Po śniadaniu Kamil i Milena wyszli z restauracji i skierowali się korytarzem w stronę swojego pokoju. Słońce już mocno świeciło przez wielkie okna hotelu, a powietrze pachniało solą i ciepłym kamieniem.
Milena ubrała się świadomie – seksownie, ale tak, by przez cały dzień mogła dużo chodzić bez dyskomfortu. Miała na sobie bardzo krótkie, jasnoniebieskie dżinsowe szorty z postrzępionymi nogawkami, tak obcisłe, że idealnie podkreślały linię bioder i pośladków. Do tego biały, cienki top typu crop na cienkich ramiączkach, który odsłaniał cały brzuch i dolną linię piersi; pod spodem nie było biustonosza, więc sutki lekko rysowały się pod materiałem. Na nogach białe sneakersy i niskie skarpetki. Włosy spięte w wysoki, niedbały kucyk, twarz bez mocnego makijażu – tylko tusz i lekki błyszczyk. Na nadgarstku srebrna bransoletka. Całość wyglądała swobodnie, wakacyjnie i jednocześnie wyraźnie kusząco – jak dziewczyna gotowa zarówno na długi spacer, jak i na to, by ktoś się za nią odwracał.
Kiedy skręcili w korytarz prowadzący do ich pokoju, zobaczyli, że przed drzwiami już ktoś stoi. Althea.
Była wyraźnie podekscytowana – przestępowała z nogi na nogę, dłonie zaciskała na pasku małej torebeczki. Ubrała się sportowo i niewinnie, ale tym razem świadomie podkreśliła, że jest kobietą. Miała na sobie dopasowane, czarne legginsy do kostek, które obciągały jej szczupłe nogi i wąskie biodra, oraz krótki, różowy top z delikatnym dekoltem, który – mimo płaskiej klatki – dawał wrażenie kobiecości dzięki cienkim ramiączkom i lekko podkreślonym sutkom. Na stopach białe trampki. Na krótkich, czarnych włosach założyła cienką, różową opaskę. Twarz miała świeżą, bez makijażu, tylko naturalny rumieniec i lekko nabłyszczone usta. Mała torebka na długim pasku wisiała jej na biodrze. Wyglądała młodzieńczo, sportowo i jednocześnie – po raz pierwszy od kiedy ją poznali – wyraźnie jak dziewczyna, która chce być widziana jako kobieta.
Gdy ich zobaczyła, uśmiechnęła się szeroko, nieśmiało, ale z prawdziwym blaskiem w migdałowych oczach.
Kamil i Milena szli po obu stronach Althei, obejmując ją wspólnie. Milena trzymała jej drobną dłoń, przeplatając palce, i co jakiś czas delikatnie gładziła kciukiem jej nadgarstek. Ręka Kamila spoczywała na jej barku, ale co kilkanaście kroków zsuwała się niżej – na talię, potem na pośladki obciągnięte czarnymi legginsami. Gładził je otwarcie, ściskał lekko, pozwalając dłoni zostać tam na dłużej. Althea najpierw napinała się przy każdym takim geście, ale nie odsuwała się.
Przechodnie spoglądali. Niektórzy odwracali głowy dyskretnie, inni patrzyli dłużej, z wyraźnym zdziwieniem – europejska para i drobna, azjatycka dziewczyna wciśnięta między nich, dotykana bez skrępowania. Althea czuła te spojrzenia na skórze. Policzki jej płonęły, wzrok spuszczała w ziemię.
– People are looking… – wyszeptała.
Milena pochyliła się do jej ucha i powiedziała spokojnie, z lekkim uśmiechem:
– I know. At first it feels strange. But with time… it can become something you actually like. Being seen. Being desired. It’s part of freedom too.
Althea nie odpowiedziała, tylko mocniej ścisnęła jej dłoń.
Weszli do dużej galerii handlowej – chłodnej, pełnej światła i zapachu nowych ubrań. Milena od razu skręciła w stronę sklepu z damską odzieżą. Przez kilkanaście minut przesuwała wieszaki, wybierając sukienki, topy, spódniczki, legginsy, bieliznę – wszystko w najmniejszych rozmiarach, jakie znajdowała. W końcu miała w ramionach cały stos ubrań. Skinęła na Kamila i Altheę.
– Fitting room. All three of us.
Przeszli między regałami prosto do strefy przymierzalni. Milena otworzyła jedne z większych drzwi, wpuściła najpierw Altheę, potem Kamila, i zamknęła je za sobą od środka.
W przymierzalni było ciasno, ale jasno. Althea kolejno przymierzała sukienki, topy, spódniczki i legginsy, a Milena za każdym razem poprawiała jej ramiączka, odciągała materiał, oceniała w lusterku. Na osobnym wieszaku leżał już cały stos bielizny – stringi, baskinki, koronkowe body, półbiustonosze, majtki z wycięciami. Milena sortowała wszystko na dwa stosy na ławeczce: po lewej rzeczy, które odpadały, po prawej te, w których Althea wyglądała naprawdę seksownie.
Po kolejnej zmianie Althea stanęła przed nimi w finalnej stylizacji. Milena i Kamil jednocześnie sapnęli z uznaniem.
Na sobie miała: bardzo krótką, czarną, obcisłą mini sukienkę z cienkiego, lekko połyskującego materiału, na cienkich ramiączkach, z dekoltem sięgającym głęboko między płaskie piersi,
pod spodem tylko czarne, koronkowe stringi z cienkim paskiem, które praktycznie znikały między pośladkami,
czarne, matowe pończochy do połowy uda, trzymane wąskimi, koronkowych paskami,
wysokie, czarne szpilki na szpilce (najmniejszy rozmiar, jaki udało się znaleźć),
na krótkich włosach małą, czarną spinkę, która dodawała jej ostrości.
Całość sprawiała, że jej chłopięca, drobna sylwetka wyglądała nagle niezwykle wyuzdanie i kobieco jednocześnie – długie w stosunku do ciała nogi w pończochach, ledwo zasłonięte pośladki, głęboki dekolt i wyraźnie zarysowane sutki pod cienkim materiałem.
Milena uśmiechnęła się szeroko, podeszła do drzwi przymierzalni, uchyliła je na centymetr, rozejrzała się po korytarzu i zamknęła je z powrotem, przekręcając zamek.
– Nikt nie patrzy – powiedziała cicho. – Jesteśmy sami.
Milena podeszła do Althei, złapała ją za biodra i usadziła zdecydowanie na małym fotelu stojącym w rogu przymierzalni. Klęknęła przed nią, wsunęła dłonie pod uda i mocno rozłożyła nogi obciągnięte czarnymi, matowymi pończochami. Koronkowe paski napięły się na jasnobrązowej skórze. Przesunęła cienki pasek stringów na bok, odsłaniając gęsto owłosioną cipkę.
Cipka Althei była w tej chwili już wyraźnie podniecona – czarne, kręcone włoski wilgotne, wargi lekko rozchylone, różowawe, lśniące od soków. Łechtaczka wystawała spod kapturka, twarda i wrażliwa. Milena nie czekała. Pochyliła się i wsunęła język głęboko między wargi. Lizała wolno na początku – od dołu aż po szczyt, rozchylając owłosienie, zbierając wilgoć. Potem skupiła się na łechtaczce: krążyła czubkiem języka, naciskała, ssała delikatnie, wsuwała język płytko do środka i znowu wracała do łechtaczki. Ślina mieszała się z sokami Althei, spływała po brodzie Mileny i po wewnętrznej stronie pończoch. Althea odchyliła głowę do tyłu, wplotła drobne palce w włosy Mileny i jęknęła głośno, nie potrafiąc już milczeć.
W tym samym momencie Kamil stanął z boku fotela, rozpiął rozporek i wyjął już całkowicie twardego, grubego kutasa. Przybliżył go do ust Althei. Ona otworzyła je natychmiast. Najpierw tylko oblizała główkę, zbierając preejakulat, potem wzięła więcej. Ssała niepewnie na początku, ale z rosnącą chęcią – kręciła głową, pozwalała ślinie spływać po trzonie, starała się brać głębiej, aż czubek uderzał jej w tylną ścianę gardła. Krztusiła się lekko, oczy łzawiły, ale nie odsuwała się. Jedną drobną dłonią trzymała nasadę, drugą opierała się o udo Kamila, podczas gdy Milena wciąż intensywnie lizała jej cipkę między rozchylonymi nogami obleczonymi w pończoszki.
Język Mileny i kutas w ustach Althei doprowadziły ją szybko do kolejnego, bardzo intensywnego orgazmu. Drobne ciało zadrżało na fotelu, uda zacisnęły się wokół głowy Mileny, a ona jęknęła głośno wokół penisa Kamila, dochodząc mocnymi, rytmicznymi skurczami.
Kamil nie dał jej opamiętać się. Podniósł ją z fotela jakby nic nie ważyła. Althea odruchowo oplotła mu kark drobnymi ramionami i objęła biodra szczupłymi nogami w pończochach. Wisiała na nim, twarzą przy jego szyi. Milena klęknęła z boku, odciągnęła pasek stringów na bok i złapała grubego kutasa Kamila, nakierowując główkę prosto na mokrą, owłosioną szparę.
Kamil zaczął powoli opuszczać Altheę. Główka najpierw tylko rozchyliła wargi, potem centymetr po centymetrze wnikała głębiej. Cipka Althei – ciasna, gęsto pokryta czarnymi włoskami, różowa pod nimi – rozciągała się wokół jasnej, grubej pały w sposób niezwykle wyraźny. Ciemna skóra warg obcisnęła się mocno wokół białego trzonu, owłosienie otuliło nasadę, a przy każdym kolejnym centymetrze widać było, jak wąskie wejście pracuje, jak ścianki napinają się i puszczają. Różnica karnacji była ostra: śnieżnobiały kutas znikający w jasnobrązowym, drobnym ciele, czarne włoski kontrastujące z jasną skórą Kamila.
Kiedy wszedł do końca, zaczął intensywnie podnosić i opuszczać Altheę – mocnymi, rytmicznymi ruchami, biorąc całą jej wagę na ręce. Ona trzymała się jego karku, nogi zaciskały się mocniej przy każdym opadnięciu, a z ust wydobywały się coraz głośniejsze dźwięki. Orgazm nadszedł nagle. Całe drobne ciało zadrżało w jego ramionach, cipka zacięła się wokół niego serią gwałtownych skurczów, a ona krzyknęła prosto w jego szyję, dochodząc bardzo intensywnie.
Kamil przytrzymał ją jeszcze chwilę, po czym powoli posadził z powrotem na fotelu. Kiedy się wycofał, gęsta sperma od razu zaczęła wypływać z jej rozwartej, owłosionej cipki. Milena natychmiast klęknęła między jej rozchylonymi nogami i zaczęła lizać – dokładnie, głęboko, zbierając każdą kroplę, wsuwając język do środka, połykając, czyszcząc ją do końca.
Milena uniosła się znad cipki Althei, otarła usta grzbietem dłoni i pocałowała ją krótko. Althea od razu sięgnęła do ramiączek sukienki, jakby chciała się z niej jak najszybciej wydostać.
– Nie – powiedziała Milena stanowczo, łapiąc ją za nadgarstki. – Te ubrania należą do ciebie.
Althea spojrzała na nią szeroko otwartymi oczami.
– I can’t afford them… They’re too expensive…
Kamil, który właśnie zapinał rozporek, uśmiechnął się lekko.
– I figured that. That’s why they’re a gift. From both of us.
Althea otworzyła usta, jakby chciała coś powiedzieć, ale zamiast tego tylko przełknęła ślinę i skinęła głową, wciąż jeszcze oszołomiona.
Po zapłaceniu przy kasie (Kamil nawet nie spojrzał na kwotę) wyszli z galerii. Kamil niósł dwie duże torby z zakupami. Milena szła ramię w ramię z Altheą, trzymając ją blisko. Uliczki miasteczka były pełne ludzi – turyści, lokalni, sprzedawcy. Wiele osób odwracało głowy. Dwie dziewczyny szły obok siebie w sposób, który nie pozostawiał wątpliwości, że są ze sobą blisko, a za nimi szedł wysoki mężczyzna z torbami.
Milena miała na sobie wciąż te same jasnoniebieskie, bardzo krótkie dżinsowe szorty i biały crop top, przez który prześwitywały sutki. Włosy w wysokim kucyku, sneakersy, lekki błyszczyk. Wyglądała swobodnie, opalona, pewna siebie.
Althea szła w nowej stylizacji: czarna, obcisła mini sukienka na ramiączkach, czarne koronkowe stringi, czarne matowe pończochy do połowy uda i wysokie szpilki. Krótko ostrzyżone włosy, różowa opaska, mała torebka. Jej chłopięca, drobna sylwetka w tak wyuzdanym stroju przyciągała jeszcze więcej spojrzeń niż Milena – kontrast między niewinną, azjatycką twarzą a krótką sukienką i pończochami był uderzający.
Dotarli do niskiego, skromnego budynku hotelu pracowniczego z tyłu głównego kompleksu. Althea zatrzymała się przed drzwiami i odwróciła do nich, lekko zawstydzona.
– My room is… very small. Just so you know.
Potem otworzyła drzwi i wpuściła ich do środka.
Pokój był rzeczywiście bardzo mały. Wąskie, pojedyncze łóżko przyciśnięte do ściany, jedno proste krzesło, maleńka szafa i umywalka w rogu – nic więcej. Ledwo mieścili się we trójkę.
Althea zamknęła drzwi, odwróciła się i bez słowa pocałowała najpierw Mienę – głęboko, namiętnie, z rosnącą pewnością – potem Kamila, równie intensywnie. Potem jej drobne dłonie znalazły się na ciele Mileny. Zdejmowała z niej ubranie powoli, element po elemencie: crop top, szorty, stringi, sneakersy. Kiedy Milena została naga, Althea nieśmiało, ale zdecydowanie popchnęła ją na wąskie łóżko. Sama zsunęła z siebie tylko czarne stringi, zostawiając sukienkę, pończochy i szpilki.
Natychmiast ułożyła się na niej w pozycji 69 – drobne, jasnobrązowe ciało na białym ciele Mileny. Głowa Althei znalazła się między udami Mieny, a jej własna owłosiona cipka opadła prosto na usta Europejki. Zaczęły lizać się nawzajem od razu, intensywnie. Widok był niezwykle ostry: czarne, matowe pończochy Althei na tle nagich, białych ud Mileny, krótka sukienka zrolowana pod pachy, drobne pośladki uniesione, gęsto owłosiona cipka przyciśnięta do ust Mieny, a poniżej – jasna, spuchnięta cipka Mileny rozchylona pod językiem Azjatki. Obie lizały głęboko, mokro, z pełnym zaangażowaniem, biodra poruszały się rytmicznie, odgłosy ssania i jęków wypełniały maleńki pokój.
Kamil stał oparłszy się o szafę i przez dłuższą chwilę tylko patrzył. Potem szybko ściągnął z siebie koszulkę, spodnie i bokserki. Jego gruby kutas był już całkowicie twardy. Stanął nago przy łóżku, obserwując, jak dwie dziewczyny pożerają się nawzajem na wąskim materacu.
Kamil klęknął za wypiętą Altheą. Przyłożył grubą, jasną główkę do jej cipki, którą właśnie lizała Milena, i przetarł nią mokre wargi. Althea nagle uniosła głowę znad cipki Mileny, oddech miała urywany, oczy błyszczące, i bardzo nieśmiało, prawie szeptem, poprosiła:
– Please… put it in my ass… I want it there…
Kamil przesunął główkę wyżej, do małego, ciemnego odbytu, i zaczął powoli, milimetr po milimetrze, wpychać się do środka. Z perspektywy Mileny, której twarz była centymetry od tego miejsca, widok był hipnotyzujący. Jasna, gruba pała Kamila rozciągała ciemny, ciasny otwór Althei – śnieżnobiała skóra trzonu kontrastowała ostro z jasnobrązowymi pośladkami i jeszcze ciemniejszymi zmarszczkami odbytu. Przy każdym kolejnym centymetrze widać było, jak mały otwór pracuje, jak brzegi opinają się wokół jasnej pały, jak ślina i lubrykant błyszczą na styku dwóch karnacji. Weszła prawie cała długość, zanim Kamil się zatrzymał.
Zaczął posuwać delikatnie, ale zdecydowanie – krótkie, głębokie ruchy, biodra uderzały o drobne pośladki. Althea sapnęła głośno i natychmiast wróciła ustami do cipki Mileny. Lizała teraz z pełnym oddaniem, głęboko, mokro, jakby penetracja z tyłu wyzwoliła w niej jeszcze większy głód. Jednocześnie czuła, jak gruby kutas wypełnia jej odbyt prawie do granic.
Milena z kolei lizała cipkę Althei z intensywnością. Język wchodził między gęste, czarne włoski, rozchylał wargi, krążył wokół łechtaczki, wsuwał się głęboko do środka. Co kilka ruchów zsuwał się niżej – oblizywał napięte jądra Kamila, które przy każdym pchnięciu uderzały o krocze Althei, zbierał ślinę i soki, po czym wracał do owłosionej cipki. Liżała obie rzeczy na przemian: ciasną, mokrą szparę Azjatki i ciężkie, lśniące jądra ukochanego, podczas gdy nad nią Althea jęczała w jej własną cipkę, a Kamil delikatnie, ale nieprzerwanie posuwał drobną dupę.
Kamil i Milena podnieśli się z wąskiego łóżka. On od razu przyciągnął ją do siebie, objął mocno i pocałował długo, namiętnie. Potem zaczął powoli, z pełną świadomością zlizywać wszystko, co miała na twarzy. Język przejechał po jej czole, po powiekach, po policzkach, po nosie, po ustach. Zbierał gęstą, białą spermę wymieszaną z przezroczystymi, słodkawymi sokami Althei. Smak był intensywny – słony, lekko metaliczny od jego własnego wytrysku i jednocześnie świeży, dziewczęcy od orgazmu Azjatki. Delektował się każdym ruchem języka, połykając powoli, wracając po kolejne pasma, które spływały jej po brodzie i po szyi. Całował ją przy tym głęboko, przekazując jej z powrotem to, co właśnie zebrał, a potem znowu lizał, aż twarz Mileny była czysta, a w jego ustach pozostał tylko ten mieszany, mocny smak.
Kiedy skończyli, Althea uniosła się na łokciu. Wciąż miała na sobie czarną mini sukienkę, pończochy i szpilki, a z jej odbytu wciąż wolno sączyła się sperma, spływając po wewnętrznej stronie ud obciągniętych matowym materiałem, aż do koronek. Podeszła do nich, przytuliła najpierw Milenę, potem Kamila, i pocałowała oboje – miękko, z wdzięcznością, bez pośpiechu.
Milena sięgnęła po telefon, zapisała swój numer na kartce z hotelowego notesu i włożyła ją Althei do małej torebki.
– Call us. Anytime.
Żegnali się w drzwiach – długie uściski, jeszcze jeden pocałunek. Potem Kamil i Milena wyszli na korytarz hotelu pracowniczego.
Szli w milczeniu w stronę głównego budynku. W wąskim korytarzu minęli Alice. Czarna dziewczyna zobaczyła ich, uśmiechnęła się szeroko i bez żadnego skrępowania podeszła bliżej.
– Baby… – powiedziała z rozbawieniem, wskazując palcem policzek Mileny – you still have some cum on your face.
Zanim Milena zdążyła zareagować, Alice pochyliła się i jednym długim ruchem języka zliznęła ostatnią, zasychającą już smugę. Potem pocałowała najpierw ją, potem Kamila – krótko, ale intensywnie – i z tym samym uśmiechem odchodząc dodała:
– Looking good, both of you.
Weszli do swojego pokoju. Drzwi zamknęły się za nimi. Milena oparła się o framugę, spojrzała na Kamila i powiedziała cicho, prawie zamyślona:
– Mam wrażenie, że dzisiaj zrobiliśmy coś naprawdę dobrego.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz