczułam, jak szeroka główka rozchyla moje wargi, potem kolejne centymetry wypełniają mnie znajomym, idealnym uczuciem pełności. Kiedy usiadłam na nim całym ciężarem, westchnęłam głęboko i zaczęłam delikatnie się poruszać.
Ewelina od razu okraczyła głowę Marcina i opuściła biodra. Marcin złapał ją za uda i zaczął lizać – najpierw dokładnie całą gładką szparkę, potem wsuwając język głęboko do środka, a co jakiś czas przechodząc do jej odbytu i oblizując go z równą uwagą. Ewelina kołysała się na jego twarzy, przytrzymując się jego włosów.
Basia stanęła nade mną w szerokim rozkroku. Jej cipka znalazła się dokładnie na wysokości mojej twarzy. Między wargami sromowymi błyszczał mały srebrny kolczyk. Przyssałam się do niej od razu. Lizałam wolno i dokładnie, bawiąc się językiem kolczykiem – przeciągałam nim po metalu, chwytając go delikatnie zębami, pociągając, a jednocześnie ssąc nabrzmiałą łechtaczkę. Jednocześnie ujeżdżałam kutasa Marcina, unosząc się i opadając w rytm ruchów języka na cipce Basi.
Plaża zamieniła się w jedno wielkie, splecione kłębowisko ciał, jęków i mokrych odgłosów. Nikt już niczego nie udawał.
Kamila opadła na czworaka na trawie. Jej kutasek sterczał już maksymalnie twardy, lśniący od śliny. Dawid klęknął za nią, przyłożył główkę do jej wypiętego odbytu i lekko naparł. Olaf ustawił się z przodu i podsunął swojego kutasa pod jej usta. Kamila otworzyła je i delikatnie oblizywała główkę, kiedy Dawid złapał ją mocniej za biodra i jednym zdecydowanym ruchem wbił się w nią po samą nasadę.
Zaczęli ją posuwać z dwóch stron. Każde mocne pchnięcie Dawida w jej dupę automatycznie wpychało jej gardło głębiej na kutasa Olafa. Kamila brała obu chciwie – ślina spływała jej po brodzie, a z gardła wydobywały się stłumione, mokre odgłosy. Jej smukłe ciało uginało się między dwoma mężczyznami, małe piersi podrygiwały, a twardy kutasek kołysał się w rytm pchnięć.
Kilka metrów dalej Wera wciąż galopowała na kutasie Eryka, biorąc go głęboko i szybko, podczas gdy Marta mocno ujeżdżała jego twarz, przyciskając cipkę i odbyt do jego ust. Kinga dosiadła Michała twarzą do niego i powoli nabiła się na jego kutasa. Tomek od razu przywarł do jej wypiętego tyłka, przyłożył główkę i delikatnie, ale stanowczo wsunął się w jej odbyt. Chwilę zajęło im zgranie rytmu, ale kiedy już to zrobili, Kinga jęczała głośno i bez przerwy, brana jednocześnie w obie dziurki.
Ja nadal ujeżdżałam Marcina. Jego kutas wypełniał mnie idealnie – przy każdym opadnięciu czułam, jak rozpiera mnie od środka, jak główka ociera się o najczulsze miejsce. Unosiłam się prawie do końca i opadałam mocno, biorąc go po samą nasadę. Smak cipki Basi mieszał się ze śliną w moich ustach, a z dołu dochodziły wyraźne, mokre odgłosy lizania – Marcin naprawdę przykładał się do dziurek Eweliny, sądząc po jej coraz głośniejszych jękach.
W pewnym momencie Basia, która wciąż stała nade mną w rozkroku, nagle się spięła. Jej długie, chude ciało zafalowało w gwałtownych drżeniach, uda zaczęły mocno trząść się przy mojej głowie, a ona wydała z siebie wysoki, łamiący się jęk. Nogami niemal straciła równowagę i opadła na kolana przede mną, wciąż jeszcze dygocząc.
Kiedy po chwili odzyskała oddech, uniosła twarz, złapała mnie za kark i pocałowała namiętnie, głęboko, dzieląc się ze mną smakiem własnego orgazmu. Jej dredy spłynęły nam obu na ramiona, a ona nie przestawała mnie całować, jakby chciała przedłużyć to uczucie jak najdłużej.
Cała plaża wypełniona była rytmicznymi odgłosami ciał i głośnymi, niekontrolowanymi głosami rozkoszy. Nikt nie miał zamiaru zwalniać.
Olaf pierwszy nie wytrzymał. Wbił się głęboko w gardło Kamili i z niskim stęknięciem zaczął spuszczać. Kamila starała się przełykać, ale spermy było za dużo. Gęste, białe strugi wypłynęły jej kącikami ust, spłynęły po brodzie, po szyi i kapały na małe piersi. Kiedy Olaf wyciągnął mokrego kutasa, jej twarz lśniła od nasienia – policzki, usta i broda były całkowicie pokryte gęstą, lepką spermą, a ona otarła ją tylko grzbietem dłoni, wcale nie starając się jej zetrzeć.
Dawid posuwał ją w dupę jeszcze przez kilkanaście mocnych ruchów. W końcu też się spiął, wbił po samą nasadę i z przeciągłym jękiem zalał jej wnętrze. Kiedy powoli się wycofał, z rozluźnionego odbytu Kamili od razu wypłynęła gęsta struga jego spermy, spływając po jajach i po wewnętrznej stronie uda.
Obaj mężczyźni opadli zmęczeni na trawę. Kamila wstała. Z jej wypiętej, zaczerwienionej dupki wciąż sączyła się sperma Dawida, spływając po wewnętrznej stronie uda aż do pończochy. Twardy kutasek kołysał się przy każdym kroku. Rozejrzała się po plaży, a potem podeszła prosto do nas.
Delikatnie wzięła Basię za rękę i położyła ją na trawie. Basia od razu szeroko rozłożyła swoje długie, chude nogi. Kamila położyła się na niej, przyłożyła główkę i jednym płynnym ruchem wbiła swojego kutasa w jej mokrą cipkę. Basia głośno jęknęła. Kamila zaczęła ją posuwać – najpierw wolno, potem coraz mocniej i szybciej. Basia oplotła ją nogami i ramionami jak seksowny pająk, przyciągając bliżej i całując namiętnie, podczas gdy Kamila ostro rżnęła ją w cipkę.
Patrzyłam na nie dwie – na długie ciało Basi oplecione wokół Kamili, na ruchome biodra, na mieszające się blond dredy i białe włosy – i jednocześnie czułam, jak kutas Marcina intensywnie rozpiera mnie od środka. To wystarczyło. Orgazm przyszedł nagle i bardzo mocno. Całe ciało przeszły gwałtowne skurcze, cipka zacisnęła się rytmicznie na kutasie Marcina, a ja krzyknęłam, wbijając paznokcie w jego klatkę. Fale były długie i intensywne – od krocza aż po czubki palców u stóp. Przez kilka sekund prawie nic nie widziałam, tylko czułam, jak moje wnętrze miażdży go w kolejnych skurczach.
Kiedy wreszcie odzyskałam kontrolę nad oddechem, zsunęłam się z jego kutasa. Ewelina nie dała mu nawet chwili wytchnienia. Od razu okraczyła go i powoli, bardzo świadomie nabiła się na niego. Jej ciężarne ciało wyglądało przy tym niezwykle – duży, okrągły brzuch unosił się i opadał przy każdym ruchu, pełne piersi lekko podskakiwały, a ona opuszczała się powoli, biorąc go coraz głębiej, aż usiadła na nim całym ciężarem. Potem zaczęła się kołysać, mając na twarzy wyraz czystej, skupionej rozkoszy.
Kamila nadal ostro posuwała Basię tuż obok, a ja klęczałam jeszcze ciężka po własnym orgazmie i przyglądałam się obu scenom z rosnącym na nowo głodem.
Kinga, wciąż nabita jednocześnie na kutasy Michała i Tomka, nagle wyprężyła się w gwałtownym orgazmie. Jej ciało szarpało się między dwoma mężczyznami, uda zaczęły mocno drżeć, a ona krzyknęła głośno, zaciskając się rytmicznie na obu kutasach. Tomek nie wytrzymał tego ucisku – wbił się głęboko w jej dupę i z przeciągłym stęknięciem zaczął spuszczać, pompując w nią gęste strugi. Prawie w tej samej chwili Michał spiął się pod nią, przycisnął biodra mocno do jej krocza i zalał jej cipkę. Kinga drżała jeszcze długo, biorąc oba wytryski naraz, aż w końcu osunęła się na bok, ociekająca spermą z obu dziurek.
Wera na kutasie Eryka doszła chwilę później. Galopowała coraz szybciej, piersi podskakiwały, a kiedy orgazm ją dopadł, całe ciało przeszły gwałtowne skurcze. Zacisnęła się na nim mocno, krzyknęła i przez kilka sekund tylko drżała, wbijając paznokcie w jego klatkę. Kiedy fala opadła, zsunęła się z niego z mokrym odgłosem i od razu ustąpiła miejsca Marcie.
Marta nie potrzebowała namawiania. Usiadła na twardym jeszcze kutasie Eryka twarzą do niego, wzięła go całego jednym ruchem i zaczęła ostro ujeżdżać. Jej smukłe ciało poruszało się szybko i pewnie, oliwkowa cekinowa spódniczka była zrolowana na biodrach, a ona głośno jęczała przy każdym opadnięciu. Eryk trzymał ją za pośladki i podrzucał biodrami naprzeciw, rżnąc ją od dołu.
Ja klęknęłam przy Marcinie i Ewelinie. Obie dłonie położyłam na jej ciele – jedną na pełnych, ciężkich piersiach, drugą na napiętym, okrągłym brzuchu. Głaskałam, ściskałam sutki, przeciągałam palcami po skórze brzucha, czując, jak pod moimi dłońmi pracują mięśnie przy każdym jej ruchu. Ewelina ujeżdżała Marcina coraz intensywniej, biorąc go głęboko, a jej oddech stawał się coraz bardziej urywany. W pewnym momencie całe jej ciało się spięło. Orgazm przeszedł przez nią falą – brzuch napiął się mocno, uda zadrżały, a ona krzyknęła, zaciskając się na kutasie Marcina. On nie wytrzymał tego uczucia. Przytrzymał ją mocno za biodra, wbił się po samą nasadę i z niskim, przeciągłym jękiem zaczął spuszczać głęboko w jej cipkę. Ewelina brała każdy puls, wciąż jeszcze drżąc w własnych skurczach, aż oboje opadli na siebie ciężko oddychając.
Na plaży robiło się coraz mokrej i głośniej. Kolejna fala orgazmów właśnie przetaczała się przez naszą grupę.
Marta wciąż ostro ujeżdżała Eryka. Unosiła się wysoko i opadała mocno, biorąc całego kutasa za każdym razem. Jej smukłe ciało błyszczało od potu, oliwkowa cekinowa spódniczka była zrolowana na biodrach, a ona głośno jęczała przy każdym ruchu. W pewnym momencie jej rytm stał się urywany. Orgazm szarpnął nią gwałtownie – zacisnęła się na nim mocno, krzyknęła i przez kilka sekund tylko drżała, wbijając paznokcie w jego ramiona. Eryk nie wytrzymał tego uczucia. Przytrzymał ją za pośladki, wbił się głęboko i z niskim stęknięciem zalał jej cipkę.
Tuż obok Kamila nadal posuwała Basię. Leżała na niej całą sobą, biodra pracowały szybko i mocno, a długie ciało Basi było całkowicie oplecione wokół niej – nogi zapięte na jej biodrach, ramiona na plecach. Całowały się mokro i chaotycznie między pchnięciami. W końcu obie doszły prawie jednocześnie. Basia pierwsza – jej chude ciało zafalowało w gwałtownych skurczach, uda zacisnęły się na Kamili, a ona krzyknęła prosto w jej usta. Kamila, czując te skurcze na swoim kutasie, spięła się chwilę później i z przeciągłym jękiem spuściła się głęboko w Basię. Przez dłuższą chwilę leżały splecione, drżąc i ciężko dysząc.
Powoli, niechętnie, zaczęliśmy się zbierać. Podziękowaliśmy Basi, Olafowi i Erykowi za wspólną zabawę – każdy dostał długi, mokry pocałunek i obietnicę, że to nie ostatnie spotkanie. Potem ruszyliśmy powoli brzegiem jeziora z powrotem na działkę.
Pakowanie zajęło nam sporo czasu, bo nikt się nie spieszył. Pożegnania były długie i bardzo czułe. Kingę i Michała ściskałam szczególnie mocno – czułam, że między nimi iskrzy na poważnie. Kamilę przytuliłam długo, szepcząc jej do ucha, że jest niesamowita i że nie może zniknąć z naszego życia. Z Eweliną i Dawidem pożegnanie było najtrudniejsze. Ewelinę trzymałam w ramionach naprawdę długo, gładząc jej brzuch i obiecując, że przyjedziemy do nich zaraz po tym, jak urodzi. Dawid dostał ode mnie mocny, wdzięczny pocałunek. Wszyscy wiedzieliśmy, że to tylko do widzenia, nie pożegnanie.
W końcu ja, Wera, Marta, Marcin i Tomek wsiedliśmy do samochodu. Byliśmy zbyt zmęczeni, żeby bawić się w drodze. Wtuliłam się w fotel, oparłam głowę o ramię Marcina i niemal od razu zasnęłam.
Obudził mnie dopiero delikatny pocałunek w czoło. Marcin czule otrząsnął mnie z snu.
— Jesteśmy na miejscu, Mała Psitko.
Za oknem majaczyły już znajome bloki. Weekend oficjalnie dobiegł końca.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz