Life with Gangster - Nowy początek - RZ.2

Life with Gangster - Nowy początek - RZ.2Kompletnie nie rozumiejąc co się dzieje, postanowiłem udać się do mojego dawnego domu.
W końcu czy miałem jakieś inne wyjście?

Kiedy dotarłem na miejsce, zacząłem się rozglądać, chcąc wyłapać jakieś szczegóły.
Dom i okolica nic się nie zmieniły, było dokładnie tak jak 2 lata temu.
Otworzyłem furtkę i kierując się w stronę frontowych drzwi, wszedłem po schodach.
Nacisnąłem na klamkę...

- Jest tu kto?! - wrzasnąłem  
Cisza..
Położyłem kurtkę na komodzie i zdejmując buty udałem się do salonu.
Zaśmiałem się głośno widząc Przemka rozłożonego na kanapie i głośno chrapiącego.

Podszedłem od tyłu, łapiąc go za bark i bok, pchnąłem z całej siły.
Przemek uderzając o podłogę ( i miękki dywan), aż krzyknął z przerażenia.

- Co jest kurwa?!  

Zaśmiałem się..

- Braciszek wrócił  
Obszedłem kanapę i usiadłem na niej wygodnie
Ahh taak..to jest to czego było mi trzeba

- Już cię wypuścili? - uniósł brwi, podnosząc się i siadając obok
- Jak widać - rozłożyłem ręce  
- Myślałem, że...eh nie ważne..
Zmarszczyłem brwi
- Co się wydarzyło podczas mojej nieobecności?
- Wiesz.. - przechylił głowę  
Zaśmiałem sie
- Nie chodzi mi o Twoje melanże - przyłożyłem mu przez głowę
-Ałł do cholery, głowa mi pęka !
- Chlało się wczoraj co? - oparłem łokcie o kolana  
Kiwając głową wstał.
- Podaj mi też - skinąłem głową, widząc jak wyciąga mleko z lodówki
- Słuchaj właściwie to mam do Ciebie sprawę - powiedziałem biorąc sporego łyka
- Wal śmiało - ponownie opadł na kanapę
- Muszę koniecznie znaleźć pewną osobę - przerwałem na chwilę, by wziąć ostatni łyk, a następnie odstawić butelkę na stolik - Masz może jeszcze nasz stary sprzęt?  
- Pewną osobę? - popatrzył na mnie, mrużąc oczy i marszcząc brwi  
- Zgadza się  
- Agnieszka..mam rację?  
- Masz? - spytałem stanowczo  
- Powinien być gdzieś w piwnicy, szczerze mówiąc to odkąd Ciebie przymknęli, a Carter nie żyje...prawie w ogóle tam nie zaglądałem  
- Carter..- zacisnąłem zęby - Wiesz coś o nim?
- Co masz na myśli?
- Cóż.. - przełknąłem ślinę, prostując się - Od momentu aresztowania nie mam pojęcia co się dzieje na świecie
- Ah tak - pokiwał głową - Cóż..Nasz kochany braciszek wylizał się i zwiał za granicę . A Carter..hmm no nie żyje, w sumie to niewiele wiem o całej sprawie. Co prawda było o tym głośno wszędzie. Ciało Cartera miało przejść sekcję zwłok do której niektórzy mówią, że nie doszło...

Wziąłem głęboki wdech, starając się nie wkurwiać całą tą sytuacją, która była już za mną...

- Jest wiele plotek na ten temat - kontynuował - Jednak chyba najważniejsze, że ten skurwiel nie żyje, a Ty jesteś już na wolności prawda?- uśmiechnął się lekko

Pokiwałem głową, wstając z kanapy.

- Chodźmy do tej piwnicy
- Weź latarkę - powiedział szybko, jak gdyby chciał żebym tego nie dosłyszał...
- Jak to? Przecież mogę włączyć światło... No chyba, że rozpierdoliłeś - zaśmiałem się
- Wyłączyli nam prąd - powiedział poważnie, a za razem z lekkim wstydem
- Co kurwa? - zmarszczyłem brwi nie wierząc w to co do mnie mówi
- To co słyszysz.. nie miałem z czego płacić, przecież nie mogłem ciągnąć dalej naszego interesu sam
- Nie mogłeś wziąć się za jakąś inną robotę?! - uniosłem ręce w górę  
- Eh nie gadajmy już o tym
Pokręciłem nerwowo głową, wyjmując z szafki latarkę.


Powoli zszedłem po stromych schodach.
Świecąc sobie latarką, rozglądałem się po pomieszczeniu: kartony, kartony i jeszcze raz kartony !  
- Przydałoby się tutaj zrobić porządek - zachichotałem
- Możesz zrobić - odburknął Przemek  
- A żebyś wiedział, że kiedyś zrobię

Podszedłem do półek z jakimiś starociami i kucnąłem...

Unosząc starą ceratę, ujrzałem cel moich poszukiwań.

Przetarłem szybkę z kurzu, następnie biorąc w ręce cały sprzęt skierowałem się w stronę schodów.

W myślach cały czas miałem AGNIESZKĘ - jej słodką twarz, usta, oczy, włosy, ciało..
Marzyłem aby ją zobaczyć, przytulić - tęskniłem...mimo tych wszystkich zjebanych chwil - tęskniłem...

Nie dopuszczałem do siebie myśli, że moje poszukiwania miałyby nie przynieść oczekiwanych efektów!

Siadając na zimnych panelach podłogowych w korytarzu, rozłożyłem cały sprzęt.
Wszytko było tak brudne, że nie mogłem zrobić tego w salonie czy innym pomieszczeniu ( choć powiedzmy sobie szczerze - przy gospodarzeniu Przemka nic nie było bajecznie czyste! ).  

Odpaliłem komputerek...działa !
Z niecierpliwością zaczekałem aż załączy się ekran i reszta systemu.
Kiedy to się już stało, wypisałem wszystkie możliwe informacje na temat Agnieszki -
wszystko co o niej wiedziałem.
Przemek stojąc nade mną wpatrywał się w monitor, również czekając na jakieś wyniki.
Poklepywał moje ramie, dając mi tym samym wsparcie.

Po około 15 minutach komputerek znalazł kilka adresów..
Wyeliminowałem 2 z nich i zostały 4.

Co teraz?
Teraz czas na poszukiwania !  

- Słuchaj stary .. - wstałem - Pożycz mi auto..nie mam pojęcia co dzieje się z moim, a na piechotę..no chyba rozumiesz?
- Nie no jasne - uśmiechnął się kiwając głową
Przybiliśmy "5" w geście podziękowania.
Otwierając szufladę komody, Przemek wyciągnął kluczyki i podał mi je.
- Zwrócę w jednym kawałku , obiecuje ! - uniosłem 2 palce  
Zaśmiał się
- Jedź już jedź. Panna czeka - brat machnął ręką w stronę frontowych drzwi
- Oby - posmutniałem  
Moją głowę ogarnęły przerażające myśli...
Nie wiedziałem co się ze mną dzieję!
Zawsze byłem twardy, byłem niebezpieczny...
Dopiero co wyszedłem z więzienia ! " Groźny gangster"
A teraz?
Czuje się jak mały kundelek, bezpański, bezbronny...
Tak bardzo bałem się, że ją straciłem..
Bez niej nic nie miało sensu!
Straciłem swój gang..
Mój wróg nie żyje...
Teraz mogę zacząć żyć normalnie...

Kilka lat temu wydawałoby się to śmieszne.
Gdyby ktokolwiek powiedział mi, że tak się zmienię..  
Chyba dostałby w pysk!


Wsiadłem do samochodu, włożyłem kluczyki do stacyjki, przekręciłem i wdepnąłem na gaz.

Gdzie najpierw?

---------------------------------------

Po prawie 3 godzinnych poszukiwaniach, został mi jeden, ostatni adres...
Zwykle jeśli zostaje ostatni, to jest on trafny.
Ale czy będzie tak i tym razem?
Cholerny strach siedział we mnie...
Strach jakiego nie czułem nigdy, ani podczas strzelanin, ani kiedy mnie aresztowali...nawet kiedy postrzelony leżałem w szpitalu...


Podjechałem pod ostatni dom - posiadłość była spora.
Wysiadłem z samochodu, zamykając go kluczykiem.
Wstrzymując powietrze zadzwoniłem dzwonkiem zamontowanym w furtce.
Serce biło coraz szybciej, a w gardle brakowało mi śliny...

Drzwi powoli otworzyły się...
Stanęła w nich staruszka - może 70lat?  

Patrzyła na mnie nie wypowiadając ani jednego słowa.
Widząc ją opuściłem głowę...
Znów pudło !  

Unosząc głowę spojrzałem na nią..wciąż tam stała, bez słowa wpatrując się we mnie..

- Dzień dobry - powiedziałem nieśmiało
Cisza..
W innej sytuacji pewnie wybuchł bym śmiechem!
70 latka stoi w drzwiach i patrzy się na mnie, nie wypowiadając ani słowa..wyglądało to komicznie.
- Przepraszam ale chyba pomyliłem domy - pokiwałem delikatnie głową
Przepełnił mnie zupełny smutek...

Kobieta nadal stała tam wpatrując się we mnie uparcie.

- Agniesiu... - zawołała nagle

Uniosłem oczy, brwi i głowę...

Po chwili obok starszej Pani pojawiła się młoda dziewczyna.

- Tak babciu?  
- Ten chłopak czegoś chce, ale ja go nie rozumiem - zaczęła tłumaczyć, a ja aż zaśmiałem się pod nosem...
- Dobrze Babciu, wejdź do domu, a ja się tym zajmę - uśmiechnęła się, odwracając w moją stronę

Przeszył mnie dreszcz!

Oboje stanęliśmy jak dwa słupy...

Nie wiedziałem co zrobić, co powiedzieć...Mimo iż wcześniej planowałem sobie chyba ze sto możliwych scenariuszy...

Jedno było pewne - kilka metrów przede mną stała Moja Ukochana !  
Wyglądała tak pięknie..wydoroślała...
Ubrana w obcisłe leginsy i niebieski sweterek, w który się wtulała.
Miałem ochotę ją ogrzać, przytulić...Brakowało mi odwagi?

- Cześć - usłyszałem cichy, słodki głosik  
On ukoił moje uszy.
- Cześć - moje oczy szerzej się otworzyły  
Nacisnąłem na klamkę i bez zbędnego namysłu wszedłem na podwórze.
Bez słowa wchodząc po schodkach, objąłem Agnieszkę.
Staliśmy tak przytuleni - zastanawiałem się co mam jej powiedzieć, ona jednak mnie ubiegła.

- Już wróciłeś? - cofnęła się krok do tyłu, zakładając kosmyk opadającej grzywki za ucho
- Tak - pokiwałem głową - Dzisiaj rano
Agnieszka zamyśliła się
- Jak mnie tu znalazłeś? - zmarszczyła brwi, krzyżując ręce na piersi
- Cóż - uśmiechnąłem się łobuzersko - Nie powiem, że było to łatwe  
Zaśmiała się, ale po chwili na jej twarzy pojawił się smutek..
- Przepraszam - wydusiła z siebie
- Za co?
- To całe zaklepanie...to wszystko, to, to nie było tak jak ona powiedziała.. - spuściła wzrok , pocierając ramiona ( z zimna? stresu?)
- Szszsz - pokręciłem głową, obejmując dłonią jej podbródek - Kochasz mnie?  
Cisza..
- Aga - powiedziałem spokojnie
Cisza..
Przeszył mnie nie mały strach.

- Chodź - powiedziała, łapiąc mnie za nadgarstek.. - próbowałem złączyć nasze dłonie, jednak nie pozwoliła mi na to

Weszliśmy do środka...

Jedne schody, drugie - strome, prowadzące na strych...
Agnieszka przekręciła klucz w drzwiach.
- Wejdź - pchnęła je tak, że otworzyły się na rozcież  
Wszedłem posłusznie...
- Jesteś sama w domu? - spojrzałem na nią
- Z babcią - odpowiedziała podchodząc do szafy stojącej w rogu  

Wyciągnęła jakąś torbę i podchodząc bliżej wręczyła mi ją
- Proszę - była bardzo poważna..to mnie strasznie martwiło..
- Co to takiego?  
- Twoje rzeczy  
Uśmiechnąłem się delikatnie  
- Trzymałaś je tutaj przez ten cały czas?  
- Jak widać - skrzyżowała ręce na piersi, idąc w stronę okna
Udałem się za nią..
- Czy Ty myślisz, że my.. -zaciąłem się - Że możemy być jeszcze razem? - popatrzyłem w jej oczy
- Nie - odwróciła wzrok
Przeszył mnie zimny pot, a serce zaczęło szybciej bić..
- Ale dlaczego?  
- Posłuchaj.. - zaczęła siadając na jakimś kuferku
Usiadłem obok niej na drugim.
- Ja naprawdę Cię pokochałam. Tak..to prawda na początku to Ola sobie Ciebie zaklepała,a ja mówiłam, że nic dla mnie nie znaczysz bo chciałam być dobrą koleżanką, ale to był błąd bo ona to potem...ona to wszystko zrobiła specjalnie, złośliwe..tylko i wyłącznie na moją szkodę
- Ale naprawdę nie musisz się tym przejmować - potarłem dłonią jej plecy
- Nie przerywaj mi, proszę daj skończyć - spojrzała lekko załzawionymi oczami na mnie - Tylko o to Cię proszę..

Zabrałem dłoń, dając jej tym samym do zrozumienia iż ma kontynuować..

- To był jej plan..Rozmawiała ze mną przez telefon i nakierowała rozmowę na temat, a później perfidnie to wykorzystała!
Zamilkliśmy
-  A najgorsze jest to, że ja naprawdę zakochałam się po uszy...
Uśmiechnąłem się do siebie..
- Wiesz..- spojrzała na mnie swoimi dużymi oczyma - Myślę, że te kłamstwa Oli to była dla nas w pewnym sensie próba
Zmarszczyłem brwi..
- Próba, której nie udało nam się przejść .. - pokiwała głową
- Odbudujemy to  
- Nie  
- Dlaczego nie?
- Nie chciałeś mnie słuchać, nie wierzyłeś, wyzywałeś. Mało tego, zostawiłeś mnie na 2 lata! - wyrzuciła ręce w powietrze - To wszystko się wzajemnie wyklucza z miłym i szczęśliwym życiem nie sądzisz? - przechyliła głowę, a jej długie brązowe włosy opadły wzdłuż jej szyi i na policzek..
- To było kiedyś, teraz naprawdę będzie lepiej. Zapomnijmy o wszystkim i spróbujmy jeszcze raz, od nowa..od 0 . Będzie lepiej obiecuje
Agnieszka pokręciła głową, a w jej oczach było pełno łez.
- Nie mam już wrogów. Carter nie żyje ..wiesz dlaczego go zabiłem? Wiesz dlaczego siedziałem? Groził nie tylko mi ale i Tobie ! Groził, że coś ci zrobi, nie mi ale Tobie.. Chciałem Cię chronić, nie wybaczyłbym sobie jeśli coś by ci się stało.. Proszę, możemy zacząć żyć normalnie...tak jak chciałaś  
Agnieszka zagryzła wargi ..

- Wyjdź, proszę  

W moich oczach pojawiły się łzy, spływając po moim policzku - niektóre wylądowały w kącikach ust...
To się nie może tak skończyć...

Dametka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i kryminalne, użyła 2433 słów i 12583 znaków. Tagi: #Gangster #Miłość

3 komentarze

 
  • fanka00000

    💜💜💜💜💜💜💜💜 jak miło tu wrócić z powrotem 😘😘😘😘

  • Zuza11

    Jak zwykle... zajebiste  <3  :yahoo:  kiedy następny RZ.? Buziak  <3  :zakochany:

  • Dametka

    @Zuza11 Dziękuję! Dzisiaj 💖

  • Max

    Proszę o następne części. Nie zasnę dziś

  • Dametka

    @Max Troszkę napięcia nie zaszkodzi :D

  • Max

    @Dametka he he może i tak. Ale nie ma to jak przeczytać twoje opowiadanie przy porannej kawie😀

  • Dametka

    @Max Bardzo mi miło :)