Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Mała Psitka - napalona harcereczka

Mała Psitka - napalona harcereczkaSzybko dotarłyśmy do domku. Okazało się, że wszyscy byli już na nogach. A przynajmniej tak to wyglądało na pierwszy rzut oka.
Pod altaną Marcin klęczał między rozłożonymi udami Kingi i właśnie lizał jej cipkę. Robił to dokładnie i z wyraźną przyjemnością. Jego język przeciągał się szeroko po gęsto owłosionych wargach, rozchylając ciemniejszy blond puszek na boki. Co chwilę wbijał się głębiej do środka, kręcąc czubkiem języka, a potem wracał do nabrzmiałej łechtaczki i ssał ją rytmicznie. Jedną dłonią trzymał Kingę za udo, drugą rozchylał jej wargi, żeby mieć lepszy dostęp. Kinga leżała rozparta na ławce z zadartą sukienką, dłonie wplecione w jego włosy, biodra unoszące się naprzeciw jego ust. Jęczała już dość głośno.
Chwilę później jej ciało szarpnęło się w wyraźnym orgazmie. Uda zacisnęły się na głowie Marcina, plecy wygięły się, a z gardła wyrwał się długi, łamiący się jęk. Marcin nie odsunął się od razu – dokończył ją językiem, zbierając soki, zanim wreszcie uniósł głowę.
Kinga powoli uspokoiła oddech, pogładziła go po policzku i powiedziała z uśmiechem:
— Dzięki, kuzynie.
Dopiero wtedy spojrzała w naszą stronę. Jej wzrok przesunął się po mnie, Marcie i Kamili.
— O, już jesteście. Po waszym wyglądzie jestem pewna, że się zabawiłyście z kimś.
Pokiwałyśmy entuzjastycznie głowami. Usiadłyśmy przy stole i bez żadnych upiększeń opowiedziałyśmy wszystko – harcerski obóz, zabawę w kręgu, to, jak Marta dała się użyć trzem chłopakom, jak ja zjadałam Magdę w 69, a potem byłam rżnięta, i wreszcie jak Kamila zerżnęła harcerkę, sama biorąc kutasa w dupę. Nie pomijałyśmy szczegółów.
Marcin słuchał z rosnącym zainteresowaniem, ale najbardziej zdziwił się na końcu.
— Czyli… zaprosiłaś tę Magdę tutaj? Specjalnie po to, żebym mógł się z nią pobzykać?
Skinęłam głową z figlarnym uśmiechem.
Kinga tymczasem narzuciła na siebie lekką, różową sukienkę – pod spodem była całkowicie naga. W pewnym momencie uniosła głowę i spojrzała w stronę ścieżki.
— O, a to chyba wasza harcerka.
Rzeczywiście. Magda szła w naszą stronę. I zaskoczyła mnie. Zamiast grubych skarpet miała teraz na sobie cieniutkie, czarne pończochy samonośne z delikatną koronką. W zestawieniu z zielonym harcerskim mundurkiem, krótką spódniczką i solidnymi butami trekkingowymi wyglądało to absolutnie obłędnie – mieszanka porządku i czystego wyuzdania.
Kinga nie czekając podbiegła do niej. Coś jej cicho powiedziała prosto do ucha. Magda najpierw uniosła brwi, potem szeroko się uśmiechnęła. Kinga złapała ją za rękę i pociągnęła prosto w naszą stronę.
Zbliżały się do altany, a ja czułam, jak znowu robi mi się mokro.
Magda weszła pod altanę i od razu jej wzrok padł na Marcina. Patrzyła na niego wyraźnie maślanym, oceniającym spojrzeniem, dokładnie oglądając go od stóp do głów. Po chwili odwróciła się do mnie.
— Twoja oferta jest aktualna?
Przytaknęłam bez wahania.
— On wie? — zapytała, rzucając okiem na Marcina.
Pokręciłam głową.
— Marcinku — odezwałam się głośno — to jest Magda. Obiecałam jej, że ją zerżniesz. Naprawdę bardzo chciałabym to zobaczyć.
Marcin powoli, uważnie obejrzał sobie Magdę. Jego wzrok przesunął się po harcerskim mundurku, po czarnych pończochach i wreszcie po jej twarzy.
— Dopiero co się o tym dowiedziałem — powiedział spokojnie. — Ale naprawdę robisz wrażenie, Madziu. Miło cię poznać.
Ucieszona, że jednak dopnę swego, stanęłam dokładnie pomiędzy nimi. Popatrzyłam na swojego chłopaka i rzuciłam z uśmiechem:
— Co tak stoisz? Pokaż Madzi, co możesz jej zaoferować.
Marcin nie kazał sobie dwa razy powtarzać. Sięgnął do sznurka spodenek, ściągnął je jednym ruchem razem z bokserkami i jego kutas wyskoczył sprężyście na wolność.
Był dokładnie taki, jak go pamiętałam i jak go kochałam. Dość długi, bardzo gruby, z wyraźnie zarysowanymi żyłami na trzonie. Główka szeroka, różowa, już lekko lśniąca. Jądra ciężkie, napięte. Całość wyglądała solidnie, męsko i gotowo do użycia. Pod wpływem sytuacji i spojrzenia Magdy stawał się jeszcze twardszy.
Podeszłam wtedy do Magdy. Bez słowa złapałam brzeg jej zielonej spódniczki i zadarłam ją wysoko. Pod spodem miała klasyczne, obszerne białe bawełniane majtki. Zerwałam je jednym zdecydowanym ruchem w dół i pozwoliłam im opaść na jej trekkingowe buty. Owłosiona cipka Magdy odsłoniła się całkowicie – gęsty, ciemnobrązowy trójkąt, pełne wargi, już wyraźnie lśniące od wilgoci.
Stali teraz naprzeciwko siebie – Marcin z wystającym, twardym kutasem, Magda z zadartą spódniczką i odsłoniętą, mokrą cipką – i po prostu się sobie przyglądali. Cisza pod altaną zrobiła się nagle bardzo gęsta. A ja stałam między nimi, patrząc na to, jak cipka Magdy błyszczy coraz mocniej.
Podeszłam do Magdy i delikatnie, ale stanowczo położyłam dłonie na jej ramionach, zmuszając ją do uklęknięcia przed Marcinem. Końcówka jego grubego kutasa drgała hipnotyzująco tuż przed jej oczami. Marcin nie spieszył się – powoli podsunął biodra do przodu, aż szeroka główka przywarła do jej lekko rozchylonych ust. Magda otworzyła buzię szeroko i postarała się wziąć jak najwięcej. Najpierw weszła sama żołądź, potem kolejne centymetry trzonu. W końcu po prostu nabiła się gardłem na niego, aż nos prawie dotknął jego brzucha.
Siadłam sobie wygodnie na blacie stołu tuż obok i zaczęłam się przyglądać.
Magda pracowała już całkiem aktywnie. Jedną dłonią trzymała kutasa Marcina u nasady, a głową poruszała w głębokim, rytmicznym tempie. Biorąc go prawie do samego końca, krztusiła się lekko, ślina obficie spływała po trzonie i kapała na jej piersi. Co jakiś czas wyjmowała go prawie całkowicie, żeby oblizać spód żołędzi i całą długość, po czym znowu nabijała się głęboko, pozwalając główce wchodzić do gardła. Policiski miała mocno zapadnięte od ssania, a oczy od czasu do czasu spoglądały w górę na twarz Marcina.
Jednocześnie jej druga ręka powędrowała między własne uda. Rozchyliła gęsto owłosione wargi i zaczęła się pieścić – najpierw krążyła palcami po łechtaczce, potem wsunęła dwa palce głęboko do środka i posuwała nimi w tym samym rytmie, w jakim ssała Marcina. Mokre odgłosy jej cipki było słychać wyraźnie. Im głębiej brała kutasa, tym mocniej i szybciej pracowały jej palce.
Ja również nie pozostałam bierna. Sięgnęłam pod swoją białą sukienkę, rozchyliłam wargi i zaczęłam powoli krążyć palcami po już zupełnie mokrej cipce, wsuwając od czasu do czasu jeden, potem dwa palce do środka.
Kilka metrów dalej Marta i Kinga zajęły się Kamilą. Marta stała za nią, jedną ręką ściskając jej małe piersi, a drugą powoli masując grubego kutaska przez całą długość. Kinga klęczała z boku. Jedną dłonią rozchylała pośladki Kamili, a palcami drugiej delikatnie, ale stanowczo bawiła się jej zwieraczem – krążyła wokół niego, naciskała, od czasu do czasu wsuwając sam czubek palca do środka i wyciągając go z powrotem. Kamila stała z lekko rozstawionymi nogami, głowa odchylona do tyłu, i cicho, ale wyraźnie jęczała pod wpływem tych podwójnych pieszczot.
Pod altaną robiło się coraz goręcej.
Marta i Kinga jednocześnie opadły na kolana przed Kamilą. Chwyciły jej grubego kutaska z obu stron i zaczęły pracować wspólnie. Marta wzięła główkę głęboko do ust, ssąc mocno i krążąc językiem, podczas gdy Kinga lizała całą długość trzonu od nasady aż po jądra. Potem zamieniły się – Kinga nabiła się gardłem na Kamili, a Marta przejęła jądra, ssąc je delikatnie i oblizując. Ich języki często się spotykały na trzonie, śliniąc go obficie, całując się przy okazji wokół niego. Jednocześnie Kinga nie zapomniała o drugiej dłoni – wsunęła środkowy palec prosto w odbyt Kamili i zaczęła nim powoli, głęboko posuwać, rozciągając ją w rytm ruchów ust.
Kilka metrów dalej Magda oderwała mokre usta od kutasa Marcina. Pchnęła go lekko w klatkę piersiową, zmuszając, żeby usiadł na krześle. Odwróciła się do niego plecami, rozstawiła nogi po obu stronach jego ud, chwyciła jego kutasa jedną dłonią i powoli, bardzo świadomie zaczęła się na niego nabijać.
Najpierw szeroka główka rozchyliła jej owłosione wargi. Magda zatrzymała się na moment, oddychając głęboko, po czym opuściła biodra niżej. Centymetr po centymetrze gruby kutas Marcina znikał w jej cipce. Kiedy usiadła na nim całym ciężarem i poczuła nasadę przy samych wargach, głośno westchnęła.
Zaczęła się podnosić i opadać. Najpierw wolno – unosiła się prawie do końca, aż zostawała tylko główka, i opadała z powrotem, biorąc całą długość i grubość. Przy każdym ruchu w dół widać było, jak jej owłosione wargi rozciągają się wokół trzonu Marcina, a przy ruchu w górę kutas wychodził lśniący od jej soków. Tempo stopniowo rosło. Jej atletyczne pośladki naprężały się przy każdym uniesieniu, a kiedy opadała, uderzały o uda Marcina z mokrym odgłosem. Zielona spódniczka była całkowicie podciągnięta nad biodra, piersi podskakiwały w otwartej koszuli, a czarne pończochy napięły się na udach.
Siedziałam na blacie stołu i patrzyłam na to wszystko z otwartymi ustami, całkowicie zafascynowana. Moja dłoń pod sukienką już dawno przestała być delikatna. Najpierw wsunęłam dwa, potem trzy palce. Kiedy to przestało wystarczać, złożyłam dłoń w luźną pięść i powoli, centymetr po centymetrze wepchnęłam sobie do cipki wszystkie palce naraz. Rozciąganie było intensywne, prawie bolesne, ale jednocześnie niesamowicie dobre. Zaczęłam się nią posuwać – głęboko, mocno, pozwalając kostkom znikać w środku przy każdym ruchu. Cipka obficie moczyła mi całą dłoń, a ja nie zwalniałam, wbijając się coraz śmielej, podczas gdy na krześle Magda coraz szybciej skakała na kutasie Marcina, a obok Marta i Kinga nadal wspólnie zasysały Kamilę.
Kinga odwróciła się tyłem do reszty, złapała obiema dłońmi za słup altany i mocno się wypięła. Jej pełne, okrągłe pośladki uniosły się wysoko, różowa sukienka zsunęła się całkowicie na talię. Między nimi majaczyła już wilgotna, owłosiona cipka, a wyżej – zaciśnięty, różowy odbyt. Uda wciąż miała lekko rozsunięte, a blond kręcone włosy spłynęły jej do przodu, zasłaniając twarz.
Marta od razu wsunęła się pod nią na kolanach. Uniosła głowę i przyssała się do cipki Kingi. Lizała ją szerokimi, wolnymi pociągnięciami – od dołu aż po łechtaczkę, rozchylając gęsty puszek językiem. Potem skupiła się na wejściu, wsuwając język możliwie głęboko i kręcąc nim w środku, podczas gdy nos ocierał się o wargi. Co jakiś czas ssała nabrzmiałą łechtaczkę, wywołując u Kingi głośniejsze jęki.
Kamila podeszła z tyłu. Dłońmi rozsunęła pośladki Kingi jeszcze szerzej, odsłaniając odbyt całkowicie. Był mały, różowy, zaciśnięty, z delikatnymi fałdkami skóry wokół. Wyglądał ciasno i bardzo apetycznie.
Kamila przyłożyła do niego szeroką główkę swojego grubego kutasa i zaczęła powoli napierać. Najpierw żołądź rozchyliła zwieracz – widać było, jak skóra napięła się wokół niej. Kinga syknęła, ale nie cofnęła się. Kamila kontynuowała nacisk. Centymetr po centymetrze jej kutas znikał w środku. Kiedy weszła cała i biodra oparły się o pośladki Kingi, obie na moment zastygły.
Potem Kamila zaczęła powoli posuwać.
Twarz Kingi w tej chwili była absolutnie rozkoszna. Oczy miała przymknięte, usta półotwarte, a z gardła wydobywały się niskie, przeciągłe jęki. Każde pchnięcie Kamili w jej dupę i jednocześnie język Marty w cipce wywoływały u niej drżenie. Co jakiś czas odgryzała wargę albo odchylała głowę do tyłu, całkowicie oddana temu podwójnemu atakowi.
Ja siedziałam nadal na blacie, wbijając sobie w cipkę już całą dłoń, nie spuszczając oka z Magdy. Ta wciąż rytmicznie unosiła się i opadała na kutasie Marcina. Jej twarz była spłoniona od podniecenia – policzki czerwone, usta otwarte, oczy półprzymknięte i zamglone. Przy każdym opadnięciu widać było, jak wciąga powietrze przez zęby, a kiedy unosiła się, wydawała z siebie cichy, zadowolony jęk. Całkowicie skupiona na tym, jak gruby kutas Marcina rozpycha ją od środka.
Pod altaną sześć ciał pracowało w jednym, wspólnym rytmie pożądania.
Magda zeskoczyła z kutasa Marcina. Oparła się dłońmi o blat stołu, szeroko rozstawiła nogi i mocno wypięła tyłek. Zielona spódniczka była całkowicie zrolowana pod pachami, czarne pończochy napięte na udach. Jej atletyczne, jędrne pośladki uniosły się wysoko, a między nimi majaczyła mokra, owłosiona cipka wciąż jeszcze rozchylona po kutasie Marcina. Wyżej widać było zaciśnięty odbyt.
Odwróciła głowę przez ramię i poprosiła chrapliwym głosem:
— Zerżnij mi dupkę.
Jej odbyt był mały, ciemnoróżowy, z delikatnymi fałdkami. Wyglądał ciasno i trochę nieśmiało w porównaniu z już używaną cipką.
Marcin spojrzał najpierw na mnie. Siedziałałam na blacie naprzeciwko, sukienka podciągnięta pod pachy, nogi szeroko rozłożone. Moja mała dłoń znikała prawie cała w cipce – kostki już były w środku, a ja powoli, mocno posuwałam się pięścią. Brzuch miałam napięty, uda drżały, a z gardła wydobywały się ciche, urywane jęki. Całe moje chude ciało było spięte od intensywnej masturbacji.
Marcin podszedł do Magdy. Rozchylił jej pośladki, przyłożył szeroką główkę do odbytu i zaczął delikatnie napierać. Żołądź powoli rozchyliła zwieracz – widać było, jak skóra napięła się wokół niej. Magda syknęła, ale wypięła się jeszcze bardziej. Marcin kontynuował. Centymetr po centymetrze jego gruby kutas znikał w jej wnętrzu. Kiedy wszedł cały i biodra oparły się o jej pośladki, obie na moment zastygli.
Potem położył jej dłonie na biodrach i zaczął powoli posuwać.
Widok był bardzo wyraźny. Magda stała mocno wypięta, piersi zwisały w dół w otwartej koszuli, twarz miała wciśniętą prawie w blat. Przy każdym powolnym, głębokim pchnięciu jej pośladki falowały, a z gardła wydobywał się niski jęk. Kutas Marcina wychodził lśniący i znowu znikał po samą nasadę.
Kilka metrów dalej Kinga, wciąż nabita na kutas Kamili i lizana przez Martę, nagle dostała orgazmu. Całe jej ciało szarpnęło się w gwałtownych spazmach. Uda zaczęły gwałtownie drżeć, pośladki zacisnęły się na kutasie Kamili, a ona krzyknęła głośno, wbijając paznokcie w słup altany. Spazmy przechodziły przez nią falami – widać było, jak mięśnie brzucha napinają się i rozluźniają, a nogi niemal się pod nią uginają. Marta nie odsunęła ust, a Kamila kontynuowała powolne pchnięcia, przedłużając jej orgazm.
Siedziałam naprzeciwko, wbijając sobie pięść coraz głębiej, i nie spuszczałam oka z Magdy rżniętej w dupę przez mojego chłopaka.
Kinga opadła ciężko na ławkę, wciąż jeszcze dysząc po orgazmie. Marta natychmiast odwróciła się do Kamili, złapała ją za kark i wessała w namiętny pocałunek. Całowały się głęboko, języki wyraźnie ze sobą walczyły. Marta jedną ręką ściskała małe piersi Kamili, drugą powoli masowała jej wciąż twardego kutasa. Kamila odpowiadała tym samym – dłonie miała na pośladkach Marty, wciśnięte pod koronkę czarnych pończoch. Marta była naga poza pończochami i sneakersami, Kamila miała na sobie tylko czarne pończochy i różowe trampki. Ich ciała – jedno wysokie i smukłe z grubym kutasem, drugie równie smukłe, ale całkowicie kobiece – przylegały do siebie mocno, piersi ocierały się o siebie przy każdym ruchu.
Marcin w tym czasie nie zwalniał. Nadal miarowo, głęboko posuwał Magdę w dupę. Patrzyłam na to i kręciło mnie to do granic możliwości. Widok mojego chłopaka – tego samego, który rano całował mnie czule i mówił, że mnie kocha – jak spokojnie, pewnie rżnie w odbyt obcą harcerkę, wywoływał we mnie mieszaninę zazdrości, dumy i czystego, palącego podniecenia. Cipka zaciskała się wokół mojej dłoni jeszcze mocniej. Kochałam go i jednocześnie chciałam, żeby rżnął ją jeszcze mocniej, żebym mogła patrzeć, jak wypełnia ją spermą.
Marta i Kamila w końcu oderwały się od siebie. Kutas Kamili stał twardo, lśniący od śliny i soków. Marta odwróciła się, złapała za brzeg blatu i mocno się wypięła – dokładnie tak samo, jak wcześniej zrobiła to Kinga. Jej smukłe, długie nogi w czarnych pończochach były szeroko rozstawione, małe pośladki uniesione wysoko, a między nimi majaczyła wilgotna, lekko rozchylona cipka i zaciśnięty odbyt.
Kamila podeszła bez słowa. Przyłożyła główkę i jednym zdecydowanym ruchem wbiła całego kutasa prosto w cipkę Marty. Marta głośno jęknęła. Kamila złapała ją mocno za biodra i od razu zaczęła posuwać ostro – krótkie, mocne pchnięcia, przy których biodra uderzały o pośladki Marty z głośnym odgłosem.
Kinga doszła już do siebie. Podniosła się z ławki, podeszła prosto do mnie i bez pytania złapała moją rękę, wyciągając ją z cipki. Moje palce wyszły całe mokre i lśniące. Kinga spojrzała mi w oczy, po czym złożyła własną dłoń w luźną pięść i jednym powolnym, nieustępliwym ruchem wepchnęła mi ją do środka.
Najpierw weszły palce, potem kostki. Kiedy jej dłoń zaczęła znikać coraz głębiej, poczułam intensywne, piekące rozciąganie. Cipka paliła od napięcia, ale jednocześnie zalewała się jeszcze większą ilością soków. Kinga nie zatrzymała się. Pchała dalej, aż w końcu poczułam, jak jej cała dłoń – aż po nadgarstek – znika we mnie. Byłam wypełniona kompletnie, niemal do granic możliwości. Oddech uwięzł mi w gardle, a z oczu napłynęły mi łzy – nie z bólu, tylko z czystego, przytłaczającego uczucia pełności. Kinga zaczęła powoli poruszać dłonią w środku, a ja tylko rozłożyłam nogi jeszcze szerzej, pozwalając jej robić ze mną, co tylko zechce.
Kinga nie zwalniała ani na moment. Cały czas posuwała mnie dłonią w pełnym, skupionym rytmie. Jej ciężkie piersi falowały przy każdym ruchu bioder, a blond kręcone włosy kleiły się do spoconego czoła. W pewnej chwili jej dłoń w środku zacisnęła się w pełną, twardą pięść.
Odczucia były prawie nie do zniesienia. Cipka była rozciągnięta do absolutnych granic – czułam każdy kostek, każdy ruch pięści przy wsuwaniu i wyciąganiu. Kiedy Kinga pchała do środka, miałam wrażenie, że zaraz pęknę z pełności. Kiedy wyciągała, ścianki zaciskały się za jej ręką, jakby nie chciały jej wypuścić. Palący, rozpierający ucisk mieszał się z falami intensywnej przyjemności, które rozchodziły się od krocza aż po koniuszki palców. Oddychałam urywanymi, płytkimi haustami, a z oczu płynęły mi już niekontrolowane łzy.
Kilka metrów dalej Kamila nadal ostro pieprzyła Martę. Marta nagle krzyknęła i jej ciało szarpnęło się w gwałtownym orgazmie. Uda zaczęły gwałtownie drżeć, plecy wygięły się w głęboki łuk, a ona wbiła paznokcie w blat stołu. Spazmy przechodziły przez nią falami – widać było, jak mięśnie brzucha napinają się i rozluźniają, a nogi niemal się pod nią uginają. Jęczała długo, głośno, całkowicie oddana.
Widok i dźwięk orgazmu Marty najwyraźniej dopełniły miary Kamili. Jej smukłe ciało nagle zesztywniało, biodra przycisnęła mocno do pośladków Marty i z wysokim, przeciągłym jękiem zaczęła spuszczać. Gruby kutas pulsował wyraźnie, a gęste strugi spermy wypełniały cipkę Marty. Kamila trzymała się w niej długo, aż wypompowała z siebie wszystko.
Kiedy w końcu ochłonęła, wyciągnęła się powoli, wzięła Martę w ramiona i obie opadły na siebie w namiętnym, mokrym pocałunku.
Ja byłam już na skraju od dłuższego czasu. Kolejny głęboki ruch zaciśniętej pięści Kingi wepchnięty aż po nadgarstek okazał się ostatnim. Orgazm uderzył z taką siłą, że na moment straciłam kontakt z rzeczywistością. Całe ciało szarpnęło się w gwałtownych, niekontrolowanych spazmach. Uda zacisnęły się na ręce Kingi jak w imadle, plecy wygięły się wysoko nad blatem, a z gardła wyrwał się długi, łamiący się krzyk. Cipka zaciskała się rytmicznie, miażdżąco na jej pięści, próbując ją wydoić. Fale przyjemności były tak intensywne, że przed oczami zrobiło mi się ciemno.
Straciłam świadomość.
Gdy wróciłam do świata żywych, pierwsze, co zobaczyłam, to Kinga dokładnie, prawie nabożnie oblizująca swoją dłoń z moich soków. Siedziała obok mnie na blacie i zbierała językiem każdą kroplę. Przeniosłam wzrok dalej. Marta i Kamila siedziały przytulone do siebie, splecione ramionami, i wpatrywały się w Marcina i Magdę.
Marcin nadal ostro posuwał Magdę w wypiętą dupę. Ona opierała się o blat, jedna dłoń pracowała szybko między własnymi udami, palce znikały w owłosionej cipce. W oddali zobaczyłam, że z domku wychodzą Wera i Tomek – oboje całkowicie nadzy. Kiedy podeszli bliżej, zauważyłam wyraźną strugę spermy spływającą po wewnętrznej stronie uda Wery oraz kutasa Tomka wciąż lśniącego od jej soków.
Właśnie wtedy Magda dostała orgazmu. Całe jej atletyczne ciało szarpnęło się w gwałtownych spazmach. Uda zaczęły mocno drżeć, pośladki zacisnęły się na kutasie Marcina, a ona krzyknęła głośno, wbijając paznokcie w blat. Fale przechodziły przez nią długo – widać było, jak mięśnie pleców i brzucha napinają się i rozluźniają, a nogi niemal się pod nią uginają. Marcin nie zwolnił, przedłużając jej orgazm kolejnymi głębokimi pchnięciami.
Tomek i Wera podeszli cicho i stanęli z boku, otwarcie podziwiając, jak Marcin rżnie Magdę w dupę. Po kilku szczególnie mocnych uderzeniach Marcin wbił się po samą nasadę, całe ciało mu się naprężyło i z niskim stęknięciem zaczął spuszczać. Kiedy w końcu powoli wyciągnął kutasa, z odbytu Magdy wypłynęła gęsta struga jego spermy.
Magda wyprostowała się, przeciągnęła i powiedziała z zadowoleniem:
— Dzięki. Tego mi było trzeba.
Odwróciła się… i stanęła twarzą w twarz z nagą Werą oraz uśmiechniętym Tomkiem. Jej twarz wyrażała czyste zaskoczenie.
Wyglądała po seksie dokładnie tak, jak można się było spodziewać: zielona koszula całkowicie rozpięta i zrolowana pod pachami, spódniczka podciągnięta, czarne pończochy lekko przesunięte, trekkingowe buty wciąż na stopach. Piersi miały czerwone ślady po blacie, pośladki były zaróżowione od uderzeń, a z odbytu powoli sączyła się sperma Marcina, spływając po jajach i po wewnętrznej stronie uda. Włosy potargane, policzki spalone rumieńcem, usta lekko opuchnięte.
Tomek obejrzał ją powoli od stóp do głów i uśmiechnął się szeroko.
— Cześć, Madzia. Dawno się nie widzieliśmy.
Magda wyraźnie się zawstydziła.
— Cześć… tak, jak widać.
Parsknęliśmy wszyscy śmiechem, doceniając absolutny absurd sytuacji.
— To wy się znacie? — zapytałam.
— Chodziliśmy razem do liceum — potwierdził Tomek. — Nawet do jednej klasy.
— Świat jest mały — skwitowałam.
Magda wciąż czerwona na twarzy mruknęła:
— Kurcze… głupio wyszło.
Tomek zaśmiał się lekko.
— Nic głupio. Całe liceum zastanawiałem się, jak wyglądasz bez ubrania. Nawet nie wiesz, ile razy waliłem konia do twoich zdjęć z klasowych imprez.
Wera przyjrzała się Magdzie z otwartym zainteresowaniem i dodała:
— No to może się spotkamy w Warszawie, jakbyś miała ochotę popieścić się z dziewczyną kolegi ze szkoły.
Spojrzała potem na leżące na ziemi białe bawełniane majtki Magdy, podniosła je i uniosła brew.
— To twoje?
Magda przytaknęła i wyciągnęła rękę.
— O nie — zaśmiała się Wera. — Zostają u nas w charakterze trofeum.
Po czym uroczyście podeszła do sztachet altany i zawiesiła majtki Magdy obok pozostałych – moich, swoich, Marty, Kingi i Kamili. Sześć par majtek powiewało już na wietrze.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę, wymieniliśmy się numerami i obiecaliśmy sobie, że na pewno zobaczymy się w Warszawie. W końcu Magda poprawiła mundurek, pożegnała się z każdym z nas po kolei (mnie pocałowała dłużej) i odeszła ścieżką w stronę harcerskiego obozu.
Kiedy zniknęła między drzewami, Wera odwróciła się do nas z szerokim uśmiechem i zapytała:
— No to co robimy teraz?

Dodaj komentarz