Life with Gangster - Nowy początek - RZ.4

Life with Gangster - Nowy początek - RZ.4

Przez cały czas od mojego powrotu do domu rozmyślałam o dzisiejszej rozmowie z Igą i o tym co stało się w szkole.
Może mu zależy?
W przeciwnym razie po co miałby zadawać sobie aż taki trud?
"Wyszedł z więzienia czuje się samotny..nie ma nikogo" , przypomniałam sobie słowa Igi..

Nastał wieczór..choć jeśli chodzi o tę porę roku to nazwę  - wieczór - można by wziąć w cudzysłów.

Zdecydowałam, że pójdę w ustalone przez Artura miejsce...

Ubrałam pudrową sukienkę, na którą zarzuciłam jeansową, krótką kurtkę, do tego baletki, lekki makijaż, kilka drobiazgów jak: naszyjnik, kolczyki...
Byłam gotowa!

Około godziny 19:00 zjawiłam się pod kawiarnią.
Wzięłam głęboki oddech naciskając na klamkę ...
Otworzyły się drzwi a mnie przeszył chłód.
- Cóż...teraz już za późno by się wycofać - pomyślałam...

Rozejrzałam się do okoła
Jest ! Siedzi tam ! On jest..? W garniturze?!
Otworzyłam szerzej oczy..
Serce zrobiło mi się miękkie i uległe.  
Musiałam się uspokoić !
Kolejny raz tego wieczoru wzięłam głęboki wdech i powolnym krokiem ruszyłam w stronę stolika.

- Ooo przyszłaś - widząc mnie Artur uśmiechnął się szeroko
- Tak - wymusiłam delikatny uśmiech, szybko jednak zaciskając wargi ze zdenerwowania
- Cieszę się, usiądź

Popatrzyłam na niego.
Jest taki przystojny!
I ten garnitur ! Chciało mi się śmiać...
Przecież on nie lubi garniturów!
To nie jego styl!

- Słuchaj, nie chcę żebyś myślał, że to, że tu jestem zmienia coś między nami - zmusiłam się do wypowiedzenia tych słów jak najszybciej
Artur wpatrywał się we mnie, czułam, że każde moje słowo przyjmuje głęboko do siebie, czułam, że go to rani...

- Dobrze - pokiwał głową - W takim razie dlaczego tutaj przyszłaś ?  
Właśnie...dlaczego?
Nie wiem.
Z nadzieją, że on rzuci mi się w ramiona z pierścionkiem zaręczynowym...czyy, że totalnie mnie oleje lub obrazi, dając mi powód do znienawidzenia .
-Wiesz...Ja...
- Zresztą nieważne..- przerwał mi z delikatnym uśmiechem - Najważniejsze, że tu jesteś  
Pokiwałam głową w myślach dziękując mu, że pozwolił mi zaoszczędzić sobie wstydu i bełkotu, którym zapewne bym go obdarzyła

- Zaraz przyniosą nam obiado-kolacje  
- Obiado-kolacje? - powtórzyłam ze zdziwieniem  
- Tak .- podał mi menu - to danie polecane przez szefa kuchni - wskazał
Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.
- Co? - Artur zmarszczył brwi
- Nieee nic - pokiwałam głową - Przepraszam
- No powiedz  
- Po prostu - zaśmiałam się raz jeszcze - Ty nigdy nie gustowałeś w takiego typu jedzeniu
- Kiedyś musi być ten pierwszy raz - poruszył brwiami, a ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu  

Nie zdążyłam odpowiedzieć, ponieważ w tej samej chwili kelner podał nam "obiado-kolacje"  
- Dziękuję - powiedział Artur, wkładając mu 10zł do kieszeni koszuli, kiedy ten skończył nakrywać nam do stołu
- Dziękuję - powiedziałam również
Co się z nim stało??
Patrzyłam na niego jak na kosmitę !

Czując na sobie mój wzrok Artur postanowił przerwać jedzenie.

- Nie smakuje Ci? - zapytał
Z całych sił powstrzymywałam się od śmiechu.
- Nie w tym rzecz - pokiwałam głową - dusząc się ze śmiechu musiałam mieć naprawdę głupio wyglądającą minę.
W sumie to dziwne bo byłam bardziej zszokowana niż rozbawiona...
- To co jest? - zmarszczył brwi
- Dałeś kelnerowi dyche?? - uniosłam brwi, opierając się łokciami o stolik, tak aby zbliżyć się lekko do niego
- Co w tym dziwnego? - podrapał się w kark
- Co się z Tobą stało? - otworzyłam szerzej oczy, a moja powaga chyba go sparaliżowała.
- Nooo...- wziął głęboki wdech, odkładając widelec - Pochodzisz z bogatej rodziny, więc pewnie nie raz bywałaś w wykwintnych restauracjach.Chciałem spróbować chociaż udawać, że pasuje do twojego życia...

To mnie zagięło...

- Ale po co..- miękłam  
- Sądziłem, że może...- przejechał dłonią po włosach - że może takiego mnie pokochasz
Po raz kolejny tego wieczoru mnie zamurowało!
- Artur.. - pokręciłam głową
- Proszę.. - zerknął w moje oczy - Obiecuję Ci, że teraz będzie lepiej...naprawdę będę się starał. Zmieniłem się nie widzisz tego?
- Gdzie teraz mieszkasz? - usiłowałam zmienić temat
- Z Przemkiem - pokiwałam głową
- Więc?
- Co?
-Dasz mi ostatnią szansę? Nam..
- Jedzmy  
Zabrałam się za wystygające już danie od szefa kuchni.
Po dłuższej chwili zrobił to samo.


Rozmawialiśmy tak jeszcze dobrą godzinę, ale nie wracaliśmy do tematu związku...w sumie to nasza rozmowa była o czymś i też o niczym...

W pewnej chwili Artur wspomniał o bójkach w więzieniu...o tym wszystkim jak go traktowano...
Jak tęsknił, myślał o mnie...
- "przy życiu utrzymywały mnie tylko myśli, że znów cię zobaczę i przytulę"
Łza popłynęła mi po policzku.
Przytuliłam go mocno.

- Można prosić rachunek? - zawołałam
- Oczywiście - młody chłopak po raz drugi podszedł do naszego stolika
- Ja zapłacę - wyciągnął rękę  
- Wolałabym po połowie - zaprotestowałam
- Ja Cię tutaj zaprosiłem prawda? - spojrzał na mnie wzrokiem, który mówił mi, że nie mam w tym temacie nic do gadania.

949 czyt.
100%113
Dametka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i kryminalne, użyła 1001 słów i 5268 znaków

Komentarze (3)

 
  • Zuza11

    Zuza11 14 stycznia

    Jeju!!! super, że wróciłaś   czekamy na więcej kochana    buziak

  • fanka00000

    fanka00000 13 stycznia ip:94254240

    Kiedy kolejna część ?

  • fanka00000

    fanka00000 12 stycznia ip:5173224

    W końcu !!! ❤ już myslalam , że o nas zapomnialas ..