Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Mała Psitka - grupowo z ciężarną cz. 1

Mała Psitka - grupowo z ciężarną cz. 1Na parkingu przed dyskoteką było już sporo osób. Nagle z boku rozległ się męski głos:
— Kinga?
Wszyscy spojrzeliśmy w tamtą stronę. Stał tam mocno zbudowany mężczyzna, może z dwadzieścia sześć lat. Od razu go rozpoznałam – był jednym z drwali, których rano „dogłębnie” poznałam w lesie. Podszedł do Kingi i przywitał się z nią bardzo wylewnie. Ona uśmiechnęła się szeroko i zaczęła przedstawiać go nam po kolei. Miał na imię Michał, rzeczywiście dwadzieścia sześć lat. Kiedy doszło do mnie, uśmiechnął się znacząco, ale nic nie powiedział na głos o naszym porannym spotkaniu.
Dopiero gdy witał się z Marcinem, odezwałam się wesoło:
— Tak w ogóle to poznałam już Michała rano… w lesie.
Michał zamrugał, wyraźnie zaskoczony, że mówię o tym w obecności swojego chłopaka. Marcin tylko uśmiechnął się spokojnie.
— Nie mamy przed sobą tajemnic. A tak w ogóle to powinienem podziękować – Monia wróciła od was naprawdę zadowolona i zrelaksowana.
Michał przełamał zaskoczenie i parsknął śmiechem.
— Widzę, że macie naprawdę nietypową relację.
— A to dlatego, że oboje jesteśmy bardzo nietypowi — skomentowałam z uśmiechem.
Tymczasem podeszła do nas jeszcze jedna para. Jak się szybko okazało, był to kuzyn Marcina, Kingi i Wery ze swoją żoną. Kuzyn miał na imię Dawid, miał dwadzieścia cztery lata i wyglądał prawie jak starsza, dojrzalsza wersja Marcina. Jego żona, Ewelina, miała dwadzieścia jeden lat. Szczupła brunetka o prostych, ciemnych włosach, około stu siedemdziesięciu centymetrów wzrostu, małe piersi, zgrabne nogi… i wyraźnie zaokrąglony brzuch. Była w ósmym miesiącu ciąży. Miała na sobie obcisłą, krótką sukienkę w kolorze krwistej czerwieni, czerwone pończochy samonośne i czarne balerinki (w jej stanie szpilki byłyby raczej katorgą).
Rozmowa toczyła się swobodnie na parkingu. Michał wyraźnie kleił się do Kingi i widać było, że ich relacja może wykraczać poza przygodny seks. Okazało się, że jest świeżo upieczonym magistrem gospodarki leśnej i właśnie odrabia staż. Dawid i Ewelina przyszli na dyskotekę, żeby jeszcze trochę potańczyć, zanim narodziny dziecka na jakiś czas zmienią im życie. Stojąc jednak przed remizą, sami zaczęli wątpić, czy w jej stanie naprawdę chcą się tam pchać.
Widząc, że Kinga namawia Michała, żeby poszedł z nami na działkę, odezwałam się:
— Dawid, Ewelina… a może wy też wolicie posiedzieć z nami zamiast tu stać?
Ewelina spojrzała na mnie w szczególny sposób – długo, uważnie. Ja w tym samym momencie, patrząc na jej ciążowy brzuch obciągnięty czerwoną sukienką, poczułam, jak moja cipka robi się wyraźnie mokra. Dawid to zauważył, uśmiechnął się lekko i powiedział:
— Jak chcecie i nie będziemy dla was zawadą, to chętnie wpadniemy.
— Nie będziecie zawadą — odparł Marcin. — Ale nie mogę obiecać, że w waszej obecności będziemy grzeczni.
Ewelina zaśmiała się cicho i powiedziała bez skrępowania:
— Ja lubię niegrzeczne zabawy. A teraz, w ciąży, moje libido dosłownie szaleje.
Nie czekając dłużej, wzięłam Ewelinę pod ramię i poprowadziłam w kierunku naszej działki. Za nami towarzystwo naturalnie się podzieliło: Marcin i Wera szli z Dawidem, Kinga szła mocno przytulona do Michała, a Tomek prowadził pod ręce Martę i Kamilę. Wszyscy jednak zmierzaliśmy w jedną stronę.
Ja tymczasem szłam ramię w ramię z Eweliną, starając się jak najlepiej ją poznać – pytałam o ciążę, o to, jak się czuje, o to, co lubi, a ona odpowiadała otwarcie, co jakiś czas rzucając mi spojrzenia, od których robiło mi się jeszcze cieplej między nogami.
Rozmowa z Eweliną była czystą przyjemnością. Szłyśmy powoli, dostosowując tempo do jej stanu, a ciepły wieczorny powietrze przyjemnie owiewało nagie uda. W pewnym momencie Ewelina nagle powiedziała zupełnie spokojnie:
— Kurcze… przez całą ciążę nie pieprzyłam się z nikim oprócz Dawida.
Rzuciłam nerwowe spojrzenie przez ramię. Dawid szedł kilka metrów za nami, pogrążony w ożywionej rozmowie z Marcinem i Werą. Ewelina zauważyła moją minę i wybuchnęła śmiechem.
— Spokojnie. On o wszystkim wie. A najczęściej bawimy się z innymi razem.
Popatrzyłam na nią naprawdę zdumiona. Ona wzruszyła ramionami i dodała:
— Wiesz, mamy taki styl życia. Kochamy się bardzo, ale seks uprawiamy też z innymi. Najczęściej we dwoje z kimś, chociaż czasami któreś z nas zabawi się z kimś sam na sam. Przepraszam, nie chciałam cię zgorszyć.
Tym razem to ja parsknęłam głośnym śmiechem. Kiedy wreszcie złapałam oddech, otarłam łzy z oczu i powiedziałam:
— A to dopiero zboczona rodzinka się trafiła…
I zaczęłam opowiadać.
Zaczęłam od samego początku – jak poznałam Marcina w nowej szkole, jak od razu usiedliśmy w jednej ławce i jak jeszcze tego samego dnia poszliśmy do niego „robić prezentację”, która skończyła się tym, że straciłam z nim dziewictwo (i nie tylko w jedną dziurkę). Opowiedziałam o tym, jak następnego dnia przyłapał mnie nago mój brat Tomek i jak skończyło się to tym, że dałam mu się zerżnąć. O tym, jak przyznałam się Marcinowi, a on nie tylko nie był zły, ale wręcz ucieszony. Potem przyszła kolej na Werę – jak okazało się, że Marcin pieprzy się ze swoją siostrą, jak ja wylądowałam z nimi w trójkącie, a potem sama z Werą. O weekendzie, kiedy ściągnęłyśmy Tomka i zrobiłyśmy z niego wspólny wibrator. O plaży z Martą i Rafałem, o wymianie partnerów, o tym, jak Marta i ja lizałyśmy sobie nawzajem cipki przy chłopakach. O kolejnych dniach pełnych seksu w szkole, w kantorku, w domu. O tym, jak na działce pojawiła się Kinga z bliźniakami i jak skończyło się to grupową orgią. O porannym gangbangu z dziesięcioma drwalami, którego chciałam i który dostałam. O Kamili – jak ją pocieszyłam nad jeziorem, jak ją przeleciałam, jak potem cała grupa ją używała, a ona nas. O harcerskim obozie, o Magdzie, o zemście na prześladowczyniach Kamili… i o tym, że właśnie wracamy z dyskoteki w takim składzie.
Mówiłam szczerze, bez upiększeń, ale też bez wstydu. Ewelina słuchała w milczeniu, a jej oczy robiły się coraz większe. Kiedy skończyłam, szła przez chwilę cicho, tylko brzuch lekko unosił się w rytm kroków.
W końcu odwróciła do mnie twarz i powiedziała z niedowierzaniem:
— I to wszystko… w ciągu dwóch tygodni?
Pokiwałam entuzjastycznie głową.
— Z naszego obecnego grona nie uprawiałam seksu jedynie z tobą i z Dawidem.
Ewelina spojrzała na mnie wyraźnie lubieżnie, prawie głodnie.
— Mam nadzieję, że zdążymy dzisiaj naprawić ten błąd.
Nie czekając na odpowiedź, objęła mnie w pasie i pocałowała. Pocałunek był miękki, ale zdecydowany. Przycisnęłam się do niej ostrożnie, uważając na zaokrąglony brzuch, i delikatnie pomasowałam jedną z jej piersi przez cienki materiał czerwonej sukienki. Sutek od razu stwardniał pod moimi palcami. Ewelina odpowiedziała tym samym – jej dłoń zsunęła się na mój tyłek, ścisnęła go pewnie… i nagle uniosła brwi ze szczerym zdumieniem.
— A ty gdzie majtki zgubiłaś?
Zaśmiałam się cicho, wciąż mając jej dłoń na pośladku.
— To na początek weekendu wymyśliła Marta. Absolutny zakaz noszenia majtek przez dziewczyny na naszej działce. W altanie wisi już sześć sztuk – moje, Wery, Marty, Kingi, Kamili i Magdy. Takiej fajnej harcerki, która dzisiaj dała dupy Marcinowi.
Ewelina przez chwilę patrzyła na mnie uważnie, a potem uśmiechnęła się powoli, z figlarnym błyskiem w oku.
— Ok. Oddam swoje majteczki… jeśli to ty je ze mnie przy wszystkich zdejmiesz.
Prawie podskoczyłam z radości. Ciężarna dziewczyna pociągała mnie wyjątkowo mocno – ten brzuch, te piersi, ta otwartość. Przyciągnęłam ją bliżej i wyszeptałam z uśmiechem:
— Obiecuję. A jak jesteś wyposzczona… to na pewno zostaniesz zaspokojona.
Ewelina tylko mocniej ścisnęła mój tyłek, a my ruszyłyśmy dalej ścieżką, już wyraźnie bliżej siebie. Za nami dobiegały śmiechy i rozmowy reszty towarzystwa, a przede mną rysowała się coraz wyraźniejsza wizja tego, co wydarzy się, kiedy dojdziemy do altany.
Dotarliśmy w końcu na działkę. Z prawdziwą ulgą zsunęłam z nóg białe szpilki. Ciepła, wieczorna trawa przyjemnie łaskotała stopy przez cienkie pończochy. Patrząc, z jaką prędkością reszta dziewczyn pozbywa się swoich szpilek, wiedziałam, że nie tylko mnie ulżyło.
Rozsiedliśmy się wygodnie pod altaną. Marta wtuliła się w Kamilę, Wera usiadła okrakiem na kolanach Tomka, Kinga przytuliła się do Michała, Ewelina zapadła się w ramiona Dawida, a ja usadowiłam się na kolanach Marcina. Od razu zaczęłam się lekko wiercić, ocierając tyłkiem o jego krocze. Czułam, jak pod materiałem spodni jego kutas powoli, ale zdecydowanie twardnieje.
Rozmowa toczyła się swobodnie i coraz bardziej frywolnie. Dawid z wyraźnym zadowoleniem przyjął do wiadomości, że otwarta relacja, jaką ma z Eweliną, w tej rodzinie jest raczej normą niż wyjątkiem. W pewnym momencie jego wzrok spoczął na mnie – badawczy, spokojny, wyraźnie zadowolony. Omiótł wzrokiem moje ciało w obcisłym topie, kraciastej mini i białych pończochach, po czym odezwał się do Marcina:
— Muszę ci, kuzynie, pogratulować dziewczyny. Miła, elokwentna, świadoma własnej seksualności… i równie piękna jak moja żona.
Ewelina uśmiechnęła się szeroko. Jej spojrzenie powędrowało na sztachety altany, gdzie dumnie powiewało już sześć par majtek. Potem przeniosła wzrok na mnie i powiedziała wyraźnie, z figlarnym błyskiem w oku:
— Tak, mężu, masz absolutną rację. A ty, Moniu… coś mi obiecałaś.
Całe towarzystwo nagle ucichło i spojrzało w naszą stronę. Marcin pod spodem jeszcze bardziej stwardniał. A ja poczułam, jak po plecach przechodzi mi dreszcz czystego podniecenia.
Z radością zerwałam się z kolan Marcina. Dawid i Ewelina siedzieli dokładnie naprzeciwko, więc ich wzrok automatycznie padł na jego krocze. Na ciemnym materiale spodni widniał wyraźny, ciemniejszy ślad – byłam już tak mokra i bez majtek, że zostawiłam po sobie mokre wspomnienie.
Uklękłam przed Eweliną, która nadal wygodnie opierała się o ramiona męża. Zaczęłam powoli głaskać jej nogi. Były zgrabne, smukłe, o gładkiej skórze, mimo ciąży zachowały ładny kształt. Czerwone pończochy samonośne obcisale przylegały do łydek i ud, a koronka wysokiego wykończenia odcinała się wyraźnie na jasnej skórze. Stopy miała małe, wciąż jeszcze w czarnych balerinkach.
Powoli, bardzo świadomie zadarłam dolną część jej krwistoczerwonej sukienki coraz wyżej, aż odsłoniłam całe uda i biodra. Pod spodem miała delikatne, jedwabiste czerwone stringi – cienkie paseczki i maleńki trójkąt materiału, który już był wyraźnie ciemniejszy od wilgoci. Chłonęłam ten widok przez chwilę, po czym złapałam za boczne paseczki i pociągnęłam w dół. Ewelina uniosła biodra, pomagając mi. Zsunęłam majteczki aż do kostek, a potem całkowicie je zdjęłam.
Przytuliłam je na moment do twarzy. Były ciepłe, wilgotne i pachniały intensywnie, słodkawo, bardzo kobieco. Trzymając je w jednej dłoni, wreszcie mogłam spokojnie przyjrzeć się jej cipce.
Była całkowicie, gładko wygolona. Wargi delikatne, różowe, już lekko nabrzmiałe i lśniące od podniecenia. Szparka była wąska, schludna, a powyżej majaczył tylko delikatny zarys łechtaczki. Widać było, że mimo ósmego miesiąca ciąży dba o siebie bardzo starannie. Całość wyglądała świeżo, miękko i niesamowicie apetycznie.
Nie wytrzymałam. Pochyliłam się i delikatnie, tylko czubkiem języka, musnęłam jej wargi. Ewelina od razu jęknęła – cicho, ale wyraźnie zaskoczenie i przyjemność.
Uśmiechnęłam się, wstałam i podeszłam do sztachet altany. Demonstracyjnie, powoli, zawiesiłam jej czerwone, wciąż jeszcze wilgotne stringi obok pozostałych sześciu par. Siódma para majtek załopotała lekko na wieczornym wietrze.
Odwróciłam się z powrotem do towarzystwa. Ewelina siedziała z nadal podciągniętą sukienką, wpatrzona we mnie, a jej mąż miał na twarzy wyraz czystego zainteresowania.
W końcu Ewelina wstała i podeszła prosto do mnie. Wzięła mnie w ramiona i pocałowała namiętnie, głęboko. Nie przerywając pocałunku, sięgnęła za moje plecy, rozwiązała wiązanie białego topu i zsunęła go z mnie. Potem znalazła zapięcie mojej kraciastej spódniczki, rozpięła je i pozwoliła jej spaść na trawę. Stałam przed nią w samych białych pończochach samonośnych i szpilkach, które już wcześniej zdjęłam.
Teraz to ja złapałam za dolną krawędź jej krwistoczerwonej sukienki i powoli, ostrożnie pomogłam jej ją ściągnąć przez głowę. Sukienka spadła na ziemię.
Była piękna.
Twarz miała delikatną, o wyraźnych, kobiecych rysach, dużych ciemnych oczach i pełnych ustach, które wciąż były lekko zaczerwienione od pocałunków. Proste, ciemne włosy spływały jej swobodnie na ramiona. Ciało, mimo ósmego miesiąca ciąży, zachowało zgrabność. Nogi smukłe, o gładkiej skórze, wciąż obleczone w czerwone pończochy samonośne, które pięknie odcinały się na udach. Pośladki jędrne, okrągłe, z wyraźnym, apetycznym kształtem. Brzuch – duży, okrągły, napięty, pięknie zaokrąglony, z ciemną linią biegnącą w dół od pępka. Piersi były pełniejsze niż zwykle u niej, ciężkie, z ciemniejszymi, powiększonymi sutkami i wyraźnie szerszymi otoczkami. Cipka, którą już wcześniej zdążyłam polizać, pozostawała gładko wygolona, różowa i już wyraźnie wilgotna.
Delikatnie położyłam dłoń na jej brzuchu. Ewelina przyciągnęła mnie bliżej, tak że nasze nagie ciała stykały się – mój płaski brzuch i małe piersi przylegały do jej zaokrąglonego brzucha i pełnych piersi. Skóra miała ciepłą, miękką.
Nagle poczułam, że ktoś staje za mną. Dawid odgarnął mi włosy z karku i zaczął powoli, mokro całować mnie po szyi. W tym samym momencie Marcin podszedł z tyłu do Eweliny i zrobił to samo – jego usta wędrowały po jej karku i ramieniu. Uniosłam wzrok. Nasze spojrzenia z Marcinem spotkały się ponad ramieniem Eweliny. W jego oczach widziałam czystą miłość do mnie… i jednocześnie ogromną radość z tego, w czym właśnie wspólnie bierzemy udział.
Staliśmy tak we czwórkę – dwie nagie dziewczyny przytulone do siebie i dwóch mężczyzn całujących nas od tyłu – a reszta towarzystwa pod altaną przyglądała się w zupełnej ciszy.
Marcin, wciąż całując Ewelinę po szyi, pomógł jej usiąść na ławce. Usiadła wygodnie i szeroko, prawie prowokacyjnie rozłożyła zgrabne nogi. Czerwone pończochy pięknie napięły się na udach.
Kątem oka zauważyłam, że reszta towarzystwa wcale nie siedzi biernie. Kinga leżała już na stole z szeroko rozłożonymi nogami, a Michał klęczał między nimi i z wyraźną pasją lizał jej cipkę. Kamila stała przed siedzącą Martą i spokojnie, głęboko nabijała jej usta na swojego grubego kutasa. Wera klęczała przed Tomkiem i rytmicznie obciągała mu, biorąc go prawie do gardła.
Ja wróciłam do Eweliny. Najpierw jeszcze raz pogładziłam jej nogi przez cienki materiał pończoch, czując ciepło skóry. Potem pochyliłam się i przyssałam do jej gładko wygolonej cipki. Zaczęłam powoli – najpierw tylko delikatne, długie pociągnięcia języka od samego dołu szparki aż po łechtaczkę, rozchylając miękkie wargi. Jej smak był łagodny, lekko słodkawy. Potem skupiłam się na wejściu: wsuwałam język możliwie głęboko, kręciłam nim w środku, zbierałam soki. Co jakiś czas wracałam do nabrzmiałej już łechtaczki – ssałam ją rytmicznie, naprzemiennie z szybkimi, płaskimi pociągnięciami. Jedną ręką przytrzymywałam jej udo, drugą delikatnie rozchylałam wargi, żeby mieć lepszy dostęp. Ewelina coraz głośniej wzdychała i wyginała biodra naprzeciw moich ust.
Marcin tymczasem zdążył się całkowicie rozebrać. Podszedł bliżej i podstawił swojego twardego, grubego kutasa prosto pod usta Eweliny. Ona bez wahania otworzyła usta i wzięła go do środka. Najpierw tylko oblizywała główkę, krążąc językiem wokół żołędzi, potem zaczęła powoli nabijać się głębiej. Biorąc go rytmicznie, śliniąc obficie, jedną ręką trzymała trzon u nasady, a drugą sięgała do jego jąder. Przy każdym głębszym ruchu jej policzki zapadały się, a z gardła wydobywały się stłumione odgłosy.
Za moimi plecami usiadł już całkowicie nagi Dawid. Jego dłonie zaczęły powoli, dokładnie badać moje ciało. Najpierw przeszły po plecach, po bokach, potem objęły moje małe piersi, ściskając sutki. Jedna dłoń zsunęła się niżej, po brzuchu, aż między uda. Palce najpierw tylko gładziły moje mokre wargi, zbierały wilgoć, potem jeden, a zaraz potem dwa wsunęły się do środka i zaczęły powoli posuwać. Jednocześnie kciuk krążył po łechtaczce. Druga dłoń wędrowała dalej – po pośladkach, aż znalazła mój odbyt. Najpierw tylko krążyła wokół niego, naciskała, a potem sam czubek palca delikatnie wsunął się do środka i zaczął powoli poruszać.
Ja nie przestawałam lizać Eweliny. Jej jęki stawały się coraz głośniejsze i bardziej urywane. W pewnym momencie całe jej ciało nagle się spięło. Uda zacisnęły się na mojej głowie jak w imadle, biodra uniosły się wysoko nad ławkę, a z gardła wyrwał się długi, łamiący się krzyk. Brzuch napiął się mocno, piersi uniosły się z szybkim oddechem, a cipka zaczęła rytmicznie pulsować na moim języku, zalewając mi usta kolejnymi falami soków. Drżała długo, przyciskając moją twarz do siebie, aż w końcu jej mięśnie powoli zaczęły się rozluźniać, choć wciąż jeszcze lekkie skurcze przechodziły jej po udach.
— Wow… — wyszeptała Ewelina, wciąż jeszcze ciężko oddychając. — To była najlepsza minetka, jakiej doświadczyłam w życiu.
Dawid, który stał za moimi plecami, dodał z uśmiechem:
— A sporo ich przeżyła. Monia… czy mogę cię prosić, żebyś i mnie tak potraktowała?
Kiwnęłam głową i usiadłam obok Eweliny na ławce. Kutas Dawida znalazł się tuż przed moją twarzą – twardy, gruby, z wyraźnie zarysowanymi żyłami. Marcin przesunął się tak, żeby stanąć dokładnie przed Eweliną. Ona od razu otworzyła usta i zaczęła rytmicznie nabijać się na jego kutasa, biorąc go głęboko.
Wzięłam kutasa Dawida w dłoń. Najpierw tylko powoli przesuwałam palcami od nasady aż po główkę, ściskając go lekko, potem mocniej. Krążyłam kciukiem po wilgotnej żołędzi, zbierając preejakulat i rozprowadzając go po całej długości. Patrzyłam mu prosto w oczy, podczas gdy moja dłoń pracowała coraz pewniej – długie, powolne ruchy, potem szybsze, z mocniejszym ściskiem tuż pod główką.
W końcu otworzyłam usta i wzięłam go do środka. Najpierw tylko oblizywałam główkę, krążąc językiem wokół niej, potem zaczęłam powoli schodzić coraz niżej. Biorąc go głęboko, pozwalałam główce wchodzić do gardła, krztusząc się lekko, ale nie cofając. Ślina obficie spływała po trzonie. Jedną ręką trzymałam go u nasady, drugą gładziłam jądra. Rytm był miarowy, głęboki, z wyraźnym ssaniem przy każdym ruchu w górę.
Jednocześnie moja wolna ręka powędrowała między jego pośladki. Najpierw tylko krążyłam palcem wokół odbytu, naciskałam, rozluźniałam. Potem, kiedy poczułam, że się nie broni, wsunęłam wilgotny od śliny palec do środka. Zaczęłam powoli posuwać nim w rytm ruchów ust, szukając prostaty. Kiedy ją znalazłam, masowałam ją delikatnymi, okrężnymi ruchami, co sprawiło, że kutas Dawida jeszcze bardziej stwardniał w moich ustach.
Ewelina najwyraźniej podłapała pomysł. Jej dłoń również zniknęła za plecami Marcina i zaczęła pracować na jego odbycie, masując mu prostatę, podczas gdy nadal głęboko ssała jego kutasa.
Szybko ogarnęłam, co dzieje się w reszcie altany. Michał stał za mocno wypiętą Kingą i ostro ją posuwał, trzymając za biodra. Kamila opierała się o stół, a Marta klęczała za nią i penetrowała językiem jej odbyt. Wera klęczała przed Tomkiem i ściskała jego kutasa między swoimi ogromnymi piersiami, poruszając nimi w górę i w dół.
W pewnym momencie Dawid nagle wyciągnął mokrego kutasa z moich ust. Oddychał ciężko i powiedział chrapliwie:
— Jesteś świetną obciągarą… ale mam ochotę wbić go w twoją cipkę.
Pokiwałam głową entuzjastycznie. Wstałam, oparłam się dłońmi o ławkę tuż obok Eweliny i mocno wypięłam tyłek. Ewelina również wstała, poprosiła Marcina, żeby usiadł, po czym odwróciła się do niego plecami. Chwyciła jego kutasa, przyłożyła główkę do swojej cipki i powoli, bardzo ostrożnie zaczęła się na niego nabijać.
Jej ciężarne ciało wyglądało przy tym niezwykłe. Duży, okrągły brzuch dominował sylwetkę, piersi były pełne i ciężkie, z ciemnymi, powiększonymi sutkami. Kiedy opuszczała się na kutasa Marcina, brzuch lekko się unosił i opadał, a pośladki napięły się. Czerwone pończochy obciągały smukłe uda. Poruszała się wolno, kontrolując każde zejście, biorąc go coraz głębiej, aż w końcu usiadła na nim całym ciężarem. Potem zaczęła się podnosić i opadać – miarowo, z wyraźną przyjemnością, pozwalając, żeby gruby kutas znikał w niej po samą nasadę.
W tym samym momencie Dawid stanął za mną. Poczułam, jak przykłada główkę do mojej już zupełnie mokrej cipki. Wszedł powoli, ale zdecydowanie. Najpierw rozparła mnie szeroka żołądź – przyjemne, rozciągające uczucie. Potem kolejne centymetry trzonu wypełniały mnie coraz bardziej. Był gruby, solidny, inny w kształcie niż Marcin, ale równie dobry. Kiedy wszedł cały, poczułam pełność aż po samą nasadę.
Położył dłonie na moich biodrach i zaczął mocno posuwać. Moje chude, małe ciało uginało się pod jego pchnięciami. Białe pończochy napięły się na udach, pośladki falowały przy każdym uderzeniu, a małe piersi podskakiwały w rytm ruchów. Kraciasta spódniczka dawno leżała na trawie, więc nic nie zasłaniało widoku, jak jego kutas znika i pojawia się w mojej cipce.
Jednocześnie widziałam wszystko, co działo się w reszcie altany. Kinga i Marta leżały na stole tuż obok siebie i namiętnie się całowały. Między rozłożonymi nogami Kingi stał Michał i ostro ją posuwał, trzymając za biodra. Między nogami Marty stała Kamila – posuwała ją delikatniej, głębokimi ruchami, a co jakiś czas odwracała głowę i całowała się z Michałem ponad ciałami obu dziewczyn. Wera była mocno wypięta przy stole, a Tomek stał za nią i miarowo, głęboko rżnął ją w dupę, trzymając ją za biodra.
Cała altana wypełniona była mokrymi odgłosami ciał, jękami i ciężkim oddechem. A ja brałam każde pchnięcie Dawida, patrząc, jak Ewelina ujeżdża mojego chłopaka tuż obok.
Ewelina dostała kolejnego orgazmu, wciąż nabita na kutas Marcina. Jej ciało zadrżało, brzuch napiął się, a z gardła wyrwał się długi, stłumiony jęk. Marcin powoli wycofał się z niej i spojrzał pytająco na Dawida. Ten kiwnął głową i również wyciągnął się ze mnie.
Ewelina wstała, oparła się dłońmi o ławkę i mocno wypięła. W tej pozycji jej ciężarne ciało wyglądało szczególnie wyraziście – duży, okrągły brzuch opadał lekko w dół, pełne piersi zwisały ciężko, sutki twarde i ciemne. Pośladki były uniesione wysoko, a między nimi majaczyła mokra, wciąż rozchylona cipka. Czerwone pończochy napięły się na smukłych udach.
Dawid podszedł do żony, przyłożył główkę i delikatnie, prawie czule wsunął się w jej cipkę. Złapał ją za biodra i zaczął posuwać spokojnie, głębokimi ruchami.
W tym samym momencie poczułam na swojej cipce znajomy kształt. Marcin. Wbił się we mnie powoli, centymetr po centymetrze. Znałam ten kutas na pamięć – jego grubość, sposób, w jaki rozpychał mnie od środka, charakterystyczne wygięcie, które przy każdym ruchu ocierało się o przednią ściankę. Wchodził delikatnie, dając mi czas, aż wreszcie poczułam jego nasadę przy samych wargach. Było w tym coś domowego i jednocześnie ekstremalnie podniecającego – mój chłopak wracał do mnie, podczas gdy tuż obok jego kuzyn rżnął swoją ciężarną żonę.
Marcin zaczął powoli, potem coraz szybciej i mocniej. Moje chude ciało uginało się pod jego pchnięciami, pośladki falowały, a ja trzymałam się ławki, żeby nie stracić równowagi.
Widziałam jednocześnie resztę altany. Kamila stała teraz między nogami Kingi i posuwała ją rytmicznie, a Michał rżnął Martę tuż obok. Tomek wciąż był głęboko w dupie Wery, trzymając ją mocno za biodra.
Chłonęłam te wszystkie obrazy, będąc sama ostro pieprzona przez Marcina, a tuż obok mnie Ewelina brała pchnięcia swojego męża. W pewnym momencie uniosła głowę i spojrzała mi prosto w oczy. Obie coraz intensywniej posuwane, zbliżyłyśmy twarze do siebie i zatopiłyśmy się w pocałunku. Był mokry, głęboki, pełen języka i wspólnych jęków. Oddychałyśmy sobie w usta, liżąc się, ssąc wargi, podczas gdy nasi mężczyźni rżnęli nas z tyłu.
W końcu ciało Eweliny znowu szarpnęło się w orgazmie. Widziałam z bliska, jak jej twarz wykrzywia się w rozkoszy, jak oczy się przymykają, jak usta otwierają się w milczącym krzyku tuż przy moich. Ten widok plus znajomy, ukochany kutas Marcina wbijający się we mnie coraz mocniej okazały się wystarczające.
Orgazm uderzył mnie nagle i bardzo mocno. Całe ciało przeszły gwałtowne spazmy – uda zadrżały, plecy wygięły się, a cipka zaczęła rytmicznie, kurczowo zaciskać się na kutasie Marcina. Krzyknęłam prosto w usta Eweliny, wbijając paznokcie w drewno ławki. Fale były tak intensywne, że przez kilka sekund prawie nic nie widziałam, tylko czułam, jak moje wnętrze miażdży członka chłopaka, próbując go zatrzymać jak najgłębiej.
Kiedy wreszcie zaczęłam wracać do siebie, wciąż jeszcze drżałam, a Marcin nie wyciągnął się ze mnie – trzymał się głęboko, pozwalając mi dojść do końca.
Marcin nadal rżnął mnie mocno od tyłu, nie zwalniając tempa mimo mojego orgazmu. Tuż obok Dawid pochylił się do ucha Eweliny i powiedział chrapliwie:
— Jestem blisko…
Ewelina, wciąż jeszcze dysząc po własnym orgazmie, odwróciła do niego głowę i wyszeptała:
— Proszę… zalej mi brzuszek.
Dawid powoli wyciągnął się z niej. Ewelina od razu usiadła na ławce tuż obok mnie, szeroko rozkładając nogi i wystawiając zaokrąglony, napięty brzuch do przodu. Dawid stanął przed żoną, złapał swojego mokrego kutasa i zaczął intensywnie się masturbować, celując prosto w jej ciążowy brzuszek. Ręka pracowała szybko, od nasady aż po główkę, ściskając mocno. Patrzył jej prosto w oczy, a ona odchylała się lekko do tyłu, podsuwając brzuch jeszcze bliżej.
Właśnie wtedy wpadłam na pomysł. Ześlizgnęłam się z kutasa Marcina. On od razu zrozumiał – bez słowa ustawił się obok Dawida, tak że obaj celowali twardymi kutasami w ten sam zaokrąglony brzuch. Przytuliłam się do boku Marcina, jedną ręką złapałam jego śliskiego od moich soków kutasa i zaczęłam go masturbować równie intensywnie jak Dawid. Długie, mocne ruchy od nasady po główkę, kciuk krążący po żołędzi, ściskanie tuż pod nią przy każdym ruchu w górę. Celowałam końcówką prosto w napiętą skórę brzucha Eweliny.
Drugą rękę wsunęłam między pośladki Marcina. Najpierw tylko krążyłam palcem wokół jego odbytu, zbierając wilgoć, potem wsunęłam najpierw jeden, a zaraz potem dwa palce głęboko do środka. Zaczęłam nimi posuwać – mocno, rytmicznie, jednocześnie masując prostatę. Rozpychałam go od środka, zaginałam palce, pocierając o ten czuły punkt przy każdym ruchu, nie przestając ani na sekundę intensywnie walić mu konia nad brzuchem Eweliny.
Obaj mężczyźni stali teraz obok siebie, ciężko oddychając, a ja pracowałam na kutasie i w dupie swojego chłopaka, patrząc, jak Ewelina z rozchylonymi ustami czeka, aż jej brzuch zostanie zalany.
Dostrzegłam, że pozostali już zakończyli swoje zabawy. Cipki Marty i Kingi były wyraźnie pokryte gęstą spermą, tak samo jak dupa Wery. Kutasy Kamili, Tomka i Michała lśniły od soków i resztek cumu. W skupieniu zebrali się dookoła naszej czwórki i milcząc obserwowali, co robimy.
Kamila podeszła bliżej i przytuliła się do boku Dawida. Jej dłoń spokojnie, ale pewnie zastąpiła jego rękę na kutasie – przejęła masturbację, celując końcówką prosto w brzuch Eweliny.
Ja nadal intensywnie pracowałam na kutasie Marcina, jednocześnie wbijając mu dwa palce w dupę i masując prostatę. W pewnym momencie poczułam pod palcami charakterystyczne, mocne pulsowanie. Zdążyłam jeszcze precyzyjniej skierować główkę, kiedy pierwsze grube strugi spermy wystrzeliły z kutasa Marcina.
Pierwsza uderzyła prosto w najwyższy punkt zaokrąglonego brzucha Eweliny i rozlała się szeroką, białą plamą. Druga trafiła nieco wyżej, na dolną część piersi, a trzecia i czwarta pokryły oba sutki i otoczki. Sperma była gęsta i obfita – spływała powoli po napiętej skórze brzucha, tworząc błyszczące ścieżki, które zbierały się w zagłębieniu pępka, a potem spływały dalej w dół, aż między uda. Na piersiach tworzyła gęste, białe smugi, które powoli ściekały po krzywiznach w kierunku brzucha.
Ledwie Marcin skończył, kutas Dawida również zadrżał w dłoni Kamili. Kamila przytrzymała go pewnie, celując, kiedy z niego również trysnęły mocne strugi. Pierwsza spadła dokładnie na już pokryty spermą Marcina brzuszek, mieszając się z poprzednią. Kolejne trafiały w piersi – jedna bezpośrednio na lewy sutek, druga na prawy, a następne dołączały do białych kałuż na napiętej skórze brzucha. Sperma Dawida była nieco rzadsza, więc spływała szybciej, tworząc nowe ścieżki między tymi, które zostawił Marcin. Białe strugi łączyły się, spływały po bokach brzucha, kapały z piersi na uda i zbierały się na czerwonych pończochach Eweliny.
Ewelina siedziała z odchyloną głową, usta lekko rozchylone, i patrzyła, jak jej ciążowy brzuch i piersi zostają całkowicie pokryte gęstą, mieszającą się spermą dwóch mężczyzn. Reszta towarzystwa stała w milczeniu, wpatrzona w ten widok.
Nie wytrzymałam. Padłam na kolana między rozłożonymi udami Eweliny i zaczęłam zlizywać zmieszaną spermę Marcina i Dawida. Najpierw długimi, szerokimi pociągnięciami języka zbierałam gęste smugi z napiętej skóry brzucha – od pępka w dół, potem po bokach, tam gdzie ściekała już między uda. Smak był intensywny, słony, znajomy. Potem przeszłam niżej, oblizując wewnętrzne strony ud, zbierając to, co spłynęło na czerwone pończochy, aż w końcu dotarłam do jej wciąż mokrej, wygolonej cipki i starannie wylizałam wargi oraz wejście z resztek spermy.
W tym samym czasie Marta i Kinga również pochyliły się nad brzuchem Eweliny. Ich języki dołączyły do mojego – zbierały białe plamy z najwyższych punktów brzucha, liżąc powoli, prawie nabożnie. Wera i Kamila przysunęły się do jej piersi. Wera wzięła jeden sutek głęboko do ust i zaczęła ssać, zbierając jednocześnie spermę z otoczki, a Kamila zrobiła to samo z drugim. Ich głowy poruszały się rytmicznie, a dłonie przytrzymywały ciężkie, pełne piersi.
Ja tymczasem skupiłam się całkowicie na jej łechtaczce. Przyssałam się do niej mocno, ssąc i szybko liżąc czubkiem języka, podczas gdy reszta dziewczyn pracowała nad brzuchem i piersiami.
Ewelina wyglądała w tej chwili absolutnie obłędnie. Siedziała z szeroko rozłożonymi nogami, głowa odchylona do tyłu, usta otwarte. Jej ciężarne ciało było otoczone przez pięć dziewczęcych głów – dwie przy piersiach, dwie przy brzuchu, ja między udami. Skóra brzucha lśniła od śliny i resztek spermy, sutki były czerwone i twarde od ssania, a biodra co chwilę unosiły się naprzeciw moich ust. Jęczała coraz głośniej, dłonie wplatając w nasze włosy, przyciskając nas mocniej do siebie.
W końcu jej ciało szarpnęło się w kolejnym, bardzo mocnym orgazmie. Krzyczała głośno, prawie histerycznie, uda zaczęły gwałtownie drżeć, brzuch napiął się jak struna, a ona wbiła paznokcie w skórę naszych ramion. Spazmy przechodziły przez nią długo – widać było, jak fale rozchodzą się od krocza aż po piersi. My nie odsuwałyśmy się. Kontynuowałyśmy liżenie i ssanie, przedłużając jej orgazm, aż w końcu jej mięśnie zaczęły powoli wiotczeć, a oddech stał się głębszy i wolniejszy.
Dopiero wtedy, z wyraźną niechęcią, zaczęłyśmy odrywać usta od jej ciała. Twarze miałyśmy lśniące od spermy i soków. Ewelina leżała rozciągnięta na ławce, całkowicie spełniona, z zamkniętymi oczami i lekkim uśmiechem na ustach.
Michał, który przez cały czas stał z boku i obserwował, odezwał się z niedowierzaniem i szczerym podziwem:
— Cholera… ale zajebista rodzinka.
Kinga, słysząc komentarz Michała, od razu przytuliła się do niego mocno i powiedziała z figlarnym uśmiechem:
— Jak ci się tak podoba, to się ze mną ożeń.
Część osób parsknęła śmiechem, ktoś nawet zaklaskał. Michał tylko potrząsnął głową z niedowierzaniem, ale objął ją w pasie.
Dawid tymczasem z troską spojrzał na żonę. Ewelina siedziała wciąż naga na ławce, a wieczorne powietrze robiło się już wyraźnie chłodniejsze. Delikatnie pogładził ją po ramieniu i zapytał:
— Kochanie, zimno ci?
Ewelina skinęła głową, lekko się trzęsąc.
— Trochę tak…
Marcin od razu się odezwał:
— Skoro jest zimno, to może przeniesiemy się do domku? Będzie cieplej, a tam też możemy się dobrze bawić.
Podniosłam się z kolan i gorąco go poparłam:
— O tak, ciepełko. Chodźmy już.
Nikt się nie ociągał. Zaczęliśmy zbierać porozrzucane ubrania – ktoś podniósł sukienkę, ktoś pończochy, ktoś buty. Ewelina dostała od Dawida jego koszulę, którą zarzuciła na ramiona. Ja złapałam swoją kraciastą spódniczkę i top, ale nawet się w nie nie pakowałam – po prostu niosłam je w ręku.
Cała grupa – naga, półnaga, pachnąca seksem i spermą – ruszyła powoli w stronę domku. Wiedzieliśmy, że to wcale nie koniec zabawy. Po prostu zmienialiśmy lokalizację na cieplejszą.
Drzwi domku stanęły otworem, ciepłe światło wypłynęło na zewnątrz, a my jedno po drugim zaczęliśmy wchodzić do środka.

Dodaj komentarz