Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Mała Psitka - piątkowe popołudnie z Basią

Mała Psitka - piątkowe popołudnie z BasiąTydzień po powrocie minął zaskakująco leniwie. Szkoła szybko wciągnęła nas z powrotem w swój rytm. Mimo to codziennie udawało nam się z Marcinem znaleźć choć chwilę tylko dla siebie – kilka szybkich numerów w kantorku, raz w jego pokoju, kiedy rodzice byli w pracy. Tomek też nie odpuszczał – kiedy rodzice wyszli na zakupy, zerżnął mnie szybko i konkretnie pod prysznicem. Z Martą zabawiłyśmy się raz w szkolnej toalecie, krótko i bardzo intensywnie. Smsowałam regularnie z Kingą, Kamilą i Eweliną. Tydzień minął niemal niezauważenie.
W piątek ubrałam się cieplej, bo pogoda zdążyła się zepsuć. Czerwone stringi, czarna plisowana spódniczka, szare rajstopy, obcisły sweterek i kozaczki na płaskim obcasie. Szłam do szkoły ramię w ramię z Marcinem, już godząc się z myślą, że weekend będzie raczej nijaki. Marta jechała do dziadków, a Wera i Tomek zaplanowali czas tylko we dwoje.
Dlatego tym większe było moje zdumienie, kiedy na szkolnym korytarzu nagle zobaczyłam znajomą, bardzo wysoką sylwetkę.
Basia.
Ta sama Basia znad jeziora. Wyglądała ślicznie. Długie blond dredy jak zawsze spływały jej aż poniżej pośladków. Biała, rozpinana bluzeczka obcisłe przylegała do małych piersi, a na biodrach miała postrzępioną dżinsową spódniczkę. Nogi oblekały cienkie czarne rajstopy, a na stopach miała wysokie, wiązane na całej długości glany. Patrzyłam na te sznurówki z mieszaniną podziwu i litości – wiązanie ich musiało zajmować wieki.
Uśmiechnęłam się szeroko, zaskoczona, i od razu podeszłam bliżej.
— Hej… A co ty tutaj robisz?
Basia cmoknęła mnie lekko w usta na powitanie i odparła:
— Chodzę tutaj do szkoły, do 4e.
— No ja do 4a — odpowiedziałam szybko. — Jak to możliwe, że do tej pory się nie widziałyśmy?
— Jakoś musiałyśmy się mijać — wzruszyła ramionami. — Ale słyszałam chyba chłopców, jak fantazjowali o zerżnięciu malutkiego rudzielca. Chyba chodziło im o ciebie — dodała ze śmiechem.
— Pewnie tak — przyznałam, czując, jak na jej słowa robi mi się wyraźnie mokro. — Fajnie, że się będziemy widywać.
Basia zrobiła nagle smutniejszą minę.
— Tak… teraz szczególnie potrzebuję miłych osób. Na kilka miesięcy jestem raczej skazana na samotność.
— Jak to? — zdziwiłam się. — A Olaf i Eryk?
Uśmiechnęła się krzywo, prawie smutno.
— Studiują w szkole lotniczej w Dęblinie. W roku akademickim rzadko mogą przyjechać. A rodzice wyjechali na kontrakt do USA, więc siedzę sama w domu.
Pogłaskałam ją czule po piegowatym policzku.
— Może uda się coś z tym zrobić. Nie mamy z Marcinem pomysłu na weekend ani miejsca dla siebie… To może wyjdziemy we troje do kina, a potem na jakieś żarcie?
Zgodziłam się natychmiast, z radością.
— Możesz na nas liczyć. Marcin na pewno będzie chętny, żeby jakoś urozmaicić ten weekend.
Szybko wymieniłyśmy się numerami telefonów. Chwilę później rozległ się dzwonek na lekcję. Uśmiechnęłyśmy się do siebie jeszcze raz i rozeszłyśmy w przeciwne strony korytarza.
Weekend nagle przestał zapowiadać się nijako.
Na lekcji szeptem opowiedziałam Marcinowi o spotkaniu z Basią i o zaproszeniu. Uznaliśmy, że skoro weekend może być intensywny, warto zabrać ze sobą coś na zmianę. Właśnie wtedy zawibrowała moja komórka. Basia. Na ekranie pojawiło się zdjęcie jej cipki – wyraźnie robione w szkolnej toalecie – oraz adres. Nie było daleko, w dzielnicy domów jednorodzinnych.
Pokazałam wiadomość Marcinowi. Odszepnął mi z uśmiechem:
— Chyba leci na ciebie.
— Na nas oboje, głuptasie — odparłam. — Jest wyposzczona. A skoro tak, to będziesz miał dwie chude cipki do rżnięcia.
Ręka Marcina zjechała pod moją spódniczkę i zaczęła gładzić mnie przez majteczki i rajstopy.
— Nawet przez te warstwy jesteś mokra — szepnął. — I cholernie seksowna.
W końcu zabrał dłoń. Na jego kroczu wyraźnie odciskało się już twarde wybrzuszenie.
Po ostatniej lekcji szybko rozeszliśmy się do domów. Spakowałam do torby kilka ciuszków i wrzuciłam na dno wibrator. Napisałam rodzicom krótkiego SMS-a, że idę do koleżanki, i zbiegłam na dół. Marcin już na mnie czekał.
Wsiedliśmy do tramwaju. Był straszny piątkowy ścisk. Stałam wtulona twarzą w pierś Marcina, trzymając się jego kurtki. Nagle poczułam, że jakaś dłoń gładzi mnie po udzie. Zadrżałam. To nie był Marcin – on stał przede mną. Ręka wspinała się coraz wyżej, powoli, pewnie. Mimowolnie rozstawiłam nogi szerszej, dając jej dostęp. Tajemnicza osoba od razu z tego skorzystała. Dłoń sięgnęła mojego krocza i zaczęła masować cipkę przez cienkie rajstopy i majteczki. Czułam wyraźny nacisk palców, jak rozcierają wilgoć, jak przyciskają się do łechtaczki przez dwie warstwy materiału. Było to jednocześnie upokarzające i niesamowicie podniecające. Wtuliłam twarz jeszcze mocniej w kurtkę Marcina, żeby stłumić ewentualny jęk. Byłam już zupełnie mokra i bardzo chciałam, żeby ta obca ręka została dłużej.
Nagle dłoń zniknęła. Tramwaj zatrzymał się, drzwi się otworzyły i do środka wparowało jeszcze więcej ludzi. Jechaliśmy dalej w jeszcze większym tłoku. Dopiero na naszym przystanku udało nam się wysiąść.
Według mapy do domu Basi mieliśmy pięć minut spacerem. Pokonaliśmy je szybko, a ja, wciąż podekscytowana, opowiedziałam Marcinowi dokładnie, co wydarzyło się w tramwaju.
Stanęliśmy przed furtką. Marcin przyciągnął mnie do siebie, pocałował namiętnie i szepnął prosto w usta:
— No to skoro tajemniczy gość tak pobudził twoją cipkę… to ja i Basia postaramy się zaspokoić wszystkie twoje potrzeby.
Uniósł rękę i nacisnął dzwonek.
Brama otworzyła się automatycznie i zobaczyliśmy dom Basi – ogromny, piętrowy, wyraźnie luksusowy. Podeszliśmy do drzwi, w których już stała. Miała na sobie to samo, co w szkole, tylko zdjęła glany. Zauważyłam, że ma bardzo drobne, zgrabne stopy.
Pocałowała nas oboje lekko w usta.
— Super, że wpadliście. Dobrze, że wzięliście też ciuchy, bo tak szybko was stąd nie wypuszczę.
Marcin jedną ręką trzymał mnie za tyłek, a drugą pogładził pierś Basi przez bluzkę.
— No i my chętnie spędzimy z tobą trochę czasu.
Wciągnęła nas do ogromnego, jasnego salonu, poczęstowała zimnym piwem i usiedliśmy na wielkiej, miękkiej kanapie. Rozmowa potoczyła się swobodnie. Basia opowiedziała historię swojej miłości z Olafem i Erykiem, my opowiedzieliśmy, jak się poznaliśmy, i kilka bardziej pikantnych przygód. Atmosfera robiła się coraz cieplejsza.
W pewnym momencie westchnęłam:
— Gorąco tu. Skoro widzieliśmy się już nago… to może i nago posiedzimy.
Basia klasnęła w dłonie.
— Właśnie miałam to zaproponować. W gruncie rzeczy czuję się ekshibicjonistką.
Marcin uniósł brew.
— Nigdy nie odmawiam, kiedy ładne dziewczyny chcą się przy mnie rozbierać.
Basia uśmiechnęła się i wstała. Zaczęła się rozbierać powoli, prowokacyjnie. Najpierw rozpięła białą bluzeczkę guzik po guziku, zsunęła ją z ramion i upuściła na podłogę. Potem złapała za zamek dżinsowej spódniczki, rozpięła go i pozwoliła jej spaść. Została w cienkich czarnych rajstopach. Powoli, bardzo świadomie zsunęła je z bioder, po udach, po łydkach i zsunęła ze stóp. Na koniec odpięła i ściągnęła skórzane majteczki.
Stanęła przed nami całkowicie naga.
Była naprawdę wyjątkowa. Bardzo wysoka i ekstremalnie szczupła, prawie chuda. Długie blond dredy spływały jej aż poniżej pośladków. Twarz, ramiona i dekolt pokryte gęstymi piegami. Piersi małe, płaskie, z drobnymi, jasnoróżowymi sutkami, które już stwardniały. Cipka całkowicie wygolona, z delikatnymi, wąskimi wargami i niewielką, już nabrzmiałą łechtaczką. Między wargami błyszczał srebrny kolczyk. Pośladki małe, zgrabne i bardzo jędrne. Kiedy odwróciła się bokiem, zobaczyliśmy zaciśnięty, jasnoróżowy odbyt. Nogi miała długie, smukłe, a stopy drobne i zgrabne.
Popatrzyliśmy z Marcinem uważnie. W końcu ja też wstałam. Najpierw ściągnęłam sweterek przez głowę, potem rozpięłam spódniczkę i pozwoliłam jej spaść. Zsunęłam szare rajstopy razem z czerwonymi stringami jednym ruchem, aż zostałam naga. Moja cipka była już wyraźnie mokra, wargi lekko rozchylone i lśniące.
Popatrzyłyśmy z Basią na Marcina. Wzruszył tylko ramionami, wstał i bez pośpiechu rozebrał się do naga. Jego kutas był już całkowicie twardy – długi, gruby, z wyraźnie zarysowaną żyłą na spodzie i lśniącą, lekko wilgotną główką. Sterczał ku górze, gotowy.
Trójka nagich ciał stała teraz w ogromnym salonie, a wieczór dopiero się zaczynał.
Marcin usiadł nago na kanapie, nie zakrywając niczym swojego twardego kutasa. Złapałam Basię za rękę i pociągnęłam ją za sobą. Uklękłyśmy po obu jego stronach.
Wzięłam kutasa Marcina w dłoń, oblizałam dokładnie główkę i ustami ściągnęłam napletek. Basia siedziała tuż obok, gładząc jego udo. Jej wzrok pożerał członka – wyglądała na naprawdę wygłodniałą. Wyjęłam go z ust i spojrzałam na nią zachęcająco.
— Twoja kolej, suczko.
Basia niemal rzuciła się na niego. Otworzyła szeroko usta i nabiła się głęboko, biorąc go prawie całego. Obciągała klasycznie przez chwilę – wolno, dokładnie, ze śliną. Kiedy miała go niemal po samą nasadę, położyłam dłoń na jej głowie i mocno docisnęłam. Basia zakrztusiła się, gardło zacisnęło się wokół kutasa, a z kącików jej ust wypłynęła ślina. Puściłam na moment. Odsunęła się, odchrząknęła, mrugnęła do mnie porozumiewawczo i od razu znowu nabiła się po sam koniec. Tym razem przytrzymałam ją dłużej. Jej głowa była mocno dociśnięta do bioder Marcina, gardło rozepchane na maksymalną grubość, policzki wpadnięte, oczy lekko łzawiące, a z ust i nosa spływała gęsta ślina. Puściłam dopiero wtedy, gdy wyraźnie zabrakło jej powietrza.
Kiedy oderwała się od niego z głośnym, mokrym odgłosem, od razu złapała mnie za głowę i wbiła mnie na kutasa Marcina. Docisnęła mocno, trzymając jak w imadle. Główka weszła prosto do gardła, a potem jeszcze głębiej. Nie mogłam złapać oddechu. Gardło piekło, oczy natychmiast wypełniły mi się łzami, a ślina obficie spływała po brodzie i na jądra Marcina. Basia trzymała mnie bezlitośnie, aż zaczęłam się delikatnie wyrywać z braku powietrza. Dopiero wtedy puściła.
Po tej nieco brutalnej zabawie uspokoiłyśmy się i zaczęłyśmy obciągać mu wspólnie. Nasze języki stykały się na trzonie, śliniłyśmy go obficie, całując się przy tym mokro i głęboko. Raz ja brałam główkę głęboko do gardła, a Basia lizała jądra i spodnią stronę, raz ona przejmowała całego, a ja całowałam jej policzki i kąciki ust, zbierając ślinę. Dłonie wędrowały po sobie – gładziłam jej małe piersi, ona ściskała moje pośladki, obie masowałyśmy udo i brzuch Marcina. Całowałyśmy się nad jego kutasem, dzieląc się śliną i smakiem, a potem znowu na zmianę nabijałyśmy gardła, ssąc głośno i zachłannie.
Marcin siedział rozparty, z rękami na naszych głowach, i tylko ciężko oddychał, patrząc, jak dwie chude, nagie dziewczyny pracują nad nim ustami i językami.
W końcu Basia oderwała się od kutasa Marcina z mokrym odgłosem i spojrzała na mnie.
— Mogę go poczuć?
Spojrzałam na Marcina. Pokiwał głową bardzo entuzjastycznie.
Basia wstała, odwróciła się do niego plecami i zaczęła opuszczać biodra. Przytrzymałam kutasa Marcina prosto jedną ręką, a drugą rozchyliłam jej wargi, muskając przy okazji srebrny kolczyk. Basia opuściła się niżej. Najpierw główka rozchyliła jej wąskie wargi, potem centymetr po centymetrze gruby kutas znikał w niej. Była bardzo ciasna – widać było, jak jej cipka rozciąga się wokół niego. Kiedy usiadła na nim całym ciężarem, głośno, przeciągle westchnęła.
Oparła się plecami o tors Marcina, a jej długie, chude nogi przewiesiła przez jego uda. Zaczęła poruszać biodrami – najpierw wolno, okrężnie, potem coraz energiczniej. Unosiła się prawie do główki i opadała mocno, biorąc go za każdym razem po samą nasadę. Jej małe piersi ledwo podskakiwały, a z cipki przy każdym ruchu dobiegał wyraźny, mokry odgłos. Marcin trzymał ją za biodra i podrzucał od dołu, rżnąc ją w tej odwróconej pozycji.
Jej cipka była idealnie wyeksponowana – rozciągnięte wargi, błyszczący kolczyk i twarda, nabrzmiała łechtaczka. Przypadłam do niej ustami od razu. Lizałam łechtaczkę długimi, mocnymi pociągnięciami, bawiąc się jednocześnie kolczykiem językiem – przeciągałam nim po metalu, lekko pociągałam, ssałam. Co kilka ruchów schodziłam niżej i oblizywałam jądra Marcina, które były już całe mokre od jej soków, a potem znowu wracałam do jej łechtaczki. Basia jęczała głośno i bez przerwy, wplatając jedną dłoń w moje włosy i przyciskając mnie mocniej do siebie.
Marcin oddychał ciężko za jej plecami, a ja nie przestawałam lizać, czując na języku zarówno smak Basi, jak i jego skóry.
Pod wpływem mocnego pieprzenia Marcina i mojego języka Basia w końcu doszła. Orgazm szarpnął nią gwałtownie – całe jej długie, chude ciało zadrżało w niekontrolowanych skurczach, uda zaczęły mocno trząść się na udach Marcina, a ona krzyknęła wysokim, łamiącym się głosem. Cipka zacisnęła się rytmicznie na kutasie, a z jej wnętrza wypłynęła fala soków. Marcin w tym czasie mocno ściskał jej małe piersi, ugniatając je i wykręcając sutki. Basia opadła bezwładnie na jego tors, jeszcze długo dygocząc.
Kiedy wreszcie zsunęła się z niego z mokrym odgłosem, nie dałam mu chwili wytchnienia. Od razu okraczyłam go twarzą do niego, przyłożyłam główkę do swojej cipki i nabiłam się jednym zdecydowanym ruchem. Przywarłam do jego torsu całym ciałem, oplotłam rękami szyję i zaczęłam go namiętnie ujeżdżać. Unosiłam się wysoko i opadałam mocno, biorąc całego za każdym razem. Całowałam go głęboko, mokro, ssąc jego język, a między pocałunkami szeptałam prosto w usta:
— Kocham cię… tak bardzo cię kocham…
On odpowiadał tym samym, trzymając mnie za pośladki i podrzucając biodrami naprzeciw moich ruchów.
Basia, wciąż jeszcze lekko dygocząca po orgazmie, klęknęła za mną. Złapała mnie obiema dłońmi za pośladki, rozchyliła je szeroko i przywarła ustami prosto do mojego odbytu. Najpierw tylko oblizywała zaciśnięty otwór długimi, wolnymi pociągnięciami, potem wsunęła język do środka i zaczęła nim kręcić, penetrować, wsuwać jak najgłębiej. Po chwili dołączyła palce – najpierw jeden, potem dwa – i posuwała nimi mój tyłek w rytm mojego ujeżdżania. Lizała i pieprzyła mnie językiem jednocześnie, a ja czułam każdy ruch.
Przyspieszyłam. Kutas Marcina rozpierał mnie idealnie, język i palce Basi w dupie podkręcały wszystko jeszcze mocniej, a ja nie przestawałam całować Marcina i powtarzać, że go kocham. On odpowiadał tym samym, coraz mocniej wbijając się we mnie od dołu.
Orgazm dopadł mnie nagle i z taką siłą, że prawie straciłam przytomność. Całe ciało szarpnęło się w gwałtownych, niekontrolowanych skurczach. Uda zaczęły mocno drżeć, plecy wygięły się w łuk, a ja krzyknęłam głośno, wbijając paznokcie w ramiona Marcina. Cipka zacisnęła się na jego kutasie jak imadło, rytmicznie miażdżąc go w kolejnych falach. Język Basi wciąż świdrował mój odbyt jak najgłębiej, co tylko potęgowało wszystko. Rzucałam się na nim, nie mogąc złapać oddechu, a fale szły jedna za drugą – długie, intensywne, prawie bolesne w swojej sile.
Moje skurcze i ciasne ściskanie doprowadziły Marcina do końca. Wbił się we mnie po samą nasadę i z niskim, przeciągłym jękiem zaczął spuszczać. Czułam każdy puls – gorące, gęste strugi uderzały głęboko w moje wnętrze, wypełniając mnie, rozlewając się. Salwa za salwą, aż miałam wrażenie, że zaraz wypłynie mi nosem. Przyjmowałam wszystko, wciąż jeszcze dygocząc we własnym orgazmie, aż w końcu obie fale zaczęły opadać.
Zaczęłam się osuwać. Marcin szybko mnie podtrzymał i delikatnie ułożył na kanapie. Ledwie świadoma, poczułam, jak Basia rozchyla moje nogi i przywiera ustami do mojej zaspermionej cipki. Jej język najpierw zbierał gęstą spermę z warg i ud, potem wsunął się głęboko do środka, wyciągając resztki, ssąc, przełykając. Robiła to powoli, z wyraźną rozkoszą, jakby delektowała się każdym łykiem. Lizała dokładnie, nie zostawiając ani kropli, a ja czułam każdy ruch jej języka w wciąż nadwrażliwej cipce.
Marcin tymczasem trzymał mnie w objęciach i całował delikatnie – w usta, w czoło, w policzki – gładząc moje włosy. Kiedy Basia uznała, że jest już wystarczająco czysto, oderwała się, wstała i przytuliła się do nas obojga. Jej długie blond dredy spłynęły na nas jak miękka peleryna, okrywając całą trójkę.
Leżeliśmy tak przez dłuższą chwilę na wielkiej kanapie – nadzy, spoceni, ciężko oddychający, spleceni rękami i nogami. Nikt nie mówił ani słowa. Nie trzeba było.

Dodaj komentarz