Wieczorem zeszli na kolację do hotelowej restauracji. Słońce właśnie zachodziło za horyzont, morze miało kolor miedzi i fioletu. Usiedli przy stoliku w rogu, trochę na uboczu.
Milena ubrała się wygodnie, prawie młodzieżowo, ale w sposób, który i tak przyciągał wzrok. Miała na sobie bardzo krótkie, jasnoniebieskie dżinsowe szorty z postrzępionymi nogawkami, tak obcisłe, że podkreślały każdy centymetr ud i pośladków. Do tego biały, oversize’owy top z cienkiego bawełnianego materiału, z szerokim dekoltem spadającym z jednego ramienia, na tyle luźny, że przy każdym ruchu widać było, że nie ma pod spodem biustonosza. Na nogach białe sneakersy, bez skarpetek. Włosy spięte w wysoki, niedbały kucyk, z którego wypadały wilgotne jeszcze po prysznicu kosmyki. Twarz bez makijażu, tylko lekko nabłyszczone usta i naturalny rumieniec po całym dniu na słońcu. Na nadgarstku srebrna bransoletka, na szyi cienki łańcuszek. Wyglądała jak dziewczyna, która właśnie wróciła z plaży i postanowiła zejść na kolację w tym, co miała najwygodniejszego – a jednocześnie była w tym wszystkim niezwykle seksowna.
Rozmawiali półgłosem o tym, co wydarzyło się między skałami. O Elsie, o Dirku, o momencie, w którym wszystko się odsłoniło, o tym, jak się czuli, kiedy przekraczali kolejne granice. Kamil siedział bokiem do sali, jedną rękę trzymał na stole, a drugą pod obrusem. Dyskretnie, powoli gładził wewnętrzną stronę jej uda, coraz wyżej, palcami muskał brzeg szortów, czasem tylko lekko naciskał. Nikt z obsługi ani z sąsiednich stolików nie mógł tego zauważyć.
Emocje mieli podobne: głębokie, spokojne podniecenie wymieszane z czułością i lekkim niedowierzaniem. Kamil, pieścąc ją pod stołem, czuł jednocześnie satysfakcję i głód. Wspomnienia z plaży były jeszcze bardzo świeże – smak, obrazy, dźwięki – i sprawiały, że twardniał mimo woli. Jednocześnie patrzył na nią i czuł czystą, ciepłą miłość. Milena odpowiadała na jego dotyk lekkim rozchyleniem ud, ale prowadziła rozmowę dalej, spokojnie, tylko policzki miała lekko zaróżowione. W środku kłębiło się w niej wszystko naraz: wstyd, duma, pożądanie i ogromna bliskość do Kamila. Każde jego dyskretne pociągnięcie palców przypominało jej, że to, co zrobili, było ich wspólne.
W pewnym momencie Kamil pochylił się nad stołem i pocałował ją. Długo, namiętnie, nie zważając na to, że są w restauracji. Kiedy wreszcie się oderwali, oboje oddychali nieco głębiej.
Wtedy przy ich stoliku stanęła Alice.
Alice stała przy ich stoliku z uśmiechem, a tuż za nią znajdowała się druga dziewczyna.
Sheryll była w tym samym wieku co Alice – około dwudziestu jeden lat. Wyższa o kilka centymetrów, bardziej krągła. Najbardziej rzucały się w oczy jej piersi: olbrzymie, ciężkie, pełne, prawie niewiarygodnie duże w stosunku do reszty sylwetki. Talia stosunkowo wąska, biodra szerokie, uda pełne. Twarz okrąglejsza niż u Alice, pełne usta, duże ciemne oczy, włosy czarne, kręcone, spięte w wysoki, bujny kucyk. Skóra głęboko brązowa, gładka, lśniąca w świetle restauracji.
Alice miała na sobie krótki, czarny top na ramiączkach i bardzo krótkie, czarne szorty z wysokim stanem. Na nogach złote sandały. Sheryll ubrała się jeszcze odważniej: obcisły, biały top w stylu crop, który ledwo utrzymywał jej ogromne piersi i odsłaniał cały brzuch oraz wyraźne dolne zaokrąglenie biustu. Do tego mini spódniczka z czarnej dzianiny, tak krótka, że przy każdym ruchu ryzykowała całkowite odsłonięcie. Na nogach czarne, wysokie sandały na platformie. Obie wyglądały jak stworzone do nocnego życia na wyspie – swobodne, pewne siebie i bardzo seksowne.
Alice przedstawiła przyjaciółkę, po czym obie usiadły przy stoliku bez pytania.
– Opowiedziałam Sheryll o wczoraj – powiedziała Alice spokojnie, z lekkim uśmiechem. – O wszystkim.
Sheryll oparła się łokciami o stół, pochylając się tak, że jej piersi prawie wypłynęły z topu, i spojrzała prosto na Milenę.
– Nigdy dotąd nie smakowałam białej cipki – stwierdziła prosto, niskim, lekko ochrypłym głosem. – Ale po tym, co usłyszałam… bardzo chcę.
Emocje Mileny i Kamila uderzyły w nich jednocześnie, tylko w nieco innych odcieniach. Kamil poczuł najpierw ostry dreszcz – mieszankę zaskoczenia, podniecenia i lekkiego niedowierzania. Dwie czarnoskóre dziewczyny, jedna z których już z nimi była, a druga od razu mówi o smakowaniu jego dziewczyny. Twardniał pod stołem mimo woli, a dłoń, którą wcześniej pieścił udo Mileny, teraz tylko mocniej ścisnęła jej kolano. W głowie kłębiły się obrazy z poprzedniej nocy i nowe, dopiero powstające.
Milena najpierw poczuła gorąco na twarzy. Potem falę wyraźnego, mokrego podniecenia. Słowa Sheryll były tak bezpośrednie, że aż zaparło jej dech. Jednocześnie kątem oka widziała reakcję Kamila i czuła jego dłoń na swoim kolanie. Wstyd mieszł się z ekscytacją, a pod tym wszystkim tliła się już znajoma, gorąca ciekawość. Spojrzała na Sheryll, na jej ogromne piersi, na pewny uśmiech, potem na Alice, i w piersi rozlało się to samo uczucie, które towarzyszyło jej przy każdej kolejnej granicy: strach, pożądanie i kompletna gotowość, by zobaczyć, co będzie dalej.
Weszli do pokoju we czwórkę. Drzwi zamknęły się za nimi miękko. Alice i Sheryll nie traciły czasu – podeszły do Mileny od razu, złapały dolną krawędź jej białego topu i zsunęły go przez głowę. Potem rozpięły szorty, ściągnęły je razem ze stringami. Milena została naga. Dziewczyny położyły ją na środku dużego łóżka i zaczęły ją pieścić.
Alice pochyliła się nad jej piersiami, wzięła sutek do ust, ssała wolno, kręcąc językiem. Sheryll zsunęła się niżej, rozchyliła uda i zaczęła lizać – dokładnie, mokro, zbierając już pojawiającą się wilgoć. Dłonie obu wędrowały po brzuchu, po bokach, po udach. Białe ciało Mileny ginęło pod ciemnymi dłońmi i ustami.
Kamil stał chwilę, patrząc. Potem podszedł bliżej. Najpierw rozebrał Alice – zsunął z niej top i szorty, odsłaniając piersi i gładką, ciemną skórę. Pocałował jej szyję, obojczyki, zsunął się do piersi, wziął sutek do ust. Potem przeszedł do Sheryll. Jej ogromne piersi wymagały obu dłoni. Uniósł je, pocałował od spodu, przejechał językiem po sutkach, potem niżej, po brzuchu, po linii bioder. Rozbierał je powoli, całując każdy nowo odsłonięty fragment.
Kiedy obie były już nagie, Kamil odsunął się o krok i po prostu patrzył. Śnieżnobiałe ciało Mileny leżało splecione z dwoma ciemnymi ciałami. Czarne dłonie na białych piersiach, ciemne usta na białych udach, kontrast skóry w półmroku pokoju był tak ostry, że aż bolał w piersi. Alice i Sheryll wyglądały przy niej jak dwie cienie, które pożerały światło.
Emocje Kamila były w tej chwili bardzo gęste. Widok ukochanej oplecionej przez dwie czarnoskóre dziewczyny budził w nim jednocześnie czułość i ostre, prawie zwierzęce pożądanie. Czuł dumę – to była jego kobieta, a ona pozwalała sobie na to przy nim. Czuł też głód: chciał dołączyć, chciał dotykać wszystkich naraz, a jednocześnie chciał jeszcze chwilę tylko patrzeć. Miłość do Mileny mieszała się z fascynacją obrazem, który miał przed oczami. Penis tętnił mu ciężko, ale nie ruszył się od razu. Chciał zapamiętać tę chwilę dokładnie.
Milena leżała z zamkniętymi oczami, a potem je otworzyła i znalazła wzrok Kamila. Emocje miała rozlane i bardzo intensywne. Usta Alice na piersi i język Sheryll między nogami dawały jej konkretną, mokrą przyjemność. Jednocześnie świadomość, że Kamil stoi i patrzy, jak dwie czarne dziewczyny pożerają jej białe ciało, sprawiała, że serce biło jej jak oszalałe. Nie czuła się używana. Czujła się oglądana i kochana w tym samym czasie. Każdy ruch ciemnych ust na jej skórze był jak kolejna warstwa, którą przekraczała razem z nim. Kochała go. I właśnie dlatego potrafiła leżeć tak rozłożona, mokra, opleciona, i patrzeć mu w oczy, podczas gdy obce języki pracowały nad nią.
Kamil usiadł na skraju łóżka, a trzy dziewczyny natychmiast zsunęły się na podłogę między jego rozstawione nogi. Alice wzięła główkę do ust, ssąc mocno i mokro. Milena oblizała trzon od nasady aż po jądra, a Sheryll przejęła jądra do ust, ssąc je delikatnie. Potem zamieniały się – ustami, językami, dłońmi – wszystkie trzy pracowały nad jego grubym kutasem jednocześnie. Ślina spływała po trzonie, po jajach, po ich brodach. Co chwilę któraś z nich odrywała się, by pocałować inną, potem wracała do jego penisa.
Równocześnie nie przestawały pieścić siebie nawzajem. Dłonie Alice ściskały piersi Sheryll, Milena gładziła udo Alice, a Sheryll co jakiś czas sięgała między nogi Mileny.
W pewnym momencie Sheryll uniosła swoje ogromne piersi obiema rękami, włożyła między nie kutasa Kamila i zaczęła poruszać nimi w górę i w dół. Ciemna, miękka tkanka otuliła go całkowicie. Masturbowała go piersiami powoli, mocno, pozwalając główce wychylać się co chwilę u góry, gdzie Alice natychmiast ją oblizała.
Milena w tym czasie odsunęła się nieco, odwróciła Alice tyłem do siebie, rozchyliła jej pośladki i pochyliła się. Język najpierw musnął okolicę, potem wszedł głębiej – lizała wypięty odbyt Alice dokładnie, wilgotno, krążąc i naciskając.
Emocje Kamila były w tej chwili niemal nie do uniesienia. Trzy pary ust, trzy języki, a potem te olbrzymie, ciemne piersi ściskające jego penisa – bodźce nakładały się na siebie tak mocno, że musiał zaciskać szczęki, żeby nie dojść zbyt szybko. Widok Mileny liżącej odbyt Alice tuż obok, podczas gdy Sheryll doiła go swoimi piersiami, dawał mu poczucie całkowitego roztopienia. Kochał Milenę. Patrzył na nią, jak przekracza kolejne granice, i czuł, że właśnie dlatego może oddać się temu wszystkiemu bez reszty. Przyjemność była ostra, prawie bolesna, a jednocześnie głęboko emocjonalna – bo ona była w centrum tego obrazu.
Milena czuła smak Alice na języku i jednocześnie słyszała mokre odgłosy dochodzące od strony Kamila. Emocje miała gorące i bardzo jasne. Liżąc odbyt drugiej dziewczyny, mając świadomość, że jej chłopak jest w tej samej chwili masturbowany ogromnymi piersiami Sheryll, czuła się całkowicie wolna i całkowicie jego. Nie było w niej zazdrości. Była tylko intensywna, mokra satysfakcja i miłość. Każdy ruch jej języka po Alice był jak kolejny dowód, że potrafią razem wszystko. Cipka pulsowała jej w takt odgłosów, a ona lizała coraz głębiej, coraz bardziej zachłannie, wiedząc, że Kamil na nią patrzy.
Milena odsunęła się od Alice, otarła usta grzbietem dłoni i spojrzała na Kamila ciężkim, wilgotnym wzrokiem.
– Wylizałam ją wystarczająco – powiedziała ochryple. – Zerżnij ją w dupę.
Kamil nie potrzebował drugiej zachęty. Ustawił Alice na kolanach, rozchylił jej ciemne pośladki i powoli, ale zdecydowanie wsunął się w jej odbyt. Ciasnota była intensywna, gorąca. Kiedy wszedł do końca, zaczął posuwać rytmicznie, coraz mocniej, trzymając ją za biodra. Czekoladowa skóra napinała się przy każdym pchnięciu, a Alice jęczała niskim, przeciągłym głosem.
Tuż obok Milena i Sheryll ułożyły się w pozycji nożyc – uda splecione, cipki przyciśnięte do siebie. Zaczęły się ocierać intensywnie, rytmicznie, wilgotno. Śliskie wargi ślizgały się po sobie, łechtaczki ocierały się przy każdym ruchu bioder. Tempo rosło szybko. Sheryll trzymała Milenę za udo, Milena wpiła się paznokciami w pośladki drugiej dziewczyny. Odgłosy ich tarcia mieszały się z odgłosami Kamila wbijającego się w Alice.
Orgazm przyszedł nagle i bardzo mocno. Najpierw Sheryll zadrżała, jej ciało napięło się, a ona sapnęła głośno. Chwilę później Milena zerwała się z jeszcze większą siłą – wyprężyła plecy, uda zadrżały, a z gardła wyrwał się głośny, niekontrolowany krzyk, którego nie potrafiła już stłumić. Krzyczała, dochodząc, wciąż ocierając się o Sheryll, sok spływający obficie po ich udach.
Kamil usłyszał ten krzyk. To wystarczyło. Wbił się w Alice najgłębiej jak mógł i trysnął – potężnym, długim ładunkiem, pulsując godzinami, wypełniając jej odbyt gęstą spermą. Całe ciało miał napięte, zęby zaciśnięte, a przed oczami wciąż stał obraz krzyczącej Mileny.
Emocje Mileny były w tej chwili absolutnie ekstatyczne. Orgazm zmiotł ją z nóg – fizycznie i emocjonalnie. Krzyk, który z niej wyrwał, był nie tylko przyjemnością. Był uwolnieniem. Widziała, jak Kamil bierze Alice od tyłu, czuła Sheryll przyciśniętą do swojej cipki, i wiedziała, że jej głos właśnie doprowadził go do orgazmu. Kochała go. Była jego. A jednocześnie pozwalała sobie na ten krzyk, na te nożyce, na ten cały mokry chaos – i właśnie dlatego czuła się jeszcze mocniej związana. Po orgazmie leżała drżąca, z twarzą wpiętą w udo Sheryll, i tylko powtarzała w myślach jego imię.
Kamil czuł się jak po wybuchu. Sperma wciąż pulsowała mu z penisa, kiedy powoli wycofywał się z Alice. Krzyk Mileny wciąż brzmiał mu w uszach. To był ten dźwięk – jej dźwięk – który zepchnął go przez krawędź. Widok własnej dziewczyny dochodzącej w nożycach z inną kobietą, podczas gdy on sam był zatopiony w Alice, dał mu poczucie całkowitego, dzikiego spełnienia. Miłość i żądza stopiły się w jedno. Oddychał ciężko, patrzył na rozłożoną, wciąż drżącą Milenę i wiedział, że właśnie znowu przeszli przez coś, co tylko ich bardziej do siebie przywiązało.
Alice uniosła się z pozycji na kolanach, odwróciła się i kucnęła nad leżącą na wznak Sheryll. Rozchyliła pośladki, napięła mięśnie i powoli, kontrolowanie, wypuściła z siebie cały ładunek spermy Kamila. Gęsta, biała masa spłynęła długimi, lepkimi pasmami prosto na olbrzymie, ciemne piersi Sheryll, spływając po sutkach, po dolnej linii biustu, po mostku. Kontrast był tak ostry, że na chwilę wszyscy zamilkli.
Milena parsknęła cichym, ochrypłym śmiechem i spojrzała na Kamila.
– No proszę… – powiedziała, wciąż jeszcze łapiąc oddech. – Podano nam czekoladowy torcik w śmietankowej polewie.
Kamil i Milena pochyliły się jednocześnie. Zaczęli lizać. Długimi, dokładnymi ruchami języka zbierali spermę z ciemnej skóry Sheryll – z dolnej linii piersi, z sutków, z zagłębienia między nimi. Co chwilę odrywali się od piersi, by pocałować się namiętnie, wymieniając między sobą to, co właśnie zebrali. Języki ślizgały się po sobie, sperma przechodziła z ust do ust, a oni połykali ją powoli, nie odrywając wzroku od siebie.
Tuż obok Alice przesunęła się wyżej i usiadła Alice twarzą nad ustami Sheryll. Sheryll bez wahania uniosła głowę i zaczęła lizać – dokładnie, głęboko, czyszcząc odbyt Alice z ostatnich resztek spermy Kamila. Język wchodził, krążył, zbierał wszystko, co jeszcze zostało.
Emocje Mileny były w tej chwili prawie odurzające. Smak spermy Kamila zmieszany z solą skóry Sheryll, widok białej masy na czarnych piersiach, pocałunki, w których wymieniali się nią nawzajem – wszystko to tworzyło jedną, gęstą, słodko-słoną chwilę. Śmiech, który jej się wyrwał, był szczery. Nie było w niej wstydu. Była tylko dzika, czuła satysfakcja i ogromna bliskość do Kamila. Kochała go. Lizanie z nim wspólnie, wymiana spermy w pocałunku, świadomość, że to jego ładunek spłynął właśnie na te piersi – to wszystko sprawiało, że czuła się jeszcze bardziej jego. Cipka wciąż pulsowała po poprzednim orgazmie, a ona lizała dalej, coraz wolniej, coraz bardziej celebrując każdy ruch języka.
Kamil czuł się, jakby tonął w obrazach i smakach. Własna sperma na piersiach Sheryll, język Mileny obok jego języka, pocałunki pełne tego, co przed chwilą wypłynęło z Alice – bodźce były tak intensywne, że aż zawroty głowy. Emocje miał głębokie i bardzo jasne: miłość do Mileny przeplatała się z czystym, zwierzęcym podnieceniem. Widok jej białej twarzy pochylonej nad czarnymi piersiami, sposób, w jaki całowała go przez warstwę jego własnej spermy, dawał mu poczucie całkowitego, wspólnego przekroczenia. Nie było już granic, które trzeba było forsować. Byli po prostu razem w samym środku tego wszystkiego. I właśnie dlatego, liżąc dalej, całując ją mokro i głęboko, czuł, że kocha ją mocniej niż jeszcze godzinę wcześniej.
Alice uniosła się z pozycji na kolanach, odwróciła się i kucnęła nad leżącą na wznak Sheryll. Rozchyliła pośladki, napięła mięśnie i powoli, kontrolowanie, wypuściła z siebie cały ładunek spermy Kamila. Gęsta, biała masa spłynęła długimi, lepkimi pasmami prosto na olbrzymie, ciemne piersi Sheryll, spływając po sutkach, po dolnej linii biustu, po mostku. Kontrast był tak ostry, że na chwilę wszyscy zamilkli.
Milena parsknęła cichym, ochrypłym śmiechem i spojrzała na Kamila.
– No proszę… – powiedziała, wciąż jeszcze łapiąc oddech. – Podano nam czekoladowy torcik w śmietankowej polewie.
Kamil i Milena pochyliły się jednocześnie. Zaczęli lizać. Długimi, dokładnymi ruchami języka zbierali spermę z ciemnej skóry Sheryll – z dolnej linii piersi, z sutków, z zagłębienia między nimi. Co chwilę odrywali się od piersi, by pocałować się namiętnie, wymieniając między sobą to, co właśnie zebrali. Języki ślizgały się po sobie, sperma przechodziła z ust do ust, a oni połykali ją powoli, nie odrywając wzroku od siebie.
Tuż obok Alice przesunęła się wyżej i usiadła Alice twarzą nad ustami Sheryll. Sheryll bez wahania uniosła głowę i zaczęła lizać – dokładnie, głęboko, czyszcząc odbyt Alice z ostatnich resztek spermy Kamila. Język wchodził, krążył, zbierał wszystko, co jeszcze zostało.
Emocje Mileny były w tej chwili prawie odurzające. Smak spermy Kamila zmieszany z solą skóry Sheryll, widok białej masy na czarnych piersiach, pocałunki, w których wymieniali się nią nawzajem – wszystko to tworzyło jedną, gęstą, słodko-słoną chwilę. Śmiech, który jej się wyrwał, był szczery. Nie było w niej wstydu. Była tylko dzika, czuła satysfakcja i ogromna bliskość do Kamila. Kochała go. Lizanie z nim wspólnie, wymiana spermy w pocałunku, świadomość, że to jego ładunek spłynął właśnie na te piersi – to wszystko sprawiało, że czuła się jeszcze bardziej jego. Cipka wciąż pulsowała po poprzednim orgazmie, a ona lizała dalej, coraz wolniej, coraz bardziej celebrując każdy ruch języka.
Kamil czuł się, jakby tonął w obrazach i smakach. Własna sperma na piersiach Sheryll, język Mileny obok jego języka, pocałunki pełne tego, co przed chwilą wypłynęło z Alice – bodźce były tak intensywne, że aż zawroty głowy. Emocje miał głębokie i bardzo jasne: miłość do Mileny przeplatała się z czystym, zwierzęcym podnieceniem. Widok jej białej twarzy pochylonej nad czarnymi piersiami, sposób, w jaki całowała go przez warstwę jego własnej spermy, dawał mu poczucie całkowitego, wspólnego przekroczenia. Nie było już granic, które trzeba było forsować. Byli po prostu razem w samym środku tego wszystkiego. I właśnie dlatego, liżąc dalej, całując ją mokro i głęboko, czuł, że kocha ją mocniej niż jeszcze godzinę wcześniej.
Pocałunki pełne spermy, mokre, długie, z językami przeplatającymi się i wymieniającymi gęsty smak, sprawiły, że Kamil znowu stwardniał całkowicie. Penis uniósł się ciężko, lśniący od śliny i resztek tego, co przed chwilą lizali.
Milena zauważyła to od razu. Odchyliła się lekko, spojrzała w dół, potem prosto w jego oczy i bez słowa przekroczyła go w szerokim rozkroku. Złapała grubego kutasa u nasady, przeciągnęła główką po swoich mokrych wargach i jednym, pewnym ruchem nadziała się aż do końca. Sapnęła głośno, kiedy pełnia rozeszła się w niej. Zaczęła ujeżdżać – wolno na początku, potem coraz szybciej, biorąc całą długość przy każdym opadnięciu.
Alice i Sheryll natychmiast dołączyły. Alice pochyliła się z boku i wzięła do ust jeden sutek Mileny, ssąc mocno, jednocześnie dłonią gładząc jej brzuch i miejsce, w którym łączyła się z Kamilom. Sheryll z drugiej strony lizała drugą pierś, a wolną ręką sięgnęła niżej – palce znalazły łechtaczkę Mileny i zaczęły ją masować w takt ruchów bioder. Co chwilę któraś z nich zsuwała się, by polizać jądra Kamila albo przeciągnąć językiem po trzonie w momencie, gdy Milena się unosiła.
Tempo rosło. Milena ujeżdżała coraz mocniej, coraz głębiej, piersi podskakiwały, a odgłosy mokrego tarcia wypełniały pokój. Alice i Sheryll nie przestawały – usta, języki, dłonie wszędzie: na piersiach, na brzuchu, na udach, na miejscu połączenia.
Orgazm Mileny nadszedł nagle i z jeszcze większą siłą niż wcześniej. Wyprężyła się, głowa odchyliła do tyłu, a z gardła wyrwał się głośny, długi krzyk – głośniejszy niż przy nożycach z Sheryll. Całe ciało zadrżało, cipka zacięła się wokół Kamila serią gwałtownych skurczów, a ona krzyczała, dochodząc, wciąż poruszając biodrami.
Kamil nie wytrzymał. Usłysząc ten krzyk, wbił się w górę i trysnął – głęboko, długo, wypełniając jej cipkę kolejnym, gęstym ładunkiem. Pulsował w niej, trzymając jej biodra tak mocno, że zostawił ślady, a przed oczami miał tylko jej twarz w momencie orgazmu.
Emocje Mileny były w tej chwili absolutnie rozsadzające. Orgazm zerwał ją z posad. Krzyk, który z niej wyszedł, był niekontrolowany i szczery. Miała w sobie Kamila, na piersiach usta dwóch innych dziewczyn, a w uszach własny głos. Kochała go tak mocno, że przyjemność stała się prawie bolesna. Każdy skurcz jej cipki wokół niego był jak kolejne „kocham cię” wypowiedziane ciałem. Po orgazmie osunęła się na jego pierś, wciąż drżąc, i tylko powtarzała jego imię w chaotycznych, urywanych oddechach.
Kamil czuł się kompletnie wypełniony i jednocześnie pusty. Sperma jeszcze pulsowała mu z penisa, kiedy trzymał ją na sobie. Jej krzyk wciąż brzmiał mu w głowie jak echo. Widok Mileny dochodzącej tak głośno, tak bez zahamowań, podczas gdy Alice i Sheryll lizały jej piersi, dał mu poczucie, że właśnie osiągnęli kolejny, jeszcze głębszy poziom. Miłość, którą do niej czuł, była w tej chwili fizyczna – czuł ją w każdym uderzeniu serca, w każdym skurczu, w każdym gramie spermy, którą w niej zostawił. Przycisnął usta do jej skroni i przez długą chwilę tylko oddychał nią, wiedząc, że noc wcale się jeszcze nie skończyła.
Milena osunęła się z Kamila i opadła obok niego na pościel. Odwróciła się natychmiast, złapała jego twarz obiema dłońmi i pocałowała jak opętana – głęboko, mokro, zębami lekko przygryzając wargę, językiem wsuwając się tak daleko, jak tylko mogła. Całowała go długo, niemal desperacko, jakby chciała w ten pocałunek włożyć wszystko, co właśnie przeżyli.
Alice i Sheryll zsunęły się niżej. Bez słowa zaczęły czyścić. Sheryll pochyliła się między nogi Mileny i dokładnie, powoli wylizała jej cipkę – zbierając gęstą spermę Kamila wymieszaną z sokami, wsuwając język głęboko, połykając wszystko. Alice w tym samym czasie wzięła do ust kutasa Kamila, wciąż półtwardego i lśniącego, i wyczyściła go do ostatniej kropli – od nasady po główkę, po jądra, po miejsce, gdzie skóra była jeszcze wrażliwa.
Kiedy skończyły, uniosły się. Najpierw Sheryll pochyliła się nad Mileną i pocałowała ją namiętnie, przekazując jej smak tego, co właśnie zebrała. Potem pocałowała Kamila. Alice zrobiła to samo – najpierw Milena, potem Kamil. Pocałunki były długie, powolne, pełne wdzięczności i resztek pożądania.
Potem obie po prostu wstały. Zebrały z podłogi swoje ubrania – topy, szorty, spódniczkę – ale nie założyły ich. Trzymając rzeczy w rękach, nagie, z rozmazanymi śladami śliny i spermy na skórze, podeszły do drzwi. Odwróciły się jeszcze raz, uśmiechnęły się krótko i wyszły na korytarz, nie dbając o to, kto może je zobaczyć.
Drzwi zamknęły się. W pokoju zostało tylko ich dwoje.
Kamil i Milena leżeli w środku całkowicie pogniecionej, mokrej, zaspermionej pościeli. Odwrócili się ku sobie. Pocałunek, który teraz wymienili, był już zupełnie inny – wolny, czuły, prawie leniwy. Dłonie gładziły plecy, biodra, włosy. Nie było już pośpiechu. Nie było już nikogo trzeciego.
Emocje Mileny były w tej chwili miękkie i bardzo głębokie. Ciało miała ciężkie, rozluźnione, pełne jeszcze echa orgazmów. W ustach czuła resztki smaków – Kamila, Alice, Sheryll, spermy. Ale najważniejsze było to, że leżała teraz tylko z nim. Pocałunki „na pożegnanie” z dziewczynami były przyjemne, ale ten, który dawała teraz Kamilowi, był domem. Kochała go. Po wszystkim, co zrobili, po wszystkich ciałach, ustach i ładunkach, wracała dokładnie tu – do jego ust, do jego ramion, do jego oddechu. Przytuliła się mocniej, wplotła nogę między jego uda i poczuła, jak powoli odpływa w sen, bezpieczna i całkowicie jego.Kamil trzymał ją w ramionach i czuł, jak całe napięcie ostatnich godzin spływa z niego razem z potem. Twarz miał jeszcze lekko lepką, ciało ciężkie, penis wrażliwy. Ale emocje były jasne i spokojne. Widział, jak Alice i Sheryll wychodzą nagie, i nie poczuł pustki. Poczuł tylko ulgę i ogromną czułość do dziewczyny, która leżała teraz przy nim. Przeszli przez kolejne, jeszcze dziksze granice. I znowu skończyli dokładnie tak samo: we dwoje, spleceni, spoceni, w pościeli pełnej śladów tego, co zrobili. Pocałował ją jeszcze raz, już prawie przez sen, i pozwolił sobie odpłynąć, mając pewność, że cokolwiek jeszcze przyniesie to Korfu, ona będzie dokładnie tutaj – w jego ramionach.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
1 komentarz
PisarkaMojegoPisarza
[komentarz oczekuje na moderacje]
Bisexwaw
@PisarkaMojegoPisarza nie zdecydowałem jeszcze co do przebiegu konkretnych scen w następnych częściach, wezmę pod uwagę Twoje słowa