Kamil i Milena szli powoli alejką parku, tuż po zmroku. Latarnie rzucały ciepłe, pomarańczowe kręgi światła na asfalt i na trawniki. Powietrze było jeszcze letnie, pachniało ściętą trawą i wilgotną ziemią.
Milena wyglądała tego wieczoru wyjątkowo kobieco i jednocześnie prowokująco. Miała na sobie obcisłą, białą bluzkę z cienkiego bawełnianego materiału, tak krótką, że przy każdym kroku odsłaniała pępek i dolną linię brzucha. Pod spodem nie było widać biustonosza – piersi swobodnie się poruszały, a sutki lekko zarysowywały się pod materiałem. Na dole założyła bardzo krótką, dżinsową spódniczkę z postrzępionymi brzegami, która ledwo zakrywała pośladki. Przy każdym większym kroku widać było dolną linię jej pośladków i biały pasek stringów. Na nogach miała białe skarpetki do kostek i białe sneakersy. Włosy spięte w niedbały kucyk, z którego wypadały kosmyki, usta bez szminki, tylko lekko nabłyszczone, a na szyi ten sam cienki łańcuszek, który nosiła poprzedniego dnia.
Kamil szedł tuż obok, prawie przez cały czas trzymając rękę na jej pupie. Dłoń spoczywała nisko, na obcisłym materiale spódniczki, i co chwilę ugniatała ją mocniej – raz delikatnie, raz wyraźniej, wsuwając palce pod dolną krawędź materiału, by poczuć gołą skórę.
– No i jak się czujesz po wczoraj? – spytał cicho.
Milena uśmiechnęła się, przytulając się bliżej jego boku.
– Całkowicie biseksualna. To było… intensywne. Ola smakowała inaczej niż ty, miękcej, inaczej pachniała, inaczej się poruszała. Ale kocham ciebie. To się nie zmienia. Po prostu wiem już, że dziewczyny też mnie kręcą. Bardzo.
Kamil ścisnął jej pośladek mocniej, aż materiał spódniczki wbił się między pośladki.
– Cieszę się – odparł. – Bo ja też chcę więcej.
Milena spojrzała na niego z boku, poważniej.
– A ty? Myślisz, że tobie byłoby tak samo przyjemnie z drugim chłopakiem, jak mnie z Olą? Że poczułbyś to samo… tylko w drugą stronę?
Zanim Kamil zdążył odpowiedzieć, oboje usłyszeli coś z lewej strony alejki – stłumione, rytmiczne odgłosy dobiegające z gęstych krzaków. Ciche sapnięcia, szelest liści, coś co brzmiało jak mokre, powtarzalne dźwięki.
Zatrzymali się.
Milena uniosła brwi.
– Słyszysz?
Kamil skinął głową. Nie puszczając jej pupy, skierował się w stronę krzaków. Milena poszła tuż za nim. Razem rozchylili gałęzie i weszli głębiej między gęste krzewy, żeby sprawdzić, skąd dokładnie dobiegają tajemnicze odgłosy.W krzakach Milena i Kamil nakrywają parę, odrobinę starszą od siebie. Akurat w tym momencie dziewczyna robi loda chłopakowi. W gęstych krzakach Kamil i Milena zastali parę odrobinę starszą od siebie – oboje wyglądali na dwadzieścia jeden, może dwadzieścia dwa lata. Chłopak stał oparty o pień, spodnie opuszczone do kolan, a dziewczyna klęczała przed nim na miękkiej ściółce i właśnie robiła mu loda.
Nieznajoma miała około 170 cm wzrostu, pełniejszą, bardziej kobiecą sylwetkę niż Ola. Piersi duże, ciężkie, biodra szerokie, uda pełne i jędrne. Twarz ostra, z wysokimi kośćmi policzkowymi, pełne usta pomalowane ciemną szminką, która rozmazała się już wokół. Włosy czarne, proste, sięgające łopatek, częściowo przyklejone do spoconego czoła. Oczy ciemne, podkreślone czarną kreską.
Strój miała prowokujący i jednocześnie niedbały, jakby wyszła na wieczorny spacer z zamiarem czegoś więcej: czarna, obcisła sukienka na ramiączkach, tak krótka, że w pozycji klęczącej całkowicie odsłaniała pośladki. Pod spodem nie miała majtek – widać było wyraźnie. Na nogach czarne, siateczkowe pończochy do połowy uda i wysokie, czarne szpilki, które zapadały się trochę w miękką ziemię. Na nadgarstkach kilka cienkich, srebrnych bransoletek, które brzęczały przy każdym ruchu głowy.
Kiedy dziewczyna zauważyła Kamila i Milenę, nie przerwała od razu. Dopiero po chwili powoli puściła penisa chłopaka, otarła usta grzbietem dłoni i demonstracyjnie odwróciła się, opierając dłonie o pień drzewa. Uniosła tyłek, rozchylając nogi szerzej. Jej chłopak nie potrzebował drugiej zachęty – ustawił się za nią, wbił się jednym mocnym ruchem i zaczął posuwać ostro, trzymając ją za biodra.
Kamil i Milena stali kilka metrów dalej, całkowicie zasłonięci liśćmi. Kamil czuł, jak jego penis twardnieje błyskawicznie, napierając na materiał spodni. Serce waliło mu mocno. Widział dokładnie, jak gruby penis nieznajomego znika w mokrej cipce dziewczyny, jak jej duże piersi kołyszą się w takt pchnięć, jak siateczkowe pończochy napinają się na udach, a czarna sukienka jest zrolowana aż pod pachy. Mokre, rytmiczne odgłosy i ciche jęki dziewczyny wypełniały krzaki. Kamil czuł, jak podniecenie narasta mu w brzuchu i w krocze – każda żyła na jego członku pulsowała, a w głowie kłębiły się obrazy zarówno tego, co widzi, jak i tego, co sam robił poprzedniego dnia z Olą i Mileną.
Milena stała tuż obok niego, oddychając coraz ciężej. Nagle odwróciła się, oparła dłonie o pień drzewa tuż obok posuwanej dziewczyny i uniosła krótką dżinsową spódniczkę. Kamil nie potrzebował słów. Stanął za nią, ściągnął jej stringi w dół, przyłożył swoją grubą, już całkowicie twardą główkę do mokrej szpary i jednym głębokim ruchem wszedł w Milenę aż do samego końca.
Kamil wbijał się w Milenę ostro i głęboko, trzymając ją mocno za biodra. Tuż obok, w odległości zaledwie dwóch kroków, drugi chłopak równie intensywnie posuwał swoją dziewczynę. Oba pnie drzew stały blisko siebie, więc dziewczyny były prawie ramię w ramię, obie oparte dłońmi o korę, obie z uniesionymi tyłkami, obie brane od tyłu.
Obecność nieznajomych podniecała wszystkich jeszcze mocniej. Kamil czuł, jak cipka Mileny ściska go ciaśniej niż zwykle, jak jej sok spływa po jego jajach. Widział kątem oka, jak czarna sukienka sąsiadki jest zrolowana pod pachy, jak jej duże piersi kołyszą się w takt pchnięć, jak siateczkowe pończochy napinają się na pełnych udach. Drugi chłopak spoglądał na Kamila i Milenę z równą intensywnością – ich oddechy mieszały się, mokre odgłosy nakładały się na siebie.
W pewnym momencie Milena odwróciła głowę w stronę drugiej dziewczyny. Ta odpowiedziała od razu. Pocałowały się głęboko, namiętnie, języki splotły się, podczas gdy obaj chłopacy wciąż wbijali się w nie od tyłu. Czarne włosy mieszały się z brązowym kucykiem Mileny, ciemna szminka rozmazywała się na ustach obu. Kamil poczuł, jak przy tym pocałunku cipka jego dziewczyny zacięła się jeszcze mocniej wokół niego.
Orgazmy przyszły niemal jednocześnie. Najpierw drugi chłopak sapnął głośno i wbił się do końca, pulsując w swojej partnerce. Chwilę później Kamil poczuł, jak jądra mu się ściągają – trysnął głęboko w Milenę, długimi, gęstymi strumieniami, trzymając jej biodra tak mocno, że zostawił czerwone ślady.
Kiedy obaj powoli wycofali się, gęsta sperma zaczęła wypływać z obu dziewczyn. Milena nie dała chwili wytchnienia. Odwróciła się, uklęknęła przed nieznajomym i bez wahania wzięła jego jeszcze półtwardego, ociekającego kutasa do ust. Lizała długo, dokładnie, zbierając język każdej kropli soków jego dziewczyny i jego własnej spermy, ssąc główkę, czyszcząc trzon aż do nasady.Nieznajoma dziewczyna przez moment zawahała się, patrząc na to, co robi Milena. Potem, z wyraźną niepewnością w oczach, uklęknęła przed Kamilom. Pochyliła się i nieśmiało, ale zdecydowanie oblizała jego grubego penisa – najpierw tylko czubek, potem całą długość, zbierając resztki jej własnej wilgoci i gęstej spermy Kamila, która jeszcze spływała po żołędziu.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz