Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Kamil - klub zmysłów

Po powrocie do Warszawy minęło zaledwie kilka dni, a już oboje wiedzieli, że chcą spróbować czegoś więcej. Rozmowa o swingers klubie zaczęła się półżartem, a skończyła konkretną datą i rezerwacją. Wieczorem, kiedy stali przed domem Kamila czekając na taksówkę, oboje czuli ten sam mieszany węzeł w żołądku: lekki strach i jednocześnie ostre, elektryzujące podniecenie.
Milena ubrała się specjalnie na tę okazję. Miała na sobie bardzo krótką, czarną sukienkę z cienkiego, prawie przezroczystego materiału, który przy każdym ruchu przylegał do ciała jak druga skóra. Sukienka była na cienkich ramiączkach, dekolt głęboki, sięgający prawie do mostka, a dolna krawędź kończyła się zaledwie kilka centymetrów pod pośladkami. Pod spodem nosiła tylko czarne, koronkowe stringi – biustonosza nie założyła, więc sutki wyraźnie zarysowywały się pod materiałem. Na nogach czarne, matowe pończochy do połowy uda, trzymane cienkimi, koronkowych paskami, i wysokie, czarne szpilki na szpilce. Włosy spięte wysoko w ciasny kucyk, który odsłaniał całą szyję i ramiona. Makijaż był mocniejszy niż zwykle: czarna kreska, podkreślone rzęsy, usta w kolorze ciemnej, prawie bordowej czerwieni. Na nadgarstku srebrna bransoletka, na szyi delikatny łańcuszek.
W taksówce siedzieli blisko siebie. Kamil od razu położył dłoń na jej kolanie i zaczął powoli przesuwać ją wyżej – po pończochę, po nagą skórę nad koronką, coraz bliżej krocza. Palce gładziły wewnętrzną stronę uda, czasem tylko muskały brzeg stringów. Milena oddychała coraz głębiej, ale nie powstrzymywała go. Patrzyła przez szybę na mijane ulice, a w środku czuła, jak strach miesza się z narastającym podnieceniem.
Kiedy taksówka stanęła przed niepozornym wejściem do klubu, oboje na chwilę zamilkli. Kamil zapłacił, wysiedli. Stanęli przed drzwiami. Milena poprawiła sukienkę, Kamil poprawił mankiet koszuli. Spojrzeli na siebie. Oboje wzięli głęboki, synchronizujący oddech – pełen napięcia, oczekiwania i tej dziwnej, wspólnej odwagi, którą dawała im tylko obecność drugiej osoby. Potem Kamil otworzył drzwi i weszli do środka.
W środku panował półmrok, ciepłe, czerwonawe światło i niska, pulsująca muzyka. Przy barze Kamil i Milena zamówili pierwsze drinki, kiedy podeszła do nich para.
Kobieta miała około trzydziestu dwóch lat, 168 cm wzrostu, pełną, kobiecą sylwetkę. Piersi duże, wyraźnie podkreślone, biodra szerokie, uda jędrne. Twarz o łagodnych rysach, pełne usta, ciemne oczy podkreślone kreską. Włosy kasztanowe, długie, ułożone w luźne fale. Ubrana była w bordową, obcisłą sukienkę z głębokim dekoltem i rozcięciem prawie do biodra. Sukienka była tak krótka, że przy każdym ruchu widać było górną linię pończoch. Na nogach czarne szpilki, na nadgarstkach kilka cienkich bransoletek.
Jej partner – wysoki, około trzydziestopięcioletni mężczyzna o krótkich, ciemnych włosach i spokojnym uśmiechu – miał na sobie czarną koszulę z rozpiętymi dwoma guzikami i ciemne spodnie.
Milena, w swojej prawie przezroczystej czarnej sukience, czarnych pończochach i szpilkach, wyglądała obok niej młodziej i bardziej „pierwszy raz”, ale jednocześnie bardzo świadomie seksownie. Jej kucyk, ciemnoczerwone usta i brak biustonosza przyciągały spojrzenia.
Usiedli we czwórkę przy stoliku. Rozmowa zaczęła się niewinnie – o tym, skąd są, jak trafili do klubu. Para przyznała, że to ich czwarta wizyta. Potem słowa stawały się coraz bardziej bezpośrednie. Kobieta co chwilę kładła dłoń na przedramieniu Kamila, śmiała się nisko, pochylała się tak, by dekolt był jeszcze bardziej widoczny. Mężczyzna z kolei mówił głównie do Mileny, komplementował jej nogi, pytał, czy lubi być oglądana, czy raczej oglądać.
Kiedy dowiedzieli się, że dla Kamila i Mileny to absolutny pierwszy raz, kobieta uśmiechnęła się ciepło i powiedziała:
– Tutaj wolno wszystko. Ale niczego nie trzeba robić wbrew sobie. Możecie tylko patrzeć. Możecie się przytulić. Możecie wyjść po pięciu minutach. Zero presji.
Emocje Kamila i Milieny były w tym momencie prawie nie do uniesienia. Oboje czuli wyraźne podniecenie – Kamil twardniał za każdym razem, gdy kasztanowa kładła dłoń wyżej na jego udzie, Milena czuła wilgoć między nogami, kiedy mężczyzna patrzył jej prosto w oczy i mówił niskim głosem. Jednocześnie oboje mieli w żołądku ten sam, znajomy już strach: przed nieznanym, przed przekroczeniem kolejnej granicy, przed tym, że za chwilę może stać się coś, czego nie będą w stanie cofnąć. Trzymali się pod stołem za ręce, ściskając mocno, jakby ta jedna dłoń była kotwicą.
Po kolejnym drinku kasztanowowłosa kobieta spojrzała na swojego partnera, potem na Kamila i Milenę, i powiedziała cicho, z uśmiechem:
– Jest tu jedno bardziej ustronne miejsce na górze. Sofy, półmrok, nikt nie wchodzi bez zaproszenia. Możemy przejść razem. Tylko pogadać… albo coś więcej. Jak będziecie chcieli.
Milena spojrzała na Kamila. Kamil spojrzał na Milenę. Oboje wiedzieli, że właśnie stoi przed nimi kolejna decyzja.
Weszli do niewielkiego saloniku na piętrze – półmrok, miękkie sofy, grube dywany, wyciszona muzyka. Drzwi zamknęły się za nimi z cichym kliknięciem.
Kasztanowowłosa kobieta nie czekała długo. Najpierw podeszła do Mileny, wzięła jej twarz w dłonie i pocałowała – wolno, głęboko, z wyraźną wprawą. Milena odpowiedziała, najpierw niepewnie, potem coraz bardziej otwarcie. Potem kobieta odwróciła się do Kamila i pocałowała jego – inaczej, bardziej wymagająco, wsuwając język, przyciskając się piersiami do jego klatki.
W tym samym czasie jej partner usiadł obok Mileny i zaczął ją pieścić: dłoń zsunęła się po dekolcie, odsłoniła jedną pierś, kciuk przecierał sutek, druga ręka wędrowała po udzie, pod sukienkę, po koronkę pończochy. Milena sapnęła w usta kasztanowowłosej, kiedy obce palce znalazły jej już mokrą szparę przez stringi.
Kamil patrzył. Widział, jak obca dłoń znika pod sukienką jego dziewczyny, jak Milena rozchyla uda, jak jej oddech przyspiesza. Coś w nim drgnęło – mieszanka zazdrości, pożądania i ostrym, prawie bolesnym podnieceniem. W odpowiedzi sięgnął do kasztanowowłosej: wsunął rękę w jej głęboki dekolt, wyjął ciężką pierś, ścisnął, potem pochylił się i wziął sutek do ust. Kobieta westchnęła głośno i wplotła palce w jego włosy.
Po chwili obie kobiety zsunęły się na kolana. Milena uklęknęła przed partnerem kobiety, rozpięła mu spodnie, wyjęła już twardego penisa i wzięła go do ust – najpierw tylko główkę, potem głębiej, ssąc rytmicznie, ze śliną spływającą po brodzie. Kasztanowa w tym samym czasie uklęknęła przed Kamilom, wyjęła jego grubego kutasa i bez wahania wzięła go głęboko, prawie do gardła, kręcąc głową, ssąc mocno i mokro.
Emocje Kamila i Mileny były w tym momencie chaotyczne i bardzo intensywne. Kamil patrzył w dół na kasztanową, która ssała go z wprawą, a jednocześnie kątem oka widział, jak jego Milena ma w ustach obcego mężczyznę. Czuł zazdrość – ostrą, gorącą – i jednocześnie tak silne podniecenie, że aż bolało. Penis tętnił w obcych ustach, a w głowie kłębiły się myśli: „to naprawdę się dzieje”, „ona to robi”, „ja to robię”. Milena z kolei, mając w ustach obcego kutasa, czuła smak, ciężar, zapach kogoś innego niż Kamil. Jednocześnie wiedziała, że kilka centymetrów dalej jej chłopak jest ssany przez inną kobietę. Strach mieszał się z ekscytacją, wstyd z żądzą. Cipka była mokra, uda drżały, a ona ssała coraz głębiej, jakby chciała udowodnić sobie i jemu, że potrafi, że chce, że to wszystko jest częścią tego, na co się zgodzili.
Salonik wypełnił się odgłosami ciał, ciężkimi oddechami i mokrymi dźwiękami. Milena została przewrócona na sofę, nieznajomy wszedł w nią jednym mocnym ruchem i zaczął posuwać ostro, głęboko, bez żadnej delikatności. Trzymał ją za biodra, potem za kucyk, zmieniając pozycje – najpierw na plecach, potem na brzuchu, potem ona na nim. Każde pchnięcie było twarde, rytmiczne, prawie brutalne. Milena jęczała głośno, wplatając paznokcie w jego plecy, a jej spojrzenie co chwilę szukało Kamila.
Kamil w tym samym czasie brał kasztanową na drugiej sofie. Najpierw od tyłu, mocno, trzymając ją za biodra, potem przewrócił ją na plecy i wszedł głęboko, patrząc jej prosto w oczy, a jednocześnie kątem oka widząc, jak jego dziewczyna jest pieprzona przez innego mężczyznę. Pozycje zmieniały się szybko: ona na nim, on za nią, ona na boku z uniesioną nogą. Tempo było ostre, bez przerw, bez czułości – czysty, intensywny seks.
Emocje Kamila były rozdarte na pół. Z jednej strony absolutne, zwierzęce podniecenie – obca cipka ściskała go inaczej niż Milena, pachniała inaczej, jęczała inaczej, a widok własnej dziewczyny branej przez kogoś innego dodawał temu wszystkiemu ostrego, zakazanego smaku. Z drugiej strony czuł głębokie, prawie bolesne ukłucie: to była jego Milena, ta sama, z którą jeszcze niedawno leżał na łące nad Huczwą i mówił o miłości do końca świata. Każde jej jęknięcie pod obcym mężczyzną było jednocześnie podnietą i ciosem. Trzymał się tego napięcia, wbijając się mocniej, jakby chciał przez własny orgazm potwierdzić, że wciąż jest z nią połączony.
Milena czuła to samo, tylko odwrócone. Obcy kutas w niej był inny – dłuższy, inaczej zakrzywiony, inaczej bił o jej ścianki. Przyjemność była silna, fizyczna, nie do zignorowania. Jednocześnie serce bolało ją za każdym razem, kiedy słyszała niski głos Kamila i mokre odgłosy dochodzące z drugiej sofy. Kochała go. Była jego. A jednak pozwalała sobie być brana przez kogoś innego i patrzyła, jak on bierze kogoś innego. Ta sprzeczność napędzała jej podniecenie do granic. Cipka ściskała obcego coraz mocniej, orgazm narastał falami, a ona nie odrywała wzroku od Kamila, jakby chciała mu powiedzieć oczami: „to wciąż ty, nawet teraz”.
Doszli prawie w tej samej chwili. Najpierw kasztanowa zadrżała pod Kamilom, ściskając go mocno. Chwilę później nieznajomy wbił się w Milenę do końca i sapnął, dochodząc. Kamil poczuł, jak jego własne jądra ściągają się, i trysnął głęboko w kasztanową, patrząc w tym momencie prosto na twarz Mileny, która właśnie dochodziła pod obcym mężczyzną, z ustami otwartymi w niemym krzyku. Wszyscy czworo zadrżeli razem, spleceni, spoceni, wypełnieni sobą nawzajem i obcymi, podczas gdy muzyka w tle dudniła dalej, obojętna na to, co właśnie się wydarzyło.
Kiedy wszystko ucichło, Kamil nie spojrzał nawet na kasztanową ani na jej partnera. Odwrócił się tylko do Mileny, wziął jej twarz w obie dłonie – wciąż jeszcze drżące – i pocałował ją. Długo, namiętnie, głęboko, jakby chciał wyssać z niej całego obcego mężczyznę, całe obce dotknięcia, cały klub, całą noc. Język wsunął powoli, pewnie, a druga ręka przycisnęła ją mocno do własnej piersi, tak mocno, że czuła każde uderzenie jego serca.
– Kocham cię najmocniej na świecie – powiedział jej prosto w usta, głosem ochrypłym i absolutnie poważnym. – Słyszysz? Najmocniej. Nic tego nie zmienia. Nic.
Milena odpowiedziała bez wahania, trzymając jego twarz w dłoniach, z oczami pełnymi łez, które tym razem nie były ze strachu ani z żalu:
– Zawsze będę cię kochać. Do końca świata. I jeszcze dalej.
Nowa para stała z boku, już częściowo ubrana, i patrzyła na nich w milczeniu przez dłuższą chwilę. Potem kasztanowa podeszła bliżej, uśmiechnęła się ciepło i powiedziała cicho:
– Dziękujemy wam. Naprawdę. Za wspólną zabawę. I… gratulujemy. Dawno nie widzieliśmy w tym miejscu pary, która po wszystkim tak na siebie patrzy. Ta więź, którą macie… ta miłość… to rzadkość. Trzymajcie to mocno.
Jej partner tylko skinął głową z wyraźnym szacunkiem i dodał:
– Macie coś naprawdę silnego. Nie każdy to potrafi.
Kamil i Milena stali wciąż spleceni, czoła oparte o siebie, oddychając synchronizując oddechy. Emocje, które teraz nimi rządziły, były gęstsze i głębsze niż cokolwiek, co czuli podczas samego seksu. Kamil czuł jednocześnie ulgę, że to oni, że wrócili do siebie, i ogromną, prawie bolesną czułość. Widok Mileny branej przez kogoś innego wciąż stał mu przed oczami, ale teraz, kiedy trzymał ją w ramionach i słyszał jej „zawsze”, ta scena stała się tylko tłem – mocnym, ale niegroźnym. W środku miał absolutną pewność: to jest jego kobieta, a on jest jej mężczyzną, i żadne obce ciało tego nie zmieni.
Milena z kolei czuła, jak cały adrenalina, cały strach i całe podniecenie opadają, a na ich miejsce wchodzi coś spokojniejszego i mocniejszego. Była pełna obcego mężczyzny, miała na skórze zapach obcej kobiety, a jednak w ramionach Kamila czuła się bardziej jego niż kiedykolwiek wcześniej. Łzy, które jej spływały, były łzami ulgi i miłości. Wiedział, że właśnie przeszli przez coś, co mogło ich zniszczyć, a zamiast tego tylko jeszcze mocniej ich spięło. Trzymała się jego koszuli, wkładała twarz w zagłębienie jego szyi i powtarzała w myślach to samo zdanie, które przed chwilą powiedziała na głos: do końca świata.


*************
Moi drodzy.
Po przeczytaniu tej części pewnie uznacie, że wyobrażnia mnie zawiodła albo nie chciało mi się wymyślać imion nowo poznanym partnerom od seksu. Tak naprawdę to zupełnie celowy zabieg. Bezwarunkowo kochająca się para niezależnie od tego co robi w takim układzie zawsze będzie myślała jedynie o sobie nawzajem. Gdy para zakochanych w sobie ludzi decyduje się na swing to zawsze podstawą będzie ukochana osoba. Oczywiście, można lubić i pożądać innych osób ale partner, partnerka zawsze musi być na pierwszym miejscu.
Życzę miłego czytania.

1 komentarz

 
  • Użytkownik PisarkaMojegoPisarza

    [komentarz oczekuje na moderacje]

    24 minuty temu