
Potem zaciągnęłam ją pod prysznic. Podczas gdy ona stała pod ciepłą wodą, ja szybko przeszukałam porozrzucane po domku ciuchy – moje, Wery i Marty. Wybrałam to, co uznałam za najładniejsze i najbardziej pasujące do niej.
Kiedy Kamila wyszła spod prysznica – czysta, pachnąca, z mokrymi włosami – pomogłam jej je wysuszyć. Były naprawdę piękne: długie, proste, prawie białe, lśniące. Potem ubrałam ją.
Założyła białą sukienkę, która wcześniej należała do Marty. Była bardzo krótka. Od pasa w górę obcisła, z głębokim dekoltem, który odsłaniał delikatny rowek między jej małymi cycuszkami. Dół składał się z wielu warstw lekkiego tiulu i jedwabiu – błyszczał i falował przy każdym ruchu. Na nogi wciągnęłam jej moje czyste, białe pończochy samonośne. Na stopy założyłam jej szpilki na wysokiej platformie i trzynastocentymetrowym obcasie. Bez majtek, oczywiście.
Wyglądała zjawiskowo. Elegancko i jednocześnie bardzo wyuzdanie.
Ja stałam obok w swojej pogniecionej, wciąż jeszcze lekko ospermionej czerwonej sukience, w brudnych od trawy i spermy białych pończochach i czerwonych trampkach. Trudno było o większy kontrast.
Spojrzałam na nią.
— Gotowa?
Kamila zaśmiała się krótko, niepewnie.
— Nie. Ale bardziej gotowa już nie będę.
Wzięła moją dłoń i wsunęła ją pod spódniczkę. Jej kutas stał już twardy, gorący i gotowy.
— Masz rację — potwierdziłam z uśmiechem.
Złapałam ją za rękę i wyprowadziłam z domku prosto pod altanę.
Kiedy tylko pojawiliśmy się między drzewami, całe towarzystwo odwróciło się w naszą stronę. Na moment zapadła cisza. Potem rozległo się zbiorowe, szczere:
— Wow…
Kamila ścisnęła moją dłoń mocniej. A ja poprowadziłam ją dalej, prosto w sam środek czekających na nią chłopaków.
Ścisnęłam Kamilę mocniej za rękę i odezwałam się głośno, wyraźnie, żeby wszyscy słyszeli:
— Panowie, teraz już nie ma odwrotu. Jeżeli któryś sprawi przykrość mojej Kamilce, nie chcąc zostawić w niej swojej spermy… zostanie przeze mnie osobiście wykastrowany i zakopany żywcem.
Moje słowa wywołały ogólny wybuch śmiechu. Trudno się dziwić – widok takiej małej, chudej istoty rzucającej groźby wobec sporo większych od niej chłopaków był komiczny.
Damian odezwał się pierwszy, wciąż jeszcze z uśmiechem:
— Nie musisz się obawiać. Ja i każdy z tu obecnych już dawno śliniliśmy się na widok Kamili. To naprawdę super laska. Wiem, że tu jest wieś i zaścianek, ale chłopak jak widzi fajną laskę, to i tak ma ochotę ją bzyknąć.
Pozostali koledzy głośno mu przytaknęli. Kamila stała obok mnie uśmiechnięta od ucha do ucha, zarumieniona, ale wyraźnie szczęśliwa.
— Daj ten koc, Marcinku — powiedziałam, wskazując kraciasty koc złożony w kostkę w kącie altany.
Marcin podniósł go, rozścielił starannie na trawie przed altaną, po czym pocałował mnie lekko w usta, a Kamilę w policzek.
Weszłyśmy z Kamilą na koc. Odwróciłam się do chłopaków:
— Panowie, jakby któryś z was nie doszedł jeszcze do siebie po wcześniejszej zabawie, to nie wahajcie się. Służę swoimi ustami w postawieniu waszych kutasów do pionu.
Rafał od razu się odezwał z szerokim uśmiechem:
— Mi już stoi… ale i tak chętnie skorzystam.
Kilka osób zachichotało. Marcin dodał ze śmiechem:
— To tym bardziej. Moja Mała Psitka jest w tym naprawdę dobra.
Pokazałam Kamili gestem, żeby ustawiła się na czworaka. Posłusznie opadła na kolana i dłonie, mocno wypinając tyłek. Kucnęłam za nią i jednym ruchem zadarłam warstwy tiulu i jedwabiu jej białej sukienki wysoko na plecy, całkowicie odsłaniając ją wszystkim obecnym.
Widok był przepiękny. Jej pośladki – jędrne, okrągłe, jaśniejsze od reszty ciała – były mocno wypięte. Między nimi majaczył różowy, zaciśnięty odbyt. Niżej, między udami w białych pończochach, wisiał jej gruby, już znowu twardy kutas, a za nim napięte jądra. Długie, prawie białe włosy spływały jej po obu stronach twarzy aż na koc. Wysokie szpilki na platformie sprawiały, że cała sylwetka wyglądała jeszcze bardziej wyuzdanie.
Pochyliłam się i najpierw delikatnie pocałowałam każdy pośladek. Potem rozchyliłam je dłońmi i przyssałam się prosto do jej odbytu. Lizałam długo i dokładnie – najpierw szerokimi pociągnięciami języka po całym zwieraczu, potem czubkiem języka krążyłam wokół niego, a na koniec wbiłam język do środka, penetrując ją, śliniąc obficie, rozluźniając. Kamila cicho jęczała, wbijając palce w koc. Robiłam to tak długo, aż jej odbyt był mokry, lśniący i wyraźnie bardziej miękki.
Kiedy w końcu oderwałam twarz, otarłam usta grzbietem dłoni i odwróciłam się do czekających chłopaków.
— No to… który pierwszy?
Nawet specjalnie się nie zdziwiłam, kiedy pierwszy podszedł Damian. Stanął tuż przy mojej twarzy ze sterczącym kutasem i spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem.
— Kamilka jest wystarczająco seksowna, żeby stał mocno… ale twój chłopak tak cię zareklamował, że muszę to sprawdzić.
Posłusznie otworzyłam usta. Damian wsunął mi swojego kutasa głęboko. Obciągałam go przez dłuższą chwilę – wolno, dokładnie, biorąc prawie całą długość, ssąc mocno, krążąc językiem wokół główki. On pogładził mnie po głowie i mruknął z uznaniem:
— Rzeczywiście… dobra jesteś.
Potem wyjął kutasa z moich ust, przeszedł za Kamilę i przyłożył szeroką główkę prosto do jej odbytu. Delikatnie nacisnął. Dzięki temu, że wcześniej rozluźnił ją i nawilżył kutas Marcina, a ja dodatkowo dokładnie polizałam, wszedł zaskakująco łatwo. Kamila tylko jęknęła nisko, przeciągle, przyjmując całą jego długość aż po jądra. Jej własny kutas wyprężył się jeszcze mocniej, uderzając o brzuch.
Damian położył obie dłonie na jej biodrach i zaczął spokojnie, miarowo ją dymać. Kamila przyjmowała każde pchnięcie z zamkniętymi oczami i rozchylonymi ustami, cicho wzdychając z wyraźną rozkoszą.
Nagle widok zasłonił mi kolejny kutas – Rafał stanął przede mną na baczność, już twardy. Bez słowa nabiłam się ustami na niego i zaczęłam obciągać spokojnie, uważając, żeby nie doprowadzić go zbyt szybko do końca. Ssłam rytmicznie, trzymając go u nasady, podczas gdy kątem oka obserwowałam resztę.
Właśnie wtedy zobaczyłam, jak Wera w swojej żółtej, zadartej już pod pachy sukience nagle zerwała się z miejsca i pobiegła szybko w stronę domku. Jej olbrzymie, ciężkie cycki podskakiwały mocno przy każdym kroku – falowały na boki i w górę, sutki wyraźnie odciskały się na cienkim materiale. Żółte pończochy obciągały pełne, zgrabne uda, a przy biegu widać było, jak mięśnie nóg pracują pod cienkim materiałem. Blond kucyki podskakiwały jej na plecach, a cała sylwetka wyglądała przy tym niezwykle zmysłowo i jednocześnie zabawnie w swojej nagłej determinacji.
Zastanawiałam się przez ułamek sekundy, po co tak pędzi, ale usta miałam pełne kutasa Rafała, a za mną Damian spokojnie rżnął Kamilę w dupę, więc na razie nie zamierzałam się odrywać.
Przeciągły, niski jęk Damiana sprawił, że przerwałam obciąganie Rafała i odwróciłam głowę. Damian przywarł mocno do pleców Kamili, biodra przycisnął do jej pośladków i pompował w nią spermę – długo, obficie. Kiedy w końcu skończył, wycofał się delikatnie. Z jej rozluźnionego odbytu od razu zaczęła wypływać gęsta, biała struga.
Rafał nie tracił czasu. Klęknął za Kamilą, przyłożył główkę i wszedł jednym płynnym ruchem. Sapnął głośno.
— Kamila… ale ty jesteś cudownie ciasna. Że też ja wcześniej nie pomyślałem, jakie to przyjemne być w tobie…
Kamila zarumieniła się mocno i jęknęła z czystej rozkoszy. Rafał złapał ją za biodra i zaczął delikatnie, ale zdecydowanie posuwać, biorąc ją głęboko i równomiernie.
Przed moimi oczami pojawił się kolejny kutas. Uniosłam wzrok i zobaczyłam uśmiechniętego Tomka.
— Pozwolisz, siostrzyczko, że zerżnę twojego słodkiego buziaczka?
Pokiwałam głową i otworzyłam usta. Kutas brata od razu wbił się głęboko w moje gardło. Tomek złapał mnie za oba kucyki i, trzymając je delikatnie, ale pewnie, zaczął nabijać moją głowę na swojego członka – powoli, głęboko, pozwalając mi oddychać tylko wtedy, gdy sam chciał.
Słyszałam, jak Rafał stęka coraz głośniej. Po chwili wbił się w Kamilę po samą nasadę i spuścił się w jej dupie, wypełniając ją kolejną porcją spermy.
Tomek już miał wyciągnąć go z moich ust, kiedy usłyszałam głos Wery:
— Mogę pierwsza? Skoro i tak dobrze się bawisz z siostrą…
Obróciłam głowę na tyle, na ile pozwalał mi kutas brata w gardle, i dostrzegłam Werę.
Stała kilka kroków dalej całkowicie naga oprócz żółtych pończoch i trampków. Na biodrach miała zapięty czarny, solidny strapon. Dildo było grube, żyłkowane, w naturalnym kolorze skóry, długości dobre osiemnaście centymetrów. Pasy obciskały jej pełne biodra i przechodziły między udami. Jej ciężkie piersi były zupełnie odsłonięte, sutki twarde, a na twarzy miała drapieżny, zadowolony uśmiech. Blond kucyki miała już trochę rozczochrane.
Wera klęknęła za Kamilą. Ta odwróciła głowę z lekkim zaskoczeniem, ale Wera tylko pogładziła ją czule po pośladku, pochyliła się i szeroko polizała jej ociekający już podwójną spermą odbyt.
— Nie tylko chłopakom się podobasz — powiedziała niskim głosem.
Potem wyprostowała się, przyłożyła szeroką główkę strapona do rozluźnionego wejścia i jednym pewnym ruchem wbiła się do środka. Kamila jęknęła głośno, prawie krzyknęła. Wera złapała ją mocno za biodra i zaczęła dymać – najpierw wolniej, potem coraz mocniej i głębiej. Kamila jęczała już bez przerwy, wbijając palce w koc, a jej własny kutas sterczał twardo, uderzając o brzuch przy każdym pchnięciu.
Patrzyłam na to cudowne widowisko, mając wciąż pełne usta kutasa mojego brata, który spokojnie, rytmicznie pieprzył moje gardło.
W końcu Wera zwolniła tempo, wyciągnęła strapona z Kamili i ustąpiła miejsca. Tomek od razu podszedł, klęknął za nią i bez trudu zagłębił swojego kutasa w jej już bardzo rozluźnionej, pełnej spermy dupce. Przy każdym ruchu nadmiar cumu poprzedników spływał mu po jajach i po wewnętrznej stronie ud. Zaczął posuwać delikatnie, ale zdecydowanie – długie, głębokie pchnięcia, przy których Kamila głośno wzdychała i wyginała plecy.
Przed sobą zobaczyłam jednego z bliźniaków – Piotra albo Pawła, trudno było rozróżnić, kiedy stali nadzy. Otworzyłam usta i natychmiast wzięłam go głęboko. On delikatnie gładził mnie po głowie, pozwalając mi pracować w swoim tempie.
Tomek pod wpływem coraz głośniejszych jęków Kamili wyraźnie przyspieszył. Jego biodra uderzały o jej pośladki coraz mocniej i krócej. W pewnym momencie wbił się po samą nasadę, całe ciało mu się naprężyło i zaczął spuszczać. Czułam to nawet z miejsca, w którym klęczałam – jego stęknięcia, sposób, w jaki przycisnął się do niej, i to, jak Kamila jęknęła wyżej, czując kolejne gorące fale wypełniające jej wnętrze. Tomek trzymał się w niej długo, pompując wszystko do końca, zanim powoli się wycofał.
Ledwie wyszedł, drugi bliźniak już klękał na jego miejscu. Wbił się jednym ruchem i mruknął z wyraźną satysfakcją:
— Marzyłem o tym od chwili, gdy pierwszy raz przyszłaś do szkoły w sukience…
I zaczął ją pieprzyć mocno, rytmicznie, trzymając kurczowo za biodra.
Przed sobą zobaczyłam Kingę. Miała już na sobie ten sam czarny strapon, który przed chwilą nosiła Wera. Uśmiechnęła się do mnie krzywo.
— Wprawdzie nic nie poczuję… ale fajnie będzie popatrzeć, jak go obciągasz.
Przyssałam się do lateksowego drąga bez wahania. Brałam go głęboko, ssąc i śliniąc dokładnie tak, jak prawdziwego kutasa. Jednocześnie wsunęłam dłoń między jej uda i bez ceregieli wepchnęłam sobie całą małą pięść w jej wciąż mokrą, pełną spermy cipkę. Kinga głośno zajęczała, a ja dalej obciągałam strapona, jednocześnie pieprząc ją pięścią w szybkim, mocnym tempie.
Kiedy bliźniak w końcu spiął się i zalał Kamilę kolejną porcją, Kinga od razu zajęła jego miejsce. Ustawiła się za nią, przyłożyła strapona i wbiła się głęboko.
Przede mną pojawił się Kacper. Otworzyłam usta. On nie czekał – wbił się od razu aż do gardła. Zacisnęłam wargi, oczy zaszły mi łzami, a ja zaczęłam nabijać głowę na jego kutasa, biorąc go najgłębiej, jak tylko potrafiłam, podczas gdy za moimi plecami Kinga solidnie dymała Kamilę sztucznym kutasem.
Kinga w końcu zwolniła tempo i wyciągnęła strapona z Kamili. Kacper natychmiast zajął jej miejsce – klęknął, przyłożył główkę i wszedł jednym płynnym ruchem w wciąż bardzo śliską, pełną spermy dupkę. Kamila jęknęła głośno, przyjmując go chciwie.
Przed sobą zobaczyłam kolejnego z bliźniaków. Otworzyłam usta i wzięłam go głęboko. Ssłam równo, skupiona, kiedy nagle usłyszałam jego cichy głos:
— Fajnie byłoby, jakbyś wyszła za Marcina…
Prawie się udławiłam. Kutas drgnął mi w gardle, a ja na moment straciłam rytm. Cholera. Kocham Marcina, naprawdę go kocham… ale jesteśmy razem dopiero dwa tygodnie. Dwa niesamowicie intensywne tygodnie, w których wydarzyło się więcej niż w całym poprzednim życiu, ale jednak tylko dwa. Wzięłam się w garść, zacisnęłam wargi mocniej i wróciłam do grzecznego, dokładnego obciągania, udając, że nie usłyszałam.
Bliźniak nie nalegał. Po chwili wyciągnął się z moich ust, bo Kacper właśnie stęknął głośno i zalał dupkę Kamili kolejną solidną porcją. Kamila była już całkowicie rozbudzona – każde pchnięcie przyjmowała z głośnym, otwartym jękiem, wyginaając się naprzeciw, jakby nie mogła się nasycić.
Wtedy przede mną ukląkł Marcin. Przyciągnął mnie do siebie, przytulił mocno i pocałował delikatnie w usta.
— Twoje słodkie usteczka mam codziennie — wyszeptał z uśmiechem. — Pozwolę im trochę ochłonąć.
I zaczął mnie całować – wolno, głęboko, z całą tą czułością, której tak bardzo teraz potrzebowałam. W tle słyszałam, jak drugi bliźniak dobija się w Kamili i w końcu też się w niej spuszcza.
Marcin oderwał się od moich ust, pocałował mnie jeszcze raz – tym razem namiętniej – i odsunął się. Klęknął za Kamilą, rozchylił jej pośladki i po raz drugi tego dnia wbił się w jej dupę. Zaczął posuwać spokojnie, głęboko, z wyraźną przyjemnością.
Przy mnie usiadła Marta. Miała już na biodrach ten sam czarny strapon. Siedziałyśmy obok siebie na kocu, obie w pończochach i zadartych sukienkach, i przyglądałyśmy się z otwartą ciekawością, jak mój chłopak po raz kolejny rżnie Kamilę, a ona bierze go z głośnymi, szczęśliwymi jękami.
Marcin posuwał Kamilę bardzo długo. Jego ruchy były głębokie, miarowe, pełne kontroli. Kamila brała wszystko z głośnymi, szczęśliwymi jękami, wbijając palce w koc. W końcu jednak nawet on dotarł do granicy. Całe ciało mu się naprężyło, biodra przycisnął mocno do jej pośladków i z niskim, przeciągłym stęknięciem wlał cały ładunek spermy głęboko w jej dupkę. Trzymał się w niej jeszcze chwilę, pompując resztki, zanim powoli się wycofał. Zaraz potem mocno ją przytulił od tyłu, całując w kark i ramiona.
Marta, która przez cały czas przyglądała się nam z zapiętym straponem, popatrzyła na mnie i na Kamilę z figlarnym błyskiem w oku.
— To może na zakończenie… zabawimy się we trzy?
Razem z Kamilą pokiwałyśmy entuzjastycznie głowami.
Położyłam się na kocu tuż obok Kamili i szeroko rozłożyłam nogi. Kamila od razu uklękła między nimi. Chwyciła swojego wciąż twardego, mokrego kutaska, przyłożyła główkę do mojej cipki i delikatnie, ale zdecydowanie wsunęła się do środka. Trzeci raz tego dnia. Kiedy weszła cała, zastygła na moment, patrząc mi w oczy.
Marta klęknęła za wypiętymi pośladkami Kamili. Przyłożyła końcówkę strapona do jej już bardzo rozluźnionego, pełnego spermy odbytu i jednym płynnym ruchem zagłębiła się w niej po samą nasadę. Kamila jęknęła głośno. Marta zaczęła posuwać delikatnie, a każde jej pchnięcie automatycznie wpychało Kamilę głębiej we mnie.
Widok był absolutnie obłędny. Leżałam na plecach, czerwona sukienka podciągnięta pod pachy, białe pończochy rozciągnięte na rozłożonych udach. Kamila klęczała nade mną – jej smukłe ciało, małe dziewczęce piersi z twardymi sutkami, długie prawie białe włosy spływające na moją klatkę. Jej gruby kutas znikał i pojawiał się w mojej cipce w rytm pchnięć Marty. Za nią Marta – wysoka, smukła, w czarnej sukience zrolowanej na biodrach, szarych pończochach, z czarnym straponem obcisłym na biodrach – trzymała Kamilę za talię i miarowo, głęboko ją dymała. Kamila miała twarz całkowicie rozluźnioną od rozkoszy: usta półotwarte, oczy przymknięte, policzki spalone rumieńcem. Jęczała przy każdym podwójnym ruchu – kiedy Marta wpychała się w jej dupę, a ona jednocześnie wbijała się we mnie.
Pchnięcia robiły się coraz mocniejsze. Kamila brała mnie głęboko, jej kutas rozpychał mnie przy każdym ruchu. W końcu nie wytrzymałam. Orgazm uderzył z taką siłą, że omal nie straciłam świadomości. Całe ciało szarpało się pod ciężarem Kamili i Marty. Krzyczałam, rzucałam się na boki, cipka zaciskała się kurczowo na jej członku. Ciemność zasnuła mi oczy.
Jeszcze w tej półświadomości poczułam, jak ciało Kamili napina się nade mną i jak potężne, gorące fale jej spermy zaczynają zalewać moją cipkę – spust za spustem, gęsto, obficie.
Odzyskałam świadomość dopiero po dłuższej chwili. Leżałyśmy we trzy na kocu, całkowicie zmęczone, spocone, splecione. Marta właśnie namiętnie całowała się z Kamilą – wolno, głęboko, z ręką na jej piersi – a ja leżałam obok, wciąż czując, jak sperma Kamili powoli wypływa ze mnie na koc.
Pozbierałyśmy się powoli. Reszta towarzystwa siedziała lub leżała pod altaną, wyraźnie już wypompowana. W końcu Damian, Rafał, Kacper i bliźniacy wstali, podziękowali za „wspaniałą zabawę” i pożegnali się. Odeszli w stronę furtki, wciąż jeszcze rzucając za siebie łakome spojrzenia.
Nasza piątka – ja, Marcin, Tomek, Wera i Marta – oraz Kinga i Kamila powlokła się do domku. W środku zrobiło się nagle bardzo cicho. Spojrzałam na zegar na ścianie. Dopiero czternasta. Intensywny dzień, a ja wcale nie czułam się zmęczona. Wręcz przeciwnie – miałam w sobie jeszcze sporo energii.
Marcin przeciągnął się i ziewnął szeroko.
— Chyba się chwilę zdrzemnę…
Pocałował mnie leniwie w usta i wdrapał się na pięterko. Po chwili usłyszałam, jak dołączają do niego Wera, potem Kinga, a na końcu Tomek. Niedługo później dało się słyszeć miarowe chrapanie.
Marta, która siedziała na kanapie całkowicie naga, spojrzała na mnie i na Kamilę.
— Ja zupełnie nie jestem zmęczona.
Kamila, wciąż jeszcze w białej, teraz już mocno pogniecionej sukience, uśmiechnęła się lekko.
— Po tym wszystkim, co dzisiaj przeżyłam… jeszcze długo nie będę mogła zasnąć.
Marta klasnęła w dłonie.
— To co, laski? Może spacer?
Pokiwałam głową.
— Jasne. Tylko się najpierw odświeżmy trochę.
Prysznic w domku był niewielki – mieściła się w nim tylko jedna osoba naraz. Kolejno więc wskakiwałyśmy pod ciepłą wodę. Najpierw Kamila, potem Marta, na końcu ja. Każda z nas starannie zmyła z siebie pot, spermę i trawę. Kiedy wreszcie wszystkie trzy wyszłyśmy – mokre, czyste, pachnące żelami i szamponami – zebrałyśmy się na dużej kanapie w salonie.
Siedziałyśmy całkowicie nagie. Mokre włosy kleiły nam się do ramion i pleców. Kamila miała swoje prawie białe, proste pasma rozrzucone na oparciu. Marta rozpuściła ciemny warkocz. Ja miałam rude kucyki już całkowicie rozczochrane. Trzy nagie dziewczyny na kanapie, w ciszy domku, podczas gdy na górze chrapali pozostali.
Atmosfera zrobiła się nagle bardzo intymna.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz