Life with Gangster - Nowy początek - RZ.8

Life with Gangster - Nowy początek - RZ.8Oczami Artura:



Obudziłem się około 5-tej, przetarłem oczy i chcąc nie chcąc zwlokłem z łóżka.

Trochę się zdziwiłem, kiedy wstając, dostrzegłem śpiącą Agnieszkę.

Nic nie piliśmy a ja mam taką amnezję?  

Chyba serio jeszcze śpię !



Wyglądała tak cudownie...Przetarłem otwartą dłonią jej policzek - był tłusty, posmarowany jakimś paskudztwem !

Powąchałem rękę, pachniała pomarańczą i może trochę moimi papierosami...



" - Jestem szczęśliwa, w końcu szczęśliwa

Powiedziała tuląc się do mojego ramienia.

- Jesteś słodka wiesz? - spojrzałem na nią

- Seksowna - poprawiła mnie szybko

- No tak - zaśmiałem się - Cholernie seksowna

- Kocham Cię Artur  "



Przypomniałem sobie naszą wczorajszą rozmowę...

Usłyszeć po takim czasie te dwa magiczne słowa to coś nie do opisania !!  



Poprawiłem kołdrę na jej stopach i odsunąłem się.

Nie chciałem robić nic więcej, nie mogłem ryzykować jej obudzenia.



Moje sprawy czekały na zrealizowanie !  



----------------



- Dzień dobry Szefie  - usłyszałem głos, mijając drzwi wejściowe.

Prawie wybuchnąłem śmiechem, odwracając się i widząc młodego podjebka w najkach...

- Jesteś tu nowy prawda? - zacząłem bawić się kluczykami

- Tak jest  

- Mam dla ciebie dobrą radę  

- Słucham  

- Wyluzuj - zaśmiałem się, jednocześnie gibiąc biodrami i poszedłem dalej



Otworzyłem drzwi do głównej siedziby...mojej siedziby!



- Proszę kto się zjawił

- Prawie się zagotowałem widząc Konga, siedzącego na moim fotelu !

- Co ty do cholery tu robisz?  

- Miłego powitanie co - zaszydził - Siedzę nie widać? - rozłożył ręce

Wywróciłem oczami.

Mam dać się sprowokować? To bardzo proste !



- Nie każ mi się wkurwiać, proszę - spojrzałem na niego sarkastycznie

- Ja tobie? Ależ skąd - odwrócił wzrok  

- Kong? - podszedłem bliżej  

Mężczyzna spojrzał na mnie zza ramienia.  

- Nie sądzisz, że jest nas tu trochę za dużo?

- Za dużo? - uniósł brwi - O czym ty mówisz? - wstał i podszedł do okna

Chyba chciał sprawdzić czy nikt nie zwinął mu bryki...



- O tym, że powinieneś już spływać - potarłem dłonią o dłoń i korzystając z okazji szybko wskoczyłem na swoje krzesło.

- To moje biuro synalku - zaszydził  

Tego już za wiele !

- Ha! Chyba cię zdrowo pojebało gościu! - wyrzuciłem ręce w powietrze - Myślałem, że zrozumiałeś naszą ostatnią rozmowę  

- Owszem - pokiwał głową - W następnym tygodniu może zrobię sobie wolne - zaśmiał się - Wtedy możesz popilnować interesu  



Nie wierzę w to co słyszę !

  

Nie wytrzymałem... Podbiegłem do niego i złapałem za brzeg koszulki  

- Słuchaj no cwaniaczku, nie zachowuj się jak pan tego lokalu bo nim nie jesteś

- Maks! - krzyknął wciąż się szczerząc  

W tej chwili do pokoju wbiegł jego kumpel, nie wiedziałem co się dzieję, ale dostrzegłem jedno - on we mnie mierzy !

- Puść go albo strzelę - powiedział poważnie  

- Śmiało

- Nie radzę - usłyszałem chrząknięcie

Przemek!

Ten to wie kiedy się zjawić...

- Co teraz? - uniosłem brwi, ciesząc się z zaistniałej sytuacji  

Kong wskazał Maksowi opuszczenie broni.

- Co tu się odpierdala?

- O proszę, Ciebie brakowało nam do kompletu - oblizałem usta, siadając z powrotem na fotelu obrotowym .

Maciek wszedł wgłąb pokoju .

- Powaliło was?! Broń? Tutaj?

Naprawdę nie mogłem opanować śmiechu!

- Artur a tobie co?

- Ciesze się, że cie widzę chłopie - roztrzepałem dłonią jego włosy  

- I wzajemnie - klepnął mnie w plecy - Ale serio! Powiedzcie mi o co chodzi?  

- Właśnie Kong, powiedz nam o co chodzi - przytaknął Przemek

- O nic - wzruszył ramionami

- Więc obiecujesz nam, że to się nie powtórzy ?  

- I że będziesz grzeczny? - pokazałem swoje białe jak śnieg ząbki

- A odjebcie się - machnął ręką na co Maks pokazał tylko " znak głupiego " i zaczęli iść w stronę drzwi  

- Hola hola Kong - Przemek złapał za brzeg jego kurtki - Jeszcze jedna taka akcja a się ciebie pozbędziemy jasne?  



Zmrużył tylko oczy i wyszedł.



- Gość jest trochę nie tego  

- Jak możecie pracować z kimś takim? - Maciek usiadł obok mnie

Wzruszyłem ramionami.

- Nie musimy. Wystarczy tylko żeby się nie plątał pod nogami.

Wybuchnęli śmiechem.

- A teraz na poważnie: pokaż nam wszystkie papiery z ostatniego miesiąca i te ważniejsze z dwóch.

Skinął głową.



Oczami Agnieszki:



Przeciągnęłam się, mając nadzieję, że słodko, po czym zorientowałam się, że śpię sama !  

Przecież dobrze wiedziałam, że zasypialiśmy tu razem.

Dlaczego więc Artur tak po prostu sobie wyszedł ? Do tego nawet się nie pożegnał!  

Zamyśliłam się...



Nie chciałam wpadać w paranoję i robić afery - sprawy przecież zaczęły w końcu wchodzić na właściwe tory a nasza miłość kwitnąć na nowo !  



Myślami wróciłam do wczorajszego wieczoru, kiedy to Artur powiedział mi o swojej matce.

Powiedział? Hmm, w sumie tylko o jej istnieniu...



" - To są sprawy moje i mojej rodziny

- A ja nie jestem twoją rodziną?

- Jesteś  

- No więc dlaczego nie możesz mi powiedzieć dlaczego jesteś taki zły ?

- Jestem bo ją zobaczyłem

- No i ? - rozłożyłam ręce

- Nie chciałem jej widzieć - zacisnął pięści, jak wtedy...

- To twoja matka Artur, a nawet się z nią nie przywitałeś !

- I nigdy tego nie zrobię  

- Ale dlaczego?  

- Agnieszka ! - krzyknął patrząc na mnie dość pustym wzrokiem, tak, że przeszył mnie dreszcz

- Co?  

- Odpuść temat okej?  "  



Nie mogłam jednak tak po prostu odpuścić...

Jak można budować z kimś związek nie wiedząc o jego rodzinie?  

Tym bardziej jeśli chodzi o kogoś, kogo całe życie jest jedną wielką tajemnicą !



Postanowiłam iść do jego domu. Dobrze pamiętałam gdzie mieszka i zamierzałam to wykorzystać !



Oczami Artura:



- Okej Maciek, to tak jak mówiliśmy - przybiłem z nim "piątkę"

- Jutro będzie ciekawie

- Kurwa ! No już nie mogę się doczekać! - potarłem dłonią o dłoń

- Szkoda tylko, że Radka nie będzie. On miał zawsze pomysł na wielkie szoł!

Zacisnąłem zęby

- Nie wspominaj - upomniał go Przemek

Maciek uniósł ręce.



---------------------------



Zaparkowałem pod domem i wyszedłem, chowając kluczyki do kieszeni.

- Ktoś tam jest - syknął do mnie Przemek

- Gdzie? - starałem się dostrzec kogoś w oddali

- Nie tam - skarcił mnie - Na tarasie, przy drzwiach wejściowych - wskazał

- Faktycznie - zmrużyłem oczy, widząc kawałek jakiejś postaci

- Tylko spokojnie  

Uniosłem dłoń.

Przemek sięgnął do spodni i wyciągnął z nich swoją spluwę.

Zaczęliśmy powoli przybliżać się do werandy .



Może to Kong próbuje jakichś sztuczek?

A może jeszcze inny, nowy cwaniak chce z nami zadrzeć?  



Kiedy byliśmy niemalże pod schodami, dałem Przemkowi znak, aby zaczekał.

Ten jednak nie posłuchał i kiedy tylko wynurzyłem się zza barierki, on wyskoczył jak poparzony, trzymając "tajemniczą osobę" na muszce.



- Przemek nie ! - wrzasnąłem z całych sił kiedy zobaczyłem, że na tarasie stoi.... Agnieszka ! !



Brat szybko opuścił broń.

- No to ja was zostawię - lekko speszony, przeszedł obok nas - Cześć Aga  

- Cześć - powiedziała nadal wystraszona tym co się stało.



Nie potrafiłem opanować gniewu!  

Co ona tutaj robi?

Jak mogła przyjść tu bez żadnego uprzedzenia?

Przecież mogliśmy jej zrobić krzywdę!  

Co ja mówię...my to pikuś!

Ktoś inny, jakiś nasz wróg, jakiś jebany wróg mógł jej zrobić krzywdę!



- Co ty tu robisz?! - krzyknąłem  

- Przyszłam do ciebie, dlaczego krzyczysz?  

- Jeśli chciałaś się spotkać, mogłaś napisać, zadzwonić... przyjechałbym po ciebie !  

- Ale po co? - zmarszczyła brwi - Przecież sama też świetnie dałam sobie radę

- Co?! Huh ! Ty chyba nie rozumiesz co zrobiłaś!

- No to mi wytłumacz - skrzyżowała ręce na piersi

- Naraziłaś swoje życie !  

- Moje życie? Oszalałeś?!  

- To ty oszalałaś!

- Artur! Przecież nic złego nie zrobiłam. Ja tylko chciałam cię odwiedzić i pogadać...To wy wyskoczyliście na mnie z pistoletem ! - wyrzuciła ręce w powietrze

- Tak bo u nas goście oznaczają już tylko niebezpieczeństwo ! - zrobiłem to samo co ona

- Przesadzasz Skarbie - chciała dotknąć mojej ręki, na co się wzdrygnąłem  

- Do jasnej cholery Aga !  

Odsunąłem się parę kroków.

- A gdybym to nie był ja, a jakiś mój wróg?! Pamiętasz co stało się ostatnim razem kiedy nie uważałaś?!

- Artur przestań

- Porwali cię! Mogłem cię stracić ! Szukałem cię jak pojebany, bojąc się, że może znajdę cię z martwą!  

- Dlaczego mi o tym przypominasz?! - jej oczy zaszły łzami

- Teraz mogło być podobnie ! Ktoś mógł tu na mnie czekać, a wiedząc o tobie, mógł cię potraktować jako zakładniczkę, ale kto wie co jeszcze ! Co byś zrobiła gdyby ktoś przystawił ci pistolet do skroni?



Nie mogłem opanować złości i słowotoku !



- Jesteś okropny - załkała

Agnieszka usiadła na jednym ze schodków i schowała twarz w dłoniach.

Dopiero teraz zorientowałem się ile złych wspomnień przywołałem swoją gadką...



- Aguś przepraszam - usiadłem obok i objąłem ją ręką na co się odsunęła.

1 054 czyt.
100%145
Dametka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i kryminalne, użyła 1746 słów i 9203 znaków. Tagi: #Miłość #Gangi

5 komentarzy

 
  • fanka00000

    fanka00000 · 7 maja · 198285694

    Trochę przesada od marca czekać na kolejna część

  • fanka00000

    fanka00000 · 24 kwietnia · 198285688

    halo?

  • Lilu

    Lilu · 17 kwietnia · 230360613

    Czekam cały czas na dalszą część 😘😘😘

  • fanka00000

    fanka00000 · 9 kwietnia · 198285670

    Co tak mało ludzi przeczytało i oprócz mnie nikt nie dał komentarza ? Dziwne 🙄

  • fanka00000

    fanka00000 · 31 marca · 198285695

    Luksus  czekam na kolejną