Niedziela zaczęła się od dzwonka telefonu. Kamil jeszcze leżał w łóżku, kiedy na ekranie pojawiło się imię Mileny. Odebrał, a ona od razu, bez wstępów, powiedziała głosem jednocześnie podekscytowanym i trochę zdenerwowanym:
– Powiedziałam im. Rodzicom. Że mam chłopaka. Że ciebie. I że jesteśmy w sobie zakochani. Mama aż pisnęła. Tata zamilkł na chwilę, ale potem powiedział, że chce cię poznać. Dziś. W południe. U nas.
Kamil wstał natychmiast. Pod prysznicem myślał już tylko o tym, jak ma wyglądać. Wybrał klasyczny, ciemnogranatowy garnitur z delikatną fakturą, białą koszulę z włoskiej bawełny, bez krawata, tylko z rozpiętym najwyższym guzikiem, czarne skórzane buty i minimalistyczny zegarek. Włosy ułożył starannie, ale bez nadmiernego połysku. Przed wyjściem zahaczył o kwiaciarnię na Mokotowie: dla Mileny bukiet z białych róż i eustomy, dla jej mamy elegancki zestaw kremowych peonii i eukaliptusa, dla siostry mniejszy, bardziej młodzieżowy bukiet pastelowych tulipanów. Do tego butelka dobrego czerwonego wina – nie najdroższa, ale solidna, z dobrym rocznikiem – dla ojca.
Dom rodziców Mileny stał na spokojnej ulicy w Wilanowie, za wysokim, kuty murem, z podjazdem z jasnej kostki i zadbanym ogrodem. Dwupiętrowa, nowoczesna willa z dużymi przeszkleniami i jasną elewacją. Kamil zadzwonił, a drzwi otworzyła sama Milena.
Wyglądała inaczej niż zwykle – bardziej formalnie, ale wciąż bardzo kobieco. Miała na sobie jasnoróżową, lnianą sukienkę w drobne białe kwiatki, z krótkim rękawem i delikatnie wyciętym dekoltem. Sukienka sięgała do kolan, podkreślała talię cienkim paskiem, a materiał lekko falował przy każdym ruchu. Na nogach beżowe, zamszowe baleriny. Włosy spięte w niski kucyk, z kilkoma luźnymi kosmykami przy twarzy, makijaż bardzo delikatny – tylko tusz i lekki błyszczyk. Uśmiechnęła się szeroko, wzięła swój bukiet i pocałowała go szybko w policzek, zanim wprowadziła do środka.
W przestronnym salonie z jasnymi meblami i dużymi oknami czekali już pozostali.
Matka Mileny była kobietą po czterdziestce, wysoką, o zgrabnej, zadbanej sylwetce. Miała ciemnoblond włosy ułożone w klasyczny, półdługi bob, gładką cerę i spokojne, niebieskie oczy. Ubrana była w elegancką, jasnoszarą sukienkę z jedwabiu, sięgającą poniżej kolan, z trójkątnym dekoltem i krótkim rękawem. Na nogach szare szpilki na średnim obcasie, na nadgarstku delikatny złoty zegarek, w uszach małe perłowe kolczyki. Całość sprawiała wrażenie stonowanej, lekarskiej elegancji.
Ojciec – wysoki, siwiejący mężczyzna w okularach – podał rękę pewnym uściskiem. Miał na sobie jasnoniebieską koszulę i grafitowe spodnie chino.
A potem pojawiła się siostra. Starsza o rok, więc dziewiętnastoletnia. Nazywała się Karolina. Była wyraźnie inna niż Milena – wyższa, bardziej krągła w biodrach, z pełniejszym biustem. Włosy blond, rozjaśniane, długie, ułożone w idealne, Instagramowe fale. Twarz o ostrzejszych rysach, pełne usta, podkreślone konturowaniem kości policzkowe, długie rzęsy i mocniejszy makijaż oczu. Ubrana była w obcisły, biały crop-top z napisem w stylu „good vibes only” i bardzo krótką, dżinsową spódniczkę z postrzępionymi brzegami. Na nogach białe sneakersy z grubą podeszwą, na nadgarstkach kilka cienkich bransoletek, a w ręku cały czas trzymała telefon, jakby zaraz miała zrobić relację. Uśmiechnęła się szeroko, pokazując idealnie białe zęby, i od razu powiedziała:
– OMG, ale ty jesteś przystojny na żywo. Muszę zrobić zdjęcie, jak będzie okazja.
Rodzice zaprosili wszystkich do salonu. Podano kawę i ciastka. Rozmowa potoczyła się szybko i zaskakująco gładko. Kiedy Kamil wspomniał, że od października zaczyna studia na prawie na Uniwersytecie Warszawskim, matka Mileny aż klasnęła w dłonie z zadowoleniem. Ojciec skinął głową z wyraźną aprobatą. Oboje podkreślili, że Milena od października idzie na medycynę i że wreszcie widzą kogoś, kto będzie do niej pasował – ambitnego, konkretnego, z jasno określoną przyszłością. Matka dodała jeszcze, że cieszy się, iż córka znalazła kogoś „poważnego”, a nie kolejnego „artystę z Instagrama”, rzucając przy tym znaczące spojrzenie w stronę Karoliny, która w tym momencie właśnie poprawiała sobie włosy przed przednim aparatem telefonu.
Po obiedzie, który minął w atmosferze uprzejmej rozmowy o studiach, medycynie i prawie, Milena wstała od stołu i złapała Kamila za rękę.
– Chodź, pokażę ci dom.
Przeprowadziła go przez jasny korytarz, pokazała gabinet ojca z ciężkim biurkiem i regałami pełnymi medycznych tomów, kuchnię z wyspą z białego kamienia, taras wychodzący na ogród, a na końcu pociągnęła go na piętro. Jej pokój był na końcu korytarza – duży, jasny, z dużym oknem wychodzącym właśnie na taras. Ściany w kolorze ciepłej bieli, duże łóżko z jasnoszarą pościelą, biurko z laptopem, regał z książkami i kilkoma pluszakami jeszcze z dzieciństwa.
Ledwo zamknęły się drzwi, a Kamil już złapał ją w ramiona. Uniósł ją bez wysiłku, jakby nic nie ważyła, i położył na środku łóżka. Milena sapnęła z zaskoczenia, ale nie protestowała. Kamil ukląkł między jej nogami, podwinął jasnoróżową sukienkę aż pod biust i zsunął białe bawełniane majtki w dół. Rozchylił jej uda i od razu pochylił się nisko.
Język najpierw tylko musnął zewnętrzne wargi – powoli, dokładnie. Potem wszedł głębiej, rozchylając je, zbierając już pojawiającą się wilgoć. Kamil ssał łechtaczkę rytmicznie, jednocześnie wsuwając dwa palce do środka i zginając je w górę. Czujł, jak jej ciało reaguje natychmiast: uda zaczęły lekko drżeć, oddech stał się urywany, a sok spływał mu po brodzie. Przyjemność narastała w nim samym – twardniał w spodniach, ale skupił się tylko na niej. Lizał coraz intensywniej, kręcąc językiem, ssąc mocniej, palcami pracując głęboko. Milena wplotła dłonie w jego włosy i uniosła biodra, przyciskając się do jego ust. Orgazm nadszedł szybko i mocno – jej pochwa zacięła się wokół jego palców, uda zacisnęły się na jego głowie, a ona przycisnęła dłoń do ust, tłumiąc krzyk, podczas gdy sok spłynął mu obficie po brodzie i po nadgarstku.
Kamil nie odrywał ust, aż drżenie trochę opadło. Cały czas czuł smak jej podniecenia, ciepło jej skóry i to, jak mocno jego własny penis napierał na materiał spodni.
Nie wiedzieli, że za oknem, na tarasie, stała Karolina.
Starsza siostra oparła się barkiem o framugę, telefon trzymała opuszczony w dłoni, a oczy miała szeroko otwarte. Widziała wszystko: jak Kamil kładzie jej siostrę na łóżku, jak podwija sukienkę, jak jego głowa znika między jej udami, jak Milena wyginają się i drży. Karolina przełknęła ślinę. Pierwsza myśl była czysto instagramowa – „kurwa, to wygląda jak z porno, tylko że to moja siostra”. Druga, bardziej osobista: zazdrość. Szybka, ostra. Milena zawsze była tą „poważną”, a teraz leżała rozłożona na łóżku i dochodziła w ustach faceta, którego poznali godzinę temu. Trzecia myśl była już zupełnie inna – ciepła, nieprzyzwoita fala, która zeszła jej nisko po brzuchu. „Jak to wygląda… jak ona się wije… i ten dźwięk”. Karolina przegryzła dolną wargę, nie odrywając wzroku, a w głowie kłębiło się już pytanie, którego nie zamierzała jeszcze głośno sobie zadać: jak to jest, kiedy ktoś robi ci to tak dokładnie.
Milena jeszcze łapała oddech po orgazmie, kiedy usiadła, odepchnęła Kamila lekko na plecy i przekroczyła go w szerokim rozkroku. Sukienka wciąż była podwinięta pod biust, majtki leżały gdzieś na podłodze. Nie rozbierała się dalej – nie było czasu. Rozpięła mu tylko rozporek, wyjęła grubego, już całkowicie twardego penisa i jednym ruchem nadziała się na niego aż do końca.
Pochwa była wciąż bardzo mokra i wrażliwa po języku. Weszła gładko, ale grubość rozciągnęła ją wyraźnie. Kamil sapnął, kiedy jej gorące, ciasne wnętrze otoczyło go całkowicie. Milena oparła dłonie na jego piersi i zaczęła ujeżdżać szybko, prawie nerwowo – krótkie, ostre ruchy w górę i w dół, biorąc całą długość przy każdym opadnięciu. Sukienka falowała wokół jej bioder, piersi podskakiwały pod cienkim materiałem, a ona gryzła sobie wargę, żeby nie jęczeć za głośno.
Kamil trzymał ją za uda, wbijając się w górę, kiedy ona opadała. Czujł, jak jej ścianki ściskają go rytmicznie, jak sok spływa po jego jajach i po rozporku spodni. Przyjemność narastała błyskawicznie – po tym, jak przed chwilą lizał ją do orgazmu, teraz jej cipka była jeszcze bardziej wrażliwa i mokra, a tempo, które narzuciła, nie dawało mu szansy na długą kontrolę. Widok jej twarzy – spoconej, z przymkniętymi oczami, z rozmazanym błyszczykiem – i sposób, w jaki jej ciało przyjmowało go całego, doprowadzał go do szybkiego szczytu.
Milena doszła druga w ciągu kilku minut – krótko, intensywnie, z cichym, stłumionym jękiem, ściskając go od środka mocnymi skurczami. To wystarczyło. Kamil uniósł biodra i trysnął głęboko w nią, pulsując długo, wypełniając jej pochwę gęstą spermą. Oboje jeszcze przez chwilę poruszali się razem, wyciskając z siebie resztę, aż wreszcie Milena uniosła się powoli. Sperma od razu zaczęła wypływać. Szybko, prawie panicznie, sięgnęła po majtki, wciągnęła je z powrotem, poprawiła sukienkę i wstała, zaciskając uda, żeby nic nie spłynęło niżej.
Za oknem Karolina stała nieruchomo, telefon uniesiony, nagrywając wszystko – od momentu, gdy siostra nadziała się na niego, przez szybkie, nerwowe ujeżdżanie, aż po to, jak poprawiała majtki z pełną cipką. Na nagraniu było widać nawet, jak cienka ścieżka spermy na sekundę błysnęła na wewnętrznej stronie uda, zanim została zatarta.
Milena odwróciła się do Kamila, wciąż jeszcze ciężko oddychając, i pocałowała go. Długo, namiętnie, wsuwając język głęboko, trzymając go za twarz obiema rękami. Smak jej samej i jego spermy mieszał się w tym pocałunku, a ona nie odrywała się przez długie sekundy, jakby chciała jeszcze raz potwierdzić, że wszystko, co właśnie zrobili, było dokładnie tym, czego chciała.
Kamil pożegnał się z całą rodziną przy drzwiach – uścisnął dłoń ojcu, pocałował matkę w policzek, skinął Karolinie, która odprowadziła go zbyt długim spojrzeniem, i na koniec przyciągnął Milenę do krótkiego, ale intensywnego pocałunku. Potem wsiadł do samochodu i odjechał w stronę Mokotowa.
Milena wróciła do swojego pokoju, zamknęła drzwi i usiadła na łóżku, wciąż czując wilgoć w majtkach i lekkie pulsowanie po szybkim, nerwowym seksie. Ledwo zdążyła odetchnąć, kiedy drzwi otworzyły się bez pukania.
Weszła Karolina.
Trzymała telefon ekranem do przodu i bez słowa odtworzyła nagranie. Na filmie było wszystko: jak Kamil kładzie Milenę na łóżku, jak znika jej między nogami, jak ona się wije i dochodzi, a potem jak szybko, prawie panicznie, ujeżdża go w podwiniętej sukience i poprawia majtki, żeby ukryć wypływającą spermę. Dźwięk też był – stłumione jęki, mokre odgłosy, ciężki oddech.
Karolina zatrzymała film na kadrze, w którym było widać twarz Mileny w momencie orgazmu, i uniosła brwi.
– No proszę – powiedziała cicho, z wyraźną nutą rozbawienia. – Grzeczna, ambitna przyszła lekarka. A tu proszę. Rozłożona na łóżku, mokra, pełna spermy, w domu rodziców. Imponujące. Naprawdę. Nie spodziewałam się po tobie aż takiego show.
Milena poczuła, jak krew odpływa jej z twarzy.
– Skasuj to – wyszeptała. – Proszę. Natychmiast.
Karolina uśmiechnęła się szeroko, powoli, lubieżnie. Przesunęła kciukiem po ekranie, jakby tylko sprawdzała, czy nagranie na pewno jest zapisane, i schowała telefon do tylnej kieszeni krótkiej spódniczki.
– Kiedyś – odparła, wciąż się uśmiechając. – Na pewno kiedyś skasuję. Jak tylko wymyślę odpowiednią cenę.
Spojrzała siostrze prosto w oczy, triumfująco, z błyskiem, który nie miał w sobie nic siostrzanego, tylko czystą, wyuzdaną satysfakcję z posiadania przewagi. Potem odwróciła się i wyszła, zostawiając drzwi uchylone, a Milenę siedzącą na łóżku z sercem walącym jak oszalałe i z pełną świadomością, że właśnie straciła kontrolę nad czymś, czego nie powinna była stracić.
*********
Szanowni Państwo.
Nie aspiruję do bycia autorytetem moralnym ale dodałem wątek z nagraniem stworzonym przez Karolinę ku przestrodze. Żyjąc w dzisiejszych czasach mamy okazję realizować więcej pasji, fantazji i marzeń niż jakiekolwiek pokolenia przed nami. A równocześnie można zaobserwować, że wieloma osobami rządzi fetysz obnażania własnej i cudzej prywatności. W dobie Instagrama i Facebooka można paść ofiarą czyjegoś braku empatii i wyobraźni. Uprzedzam aby nie ufać osobom zbyt wiele uwagi poświęcającym mediom społecznościowym.
Dziękuję za przeczytanie tak opowiadania jak i mojej refleksji.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz