Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Kamil - pierwszy gangbang Mileny

Po kolacji wyszli na teren hotelu. Wieczór był duszny, parny, a niebo zasnuwały ciężkie, ciemne chmury, które powoli zasłaniały resztki światła. Powietrze było gęste, pachniało nadchodzącym deszczem i rozgrzaną ziemią.
Milena ubrała się bardzo kolorowo, świadomie grając zestawieniem, które Kamilowi szczególnie się podobało. Miała na sobie krótka, turkusową sukienkę z lekkiego, prawie przezroczystego materiału, na cienkich ramiączkach, z dekoltem sięgającym nisko. Pod spodem tylko najcieńsze, białe stringi. Na nogach jaskrawożółte, matowe pończochy samonośne z szeroką koronką wysoko na udach – kolor mocno kontrastował z opaloną skórą. Na stopach białe sneakersy z turkusowymi detalami. Włosy rozpuszczone, lekko pofalowane, na nadgarstku kilka kolorowych bransoletek. Wyglądała świeżo, radosnie i bardzo seksownie – jak dziewczyna, która właśnie wyszła z prysznica i postanowiła być widoczna.
Oboje byli odświeżeni i wyraźnie zrelaksowani po intensywnej zabawie w altanie. Szli wolno między bungalowami, przytuleni. Ręka Kamila co chwilę zsuwała się niżej – pod sukienkę, na gołe pośladki, na wewnętrzną stronę uda, czasem tylko muskała koronkę pończochy. Śmiali się cicho, rozmawiali półgłosem o tym, jak bardzo się kochają, jak dziwnie i pięknie wszystko się ułożyło. Co kilkadziesiąt kroków zatrzymywali się, by pocałować się namiętnie – długo, z pełnym językiem, nie zważając na to, że ktoś może wyjść z bungalowu.
Szli dalej w głąb terenu hotelowego, między niskimi budynkami, kiedy niebo nagle pękło. Potężna ulewa runęła na nich w ciągu kilku sekund. Deszcz był gęsty, ciepły, niemal solidny. W kilka chwil przemokli do suchej nitki. Złapali się za ręce i pobiegli w stronę najbliższego bungalowu, szukając jakiegokolwiek dachu nad głową.
Dobiegli pod niewielki daszek nad drzwiami bungalowu. Deszcz walił jak z cebra, woda spływała im po twarzach, po włosach, po ubraniach. Milena oparła się o ścianę i wybuchnęła szczerym, głośnym śmiechem – mokra, rozczochrana, z sukienką przyklejoną do ciała. Przyciągnęła Kamila i pocałowała go namiętnie, wciąż chichocząc w jego usta.
Drzwi otworzyły się nagle. W progu stanął młody blondyn, wyraźnie zaniepokojony hałasem.
– Alles okay? – spytał po angielsku, ale zaraz, widząc, jaka jest pogoda, odsunął się. – Come in, come in. It’s crazy outside.
Milena i Kamil weszli za nim do salonu. W środku siedziało jeszcze trzech chłopaków. Jeden z nich błyskawicznie sięgnął po pilota i wyłączył telewizor – ekran zgasł zanim zdążyli cokolwiek zobaczyć.
Blondyn uśmiechnął się trochę niezręcznie.
– Jestem Johann. To Sven, Erik i Andreas. Wszyscy skończyliśmy osiemnaście w ostatnich miesiącach. Przyjechaliśmy to wspólnie uczcić.
Kamil podał rękę.
– Kamil. A to Milena. Dziękujemy za schronienie.
Johann zniknął na chwilę w łazience i wrócił z dużym, miękkim ręcznikiem.
– Here. Dry yourselves a bit.
Kamil wziął ręcznik i zaczął delikatnie wycierać Milenę – włosy, ramiona, plecy, uda. Kiedy przetarł jej pośladki, mokra, turkusowa sukienka podjechała wysoko do góry. Na kilka długich sekund odsłoniła jej pupę obciągniętą tylko najcieńszymi, białymi stringami. Jędrne, okrągłe pośladki lśniły od deszczu, pasek stringów znikał między nimi, a koronka białych pończoch odcinała się ostro od opalonej skóry. Czterech niemieckich chłopaków zamarło. Oddech im się urwał, oczy rozszerzyły się, nikt nie odezwał się ani słowem.
Kamil zauważył ich reakcję, ale nie skomentował. Rozłożył ręcznik na fotelu, usiadł i pociągnął Milenę za sobą. Usadził ją sobie na kolanach, jedną ręką obejmując w talii, a drugą spokojnie, prawie niedbale gładząc jej udo tuż nad koronką pończochy. Milena oparła się o jego klatkę i uśmiechnęła do gospodarzy, jakby nic szczególnego się nie stało.
Usiedli wygodniej. Deszcz walił w dach bungalowu, a w salonie panowała przyjemna, ciepła atmosfera. Rozmowa potoczyła się szybko i swobodnie.
Sven wpatrywał się w Kamila i Mienę z niedowierzaniem.
– Moment… wy naprawdę macie osiemnaście lat? Oboje?
Kamil skinął głową.
– Tak. Oboje.
Sven pokręcił głową, uśmiechając się niepewnie.
– Nie mogę uwierzyć. Kamil, ty jesteś taki pewny siebie… a ty, Milena… – tu wyraźnie się zawstydził, policzki mu spłonęły – wyglądasz obłędnie. Zbyt świadoma własnej seksualności jak na osiemnastolatkę. Naprawdę.
Milena parsknęła szczerym śmiechem i oparła się wygodniej o klatkę Kamila.
– Zanim poznałam Kamila, wcale taka nie byłam. Naprawdę. Byłam raczej… grzeczna i nieśmiała.
Kamil pocałował ją w skroń i dodał spokojnie:
– A mnie przed spotkaniem z Mieną nikt nie mógł zarzucić szczególnej pewności siebie. Wręcz przeciwnie.
Andreas, najwyższy z czwórki, wtrącił z szerokim uśmiechem:
– No jakbyście mieli taką zajebistą laskę jak Milena, to każdy by nagle stał się pewny siebie. Gwarantuję.
Milena odwróciła się i całując Kamila w policzek, powiedziała miękko:
– Po prostu nawzajem się uzupełniamy. Pozwalamy sobie stać się lepszymi wersjami siebie. To wszystko.
Kamil przez chwilę głaskał jej udo, po czym rzucił okiem na wyłączony telewizor stojący w rogu salonu.
– A tak w ogóle… co oglądaliście, zanim nas wpuściliście?
Czterech niemieckich chłopaków jednocześnie spłonęło rumieńcem. Johann spojrzał w podłogę, Erik nagle bardzo zainteresował się własnymi dłońmi, Andreas odchrząknął, a Sven otworzył usta, ale nie wydobył z siebie żadnego dźwięku. Cisza zrobiła się gęsta i wyraźnie zawstydzona.
Milena zauważyła, jak mocno chłopcy się zarumienili, i położyła dłoń na przedramieniu Kamila.
– Kochanie… chyba lepiej nie drąż tego tematu.
Kamil spojrzał na nią, potem na czterech zawstydzonych Niemców, i nagle w jego oczach pojawiło się zrozumienie. Uniósł brew i rzucił jednym słowem:
– Porno.
Milena westchnęła teatralnie, uniosła rękę i uderzyła go lekko w tył głowy.
– Jesteś delikatny jak słoń w składzie porcelany, naprawdę.
Erik, najbardziej rudy z czwórki, spuścił wzrok i przyznał półgłosem, wyraźnie zawstydzony:
– Tak… oglądaliśmy porno.
Johann podrapał się po karku i dodał:
– W sumie dopiero wczoraj przyjechaliśmy. Chcieliśmy użyć wakacji, przeżyć jakieś przygody… ale jesteśmy prawiczkami, więc stwierdziliśmy, że trzeba się trochę podszkolić.
Andreas, najwyższy, od razu zaprotestował:
– Ja nie jestem prawiczkiem!
Pozostali trzej praktycznie go zakrzyczeli jednocześnie:
– Eee, daj spokój! – Sven.
– Spuściłeś się, zanim w ogóle jej włożyłeś! – Erik.
– To się nie liczy! – Johann.
Milena wybuchnęła perlistym, szczerym śmiechem i wtuliła twarz w klatkę Kamila, wciąż chichocząc.
– No to włączcie z powrotem to, co oglądaliście – powiedziała wesoło, gdy odzyskała oddech. – Chętnie zobaczymy z wami.
Sven spojrzał na nią szeroko otwartymi oczami, policzki miał płonące.
– To… to jest bardzo ostre porno. Naprawdę. Chyba ci się nie spodoba.
Milena odchyliła się od Kamila, spojrzała na Svena z wyraźnie rozpustną, prawie prowokującą miną i powiedziała niskim, spokojnym głosem:
– Skarbie… nie takie rzeczy się już robiło.
Czterech młodych Niemców wpatrywało się w Milenę z czystym, niemal dziecięcym zdumieniem. Wyglądali, jakby po raz pierwszy w życiu zobaczyli dziewczynę, która nie tylko nie ucieka przed ostrym porno, ale sama proponuje, żeby je włączyć.
Kamil parsknął śmiechem i poklepał ją po udzie.
– Po prostu włączcie. Uporem Mileny nikt nie przebije. Naprawdę.
Andreas sięgnął po pilota. Ekran ożył.
Na filmie kilkunastu mężczyzn kolejno i jednocześnie posuwało jedną, bardzo drobną Azjatkę – we wszystkie dziurki. Dziewczyna była mała, krótko ostrzyżona, o chłopięcej sylwetce. Milena odwróciła się do Kamila i uśmiechnęła się znacząco.
– Podobna do Althei… prawda?
Kamil tylko skinął głową, a jego dłoń już bezwiednie zsunęła się niżej.
Wszyscy siedzieli w skupieniu, ale bardzo szybko okazało się, że wzrok czterech Niemców nie jest skierowany na ekran. Milena, siedząc Kamilowi na kolanach, delikatnie, prawie niedbale rozchyliła uda. Turkusowa sukienka podjechała wyżej. Jej nogi w jaskrawożółtych, matowych pończochach samonośnych wyglądały niezwykle – długie, napięte, koronka wbijała się w opaloną skórę ud. Między nimi, pod podwiniętą sukienką, widać było białe, całkowicie przepocone od deszczu i podniecenia stringi. Cienki materiał przylegał do spuchniętych już warg, rysując wyraźnie ich kształt, a pośrodku ciemniała wilgotna plama.
Kamil wsunął dłoń dokładnie tam. Zaczął masować ją przez materiał – powoli, dokładnie, palcami przecierając wargi, naciskając na łechtaczkę, zbierając wilgoć, która już przebijała się przez stringi. Ruch był spokojny, prawie leniwy, ale bardzo konkretny. Co jakiś czas wsuwał opuszek głębiej, wcisnąjąc mokry materiał między wargi, po czym wracał do okrężnych ruchów.
Czterech chłopaków siedziało jak zahipnotyzowani. Na ich spodenkach pojawiły się wyraźne, rosnące wybrzuszenia. Nikt z nich nie udawał już, że ogląda film.
Milena, siedząc Kamilowi na kolanach, wyraźnie poczuła, jak pod jej pośladkami jego kutas twardnieje i unosi się, naciskając na nią przez materiał jego spodni.
Milena przez chwilę tylko patrzyła na czterech chłopaków, których oczy były w nią całkowicie utkwione. Odwróciła się, pocałowała Kamila delikatnie, prawie czule, po czym spojrzała z powrotem na Niemców i powiedziała spokojnie, z lekkim uśmiechem:
– Jeśli wam się podoba… to możecie mnie podotykać.
Czterech chłopaków jednocześnie rzuciło niepewne spojrzenia na Kamila. On tylko parsknął śmiechem, jeszcze bardziej podciągnął jej turkusową sukienkę aż pod biust i powiedział:
– Ja bardzo chciałbym zobaczyć, jak ją dotykacie. Naprawdę. Śmiało.
Andreas, Johann, Sven i Erik podeszli bliżej. Na początku ruchy mieli nieśmiałe, prawie ostrożne. Dłonie najpierw tylko muskały jej nogi przez jaskrawożółte pończochy – gładziły łydki, kolana, uda tuż nad koronką. Potem śmielej sięgnęli wyżej. Palce znalazły piersi przez cienki materiał sukienki, ściskały, przecierały sutki. W końcu któraś dłoń zsunęła się między jej rozchylone uda i zaczęła masować cipkę przez mokre już stringi. Potem kolejna. Potem dwie naraz. Milena z każdym dotknięciem robiła się coraz bardziej mokra. Jęczała cicho, za każdym razem gdy ktoś naciskał mocniej na łechtaczkę albo wsuwał materiał głębiej między wargi. Dodatkowo pobudzało ją to, że siedziała Kamilowi na kolanach i przez cały czas czuła jego twardego, grubego kutasa naciskającego na jej pośladki.
W pewnym momencie uniosła wzrok na czterech chłopaków i powiedziała z rozbawieniem, ale stanowczo:
– Radzę wam się rozebrać… zanim te spodenki wam popękają.
Sven, Andreas, Johann i Erik spojrzeli po sobie. Przez sekundę zawahali się, po czym niemal na wyścigi zaczęli zdejmować z siebie ubrania. Koszulki, spodenki, bokserki poleciały na podłogę. Po chwili stali przed nią całkowicie nadzy, z twardymi, sterczącymi kutasami.
Każdy był inny.
Andreas – najwyższy – miał najdłuższego, dość grubego, z wyraźną żyłą na spodzie i ciemną, szeroką główką.
Johann – blondyn – posiadał średniej długości, ale bardzo gruby, prawie pękaty penis o jasnej skórze i wyraźnie zarysowanej główce.
Sven – rudawy – miał smuklejszego, ładnie wygiętego ku górze kutasa o różowej główce i napiętych jądrach.
Erik – najniższy z czwórki – wyróżniał się krótkim, ale wyjątkowo grubym, masywnym członkiem, który wyglądał niemal nieproporcjonalnie do jego budowy.
Kamil pochylił się do ucha Mileny i coś jej szepnął. Ona od razu, z wyraźnym zapałem, skinęła głową i wstała z jego kolan. Kamil wstał za nią i zaczął się rozbierać powoli, spokojnie, bez żadnego pośpiechu. Koszulka, spodenki… Czterech Niemców miało oczy utkwione wyłącznie w stojącej, wciąż ubranej Milenie – aż do momentu, gdy Kamil zsunął bokserki.
Jego twarda, długa i bardzo gruba pała stanęła w pełnej krasie. Andreas parsknął krótkim, prawie bezradnym śmiechem.
– No kurwa… jak tu się równać z kimś takim?
Milena uśmiechnęła się do Kamila, podeszła blisko i demonstracyjnie, powoli ściągnęła napletek z jego kutasa, odsłaniając całkowicie wilgotną główkę. Potem puściła go i odsunęła się o krok.
Kamil wskazał niski stolik stojący między fotelem a kanapą.
– Zdejmijcie z niego wszystko.
Chłopcy rzucili się do roboty – pilot, szklanki, kontroler do konsoli, magazyny – wszystko wylądowało na podłodze w kilka sekund.
Kamil podszedł do Mieny i zaczął ją rozbierać z taką samą spokojną dokładnością. Najpierw zsunął cienkie ramiączka turkusowej sukienki, przeciągnął materiał w dół po piersiach, po brzuchu, po biodrach, aż sukienka spadła na podłogę. Potem ukląkł, wpiął palce pod pasek białych stringów i zsunął je powoli po żółtych pończochach, aż mogła je kopnąć na bok. Została tylko w jaskrawożółtych, matowych pończochach samonośnych i białych sneakersach, które zaraz też zdjął.
Kiedy była już prawie naga, wziął ją w ramiona i delikatnie położył na blacie stolika – na plecach, z nogami zgiętymi i lekko rozchylonymi, tak by wszyscy dokładnie widzieli.
Jej ciało prezentowało się w pełnym świetle salonu. Piersi pełne, okrągłe, z różowymi, już stwardniałymi sutkami. Brzuch płaski, biodra wyraźne. Nogi długie, obciągnięte jaskrawożółtymi pończochami, koronka wysoko na udach odcinała się ostro od opalonej skóry. Cipka gładko ogolona, wargi już spuchnięte i lśniące od wilgoci, różowe, lekko rozchylone. Kiedy Kamil delikatnie uniósł jej biodra i rozchylił pośladki, widać było też różowy, napięty odbyt – czysty, ciasny, gotowy.
Milena odwróciła głowę w stronę czterech nagich chłopaków i uśmiechnęła się rozpustnie.
– Skoro film was aż tak nie interesuje jak ja… to dostaniecie porno na żywo.
Kamil, stojąc obok stolika, dodał spokojnie, ale bardzo wyraźnie:
– Tylko nie wolno wam się w trakcie masturbować samodzielnie.
Chłopcy spojrzeli po sobie ze szczerym zdziwieniem. Milena uniosła brow i dodała jeszcze:
– A jak ktoś zechce pomóc koledze… to ja nie mam nic przeciwko.
Te słowa wyraźnie ich zaszokowały. Andreas od razu zaczął protestować, czerwieniąc się:
– My nic między sobą… my nie…
Milena skwitowała to krótkim, rozczarowanym:
– Szkoda.
Kamil podszedł do leżącej na stoliku Mieny. Pochylił się nisko i pocałował ją długo, namiętnie, z pełnym językiem. Potem zsunął się niżej. Wziął w dłonie jej piersi, ugniatał je, lekko szczypał różowe sutki, aż stwardniały jeszcze bardziej. Przejechał palcami po płaskim brzuchu, po biodrach. Klęknął między jej nogami, rozłożył je delikatnie, ale zdecydowanie jednym ruchem i popieścił najpierw uda obciągnięte jaskrawożółtymi pończochami – gładził koronkę, skórę tuż nad nią, wewnętrzną stronę.
Potem pochylił się i zasypał jej cipkę całym gradobiciem miękkich pocałunków – wargi, łechtaczkę, wejście. Wreszcie wysunął język i zaczął lizać. Wkładał go głęboko, kręcił, zbierał soki, potem wracał do łechtaczki, ssał ją, bawił się czubkiem języka, znowu penetrował. Robił to powoli, z pełnym skupieniem i miłością.
Ciało Mileny reagowało natychmiast i bardzo wyraźnie. Biodra unosiły się same naprzeciwko jego ust, uda drżały, piersi unosiły się przy coraz szybszym oddechu. Cipka robiła się coraz bardziej spuchnięta i mokra – wargi rozchylały się, łechtaczka twardniała, a z wnętrza spływało coraz więcej przezroczystego soku prosto na język Kamila. Z jej ust wydobywały się ciche, przeciągłe jęki, a paznokcie wpiły się w krawędź stolika.
Chłopcy stali w milczeniu, ale co jakiś czas któryś z nich szeptał, nie potrafiąc się powstrzymać:
– Kurwa, jaka jest mokra…
– Popatrz jak się wygina…
– Te pończochy… i ta cipka…
– On ją naprawdę jebie językiem…
Milena po chwili lekko odepchnęła głowę Kamila od swojej cipki. Odwróciła się płynnie na brzuch, ugięła kolana i wysoko, prowokacyjnie wypięła pośladki, rozchylając je trochę dłońmi.
– Teraz zajmij się tą dziurką… proszę – powiedziała ochryple, odwracając głowę przez ramię.
Kamil nie potrzebował drugiej zachęty. Pochylił się nad nią z taką samą czułością i namiętnością jak wcześniej. Najpierw zasypał jej jędrne, okrągłe pośladki całym gradobiciem pocałunków – miękkich, mokrych, dokładnie pokrywających każdą część skóry. Potem przejechał językiem wzdłuż rowka między nimi, od góry aż do dołu i z powrotem. Wreszcie skupił się na samym odbycie. Liżąc go dokładnie, czule, krążył wokół zmarszczek, zwilżał, a potem powoli, bardzo głęboko wsunął język do środka. Wchodził tak daleko, jak tylko mógł, kręcił nim, wycofywał się i wchodził znowu, ssąc delikatnie brzegi. Milena jęczała głośno, nisko, wbijając twarz w stolik, biodra same cofały się naprzeciwko jego ust.
Czterech Niemców na kanapie było już na skraju wytrzymałości. Oddychali ciężko, kutasy mieli tak twarde, że aż drgały. Sven, nie odrywając wzroku od Mileny i Kamila, sięgnął w bok. Jego dłoń znalazła grubego, długiego kutasa Andreasa i objęła go pewnie. Andreas był tak całkowicie zapatrzony w scenę na stoliku, że nawet nie zareagował na to, kto go dotyka. Sven zaczął go masturbować powoli, dokładnie – długie ruchy od nasady aż po główkę, kciuk przecierał czubek, zbierając preejakulat i rozprowadzając go po trzonie. Co jakiś czas zaciskał mocniej dłoń, przyspieszał, potem znowu zwalniał, nie pozwalając Andreasowi dojść zbyt szybko. Andreas tylko sapnął cicho przez zęby, wciąż wpatrzony w wypiętą dupę Mileny i język Kamila, który znikał w niej coraz głębiej.
Młodzi Niemcy byli już całkowicie pod wrażeniem. To, co zaczęło się od nieśmiałego gestu Svena, rozwinęło się naturalnie – teraz każdy masował każdego. Dłonie krzyżowały się, kutasy były objęte obcymi dłońmi, oddechy stały się ciężkie i nierówne, ale nikt nie odrywał wzroku od stolika.
Kamil wreszcie oderwał usta od pupy Mileny. Uniósł się, przyłożył grubą, lśniącą od śliny główkę do jej mokrej cipki i powoli, bardzo delikatnie wszedł. Ciało Mileny przyjęło go z długim, drżącym westchnieniem. Leżała na brzuchu na stoliku, wypięta, żółte pończochy napięte na udach, piersi przyciśnięte do blatu, twarz odwrócona w bok. Przy każdym pchnięciu jej jędrne pośladki falowały lekko, kręgosłup wyginał się, a gładka, różowa cipka obcisnęła się wokół jasnej, grubej pały, wciągając ją głęboko.
Kamil zaczął przyspieszać. Ruchy stały się dłuższe, mocniejsze, bardziej wymagające. Milena jęczała coraz głośniej, biodra cofały się naprzeciwko niego. Orgazm nadszedł nagle i bardzo intensywnie. Całe jej ciało zesztywniało, potem przeszły przez nie gwałtowne, rytmiczne skurcze. Uda zadrżały, pośladki zacisnęły się, plecy wygięły się w głęboki łuk, a paznokcie wpiły się w krawędź stolika. Cipka obcisnęła Kamila serią silnych, mokrych pulsowań, a z jej ust wyrwał się długi, stłumiony krzyk. Skurcze szły falami jeszcze przez kilka sekund, zanim ciało zaczęło powoli mięknąć.
Kamil posuwał ją jeszcze chwilę, powoli, pozwalając jej dojść do końca, po czym wycofał się. Jego kutas był lśniący od jej soków. Odwrócił się do Andreasa, który wciąż był masturbowany przez Svena, i powiedział spokojnie:
– Teraz twoja kolej.
Andreas stanął jak wryty, wpatrując się w Kamila z niedowierzaniem.
– Ja… naprawdę? – wydusił z siebie.
Kamil parsknął śmiechem, wciąż gładząc Milenę po plecach.
– Nie ociągaj się, bo inaczej cipka Mileny ostygnie. Dawaj.
Kamil usiadł na skraju stolika. Milena natychmiast uniosła się trochę i oparła piersiami o jego kolana, twarzą w dół, pośladki wciąż wysoko wypięte, żółte pończochy napięte. Andreas podszedł z wyraźnym wahaniem. Ręce mu drżały, kiedy niezdarnie chwycił swojego długiego, grubego kutasa i przyłożył główkę do mokrej, rozwartej cipki Mileny. Kilka razy ześlizgnął się, zanim trafił. W końcu położył dłonie na jej biodrach i jednym, niepewnym, ale głębokim ruchem wsunął się do samego końca.
Milena jęknęła głośno. Jej dłonie zacisnęły się mocno na udach Kamila. Kamil pochylił się nad nią, gładził czule po głowie, po karku, po plecach i mówił niskim, spokojnym głosem:
– Jesteś piękna… taka piękna teraz.
Andreas zaczął się poruszać. Najpierw niezdarnie, potem coraz pewniej. Tempo szybko wzrosło – krótkie, szybkie, chaotyczne pchnięcia prawiczka, który był już na skraju od samego początku. Całość trwała bardzo krótko. Po kilkunastu sekundach Andreas sapnął głośno, wbił się maksymalnie głęboko i spuścił się w cipkę Mileny, pulsując długo, wypełniając ją pierwszym ładunkiem tego wieczoru.
Kiedy powoli się wycofał, Kamil spojrzał w dół na Milenę i powiedział spokojnie:
– Zostało trzech.
Milena, wciąż ciężko oddychając, uniosła głowę i odparła ochryple, z wyraźnym uśmiechem w głosie:
– Szkoda, że nie więcej…
Kamil uniósł wzrok i wskazał na Svena, którego kutas był wciąż masturbowany przez jedną z dłoni kolegów.
– Teraz ty.
Sven podszedł niepewnie, prawie na sztywnych nogach. Ręce mu wyraźnie drżały, kiedy chwycił swojego smuklejszego, wygiętego kutasa i przyłożył główkę do mokrej, już pełnej spermy cipki Mileny. Wsunął się niezdarnie, z sapnięciem, i zaczął posuwać. Niestety starczyło mu zaledwie kilku pchnięć. Ciało mu się zazgrzytało, sapnął głośno i spuścił się, dodając swój ładunek do tego, co już było w środku.
Ledwie się wycofał, a Erik już go odepchnął.
– Dawaj, ruszaj się – mruknął i sam jednym ruchem wbił się w rozwartą, ociekającą cipkę. Jego krótki, bardzo gruby kutas rozciągnął ją mocno. Posuwał energicznie, z determinacją, ale i jemu nie starczyło sił na długo. Po kilku minutach gwałtownych ruchów sapnął, wbił się do końca i spuścił się obficie, pulsując.
Kiedy Erik się wycofał, na miejscu stanął Johann. Blondyn ułożył się pewniej, wsunął swojego grubego, pękatego kutasa i od razu było widać, że wytrzyma dłużej. Zaczął posuwać rytmicznie, głęboko, z coraz większą pewnością. Minuty mijały. Klaśnięcia jego bioder o pośladki Mileny wypełniały salon, a ona jęczała nisko, przyjmując go, wciąż oparta piersiami o kolana Kamila.
Kamil przez cały czas gładził ją po głowie, po karku, po plecach. Przejeżdżał palcami po jej włosach, otulał kciukiem policzek, co jakiś czas pochylał się i szeptał jej coś do ucha. Jego własny kutas, który przez chwilę był tylko półtwardy, znowu powoli, nieubłaganie twardniał, unosząc się coraz wyżej, aż znowu stał się całkowicie sztywny i ciężki.
Kamil wstał. Milena natychmiast wypięła się jeszcze mocniej, prawie prosząc. On podszedł, pochylił się i pocałował jej cipkę – raz, drugi – zbierając językiem mieszaninę spermy swojej i chłopaków. Delektował się smakiem przez chwilę, po czym wsunął swojego kutasa lekko do środka. Po kilku powolnych ruchach wycofał się, złapał ją za biodra i jednym płynnym ruchem odwrócił na plecy. Znowu wszedł w nią głęboko i zaczął posuwać, trzymając mocno za uda, rozchylając je szeroko. Patrząli sobie prosto w oczy – czule, intensywnie, jakby na chwilę zapomnieli o reszcie świata.
Kamil uniósł wzrok. Zobaczył, że kutasy czterech Niemców znowu stoją twarde.
– Chodźcie bliżej – powiedział spokojnie.
Andreas, Johann, Sven i Erik podeszli i stanęli dookoła jej głowy. Milena wyciągnęła ręce, złapała dwa najbliższe kutasy i przyciągnęła je do ust. Zaczęła obciągać na zmianę – najpierw jednego, potem drugiego, głęboko, mokro, ze śliną spływającą po brodzie. Pozostałych dwóch szybko, rytmicznie masturbowała dłońmi.
Kamil nie przestawał jej posuwać. Tempo było równe, głębokie, pełne kontroli.
Po kilku minutach chłopcy zaczęli kolejno dochodzić. Andreas sapnął pierwszy – trysnął długimi strumieniami na jej piersi i szyję. Zaraz po nim Sven – jego sperma trafiła w policzek, usta i włosy. Erik spuścił się na jej brzuch i dolną część piersi, a Johann, który był akurat w jej ustach, wycofał się w ostatniej chwili i pokrył jej drugie policzek, czoło i otwarte usta. Biała, gęsta masa spływała po skórze Mileny nierównymi ścieżkami – po piersiach, po szyi, po twarzy, po brzuchu – mieszając się ze sobą i lśniąc w świetle salonu.
Milena, oblana spermą, nagle wyprężyła się. Orgazm przeszedł przez nią bardzo intensywnie – całe ciało zadrżało, uda zacisnęły się wokół bioder Kamila, a ona jęknęła głośno, dochodząc, podczas gdy kolejne pasma spermy spływały jej po skórze. Kamil wbił się ostatni raz i spuścił głęboko w jej cipkę, pulsując długo. Potem opadł na nią, nie zważając na spermę między nimi, i pocałował namiętnie, głęboko, zbierając ustami to, co miało na ustach i policzkach.
Milena powoli uniosła się ze stolika. Jej ciało w pełnym świetle salonu wyglądało niezwykle. Twarz miała pokrytą nierównymi, gęstymi pasmami spermy – na czole, na policzkach, na nosie, na ustach i brodzie. Biała masa spływała po szyi, zbierała się w dołku obojczyka, spływała dalej po piersiach, oblepiając różowe sutki i dolną linię biustu. Na brzuchu lśniły kolejne, grubsze plamy, które powoli spływały ku dołowi. Między udami, po wewnętrznej stronie, sączyła się mieszanina soków i ładunków czterech chłopaków oraz Kamila, spływając po jaskrawożółtych pończochach aż do koronek. Cała lśniła, brudna, użyta i jednocześnie spokojna.
Odwróciła się do Kamila i pocałowała go długo, namiętnie, nie zważając na to, że przekazuje mu resztki spermy z ust. Potem podeszła kolejno do każdego z czterech Niemców. Przytuliła Andreasa, Johanna, Svena i Erika – mocno, szczerze, przyciskając swoje obspermione ciało do ich nagich torsów.
Ubierali się w milczeniu. Kamil pomógł jej naciągnąć tylko turkusową sukienkę. Stringów znowu nie założyła – wcisnęła je Kamilowi do kieszeni spodenek, dokładnie tak jak wcześniej. On schował je bez słowa.
Żegnali się krótko przy drzwiach. Uśmiechy, podziękowania, jeszcze jeden szybki uścisk. Drzwi bungalowu zamknęły się za nimi.
W środku zapadła cisza. Czterech chłopaków stało nago, wciąż oszołomionych. Johann pierwszy odezwał się półgłosem, prawie z niedowierzaniem:
– Nawet jak komuś o tym opowiemy… to i tak nikt nam nie uwierzy.
Kamil i Milena szli wolno ścieżką między bungalowami. Deszcz już ustał, powietrze było świeże i wilgotne. Z każdym krokiem Mileny spod krótkiej sukienki sączyła się sperma – spływała po wewnętrznej stronie ud, po żółtych pończochach, zostawiając wilgotne ścieżki na skórze. Szła swobodnie, oparta o ramię Kamila.
Po chwili odezwała się cicho, z lekkim uśmiechem:
– Jak trochę poćwiczą… to będą całkiem fajni.

Bisexwaw

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 4869 słów i 28145 znaków. Tagi: #seks #oral #gangbang

Dodaj komentarz