Kamil stał przy oknie swojego nowego mieszkania na warszawskim Mokotowie, lekko uchylając żaluzje tak, by nikt z ulicy nie mógł go dostrzec. Miał 18 lat, 183 centymetry wzrostu i ledwie 67 kilogramów – szczupła, chłopięca sylwetka, która w luźnej koszulce i dresowych spodniach wyglądała jeszcze młodziej. Rodzice kupili mu to mieszkanie, żeby „mógł się skupić na studiach”, ale Kamil od pierwszego dnia wiedział, że chce czegoś zupełnie innego. Skoro jest wolny, bez zobowiązań i z grubym portfelem – postanowił spróbować wszystkiego. Każdej roli, każdej płci, każdej orientacji. Zaczynał od tego, co miał tu i teraz.
Na chodniku, jakieś dwa piętra niżej, stały dwie dresiary. Obie w typowym „dresiarskim” stylu: obcisłe legginsy, krótkie topiki, grube złote łańcuchy i sneakersy. Jedna – blondynka z ciemnymi odrostami – miała duże, okrągłe piersi, które ledwo mieściły się w czarnym topie, i szerokie biodra. Druga, brunetka z wysokim kucykiem, była chudsza, z wyraźnymi kośćmi biodrowymi i płaskim brzuchem, ale za to z bardzo wyraźnie zarysowanym tyłkiem w szarych legginsach. Stoły i rozmawiały głośno, gestykulując, co chwilę poprawiając sobie dekolty albo poprawiając kucyki.
Kamil nie odrywał wzroku. Prawą ręką już dawno wsunął się pod dresy. Jego penis – dwudziestocentymetrowy, bardzo gruby, z wyraźnymi żyłami i szeroką główką – był już całkowicie twardy. Trzymał go mocno u nasady, kciukiem przecierając wilgotną skórę na czubku. Zaczął powoli, rytmicznie przesuwać dłonią w górę i w dół, nie odrywając oczu od ulicy.
– Kurwa, spójrzcie na te legginsy… – mruczał sam do siebie, głosem niskim i napiętym. – Blondyna ma cycki jak balony. Jakby tylko ściągnąć ten top, to by się wysypały. A ta druga… ten tyłek. Idealny do trzymania. Albo do… wszystkiego.
Przyspieszył ruchy. Dłoń zacisnęła się mocniej, kciuk krążył po ujściu, zbierając przezroczystą kroplę. Penis pulsował w jego ręce, gruby i ciężki. Kamil przechylił biodra do przodu, opierając wolną rękę o framugę okna, żeby utrzymać równowagę. Żaluzje drgnęły lekko, ale nikt na dole nie spojrzał w górę.
– Chciałbym je tu mieć… obie. Jedną na kolanach, drugą od tyłu. Albo na odwrót. Albo żebym to ja był… – urwał, bo kolejna fala przyjemności przeszła mu przez ciało. Zacisnął zęby. – Wszystko. Chcę spróbować wszystkiego.
Na ulicy blondynka głośno się zaśmiała i poprawiła top, przez chwilę odsłaniając spód biustonosza. Kamil sapnął głośniej. Ręka latała już szybko, mokry dźwięk skóry o skórę wypełniał ciche mieszkanie. Gruby penis lśnił od preejakulatu, żyły były napięte, a jądra ściągnięte. Patrzył na brunetkę, która właśnie odwróciła się bokiem – legginsy idealnie obcisnęły jej pośladki – i poczuł, że jest blisko.
– Jebać… – wyszeptał, prawie bezgłośnie. – Chcę to wszystko. Chcę być w środku, chcę być brany, chcę patrzeć, chcę być oglądany… wszystko.
Kilka szybkich, twardych pociągnięć później całe ciało mu się napięło. Sperma trysnęła gęstymi, długimi strumieniami na parapet i na jego dłoń. Kamil przycisnął usta do przedramienia, żeby stłumić jęk, i dalej powoli, drżącymi ruchami, doił z siebie resztę, nie odrywając wzroku od dwóch dziewczyn na dole. Dopiero kiedy ostatnie krople spłynęły mu po palcach, odetchnął głęboko i powoli puścił żaluzje.
Na ulicy dresiary nadal stały i rozmawiały, nie mając pojęcia, że ktoś właśnie wpatrywał się w nie i masturbował się do ich widoku.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz