Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Historia Kopciuszka po warszawsku cz. 24

Historia Kopciuszka po warszawsku cz. 24Zosia obudziła się wtulona w ciepłą, twardą pierś Rafała. Było już jasno – miękkie, złote światło sączyło się przez półprzymknięte rolety i kładło się na pościeli. Wczorajszy wieczór był szalony. Inaczej nie dało się tego nazwać. Mimo to niczego nie żałowała. Rafał też chyba niczego nie żałował – przynajmniej miała taką nadzieję.
Seks w grupie był dla niej zupełnie nowym doświadczeniem. Przyznawała sama przed sobą, że ilość bodźców, które wtedy chłonął jej wzrok, słuch i skóra, była czymś nadzwyczajnym. Sądząc po minach Rafała i Basi, oni myśleli podobnie. Wczoraj nie mieli jednak czasu o tym porozmawiać. Ledwie zdążyli się ogarnąć po wszystkim, a już usłyszeli, jak na podjazd zajeżdża samochód rodziców. Rozbiegli się po swoich pokojach. Chciała jeszcze porozmawiać z Rafałem, ale on zasnął, ledwie przyłożył głowę do poduszki.
Zosia uniosła lekko głowę i spojrzała na niego. Spał w sposób, który ją rozczulał – usta lekko rozchylone, rzęsy rzucające cień na policzki, oddech miarowy i głęboki. Poczuła, jak w jej sercu rozlewa się fala miłości. Silnej, wszechogarniającej, wiecznej. Kochała go. I tak strasznie go pragnęła.
Mruknął coś przez sen. Zosia uśmiechnęła się delikatnie i zaczęła gładzić dłonią jego brzuch. Opuszkami palców bawiła się pępkiem, potem zjechała niżej po twardych, stalowych mięśniach. Jej dłoń natrafiła na jego penisa. Leżał półtwardy na udzie. Najpierw tylko delikatnie go gładziła. Pod jej dotykiem drgnął i wyraźnie zaczął twardnieć. Jeszcze nie był w pełni sztywny, ale wyglądało to już bardzo obiecująco.
Zosia ostrożnie, żeby go nie obudzić, odsunęła kołdrę. Przez chwilę po prostu podziwiała jego nagie ciało – szerokie ramiona, zarysowane mięśnie, linię bioder. Potem skupiła wzrok wyłącznie na jego kutasie.
Był nieprawdopodobny.
Długi, gruby, ciężki nawet w półtwardym stanie. Skóra miała ciepły, lekko opalony odcień, a wzdłuż trzonu biegły wyraźne, grube żyły, które pod jej palcami stawały się coraz bardziej wypukłe. Główka była szeroka, gładka, o ciemniejszym, niemal bordowym odcieniu, a napletek powoli się cofał, odsłaniając lśniącą, aksamitną powierzchnię. U nasady kutas był jeszcze grubszy, a jądra – pełne, ciężkie – spoczywały na udzie. Zosia uwielbiała ten penis. Ubóstwiała go. Był w niej pierwszy i wiedziała, że w jej cipce zawsze będzie miał swoje miejsce. Był po prostu piękny w swojej męskiej, dominującej formie.
Ujęła go w drobną dłoń i zaczęła powoli przesuwać skórę w górę i w dół. Rafał jęknął cicho przez sen. Zosia ściągnęła napletek całkowicie i podziwiała odsłoniętą żołądź – gładką, wilgotną od pierwszych kropli preejakulatu, pulsującą lekko.
Nachyliła się i delikatnie przejechała językiem po całej długości – od nasady aż po czubek. Rafał zadrżał. Zosia lizała go coraz intensywniej, wolno, z pełnym oddaniem, starając się w każdy ruch włożyć całą miłość i pożądanie, jakie do niego czuła. Jednocześnie jedną dłonią zjechała między własne uda. Pogładziła cipkę i poczuła, jak natychmiast robi się mokra.
W końcu otworzyła usta i włożyła kutasa Rafała do buzi.
Zaczęła ssać wolno, głęboko, z czułością. Główka wypełniła jej usta, a język krążył wokół rowka, zbierając słonawy smak. Jednocześnie palce drugiej ręki wsunęły się w jej własną cipkę – najpierw dwa, potem trzy – i zaczęły poruszać się w tym samym rytmie, w jakim jej głowa unosiła się i opadała na twardniejącym coraz bardziej penisie. Ssąła głębiej, policzki zapadały się, a gardło rozluźniało, przyjmując coraz więcej. Palce wbijały się mocniej, mokre odgłosy mieszały się z cichym mlaskaniem jej ust. Czuła, jak potrzeba nabicia się cipką na ten cudowny, wielki kutas rośnie z każdą sekundą, ale była cierpliwa. Ssała, nabijała się ustami coraz głębiej, a wszystkie cztery palce pracowały już w jej wnętrzu.
Usłyszała cichy, jeszcze senny głos Rafała:
— Dzień dobry… kocham cię…
Odpowiedziała mu to samo, ale słowa wyszły stłumione i całkowicie niezrozumiałe, bo nadal nie wyjmowała go z ust. Tylko zamruczała prosto w kutasa.
Rafał westchnął z wyraźną przyjemnością.
— To… naprawdę miły poranek…
Rafał oddawał się przyjemności całkowicie. Leżał na plecach, dłonie splecione za głową, i przyglądał się Zosi z półprzymkniętymi powiekami.
Widział, jak jego dziewczyna klęczy między jego rozchylonymi udami i pracuje ustami z pełnym, niemal religijnym zapałem. Blond włosy spływały jej na twarz i ramiona, a ona od czasu do czasu odgarniała je niecierpliwym ruchem, żeby nic jej nie przeszkadzało. Jej różowe, wilgotne usta były rozciągnięte wokół jego grubego trzonu. Za każdym razem, gdy opuszczała głowę, policzki zapadały się głęboko, a on czuł, jak ciepłe, aksamitne gardło przyjmuje go coraz dalej. Ślina spływała jej po brodzie szerokimi, lśniącymi strużkami i kapała na jego jądra. Widział, jak jej język wychyla się czasem z boku ust i krąży wokół nasady, jak wargi zaciskają się mocniej przy cofaniu, jak małe, głodne dźwięki wydobywają się jej z gardła. Jej oczy były przymknięte z koncentracją i rozkoszą, a jedno ramię pracowało rytmicznie między jej własnymi udami. Rafał patrzył na to wszystko i czuł, że zaraz straci kontrolę – nie tylko od fizycznej przyjemności, ale od samego widoku, jak bardzo ona tego chce, jak całkowicie się oddaje.
W końcu westchnął ciężko i delikatnie, ale stanowczo uniósł jej twarz, odrywając jej usta od swojego kutasa. Nitka śliny jeszcze przez chwilę łączyła jej dolną wargę z jego główką. Przyciągnął ją do siebie mocno. Jedną ręką ścisnął jej pierś – pełną, sprężystą, z twardym sutkiem, który wbił mu się w dłoń – a drugą zjechał na pośladki i ugniótł je mocno, przyciskając jej biodra do swojego.
Pocałował ją namiętnie.
Ich usta zderzyły się z głodem. Rafał wsunął język głęboko, kręcąc nim powoli, smakując siebie na jej wargach i w jej ślinie. Zosia odpowiedziała z taką samą intensywnością – ssała jego język, przygryzała dolną wargę, oddychała mu prosto w usta. Pocałunek był mokry, niechlujny i bardzo długi. Ich ciała przywarły do siebie całkowicie – piersi Zosi ugniatały się o jego klatkę, jej mokra cipka ocierała się o jego udo, a dłonie wędrowały nieustannie: on ściskał jej pośladki i pierś, ona wplatała palce w jego włosy i przyciągała go jeszcze bliżej. Przez chwilę istnieli tylko oni dwoje i ten pocałunek, który mówił więcej niż jakiekolwiek słowa.
Oderwał się tylko na tyle, żeby wymruczeć jej prosto w usta:
— Jesteś niesamowicie seksowna…
Zosia westchnęła, wciąż przyciśnięta do niego.
— Przede wszystkim… czuję się strasznie napalona.
Rafał uśmiechnął się krzywo i zaczął zjeżdżać pocałunkami w dół. Najpierw piersi – ssał sutki, przygryzał je lekko, krążył językiem. Potem brzuch, pępek, linię bioder. Kiedy dotarł między jej uda, zastał cipkę już całkowicie mokrą. Śluz był gęsty, ciągnący się, lśniący w porannym świetle. Rafał najpierw tylko wdychał jej zapach, potem przejechał płaskim językiem od dołu aż po łechtaczkę.
Smak był oszałamiający – słodkawy, intensywny, czysto Zosi.
Zaczął lizać namiętnie.
Język najpierw szeroki, zbierający soki z całej długości szpary, potem spiczasty, krążący wokół łechtaczki, ssący ją delikatnie, potem znów wsuwający się głęboko do środka. Rafał nie spieszył się. Lizał powoli, dokładnie, z pełnym skupieniem – raz płasko, raz kręcąc czubkiem, raz wciągając obie wargi sromowe do ust i ssąc. Co jakiś czas odsuwał się na centymetr, żeby spojrzeć, jak jej cipka drga i lśni, a potem wracał z jeszcze większą żarliwością. Zosia jęczała głośno, niemal krzyczała, a jej dłonie zacisnęły się na własnych piersiach, ściskając je mocno, pociągając za sutki w rytm ruchów jego języka.
Rafał nie przestawał. Język pracował na cipce Zosi intensywnie, a jednocześnie wsunął w nią dwa, potem trzy palce i zaczął niemi nimi mocno, rytmicznie.
Lizał i pieprzył ją palcami jednocześnie.
Język krążył wokół łechtaczki, ssał ją, potem zjeżdżał niżej i wsuwał się głęboko obok palców, zbierając gęste soki. Palce natomiast poruszały się szybko i zdecydowanie – wsuwały się aż po knykcie, zginały, ocierały o przednią ściankę, rozciągały ją od środka. Mokre, głośne odgłosy chlupotania mieszały się z jej coraz głośniejszymi jękami. Rafał nie zwalniał ani na moment. Lizał ją tak, jakby chciał wypić każdą kroplę, a palce pracowały jak tłok – mocno, głęboko, bezlitośnie.
Zosia oddawała mu się całkowicie. Jęczała coraz głośniej, biodra napierały na jego twarz i dłoń, a w głowie miała tylko jedną myśl: jest jego. Jego własnością. I właśnie to podniecało ją najbardziej.
Rafał nagle zdecydowanym ruchem przewrócił ją na brzuch. Rozchylił jej uda szeroko, wbił trzy palce z powrotem w mokrą cipkę i zaczął niemi intensywnie penetrować. Jednocześnie nachylił się i wbił język prosto między jej pośladki.
Zosia krzyknęła.
Rafał lizał jej odbyt z pasją.
Najpierw krążył czubkiem języka wokół zaciśniętego zwieracza, zwilżając go, rozluźniając. Potem nacisnął mocniej i wsunął język do środka – głęboko, kręcąc nim, rozciągając pierścień mięśni. Ślina spływała mu po brodzie, a on nie przestawał. Lizał, ssał, wbijał usztywniony język coraz dalej, simultaneousnie wciąż mocno pieprząc jej cipkę trzema palcami. Zosia wiła się pod nim, jęczała coraz głośniej, prawie szlochała z nadmiaru wrażeń.
— Rafał… proszę… — wydyszała. — Nie przedłużaj już… wyruchaj mnie… wyruchaj swoją dziewczynę jak dziwkę… chcę być twoją dziwką… zawsze twoją dziwką…
Rafał oderwał usta od jej tyłka. Głos miał niski, ochrypły.
— Zawsze będziesz moja.
Zosia tylko zamruczała w poduszkę, zgadzając się całkowicie.
Szarpnął ją mocno za biodra, ustawiając tak, żeby cipka była wysoko wypięta. Klęknął za nią, chwycił swojego twardego kutasa i przyłożył szeroką główkę do jej nieprawdopodobnie mokrego wejścia. Zosia natychmiast zaczęła błagać:
— Bądź już we mnie… weź to, co ci się należy… proszę…
Rafał wbił się jednym, brutalnym ruchem aż po nasadę.
Zosia poczuła, jak rozdziera ją od środka.
Gruby, twardy kutas wszedł gwałtownie, rozpychając ciasne, mokre ścianki jednym pchnięciem. Pieczenie zmieszało się z ostrą, niemal bolesną rozkoszą. Czuła każdy centymetr – jak jej wargi sromowe rozciągają się wokół trzonu, jak główka uderza w najgłębszy punkt, jak jej wnętrze próbuje się dostosować do nagłej, pełnej penetracji. Było mokro, głośno i tak intensywnie, że na moment straciła oddech. Cipka zacisnęła się wokół niego odruchowo, a ona wydała długi, drżący dźwięk, który był niemal krzykiem.
— Właśnie tak… — jęczała gorączkowo. — Tego chcę… rżnij mnie…
Rafał złapał ją mocno za biodra i zaczął nabijać jej cipkę głębokimi, mocnymi pchnięciami. Jej pośladki klaskały o jego brzuch przy każdym ruchu. Zosia jęczała bez opamiętania, powtarzając, jak bardzo jest jej dobrze.
Rafał ostro posuwał Zosię od tyłu.
Trzymał ją mocno za biodra, palce wbijały się w miękką skórę, i wbijał się głęboko, mocno, rytmicznie. Każde pchnięcie było pełne – odciągał się prawie do końca, aż tylko szeroka główka zostawała w środku, a potem wpychał całego kutasa jednym, zdecydowanym ruchem, aż jądra uderzały o jej mokre wargi sromowe. Pośladki Zosi klaskały o jego brzuch głośno i mokro. Cipka chlupotała przy każdym ruchu, soki spływały po jej udach i po jego jądrach. Rafał patrzył w dół i widział, jak jej różowe, rozciągnięte wargi wciągają i wypychają jego gruby trzon, jak pośladki drżą przy każdym uderzeniu. Oddychał ciężko, biodra pracowały jak maszyna – szybko, głęboko, bez litości.
Zosia błagała go urywanym, prawie nieskładnym głosem:
— Mocniej… proszę… jeszcze mocniej…
Rafał ledwie rozumiał słowa – jej głos łamał się przy każdym pchnięciu, przechodził w krótki, wysoki dźwięk. Mimo to posłuchał. Przyspieszył, wbijając się jeszcze mocniej, aż łóżko dudniło o ścianę.
Wtedy uniósł jedną dłoń, zwilżył palec w jej sokach i powoli, centymetr po centymetrze, wcisnął go w zaciśnięty odbyt Zosi.
Zosia zawyła z zachwytu.
— Nie przestawaj… kurwa, nie przestawaj… — jęczała, napierając biodrami jednocześnie na kutasa i na jego palec.
Rafał pieprzył ją mocno i jednocześnie poruszał palcem w jej tyłku – wsuwał, wyjmował, kręcił, rozciągał. Zosia oddychała coraz głośniej, prawie hiperwentylowała, a jej jęki stały się długie, ciągłe, niemal zwierzęce.
I wtedy orgazm ją rozszarpał.
Był najsilniejszy ze wszystkich, jakie do tej pory przeżyła.
Ciało rzuciło nią do przodu, potem do tyłu. Uda zadrżały tak mocno, że prawie nie mogła utrzymać pozycji. Cipka zacisnęła się wokół kutasa Rafała w gwałtownych, rytmicznych skurczach – tak silnych, że poczuł, jak prawie go wypycha. Jednocześnie odbyt zacisnął się na jego palcu. Zosia krzyczała w poduszkę, potem uniosła głowę i wydała długi, zachrypnięty dźwięk, który nie był już nawet jękiem – był czystym, niekontrolowanym krzykiem rozkoszy. Soki trysnęły wzdłuż jego trzonu. Jej ciało szarpało się jeszcze długo, fala za falą, a ona wciąż nabijała się do tyłu, jakby chciała wziąć go jeszcze głębiej, nawet w trakcie najsilniejszych skurczów.
Kiedy wreszcie zaczęła opadać, prawie zemdlona, Rafał nie pozwolił jej się położyć. Przytrzymał biodra mocno i nie przestał.
Pieprzył zwiotczałe, wciąż drgające ciało Zosi z tą samą siłą.
Jej pośladki były miękkie, bezwładne, ale on nadal wbijał się głęboko, wykorzystując każdy centymetr. Cipka była teraz jeszcze bardziej mokra, rozluźniona po orgazmie, i przyjmowała go bez oporu, tylko chlupotała głośno. Rafał patrzył, jak jej plecy unoszą się i opadają w płytkim, wyczerpanym oddechu, jak głowa leży bezwładnie na poduszce, a mimo to on nie zwalniał. Brał ją tak, jakby należała do niego całkowicie – nawet wtedy, gdy nie miała już siły reagować.
Powoli, bardzo powoli, Zosia zaczynała wracać.
Najpierw tylko ciche, stłumione dźwięki. Potem znów głośniejsze jęki. W końcu jej biodra same zaczęły się poruszać – najpierw niepewnie, potem coraz pewniej, coraz mocniej. Znowu nabijała się na jego kutasa, napierając do tyłu przy każdym pchnięciu, jakby nigdy nie straciła sił.
Rafał cedził przez zaciśnięte zęby, głos miał niski i napięty:
— Już dłużej… nie wytrzymam…
Zosia natychmiast zareagowała, napierając biodrami do tyłu jeszcze mocniej:
— Zrób to… zalej mnie… spuść się we mnie… proszę, zalej moją cipkę…
Rafał wykonał jeszcze kilka potężnych, głębokich pchnięć i spełnił jej prośbę.
Zosia poczuła to natychmiast i z całą intensywnością, na jaką pozwalało jej rozpalone, wciąż jeszcze drżące ciało.
Najpierw silne, gorące uderzenie – pierwsza fala spermy trysnęła prosto w najgłębszy punkt jej cipki, wypełniając ją gwałtownie. Potem kolejna i kolejna. Każdy strzał był wyraźny, pulsujący, gęsty. Czuła, jak ciepło rozlewa się w niej, jak jej ścianki są zalewane od środka, jak nasienie miesza się z jej własnymi sokami. Była tak podniecona, że każdy kolejny wytrysk sprawiał, że cipka zaciskała się odruchowo, jakby chciała zatrzymać w sobie wszystko. Spermy było dużo – czuła, jak wypełnia ją coraz bardziej, aż w końcu zaczęła wypływać wokół trzonu Rafała, spływając po jej udach. Oddawała się temu uczuciu całkowicie, jęcząc nisko, prawie szlochając z czystej, fizycznej satysfakcji.
Rafał ciężko dyszał. Powoli, z wyraźnym żalem, wysunął się z niej. Obrócił Zosię na plecy, przyciągnął ją mocno do siebie i pocałował.
Najpierw tylko musnął jej usta, jakby sprawdzał, czy jeszcze ma siłę. Potem pogłębił go – wolno, dokładnie, z całą czułością, na jaką było go stać po takim wyładowaniu. Język przesuwał się leniwie po jej wargach, potem wsunął się głębiej, smakując ją, dziękując bez słów. Dłonie gładziły jej plecy i biodra, przyciskały ją bliżej. Zosia odpowiedziała tym samym – miękko, z oddaniem, wplatając palce w jego wilgotne od potu włosy.
Kiedy wreszcie się oderwali, Zosia wyszeptała:
— To ja powinnam być ci wdzięczna…
Poczuła, jak z jej cipki wypływa kolejna porcja gęstej spermy. Uniosła dłoń, zebrała trochę na palce i powoli, starannie wylizała je, nie spuszczając wzroku z Rafała. Rafał nachylił się i znów ją pocałował, tym razem smakując siebie na jej ustach.
— Smakujesz naszym wzajemnym pożądaniem — wymruczał.
Zosia odprężyła się w jego ramionach, głowa na jego piersi. Po chwili odezwała się cicho:
— Podobał ci się wczorajszy wieczór?
Rafał westchnął, gładząc jej włosy.
— Było to szalone. Niemoralne. Ale też… niesamowicie podniecające.
Zosia odważyła się na kolejne pytanie:
— A to, że mogłeś… zerżnąć swoją siostrzyczkę? Podobało ci się?
Rafał milczał przez chwilę, zanim odpowiedział szczerze:
— Teraz, po czasie… podoba mi się to jeszcze bardziej. Wiem, że nie powinienem. Ale i tak mnie to podnieca.
— A zazdrość? — zapytała jeszcze ciszej. — Kiedy ja… z Maksem?
— Trochę czułem — przyznał. — Ale najbardziej podniecało mnie to, że tobie jest przyjemnie. Miło było patrzeć, jak się oddajesz.
Zosia uniosła głowę i spojrzała mu w oczy.
— Powtórzymy to kiedyś?
Rafał zaśmiał się krótko, nisko.
— Jeśli o mnie chodzi… nie będę zaprzeczał, że mam na to ochotę. Ale naprawdę sam nie wiem. Zobaczymy.
Właśnie wtedy Zosia poczuła, jak z niej wypływa kolejna, gęstsza porcja spermy i spływa jej na odbyt. Przypomniało jej to moment, w którym Rafał włożył jej palec.
— To, co robiłeś z moją… pupą — wyszeptała. — Było strasznie podniecające.
Rafał natychmiast sięgnął dłonią niżej i zaczął delikatnie masować jej zwieracz. Zosia jęknęła cicho, biodra drgnęły.
Po chwili wyrwało się jej:
— Chyba pora się odświeżyć… bo za chwilę znowu się na ciebie rzucę.
Rafał zaśmiał się, wstał i bez wysiłku wziął ją na ręce. Zanieśł ją do przylegającej łazienki, postawił pod prysznicem i odkręcił wodę.
— Długi dzień przed nami — powiedział, całując ją w skroń. — Trzeba zbierać siły. Nie wiadomo, co się jeszcze wydarzy.
Woda spływała po ich ciałach ciepłymi, gęstymi strugami. Rafał stanął za Zosią, objął ją od tyłu i zaczął namydlać jej ramiona, potem piersi – wolno, dokładnie, z wyraźną czułością. Piana zbierała się na jej sutkach, a on ścierał ją dłońmi, jednocześnie całując ją w kark i ucho. Zosia odwróciła się do niego i oddała pocałunek, głęboki, mokry od wody. Jej ręce wędrowały po jego klatce, brzuchu, pośladkach, namydlając go z taką samą starannością. Myli się nawzajem bez pośpiechu – dłonie ślizgały się po mokrej skórze, palce zagłębiały się w zakamarki, usta znajdowały się przy każdej okazji. Rafał klęknął na chwilę, żeby umyć jej uda i łydki, a przy okazji przejechał językiem po wewnętrznej stronie jej uda. Zosia złapała się jego ramion i westchnęła.
W trakcie tej powolnej, mokrej zabawy kutas Rafała znów stwardniał całkowicie. Zosia poczuła go na swoim brzuchu, potem odwróciła się do niego plecami i mocno wtuliła się w jego ciało. Twardy trzon wsunął się naturalnie między jej pośladki. Główka delikatnie oparła się o jej zwieracz.
Zosia szepnęła przez ramię, głosem niskim i ochrypłym:
— W końcu powinieneś zerżnąć mi dupkę…
Rafał przycisnął usta do jej ucha.
— Od dawna mam na to ochotę — przyznał szczerze. — Ale poczekaj jeszcze trochę. Chcę to zrobić, kiedy będziemy tylko sami i nie będziemy musieli się spieszyć.
Zosia tylko zamruczała na zgodę. Potem jednak wypięła się wyraźnie, oparła obie dłonie o mokre kafelki ściany i spojrzała na niego przez ramię.
— To chociaż teraz… wyruchaj mnie jeszcze raz. Nie czekaj na moją przyjemność. Po prostu się mną zaspokój.
Rafał pogładził jej mokre pośladki, rozchylił je lekko i powoli, centymetr po centymetrze, wcisnął kutasa w jej wciąż śliską, rozgrzaną cipkę. Kiedy wszedł do końca, złapał ją mocno za biodra i zaczął pieprzyć.
Pod prysznicem było głośno od wody i od uderzeń ciał.
Rafał wbijał się głęboko, mocno, bez zbędnej delikatności. Każde pchnięcie sprawiało, że piersi Zosi podskakiwały, a woda rozpryskiwała się na boki. Trzymał ją stabilnie, biodra pracowały szybko i rytmicznie. Cipka chlupotała wokół niego, a Zosia jęczała, napierając do tyłu, przyjmując wszystko, co jej dawał. Nie trwało to długo. Rafał przyspieszył jeszcze bardziej, wbił się po raz ostatni aż po nasadę i zalał jej wnętrze kolejną porcją gorącej spermy. Zosia poczuła każdy strzał i zamknęła oczy, ciesząc się uczuciem wypełnienia.
Spłukali się jeszcze, całując się gorączkowo pod strumieniem wody. Potem Rafał zakręcił kran, wziął duży ręcznik i starannie wytarł najpierw ją, potem siebie. Wrócili do pokoju w samych ręcznikach.
Rafał ubierał się powoli, ale wzrok cały czas miał na Zosi.
Patrzył, jak zakłada czerwone, koronkowe stringi – delikatne, prawie przezroczyste. Potem wsunęła pastelowoczerwoną sukienkę z miękkiego, dresowego materiału. Sukienka spływała swobodnie po biodrach, lekko eksponując biust, talię i opalone uda. Na stopy nałożyła białe skarpetki i białe trampki. Włosy zaplotła w gruby, niedbały warkocz, który spłynął jej na jedno ramię.
Wyglądała prześlicznie – świeża, naturalna i jednocześnie cholernie seksowna.

5 komentarzy

 
  • Użytkownik AjenaTasmorden

    A mi się podoba jak Zosia zamienia się w demona seksu choć w związku z Rafałem jest między nimi największą chemia. Mam nadzieję że będzie się jeszcze rozwijać seksualnie, również z innymi partnerami ale zawsze w towarzystwie Rafała jako głównego partnera ze względu na miłość i przywiązanie która ich łączy. W nawiązaniu do poprzednich komentarzy chyba nie chciałabym wciągać w to rodziców, ale to decyzja autora.

    8 godz. temu

  • Użytkownik PisarkaMojegoPisarza

    @AjenaTasmorden Kochana, niby jesteś z tym z mniejszości ale wiadomo jak Autor reaguje na Twoje wskazówki 🤗 mimo wszystko liczę sama, że Zosia oczywiście będzie się rozwijać ale wyłącznie w gronie Basi, Tosi I Rafała. A jak już to z Maxem wyłącznie dojedzie do pocałunków ale tylko gdy Rafał jest obok. No to też zasługa Autora, że przyzwyczaił nas do bohaterów w ten sposób co tylko świadczy o tym jak dobrym jest pisarzem. p.s czekam też niecierpliwie na Twoje opowiadania ♥️

    7 godz. temu

  • Użytkownik Pumciak

    @AjenaTasmorden to co proponójesz jest skurwieniem a nie miłością

    5 godz. temu

  • Użytkownik AjenaTasmorden

    @PisarkaMojegoPisarza Co tydzień dodaje nowe opowiadanie. Bardzo mi brakuje Twoich komentarzy pod nimi😭

    2 godz. temu

  • Użytkownik AjenaTasmorden

    @Pumciak Pragnę Ci tylko powiedzieć że nie komentujemy tu opowieści z życia tylko namiętne fantazje autora gdzie może wydarzyć się wszystko.

    2 godz. temu

  • Użytkownik PisarkaMojegoPisarza

    [komentarz oczekuje na moderacje]

    45 minut temu

  • Użytkownik PisarkaMojegoPisarza

    Osobiście jako kobieta czekam aż AUTOR 😚 sprawi, że mama będzie i w konću uwiedzie Rafała, a potem Max przeistoczy się z podglądacza i razem z bratem będą rżnąć mamę, a Zosia będzie już zawsze pieprzyć się tylko i wyłącznie z Rafałem, Basią i Tosią....

    18 godz. temu

  • Użytkownik Pumciak

    @PisarkaMojegoPisarza  bardzo dobry pomysł

    17 godz. temu

  • Użytkownik TakiJeden

    Nie chcę niczego sugerować Autorowi, ale przeczuwam, że do tego grona dołączą także i rodzice Rafała.

    20 godz. temu

  • Użytkownik Pumciak

    Rafał z Zosią to bardzo podobało mi się

    23 godz. temu

  • Użytkownik Czytelnik3

    Chyba ewolucja Zosi mi się nie podoba. Na początku było ciepło, intymnie z pewną nieśmiałością. Pierwsze kroki. Delikatnie. A teraz - "wyruchaj swoją dziewczynę jak dziwkę".

    23 godz. temu