Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Kamil - gangbang na plaży

Po śniadaniu zeszli na plażę. Słońce było już ostre, piasek nagrzany, a morze leżało spokojne, prawie bez fal. Szli wolno wzdłuż brzegu, boso, trzymając się za ręce. Milena w swoich krótkich czarnych spodenkach rowerowych i białym crop topie przyciągała spojrzenia od pierwszej minuty. Kamil zauważał to od razu – mężczyźni, których mijali, automatycznie opuszczali wzrok na jej uda, na linię bioder, na zarys sutków pod cienkim materiałem, a potem dopiero podnosili go wyżej, czasem z lekkim uśmiechem, czasem z zupełnie otwartą oceną.
Po kolejnym takim spojrzeniu Kamil pochylił się do jej ucha.
– Widzisz, jak na ciebie patrzą? – mruknął z lekkim uśmiechem. – To nie jest tylko pożądanie. To też komplement. Dla ciebie, że tak wyglądasz. I dla mnie, że idziesz ze mną.
Milena parsknęła cicho, ale nie zasłoniła się ani nie przyspieszyła kroku. Wręcz przeciwnie – poprawiła kucyk i uniosła brodę trochę wyżej.
– Wiem – odparła. – I nie przeszkadza mi to. A tobie?
– Wręcz przeciwnie.
Szli dalej. Zaczęli komentować mijane dziewczyny – półgłosem, bez złośliwości, raczej z czystą, wspólną przyjemnością oglądania. Ta blondynka miała idealne, długie nogi. Tamta w czerwonym bikini – piersi, które przy każdym kroku lekko się unosiły. Inna, ciemnowłosa, szła z taką pewnością siebie, że aż trudno było oderwać wzrok. Kamil i Milena wymieniali uwagi, śmiali się cicho, czasem przytulali się bliżej, jakby samo oglądanie innych jeszcze bardziej ich do siebie zbliżało.
Minęli już sporą część plaży, hotel został daleko w tyle. Piasek robił się tu mniej uczęszczany, leżaków ubywało, a skały po prawej stronie tworzyły naturalną granicę. W pewnym momencie Kamil zmrużył oczy.
Najpierw zauważył mężczyznę idącego w ich stronę – całkowicie nago, z ręcznikiem przewieszonym przez ramię. Potem kobietę leżącą na kocu, też bez niczego. Kilka osób dalej, para spacerująca ręka w rękę, oboje nago. Im dalej szli, tym więcej nagich ciał. Nikt nie robił z tego problemu. Nikt się nie zasłaniał.
Milena zwolniła kroku. Spojrzała na Kamila, potem znowu na plażę przed nimi. W jej oczach pojawiło się najpierw zaskoczenie, potem coś w rodzaju cichego, rosnącego zainteresowania. Serce zaczęło bić jej nieco mocniej – nie ze strachu, raczej z nagłego poczucia, że właśnie weszli w przestrzeń, gdzie reguły są inne. Ciepło rozlało się jej po brzuchu, a dłonie lekko spociły.
Kamil też stanął na moment. Rozejrzał się uważnie. Widok tylu nagich ciał w pełnym słońcu, bez skrępowania, bez pozowania, działał na niego natychmiast. Poczuł znajome napięcie w dole brzucha, ale też spokojną ciekawość. Ścisnął dłoń Mileny mocniej. Nie powiedział jeszcze nic – tylko spojrzał na nią pytająco, jakby sprawdzał, czy ona też to czuje. W jej spojrzeniu znalazł odpowiedź. Oboje wiedzieli już, że nie zawrócą.
Milena stanęła, spojrzała na Kamila, potem na nagie ciała wokół, i po prostu ściągnęła z siebie top. Spodenki zsunęła chwilę później razem ze stringami. Kamil zrobił to samo – szorty i koszulka wylądowały w jego ręku. Zostali nadzy. Słońce od razu położyło się na ich skórze, a ciepły wiatr z morza musnął ich wszędzie.
Ruszyli dalej. Teraz już nie było różnicy między nimi a resztą ludzi na tym odcinku plaży. Spojrzenia, które wcześniej dotyczyły tylko obcisłych spodenek Mileny, teraz padały bezpośrednio na jej piersi, na brzuch, na gładką szparę między udami. Kamil czuł te same spojrzenia na sobie – na klatce, na biodrach, na półtwardym już penisie. Nie było w tych spojrzeniach agresji. Raczej otwarta, spokojna ciekawość i uznanie.
Szli wolno. Po kilku minutach Kamil spojrzał w dół i zauważył, że wewnętrzna strona ud Mileny błyszczy. Cienka, wyraźna ścieżka soków spływała jej z cipki, rozlewając się po skórze. Była mokra tak bardzo, że przy każdym kroku widać było, jak wilgoć się pojawia na nowo. Kamil nic nie powiedział – tylko przejechał dłonią po jej pośladku, jakby potwierdzał, że też to widzi. Milena tylko przełknęła ślinę i poszła dalej, nie próbując nawet tego ukryć.
Minęli mężczyznę idącego w przeciwnym kierunku. Był wysoki, opalony, a między nogami miał naprawdę potężnego kutasa – grubego, długiego, nawet w stanie spoczynku wyraźnie wyróżniającego się rozmiarem. Milena nie odwróciła wzroku od razu. Przez kilka sekund po prostu patrzyła. W głowie pojawiła się myśl, szybka i bardzo konkretna: jak by to było wziąć takiego potwora do ust razem z Kamilom. Jak by smakował, jak by rozciągał wargi, jak by wyglądało, gdyby oboje lizałi go naraz. Zdążyła jeszcze poczuć kolejną falę wilgoci między nogami, kiedy jej rozważania przerwał inny widok.
Kilkadziesiąt metrów dalej, bliżej skał, stała dość liczna grupa ludzi. Większość stanowili mężczyźni, ale były też kobiety. Utworzyli luźny krąg, wszyscy nadzy, wszyscy skupieni na czymś, co znajdowało się w środku. Od czasu do czasu ktoś się przesuwał, ktoś wychylał, ktoś cicho coś komentował. Atmosfera nie wyglądała na napiętą – raczej na skupioną, prawie uroczystą ciekawość.
Milena i Kamil wymienili krótkie spojrzenie. Bez słowa skręcili w tamtą stronę i zaczęli podchodzić bliżej, wciąż trzymając się za ręce, wciąż nadzy, z sercami bijącymi już wyraźnie mocniej.
Kiedy podeszli wystarczająco blisko, krąg ludzi lekko się rozstąpił, robiąc im miejsce. W środku, na rozłożonym ręczniku, klęczała na czworakach młoda, puszysta dziewczyna.
Miała może dwadzieścia dwa, dwadzieścia trzy lata. Wzrost średni, około 165 cm. Ciało wyraźnie pełne, miękkie, kobiece w każdym centymetrze. Piersi duże, ciężkie, okrągłe, z szerokimi, ciemnymi sutkami, które kołysały się przy każdym pchnięciu. Brzuch zaokrąglony, miękki, z delikatną fałdką, która układała się przy ruchu. Biodra szerokie, bardzo szerokie, uda grube, jędrne, stykające się ze sobą nawet w rozkroku. Pośladki duże, okrągłe, miękkie, z wyraźnym podziałem – przy każdym mocniejszym pchnięciu falowały i trzęsły się. Skóra jasna, już lekko zaróżowiona od słońca i wysiłku, w kilku miejscach błyszcząca od potu. Między udami, tam gdzie była penetrowana, widać było gęste, ciemne owłosienie, teraz mokre i rozczochrane.
Twarz miała okrągłą, pełną, z wyraźnymi policzkami. Usta otwarte, spierzchnięte, z których wydobywały się niskie, przeciągłe jęki. Włosy ciemnobrązowe, średniej długości, spięte niedbale z tyłu, ale większość już wypadła i przyklejała się do spoconego karku i ramion. Oczy miała przymknięte, a kiedy je otwierała – wilgotne, nieobecne, całkowicie oddane temu, co się z nią działo.
Mężczyzna w średnim wieku, opalony, z lekkim brzuszkiem, trzymał ją mocno za biodra i wbijał się głęboko w cipkę. Po kilku ostatnich, nierównych pchnięciach sapnął głośno, przycisnął się do niej i spuścił. Został w środku jeszcze chwilę, po czym powoli wycofał się. Z jej cipki od razu zaczęła wypływać gęsta sperma, spływając po wewnętrznej stronie grubych ud.
Chłopak siedzący obok – młody, szczupły, o jasnych włosach – cały czas głaskał ją po plecach, po włosach, po ramieniu. Kiedy poprzedni mężczyzna się wycofał, pochylił się do jej ucha i powiedział po angielsku, miękko, prawie czule:
– You’re doing so well… so brave…
Z kręgu wystąpił kolejny mężczyzna, młodszy, sprawniejszy. Klęknął za dziewczyną, rozchylił jej pośladki i bez pośpiechu, ale zdecydowanie wsunął się w jej odbyt. Dziewczyna jęknęła głośniej, głębiej, a jej partner tylko mocniej przytulił jej głowę do swojego uda, wciąż głaszcząc.
Milena i Kamil stali w milczeniu, wciśnięci w krąg. Oboje oddychali już wyraźnie głębiej. Spojrzenia mieli przyklejone do miękkiego, falującego ciała dziewczyny, do sposobu, w jaki przyjmowała kolejnego mężczyznę, i do czułego gestu jej partnera, który wcale nie wyglądał na zawstydzonego ani zranionego – raczej na dumnego.
Kamil stanął tuż za Mileną. Jego kutas był już całkowicie twardy, ciężki, i naturalnie ułożył się między jej pośladkami, otulony miękkim, ciepłym ciałem. Jedną rękę zsunął jej na brzuch, potem niżej – palce znalazły mokrą, rozchylającą się cipkę i zaczęły masować powoli, dokładnie, zbierając soki. Drugą ręką objął jej pierś, ścisnął, kciukiem przecierając sutek. Milena odchyliła się lekko w tył, opierając głowę o jego bark, i nie odrywała wzroku od tego, co działo się w środku kręgu.
Puszysta dziewczyna wciąż była na czworakach. Kolejny mężczyzna trzymał ją za biodra i wbijał się głęboko, tym razem znowu w cipkę. Po chwili sapnął, przycisnął się mocno i spuścił. Kiedy się wycofał, gęsta sperma wypłynęła z niej obficie, mieszając się z poprzednimi ładunkami. Zanim zdążyła złapać oddech, ktoś inny klęknął za nią i wszedł w odbyt. Posuwał ją krócej, ale mocniej. Też doszedł w środku.
Jej partner nie odstępował ani na krok. Klęczał obok, głaskał ją po włosach, po plecach, po policzku, co chwilę nachylając się do ucha i mówiąc po angielsku, spokojnie, czule:
– I love you… You’re so beautiful… You’re doing so perfectly… So brave, baby…
Kolejni mężczyźni podchodzili bez pośpiechu. Jeden spuścił się na jej szerokie, falujące pośladki – białe, gęste pasma spłynęły po krzywiźnie skóry i wsiąkły w zagłębienie między nimi. Inny wycofał się w ostatniej chwili i trysnął na dolną część jej pleców oraz na bok. Jeszcze inny, po skończeniu w jej cipce, wyciągnął kutasa i dołożył kilka dodatkowych strumieni na wewnętrzną stronę grubych ud. Sperma spływała jej po skórze różnymi ścieżkami: z cipki mieszała się z tą z odbytu, spływała po udach, zbierała się w dołkach kolan, błyszczała na pośladkach i na dolnej części pleców w ostrym słońcu. Niektóre pasma już zasychały, tworząc matowe, białe ślady, inne wciąż były świeże i lepkie. Jej duże piersi, kołyszące się przy każdym pchnięciu, też nie pozostały całkowicie czyste – ktoś wcześniej spuścił się na nie z boku, zostawiając kilka gęstych kropli na dolnej linii biustu.
Dziewczyna jęczała bez przerwy, nisko, przeciągle, ale nie wyglądała na cierpiącą. Wręcz przeciwnie – jej ciało przyjmowało kolejnych mężczyzn z rosnącą, niemal żarłoczną otwartością, a partner wciąż był przy niej, tulił, pieścił i powtarzał te same, spokojne słowa.
Palce Kamila pracowały coraz szybciej. Kciuk mocno przecierał łechtaczkę, dwa palce wchodziły głęboko, zginając się w górę, a druga ręka ściskała jej pierś niemal bezlitośnie. Milena oddychała coraz krócej, biodra sama zaczęła wpychać naprzeciwko jego dłoni. Orgazm nadszedł nagle i bardzo mocno. Całe ciało jej się zazgrzytało, uda zadrżały, a ona musiała przycisnąć dłoń do ust, żeby nie krzyknąć zbyt głośno. Sok spłynął obficie po ręce Kamila i po wewnętrznej stronie jej ud, podczas gdy ona drżała w jego ramionach, wciąż patrząc na to, co działo się kilka metrów dalej.
Minęła chwila, zanim odzyskała oddech. Kiedy wreszcie rozejrzała się dookoła, zauważyła razem z Kamilom, że krąg obserwatorów praktycznie się rozpierzchnął. Zostało ich tylko pięcioro: oni dwoje, puszysta dziewczyna wciąż na czworakach i jej partner, który nadal klęczał przy niej, głaszcząc ją po włosach i mówiąc po angielsku, już prawie szeptem:
– Look at you… so perfect like this… I love how you take them…
Ostatni mężczyzna trzymał dziewczynę za biodra i wbijał się jeszcze kilka razy, mocno, nierówno. Potem wycofał się nagle, uniósł kutasa i spuścił się na jej szerokie plecy. Gęste, białe strumienie trysnęły wzdłuż kręgosłupa, spłynęły po łopatkach i – ponieważ partner przytulał się do niej bardzo blisko – kilka pasm trafiło też prosto na jego ramię, na klatkę i na bok szyi. Mężczyzna nie zareagował protestem. Tylko mocniej przycisnął policzek do jej spoconej skóry i powtórzył jeszcze raz, że jest piękna.
Podniecenie Kamila i Mileny było w tej chwili niemal fizycznie bolesne. Kamil stał za nią z kutasem wciąż twardym jak kamień, otulonym jej pośladkami, a dłoń miał mokrą od jej orgazmu. Widok ostatniego ładunku spływającego po plecach dziewczyny i po skórze jej partnera sprawił, że penis drgnął mu mocno. Oddychał ciężko, serce waliło mu w piersi, a w głowie kłębiły się obrazy tego, co właśnie widzieli – i tego, co mogłoby się wydarzyć, gdyby zostali. Nie mówił nic, tylko ścisnął Milenę mocniej, jakby chciał w ten sposób utrzymać kontrolę.
Milena wciąż jeszcze drżała po własnym orgazmie, ale podniecenie wcale nie opadło. Wręcz przeciwnie – teraz, kiedy zostali prawie sami, a puszysta dziewczyna leżała przed nimi cała w spermię, z partnerem tulącym się do niej bez cienia wstydu, w dole brzucha znów rozlało się gorące, mokre napięcie. Cipka pulsowała, uda miała lepkie od własnych soków, a oddech nie mógł się uspokoić. Patrzyła na tę dwójkę i czuła, że właśnie stoją na granicy kolejnej decyzji.
Milena odwróciła się do Kamila, jeszcze z oddechem nierównym po własnym orgazmie, i powiedziała cicho, ale bardzo wyraźnie:
– Zerżnij ją. Chcę patrzeć.
Kamil nie odpowiedział słowami. Podszedł bliżej, klęknął za puszystą dziewczyną, która wciąż trzymała się na czworakach, cała pokryta spermą poprzedników. Przyłożył główkę do mokrej, owłosionej szpary i jednym mocnym ruchem wszedł głęboko. Zaczynał od razu ostro – krótkie, twarde pchnięcia, biodra uderzały o jej szerokie, miękkie pośladki z głośnym, tłustym klaśnięciem.
Milena usiadła z boku, na piasku, i sięgnęła po piersi dziewczyny. Były duże, ciężkie, bardzo miękkie. Kiedy wzięła je w dłonie, skóra ustąpiła pod palcami jak ciepła, gęsta masa. Sutki były szerokie, ciemne, już stwardniałe. Milena ścisnęła obie piersi mocniej, uniosła je, poczuła ich pełny, obfity ciężar. Pod opuszkami układały się fałdy, ciepło promieniowało prosto w dłonie. Przy każdym pchnięciu Kamila piersi kołysały się w jej rękach, a ona tylko mocniej je ugniatała, fascynując się tym, jak bardzo różnią się od jej własnych – pełniejsze, cięższe, bardziej uległe pod dotykiem. Wrażenie było prawie hipnotyczne: miękkość, ciepło, lekka wilgoć potu i zapach seksu.
Kamil trzymał dziewczynę za biodra i czuł pod dłońmi dokładnie to samo, tylko od drugiej strony. Jej tyłek był szeroki, tłusty, miękki w sposób, którego nie dało się pomylić z niczym innym. Przy każdym pchnięciu pośladki falowały, rozchodziły się na boki, a potem wracały, otulając jego biodra. Skóra była gorąca, lekko spocona, a pod nią czuło się głęboką, obfitą tkankę. Kiedy ściskał mocniej, palce zapadały się w miękkość, zostawiając na chwilę białe ślady. Cipka była mokra, gorąca i bardzo ciasna mimo poprzednich mężczyzn – owłosienie ocierało się o nasadę jego penisa przy każdym ruchu. Wrażenie tłustego, miękkiego ciała przyjmującego go tak chętnie napędzało go coraz mocniej.
Partner dziewczyny cały czas klęczał przy jej głowie. Przytulił jej twarz do swojego uda, głaskał po włosach i powtarzał spokojnie, po angielsku:
– I love you… You’re so beautiful like this…
Dziewczyna nagle napięła się mocno. Jęknęła głośniej, całe ciało zadrżało, a cipka zacisnęła się wokół Kamila serią intensywnych skurczów. Orgazm przeszedł przez nią wyraźnie, długo. Kamil nie wytrzymał. Wbił się do samego końca i trysnął – gęsto, mocno, wypełniając jej owłosioną cipkę kolejnym ładunkiem. Został w środku jeszcze kilka sekund, czując, jak jej miękkie ciało wciąż lekko drży wokół niego.
Kamil powoli wycofał się z dziewczyny. Sperma od razu zaczęła wypływać z jej owłosionej cipki, spływając po już i tak obficie pokrytych udach. Dziewczyna osunęła się na bok, ciężko oddychając, a David od razu przyciągnął ją bliżej, wciąż głaszcząc po włosach.
Przez chwilę siedzieli we czwórkę na piasku, nadzy, w pełnym słońcu. Rozmowa zaczęła się niezdarnie, potem płynniej. David i Cathy mieli po dwadzieścia trzy lata, pochodzili z Walii i byli tu na podróży poślubnej. Ślub wzięli zaledwie dwa tygodnie wcześniej. Mówili o tym spokojnie, bez skrępowania, jakby to, co właśnie się wydarzyło, było naturalną częścią ich wspólnej umowy.
Milena przez chwilę milczała, patrząc na ciało Cathy – na białe, gęste pasma spermy zasychające już na plecach, na pośladkach, na piersiach, na udach. Potem uniosła wzrok i spytała cicho, ale bardzo konkretnie:
– Mogę cię wylizać?
Cathy spojrzała najpierw na Davida. On tylko skinął głową, prawie niedostrzegalnie. Cathy odwróciła się z powrotem do Mileny i odpowiedziała prostym:
– Yes.
Milena nie czekała. Podeszła bliżej na kolanach, pochyliła się i zaczęła od pleców. Język najpierw tylko musnął zaschnięte już pasma na łopatkach – smak był słony, lekko metaliczny, gęsty. Potem zsunęła się niżej, po kręgosłupie, zbierając świeższe, wciąż wilgotne ładunki. Sperma różnych mężczyzn różniła się odrobinę – jedna była bardziej gorzka, inna prawie słodka, jeszcze inna miała wyraźny, ostry posmak. Wszystkie mieszały się na jej języku w jedną, intensywną, męską całość.
Kiedy dotarła do pośladków, rozchyliła je dłońmi. Odbyt Cathy był lekko rozluźniony, czerwony, lśniący od spermy, która wciąż z niego powoli wypływała. Milena przyłożyła usta bezpośrednio i zaczęła lizać – głęboko, dokładnie, wsuwając język do środka. Smak był tu najmocniejszy: gęsty, słony, zmieszany z naturalnym zapachem ciała. Piła to, co jeszcze zostało w środku, kręcąc językiem, zbierając każdą kroplę.
Potem zsunęła się między uda. Owłosiona cipka była mokra, rozchylona, pełna. Milena najpierw oblizała zewnętrzne wargi, zbierając to, co spłynęło na uda, a potem wsunęła język głęboko do środka. Sperma Kamila mieszała się tu z ładunkami poprzedników – gęsta, ciepła, obfita. Smakowała długo, powoli, połykając, wracając po więcej. Wrażenie było niemal hipnotyczne: miękkość tłustych ud po obu stronach twarzy, zapach seksu, słony, intensywny smak wielu mężczyzn naraz, i świadomość, że robi to na oczach Kamila i męża tej dziewczyny.
Kamil siedział zaledwie metr dalej. Jego kutas, który przed chwilą zmiękł, znowu uniósł się całkowicie twardy, ciężki, lśniący jeszcze od soków Cathy. Patrzył, jak jego dziewczyna liże obcą, puszystą kobietę ze spermy tylu mężczyzn, i nie odzywał się ani słowem. Tylko oddychał coraz głębiej.
Cathy położyła się na plecach na ręczniku, rozchylając szeroko grube uda. Milena od razu przekroczyła jej twarz i usiadła na niej w pozycji 69 – cipką w usta Cathy, a sama pochyliła się nisko, wtulając twarz między miękkie, tłuste uda. Ciało Cathy było pod nią ciepłe, miękkie, obfite. Piersi uginały się pod ciężarem Mileny, brzuch był miękki jak poduszka, a uda po obu stronach jej głowy otulały ją ciepłą, wilgotną skórą. Zapach seksu, spermy i potu był tu intensywny, prawie gęsty. Milena wsunęła język głęboko w owłosioną cipkę Cathy i zaczęła lizać, jednocześnie czując, jak język Cathy robi to samo z nią.
David klęknął między nogami żony. Wsunął się w nią jednym płynnym ruchem i zaczął posuwać rytmicznie. Co jakiś czas wyjmował kutasa, unosił go wyżej i wkładał prosto w otwarte usta Mileny. Ona brała go od razu, ssąc mocno, zbierając soki Cathy i preejakulat, po czym David znowu wracał do cipki żony. Rytm był nierówny, przerywany, bardzo intensywny.
Jednocześnie Kamil klęknął za Mileną. Rozchylił jej pośladki i wszedł głęboko w jej mokrą cipkę. Zaczął posuwać ostro, trzymając ją za biodra. Za każdym razem, gdy się wycofywał, Cathy unosiła głowę i lizała jego jądra – dokładnie, mokro, zbierając wszystko, co spływało. Kiedy Kamil znowu się wbijał, jej język zsuwał się na trzon albo wracał do cipki Mileny. Co jakiś czas Kamil wyjmował kutasa całkowicie i wkładał go prosto w usta Cathy, która ssała go zachłannie, zanim on znowu wracał do Mileny.
Wrażenia Mileny były niemal przytłaczające. Całe jej ciało było przyciśnięte do miękkiego, tłustego ciała Cathy – piersi do brzucha, brzuch do piersi, uda do twarzy. Przy każdym pchnięciu Kamila jej własne ciało uginało się w tę miękkość, zapadało się w nią, a skóra Cathy była gorąca i lekko spocona. Smak owłosionej cipki pod jej językiem mieszał się ze smakiem kutasa Davida, który co chwilę pojawiał się w jej ustach. Jednocześnie język Cathy na jej własnej cipce i świadomość, że Kamil bierze ją od tyłu, podczas gdy obca dziewczyna liże jego jądra, sprawiały, że traciła orientację, gdzie kończy się ona, a gdzie zaczyna ktoś inny. Przyjemność była gęsta, mokra, wielowarstwowa.
Kamil czuł to samo od drugiej strony. Cipka Mileny ściskała go gorąco i ciasno, a przy każdym wycofaniu pojawiał się ciepły, wilgotny język Cathy na jego jajach – liżący, ssący, zbierający. Wrażenie było niezwykle intensywne: z przodu miękkie, znane ciało ukochanej, z dołu obce usta dbające o jego jądra, a kątem oka widział, jak David wkłada kutasa w usta Mileny. Każde pchnięcie w Milenę było wzmacniane przez to, co działo się poniżej. Oddychał ciężko, trzymał ją mocniej i pozwalał sobie tonąć w tym wszystkim – w smaku, w dźwiękach, w miękkości i w całkowitej, wspólnej otwartości.
Dziewczyny doszły niemal jednocześnie. Milena pierwsza – ciało zadrżało jej mocno, uda zacisnęły się wokół głowy Cathy, a ona jęknęła długo, dochodząc na jej języku. Chwilę później Cathy wyprężyła się pod nią, cipka zacięła się w mocnych skurczach, a z gardła wyrwał się niski, przeciągły dźwięk. David i Kamil nie wytrzymali. Obaj wbiłi się głęboko i spuścili – Kamil w cipkę Mileny, David w cipkę Cathy – długimi, gęstymi ładunkami.
Kiedy mężczyźni się wycofali, dziewczyny nie od razu się rozplotły. Zostały w pozycji 69 jeszcze chwilę, wylizując sobie nawzajem cipki ze świeżej spermy. Języki wchodziły głęboko, zbierały, połykały, czyściły. Dopiero potem powoli się rozdzieliły.
Cała czwórka usiadła na piasku, wciąż naga, ciężko oddychając. Podziękowali sobie nawzajem – krótko, szczerze, bez zbędnych słów. David i Cathy uśmiechnęli się, powiedzieli, że to był jeden z najpiękniejszych dni ich podróży poślubnej. Kamil i Milena odwzajemnili uśmiech. Potem po prostu się pożegnali.
Ruszyli z powrotem w stronę hotelu. Szli wolno, wciąż nadzy, bo do oficjalnej części plaży było jeszcze sporo drogi. Słońce grzało, piasek skrzypiał pod stopami, a na skórze zasychała sól, pot i resztki soków.
Po kilku minutach Kamil odezwał się cicho, prawie spokojnie:
– Chciałbym kiedyś zobaczyć cię w takiej sytuacji jak Cathy. Posuwaną przez stado samców. Jednego po drugim. Z kimś, kto będzie przy tobie siedział i mówił, że cię kocha.
Milena nie odpowiedziała od razu. Szła dalej, patrząc przed siebie, a potem tylko skinęła lekko głową.
– Na wszystko przyjdzie pora – powiedziała. – Nie dziś. Ale kiedyś… może.
Zatrzymali się. Odwrócili do siebie. Kamil wziął jej twarz w dłonie.
– Kocham cię.
– Ja ciebie też – odparła. – Najmocniej na świecie.
Pocałowali się namiętnie, długo, stojąc nago na środku plaży, nie zważając na to, kto może patrzeć.
Między udami Mieny cipka była wyraźnie zmieniona po wszystkim, co przeszła. Wargi były spuchnięte, intensywnie zaczerwienione, prawie ciemnoróżowe, rozchylone i bardzo wrażliwe. Wargi sromowe były całkowicie mokre, sklejone, lśniące od soków i resztek spermy Kamila, która wciąż powoli z niej wypływała. Przy każdym kroku widać było świeżą, cienką ścieżkę spływającą po wewnętrznej stronie uda. Wejście było lekko rozluźnione, lśniące, a cała okolica pulsowała jeszcze lekkim, gorącym echem orgazmów. Skóra wokół była zaróżowiona od tarcia, od ust, od palców i od intensywnego użytkowania. Wyglądała na używaną, mokrą, bardzo żywą – i całkowicie jego.

1 komentarz

 
  • Użytkownik RomeT

    Nieźle. Buduje napięcie.

    5 godz. temu