Life is brutal BABY " Życie z gangsterem " RZ.17

Life is brutal BABY " Życie z gangsterem " RZ.17Oczami Agnieszki:

Zarzucając na siebie pierwsze lepsze ciuchy leżące na krześle w moim pokoju, zbiegłam schodami na dół..
W salonie rozbrzmiał dźwięk rozpinanych butów.
- O cześć - przełożyłam kosmyk włosów z za ucha na twarz, starając się ukryć rany
Mama wstając o jednym bucie, szybko udała się w moją stronę..
- Agnieszko co Ci się stało? - patrzyła na mnie z niedowierzaniem, gorączkowo jeżdżąc dłonią po mojej twarzy
(-Kurcze!)
Artur mówił, że Bartek już się tym zajął...
A jeśli nie? Jeśli jeszcze nie zdążył? Albo co gorsza jeśli to nie podziałało?
- Ja..ee
(Trzask drzwi)
Podskoczyłam do góry wystraszona  
- Ooo mama - Bartek zawahał się, drapiąc ręką po włosach
- Coś nie tak? - zmarszczyła brwi
- Nie nie tylko myślałem, że ... że później wrócisz iiii..
- Cisza - mama ruszyła rękami poziomo "przecinając powietrze"
Zachwiałam się na nogach.
- Co tu się dzieje? ! Agnieszko gdzie byłaś tyle czasu ? Skąd te szramy na twojej buzi?
- Ja...
- Pobili ją ! - Bartek przerwał mój jękot
- Co? - powiedziałam nie wierząc w jego słowa
Czy on chce powiedzieć mamie prawdę??
- Agnieszko - mama odwróciła się w moją stronę - Czy to prawda?
- Yyy..
Mój głos jąkał się coraz bardziej.
- Oczywiście, że to prawda! - wykrzyknął Bartek - Sam widziałem.. Aga chyba wracała od Oli  kiedy..
- Chwila chwila.. - przerwała mu - Jak to od Oli?
- Nocowałam u niej - wybełkotałam pierwsze co przyszło mi na myśl
- Ah tak ? - mama wyraźnie stawała się zła - Słucham, co dalej? - pozwoliła Bartkowi mówić  
- I kiedy wracała napadło ją dwóch takich napakowanych, w kominiarkach..
Mama złapała się za głowę, wydobywając z siebie odgłos przerażenia
- Chcieli pieniędzy, zaczęli ją szarpać...na szczęście jakiś chłopak to zauważył i ją uratował !
- O mój Boże.. skarbie - mama przytuliła mnie, a ja tłumiłam w sobie krzyk bólu - Coś cię boli? Może pojedziemy do szpitala? Co ci zrobili?
- Mamo ... nic mi nie jest, naprawdę chcę się tylko zdrzemnąć
- Dobrze idź - mama skinęła głową w stronę schodów.- Ja jeszcze porozmawiam z Bartkiem. Przecież trzeba złożyć jakieś doniesienie na policji, to nie może tak zostać !
- Ale..
- Spokojnie Aga .. - uspokoił mnie brat - Idź na górę, ja się wszystkim zajmę - puścił mi oczko
Uśmiechnęłam się do niego i zaczęłam wchodzić po schodach.
- Z Tobą też muszę sobie porozmawiać moja panno. Na pewno, więc jeszcze wrócimy do tej rozmowy.
Pokiwałam głową już bojąc się tej pogadanki !
Swoją drogą jestem w szoku z jaką łatwością Bartuś wymyślił to kłamstwo!
Czułam się z tym źle bo nie lubię okłamywać bliskich, ale w tej sytuacji kłamstwo jest na pewno lepsze od prawdy!

Weszłam do pokoju, zamykając za sobą drzwi na klucz .
- O jest moja niunia.. stęskniłem się - powiedział leżąc na moim łóżku
- Przestań - rzuciłam mu groźnie spojrzenie
Widać było, że skarcił się w myślach.
Wstał z łóżka i podszedł do mnie.
- I jak? - spytał z troską
- Jest dobrze - pokiwałam głową - Bartek wymyślił jakąś historyjkę z napadem na ulicy
Artur zaśmiał się.
- Nie takie kłamstwa się wymyślało
- Co? - popatrzyłam na niego
- Nic nic - łobuzersko się uśmiechnął - Chodź do mnie - poklepał miejsce na łóżku  
- Dlaczego - delikatnie się uśmiechnęłam
- No chodź - skinął głową, nie przestając uwodzić mnie wzrokiem  
Nieśmiało podeszłam i stając na przeciw jego nóg, czekałam na to co zrobi...
- Przepraszam za to co się stało - złapał za moją rękę, tym samym sadzając mnie na swoich kolanach
Troszeczkę się zawstydziłam co najwidoczniej zauważył.
- O co chodzi? - otworzył szerzej oczy
- Nie wiem, czuje się dziwnie  
- Robię coś nie tak? - w jego głosie słychać było dużo troski  
- Nie chyba nie. Po prostu nigdy nie miałam nikogo tak na serio ii... - opuściłam głowę, koncentrując wzrok na moich kolanach
- Iii? - uniósł brwi
- Oj nic - przygryzłam górną wargę
- Nie zrobię niczego czego nie będziesz chciała jasne? - uniósł palcem mój podbródek
Pokiwałam głową
- Ej - zaśmiał się - To nie odpowiedź
- Rozumiem - powiedziałam lekko speszona
Siedzieliśmy tak chwilę w ciszy...
- Aga - patrzył mi teraz głęboko w oczy - Wiem, że dużo przeszłaś, ale muszę cię o to spytać...
- O co? - zdziwiłam się jego tonem  
- Czy oni ... Czy oni zrobili ci coś czego nie powinni? - widziałam ogromne nerwy wypisane na jego twarzy, jednak z całych sił starał się je tłumić
- Ciężko jest mi o tym mówić Artur - powiedziałam cicho
- Wiem ale spróbuj, proszę, ja muszę to wiedzieć - objął moje ręce swoimi
- Więc... On.. to znaczy twój brat... on mnie dotykał  
Artur głośno wypuścił powietrze z płuc
- Dotykał mojego ciała, później zaczął lizać moje piersi, to było straszne - łza spłynęła po moim policzku
Artur nie odzywał się
- Później, zanim ty się pojawiłeś, on... zaczął dotykać mnie wiesz gdzie i już myślałam, że dojdzie do...
- Ciiiii - przerwał mi - Nie masz pojęcia jak się teraz czuje, ale wierz mi, że czuję wielką ulgę, że im przerwałem !  
- Ehem - przygryzłam wargę
- To wszystko nie powinno się stać... nie powinno ! - jego oczy zaszkliły się  
- Starałam się jakoś to przetrwać, byłam pewna, że to się stanie, że im nie przeszkodzę, starałam się o tym nie myśleć i starałam się sobie to złagodzić i ... i wyobrażałam sobie, że to wszystko to ty
Kiedy zorientowałam się, że powiedziałam to na głos zrobiłam się cała czerwona.
- Co? - Artur otworzył szerzej oczy
- Nic naprawdę, przepraszam - odwróciłam od niego głowę  
- Skarbie - objął moją twarz swoimi dłońmi - Dlaczego się wstydzisz?
- Artur - jeszcze mocniej przygryzłam wnętrze policzka  
- Aguś? - przechylił głowę
Nie odzywałam się.  
Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić...
- Aguś przecież to nic złego co powiedziałaś. To bardzo miłe wiesz? - uwodzicielsko uniósł swoje brwi
- Przestań - czerwieniłam się jak buraczek !
- No już dobrze - pokiwał głową - Połóż się, musisz odpocząć  
- A ty? - zmarszczyłam brwi - Rodzice nie mogą Cię tutaj zobaczyć
- Spokojnie - uśmiechnął się łagodnie  - Poczekam aż zaśniesz i pójdę do garażu
- Obiecujesz? - położyłam się
- Tak obiecuję - pocałował mnie w czoło  

Oczami Artura:

Wyszedłem za bramę i ruszyłem w stronę małej, zaciemnionej uliczki, gdzie stał mój samochód.

Włożyłem i przekręciłem kluczyki w stacyjce i wyjechałem na drogę.
Z każdym kolejnym metrem drogi czułem jak ciśnienie się we mnie podnosi..

Starałem się jak najmniej o tym myśleć, o tym co być może stanie się za parę minut..godzin..
Mocno zaciskając dłoń na kierownicy, patrzyłem przed siebie..
- Nie kurwa nie, nie wytrzymam !
Wyrzuciłem ręce w powietrze, stając na poboczu.
Wyjąłem paczkę papierosów i zapalniczkę ze schowka, wyciągnąłem i zapaliłem jednego.

Zaciągając się, uspokajałem się z każdym kolejnym papierosem.
Wypaliłem 3 i ruszyłem w dalszą drogę..

Dojeżdżając do opuszczonych magazynów,tych, w których przetrzymywana była Agnieszka - zaparkowałem samochód około 200 metrów od pierwszego magazynu.
Wyciągając pistolet ze schowka, upewniłem się, że jest zabezpieczony i włożyłem go sobie za bok spodni, przykrywając wystający koniec koszulką.

Szedłem przed siebie zaciskając pięści, zęby i palce u stóp.

Zwolniłem koło pierwszego baraku...
Wyciągnąłem pistolet ze spodni i trzymając go przy sobie, szedłem dalej.

Miejsce, w którym wcześniej postrzeliłem brata było puste.
Postanowiłem ostrożnie wejść do pokoju w magazynie..tak tego ..tego, w którym wcześniej była Agnieszka...

Wyważone drzwi leżały roztrzaskane w drobny mak.
( - Braciszek się wyżył ) - zaśmiałem się do siebie

Rozejrzałem się po zaciemnionym pomieszczeniu
Było puste..
Ślady krwi na podłodze.. to łóżko..a raczej jego pozostałości ..

- Nie ma ich już tutaj

Przejechałem otwartą dłonią po włosach.

Myślałem, że nie będę musiał tego robić, ale teraz widzę, że to konieczne..

Muszę jechać do domu mojego i moich "braci" .  


Oczami Agnieszki:


Otwierając oczy, wzdrygnęłam się na łóżku prawie z niego spadając.
- Ałł
Poczułam ból, przeszywający moje ramiona kiedy chciałam się przeciągnąć .. i wtedy dotarły do mnie wspomnienia z ostatnich dni..

Ale...ale..
- Artur !

Mój głos był donośny i z pewnością jeśli ktoś byłby w domu to słyszałby moje wołanie...
I tak też się stało, iż po chwili w moim pokoju był Bartek..

- Boże Aga, co się stało?

Widziałam po jego twarzy, że był wykończony.. choć umiejętnie starał się to ukryć...
Był młody, a mimo to w ostatnich dniach bardzo wydoroślał i spoważniał.

- Gdzie jest Artur? Mama go nakryła?
Wytrzeszczyłam jak dotąd zaspane i zapuchnięte oczy.

- Nie nie..spokojnie siostra
- Gdzie jest?
- Pojechał
- Dokąd?
- Nie wiem
- Jak to nie wiesz?
- Nooo - podrapał się po głowie - Wyszedł kiedy spałaś .. nikt go nie widział, tylko ja
- Gdzie on mógł pójść?
- Martwisz się o niego? To zwykły gangster, zbir i morderca
- Nie mów tak
- No co? Źle mówię?
- Nie wiem... uratował mnie
- Gdybyś go nie poznała i nie spotykała się z nim, nie doszło by do tej całej sytuacji  
Bartek usiadł obok mnie na łóżku.
- Masz rację, alee..
- Dobra nieważne - przerwał mi - śpij jeszcze, bardzo mało spałaś  
- Nie martw się, dam sobie radę.. muszę go znaleźć
- Oszalałaś?
Wstał na równe nogi..
- Aga nie możesz ...nie traktuj go jak małego dzieciaka

Zmarszczyłam brwi

Myśląc nad tym chwilę, pokiwałam głową..
- Chyba masz rację
- Oczywiście,że mam, leż tutaj i nie martw się niczym
Uśmiechnęłam się .. ciesząc się w głębi serca, że mam takiego kochanego brata.
- Bartek?
- Tak ? - odwrócił się w futrynie
- Dzięki
- Nie ma za co, w końcu od czego są bracia - zaśmiał się
Z szerokim uśmiechem pokazałam mu, że jestem wdzięczna.
- Potrzebujesz czegoś?
- Nie nie, możesz iść tylkooo.... tylko jeśli możesz daj mi znać kiedy Artur wróci, dobrze? Muszę z nim porozmawiać.
- Spoko - puścił mi oczko i wyszedł z pokoju, a ja po raz kolejny tego dnia zasnęłam ...

2 komentarze

 
  • Czyzbyzakochana

    Czyzbyzakochana · 28 paź 2018

    Wciągające i długie widać że nie robisz tego od niechcenia super 💕

  • fanka00000

    fanka00000 · 27 paź 2018 · 198285686

    Meeeeega !!! czekam na jeszcze. Staraj się pisać dłuższe bo jest w wciągające