Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Kamil - egzotyczna pobudka

Milena obudziła się skoro świt. Pokój był jeszcze szary, tylko przez szparę w zasłonach wpadał wąski pas bladej, porannej światłości. Leżała na boku i przez dłuższą chwilę po prostu patrzyła. Kamil spał głęboko, na plecach, jedna ręka pod głową, druga luźno na brzuchu. Był całkowicie nagi. Jego kutas, nawet we śnie, sterczał twardo, ciężko oparty o udo, z wyraźną żyłą i lekko lśniącą główką. Oddychał równo, spokojnie.
Milena czuła w piersi tę samą, gęstą falę emocji co poprzedniej nocy – miłość, czułość, absolutną pewność. Chciała go pogładzić, pocałować w ramię, ale nie chciała budzić. Zamiast tego tylko patrzyła, zapamiętując każdy szczegół.
Nagle usłyszała cichy dźwięk. Klamka drzwi od korytarza obróciła się bardzo ostrożnie, prawie bezszelestnie. Drzwi uchyliły się o kilka centymetrów, potem szerzej. W progu stanęła drobna postać.
Przez ułamek sekundy Milena pomyślała, że to chłopiec. Sylwetka była całkowicie chłopięca – niska, wąskie barki, żadnych piersi, proste biodra. Dopiero kiedy postać zrobiła mały krok do przodu i światło z korytarza padło na twarz, zobaczyła, że to dziewczyna. Pełnoletnia, ale wyglądająca na bardzo młodą. Twarz typowo dalekowschodnia: jasna, gładka cera, wąskie, migdałowe oczy o ciemnej tęczówce, mały nosek, pełne, różowe usta. Włosy czarne, bardzo krótko ostrzyżone, prawie na jeża, co jeszcze bardziej podkreślało chłopięcy wygląd. Była wyraźnie przestraszona – oczy szeroko otwarte, ciało spięte – ale jednocześnie zafascynowana. Wzrok miała wpięty w nagie ciała na łóżku, w sterczącego kutasa Kamila, w piersi Mileny, i nie potrafiła od razu go oderwać.
Strój miała służbowy, prosty i za duży na nią. Czarne, długie spodnie kuchenne lub hotelowe, lekko workowate w pasie, ściągnięte paskiem. Do tego biała, krótka koszula z kołnierzykiem, też za szeroka, z rękawami podwiniętymi do łokci. Na stopach czarne, płaskie trampki. Na piersi mała, plastikowa identyfikacja hotelowa, ale z tej odległości nie dało się odczytać imienia. Całość sprawiała wrażenie, jakby ubrano ją w standardowy mundurek, który nie był projektowany na tak drobną, androgyniczną sylwetkę.
Dziewczyna przełknęła ślinę, spuściła wzrok i powiedziała cicho, z wyraźnym azjatyckim akcentem, po angielsku:
– I’m… from the staff. I can clean the bathroom? Please?
Milena przez chwilę tylko na nią patrzyła. Potem powoli skinęła głową.
– Yes. Go ahead.
Dziewczyna skinęła szybko, prawie z ulgą, i przemknęła wzdłuż ściany do łazienki, starając się nie patrzeć już na łóżko. Kamil przez cały ten czas nie obudził się. Oddychał dalej równo, kutas wciąż sterczący, nieświadomy, że ktoś obcy właśnie wszedł do ich pokoju.
Milena zsunęła nogi z łóżka i, wciąż całkowicie naga, weszła do łazienki. Azjatka stała przy umywalce, przecierając kran ściereczką, ale gdy tylko usłyszała kroki, zesztywniała. Milena wzięła szczoteczkę, nałożyła pastę i zaczęła myć zęby, stojąc bokiem do lustra. W odbiciu widziała wyraźnie, jak dziewczyna co kilka sekund zerka na nią – na piersi, na brzuch, na cipkę, na uda – i za każdym razem szybko spuszcza wzrok, kiedy ich spojrzenia prawie się spotykają.
Kiedy skończyła, odłożyła szczoteczkę, oplukła usta i odwróciła się.
– What’s your name? – spytała cicho.
Dziewczyna przełknęła ślinę.
– Althea… From the Philippines.
Milena skinęła głową i zrobiła mały krok bliżej. Potem jeszcze jeden. Althea nie cofnęła się, ale jej oddech wyraźnie przyspieszył. Policzki spiekły się rumieńcem, a w ciemnych, migdałowych oczach było widać jednocześnie strach i wyraźne, rosnące podniecenie.
– I’m sorry – wyszeptała nagle Althea. – It’s not proper… but you are so beautiful.
Milena stanęła bardzo blisko. Spojrzała jej prosto w wystraszone, szeroko otwarte oczy i zapytała spokojnie:
– Have you ever been with another girl?
Althea potrząsnęła głową tak szybko, że krótko ostrzyżone włosy zaszeleściły.
– No. Never. In the Philippines I have a husband. I married him when I was eighteen. I only… only with him. I envy European girls. Your freedom.
Milena uniosła dłoń i bardzo delikatnie, prawie nieznacznie, pogładziła ją palcami po policzku, po linii szczęki, po skroni. Skóra Althei była gładka, ciepła, lekko spocona. Dziewczyna zamknęła na moment oczy, a kiedy je otworzyła, były jeszcze ciemniejsze i jeszcze bardziej przestraszone – i jednocześnie pełne czegoś, czego najwyraźniej nigdy wcześniej nie pozwalała sobie poczuć.
Althea, wciąż stojąc blisko, nagle zauważyła na półce w łazience przezroczysty zestaw do lewatywy – gruszkę, rurkę i końcówkę. Wskazała na niego niepewnie.
– What… what is this?
Milena spojrzała na zestaw, potem na nią.
– To jest do lewatywy. Żeby wyczyścić jelito przed seksem analnym. Żeby było czysto i bezpiecznie. Bez tego łatwo o… nieprzyjemności. A z tym wszystko jest w porządku.
Althea otworzyła szeroko oczy. Twarz jej spłonęła.
– You… you put something… there? And then… sex… in the bottom? I never… I thought only… the other way.
Milena uśmiechnęła się lekko, podeszła jeszcze bliżej i pocałowała ją – najpierw delikatnie, potem głębiej, wsuwając język. Althea odpowiedziała niepewnie, ale z rosnącym głodem. Kiedy się oderwały, Milena spytała cicho:
– Mam ci pokazać, jak się tego używa?
Althea stała czerwona, wzrok spuszczony, dłonie zaciśnięte na ściereczce. Przez dłuższą chwilę nie mogła wydobyć głosu. W końcu, ledwie słyszalnie, kiwnęła głową.
– Yes… I want to see.
Milena wzięła zestaw, napełniła gruszkę ciepłą wodą z prysznica, nałożyła końcówkę i weszła pod strumień wody. Stanęła bokiem do Althei, żeby ta wszystko widziała. Najpierw namydliła dokładnie okolicę odbytu i sam otwór. Potem ugięła kolano, jedną ręką rozchyliła pośladek, a drugą powoli, bardzo ostrożnie wprowadziła natłuszczoną końcówkę do odbytu. Wsunęła ją na kilka centymetrów. Kiedy była na miejscu, zaczęła delikatnie ściskać gruszkę, wtłaczając wodę do środka. Robiła to powoli, z przerwami, żeby ciało zdążyło przyjąć płyn. Po opróżnieniu gruszki wyjęła końcówkę, zacisnęła mięśnie i odczekała chwilę, trzymając wodę w sobie. Potem po prostu rozluźniła zwierace pod prysznicem i wypuściła wszystko. Powtórzyła czynność jeszcze raz, aż wypływająca woda była czysta. Na koniec spłukała się dokładnie pod bieżącą wodą, myjąc okolicę jeszcze raz.
Althea stała oparta o framugę, oddychając szybko, policzki płonące, oczy szeroko otwarte. Wzrok miała wpięty w każdy ruch Mileny. Podniecenie było na niej napisane tak wyraźnie, że aż drżały jej dłonie. Nie odzywała się, tylko patrzyła, jak europejska dziewczyna spokojnie, metodycznie przygotowuje swoje ciało do czegoś, o czym Althea do tej pory tylko słyszała w najdzikszych plotkach.
Althea stała przed prysznicem, wciąż w służbowym ubraniu, i przez dłuższą chwilę nie mogła wydobyć głosu. W końcu, bardzo cicho, prawie szeptem, zapytała:
– Can I… try too?
Milena uśmiechnęła się i podeszła bliżej. Zaczęła zdejmować z niej ubranie powoli, element po elemencie. Najpierw koszula – guzik po guziku, potem rękawy. Potem pasek, spodnie, majtki, biustonosz (płaski, sportowy). Althea została naga.
Była bardzo drobna, prawie chłopięca w sylwetce. Wzrost ledwie powyżej 150 cm, wąskie barki, żadnego biustu – piersi całkowicie płaskie, z małymi, ciemnobrązowymi sutkami, które już stwardniały. Brzuch płaski, biodra wąskie, prawie proste. Nogi szczupłe, krótkie w stosunku do tułowia, o gładkiej, jasnobrązowej skórze. Twarz typowo filipińska: okrągła, z pełnymi policzkami, wąskimi migdałowymi oczami, małym noskiem i pełnymi, różowymi ustami. Włosy czarne, bardzo krótko ostrzyżone. Cipka była gęsto owłosiona – czarne, kręcone włoski tworzyły wyraźny trójkąt, zasłaniając prawie całkowicie wargi. Odbyt mały, ciemny, z delikatnymi zmarszczkami, schowany między wąskimi pośladkami.
Milena namydliła ją dokładnie, potem pomogła jej przyjąć tę samą pozycję. Natłuściła końcówkę, powoli wprowadziła ją do odbytu Althei i delikatnie wtłoczyła ciepłą wodę. Jednocześnie drugą ręką gładziła jej plecy, biodra, płaskie piersi, wewnętrzną stronę ud. Althea drżała, oddychała szybko, ale nie protestowała. Po wypuszczeniu wody i powtórzeniu czynności obie stanęły pod strumieniem prysznica.
Milena pieściła ją intensywnie – dłonie i usta wszędzie: na szyi, na sutkach, na brzuchu, na pośladkach, na wewnętrznej stronie ud. Althea najpierw tylko stała, potem nieśmiało, prawie niepewnie, zaczęła się rewanżować – gładziła ramiona Mileny, piersi, biodra, jakby uczyła się dotyku na nowo.
Kiedy Milena wsunęła dłoń między owłosione wargi i znalazła łechtaczkę, Althea sapnęła głośno. Palce krążyły, naciskały, wsuwały się głębiej. Orgazm nadszedł bardzo szybko i z ogromną siłą. Całe drobne ciało Althei zadrżało, uda zacisnęły się wokół dłoni Mileny, a z gardła wyrwał się stłumiony, wysoki dźwięk. Skurcze szły jedne po drugich, mocne, niekontrolowane, a ona wpiła się paznokciami w ramiona Mileny, trzymając się, żeby nie upaść, podczas gdy woda spływała po obu ich ciałach.
Althea stała pod strumieniem wody, wciąż drżąc, oczy szeroko otwarte, oddech urywany. Patrzyła na Mienę jak na kogoś, kto właśnie zrobił jej coś całkowicie niezrozumiałego. Dłonie miała przyciśnięte do płaskiej piersi, jakby chciała utrzymać serce na miejscu.
– What… what was that? – wyszeptała. – I don’t… I don’t understand what happened to me…
Milena parsknęła cichym, ciepłym śmiechem i otarła mokre włosy z czoła Althei.
– That was an orgasm, silly. A really good one. You came. Hard.
Althea spojrzała na nią z niedowierzaniem.
– Orgasm…? I never… no one ever told me… that something like this exists.
Milena przestała się śmiać. Spojrzała na nią poważniej, z nutą prawdziwego zdziwienia.
– Nigdy? W ogóle? Nawet z mężem?
Althea spuściła wzrok, policzki płonęły jeszcze mocniej niż przed chwilą. Kiwnęła głową prawie niedostrzegalnie.
– Never. It was… just something I had to do. It was never… like this. I never felt anything so… good. So strong. I didn’t know the body can do this.
Milena poczuła w piersi dziwne, ciepłe ściśnięcie. Podeszła bliżej, wzięła drobną twarz Althei w obie dłonie i pocałowała ją – najpierw czule, potem coraz głębiej, namiętniej, wsuwając język, przytrzymując ją mocno. Althea odpowiedziała z rosnącą desperacją, jakby bała się, że ta nowa rzecz zaraz zniknie.
Kiedy się oderwały, Milena otarła kciukiem kroplę wody z jej dolnej wargi i zapytała cicho:
– Do you have a little time? I can show you much more. Many more things that feel this good.
Althea patrzyła na nią przez dłuższą chwilę, wciąż jeszcze drżąc lekko. Potem, bardzo nieśmiało, prawie szeptem, odpowiedziała:
– Yes… I have time. Please… show me.
Wyszły z łazienki w milczeniu, wciąż całkowicie nagie, mokre stopy zostawiały ślady na podłodze. W sypialni panował półmrok. Kamil leżał na wznak, głęboko pogrążony we śnie, jedna ręka pod głową, druga luźno na brzuchu. Jego kutas sterczał dumnie, gruby, długi, całkowicie twardy, z wyraźnie zarysowanymi żyłami i lekko lśniącą główką.
Althea stanęła jak wryta. Oczy miała szeroko otwarte, usta lekko rozchylone. Przez dłuższą chwilę tylko patrzyła. Potem, bardzo cicho, prawie bezdźwięcznie, wyszeptała:
– It’s… so big… I never saw… anything like this…
Uniosła swoją drobną dłoń, rozłożyła kciuk i palec wskazujący, pokazując odległość.
– My husband… not even this long. Smaller. Much smaller.
Milena stanęła tuż za nią, położyła dłonie na jej wąskich ramionach i zapytała szeptem, tuż przy uchu:
– Are you sure you want to try something so much bigger?
Althea przez moment milczała, patrząc na sterczącego kutasa. Potem, wciąż zawstydzona, ale z wyraźnym, drżącym podnieceniem, kiwnęła głową.
Milena usiadła po lewej stronie Kamila, na skraju łóżka. Skinęła głową, wskazując miejsce po prawej.
– Sit here.
Althea usiadła niepewnie, tak blisko, że jej udo prawie dotykało uda śpiącego mężczyzny. Milena sięgnęła delikatnie, objęła grubego kutasa u nasady i uniosła go trochę. Pochyliła się i powoli, bardzo świadomie oblizała główkę – raz, drugi, zbierając już pojawiającą się kroplę preejakulatu. Potem odchyliła się lekko i spojrzała na Altheę.
– Now you – szepnęła. – Try. Just the head. Slowly.
Althea przełknęła ślinę. Jej drobna dłoń zawisła nad kutasem, drżąc. Powoli pochyliła się, tak blisko, że jej krótko ostrzyżone włosy prawie musnęły brzuch Kamila. Otworzyła usta…
Althea najpierw tylko musnęła językiem czubek. Potem oblizała całą główkę – powoli, niepewnie, ale z rosnącą uwagą. Smak był słony, obcy, intensywny. Po chwili zaczęła krążyć językiem bardziej świadomie, zbierając każdą kroplę, jakby naprawdę zaczynała się delektować. Nagle oderwała się, oddech miała urywany, i wyszeptała, nie patrząc Milenie w oczy:
– I never… never did this. My husband always just say lie down… open legs. Nothing more. Never this.
Milena przejechała dłonią po jej krótko ostrzyżonych włosach, opiekuńczo, prawie czule.
– It’s okay. Slow.
Potem sama pochyliła się i wzięła kutasa Kamila głęboko – nie tylko główkę, prawie do połowy, potem jeszcze dalej, aż czubek uderzył w gardło. Przytrzymała chwilę, ślina spłynęła po trzonie, po czym puściła z mokrym odgłosem i skinęła na Altheę.
Althea spróbowała. Wzięła główkę, potem trochę więcej, ale gardło zacisnęło się odruchowo. Zakrztusiła się, cofnęła. Milena położyła dłoń na jej drobnej głowie i delikatnie, ale stanowczo docisnęła. Główka kutasa wsunęła się głębiej, aż Althea poczuła ją wyraźnie w gardle. Oczy jej złzawiły, ślina popłynęła obficie, ale nie wycofała się całkowicie – trzymała, dusząc się cicho, podczas gdy Milena głaskała jej kark.
Właśnie wtedy Kamil otworzył oczy.
Przez kilka sekund nie zrozumiał, co widzi. Potem wszystko ułożyło się w jeden, ostry obraz. Na łóżku, po obu stronach jego bioder, klęczały dwie nagie dziewczyny. Po lewej – Milena, jego Milena: pełne, okrągłe piersi zwisające lekko ku dołowi, sutki stwardniałe, wilgotne od śliny, brzuch napięty, uda rozchylone, czarne włosy opadające na twarz. Po prawej – zupełnie obca, drobna postać. Całkowicie płaska klatka, żadnych piersi, tylko małe, ciemne sutki, wąskie barki, chłopięca, androgyniczna sylwetka, krótko ostrzyżone czarne włosy, jasnobrązowa skóra, migdałowe oczy pełne łez i paniki. Jej drobne usta były rozciągnięte wokół jego grubej główki, ślina spływała jej po brodzie, a dłoń Mileny trzymała ją za kark, dociskając. Obie były całkowicie nagie, obie miały jego kutasa w zasięgu ust, a on leżał między nimi, wciąż twardy, lśniący od ich śliny, w porannym, szarym świetle hotelowego pokoju.
Althea gwałtownie oderwała usta od kutasa Kamila, kiedy zobaczyła, że jego oczy są otwarte. Cała zesztywniała, drobne ciało napięło się jak struna, a w migdałowych oczach pojawił się czysty, paniczny strach. Chciała się cofnąć, ale Milena szybko złapała ją za ramię.
– Shh… it’s okay – szepnęła uspokajająco. – He’s awake. It’s fine.
Potem odwróciła się do Kamila, który wciąż leżał, oddychając głęboko, wzrok przechodzący z jednej nagiej dziewczyny na drugą.
– To Althea – wyjaśniła cicho. – Z obsługi. Z Filipin. Ma męża, wyszła za mąż w wieku osiemnastu lat. Nigdy nie kochała się z dziewczyną. Nigdy nie miała orgazmu. Mąż tylko kazał jej się kłaść i rozkładać nogi. Chcę jej pokazać, że seks może być piękny. Że ciało potrafi dawać przyjemność.
Kamil przez chwilę tylko patrzył. Potem uniósł się na łokciu, przyciągnął Mienę i pocałował ją długo, namiętnie, z pełnym językiem. Kiedy się oderwał, odwrócił się do Althei. Objął jej drobne, chłopięce ciało mocno, prawie chroniąc, i pocałował głęboko – wolniej niż Mienę, ale równie intensywnie. Althea najpierw zesztywniała, potem roztopiła się w tym pocałunku, wydając cichy, zaskoczony dźwięk.
Razem z Mieną położyli ją na środku łóżka. Althea leżała na plecach, krótko ostrzyżone włosy na poduszce, płaska klatka unosząca się szybko. Milena pochyliła się nad nią i wzięła do ust jeden mały, ciemnobrązowy sutek. Ssała delikatnie, kręcąc językiem, potem przeszła do drugiego. Althea sapnęła i wplotła drobne palce w włosy Mileny.
Kamil w tym czasie rozłożył jej szczupłe, krótkie nogi szeroko. Położył się między nimi, twarzą tuż przy gęsto owłosionej cipce. Czarne, kręcone włoski tworzyły gęsty trójkąt, prawie całkowicie zasłaniając wargi. Kamil najpierw tylko tchnął ciepłe powietrze, potem przejechał płaskim językiem od dołu aż po szczyt, rozchylając owłosienie. Smak był intensywny, słony, dziewczęcy. Wsunął język głębiej, znalazł łechtaczkę ukrytą pod kapturkiem i zaczął ją krążyć – wolno, dokładnie, naciskając czubkiem, potem spłaszczając język i liżąc szeroko. Co jakiś czas wsuwał koniec języka między wargi, penetrując płytko, zbierając wilgoć, która pojawiała się coraz obficiej. Althea drżała, biodra unosiły się same naprzeciwko jego ust, a z gardła wydobywały się krótkie, zaskoczone dźwięki. Kamil nie przyspieszał – lizał metodycznie, raz skupiając się na łechtaczce, raz wsuwając język głębiej, raz oblizując całe owłosione krocze, aż cała okolica lśniła od jego śliny i jej soków.
Język Kamila pracował bez przerwy – krążył, naciskał, wsuwał się głębiej między gęste, czarne włoski. Althea nagle wyprężyła całe drobne ciało. Orgazm zerwał ją z taką siłą, że aż uniosła biodra wysoko nad łóżko. Uda zadrżały niekontrolowanie, brzuch wciągnął się serią ostrych skurczów, a z gardła wyrwał się wysoki, łamiący się dźwięk, którego sama się przestraszyła. Skurcze szły jedne po drugich, mocne, długie, aż w końcu osunęła się bezwładnie na materac, całkowicie wycieńczona, z oczami pełnymi łez i ustami otwartymi w niemym zaskoczeniu.
Milena od razu przyciągnęła ją do siebie, tuląc drobne, drżące ciało.
– To dopiero był orgazm – szepnęła Kamilowi, głaszcząc Altheę po plecach. – W tym momencie moja przyjemność jest drugorzędna. Zadbaj przede wszystkim o nią. Powoli. Delikatnie. Niech ona prowadzi.
Kamil skinął głową. Położył się na wznak, jego gruby, długi kutas sterczał pionowo, lśniący jeszcze od śliny i soków Althei. Milena pomogła dziewczynie unieść się, rozchylić szczupłe nogi i ustawić się nad nim. Trzymając ją pod pachami, powoli opuszczała ją w dół.
– You control everything – tłumaczyła cicho. – How deep… how fast. Only as much as you want.
Główka najpierw tylko musnęła owłosione wargi. Potem, centymetr po centymetrze, zaczęła wchodzić. Cipka Althei – ciasna, gęsto owłosiona, różowa pod czarnymi włoskami – rozciągała się wokół jasnej, grubej pały Kamila w sposób prawie nieprawdopodobny. Wargi obcisnęły się mocno, rozchodząc się na boki, a czarne, kręcone owłosienie otulało nasadę, kontrastując ostro z białą skórą trzonu. Przy każdym kolejnym centymetrze widać było, jak wąskie wejście pracuje, jak ścianki obciszą się wokół żył, jak drobne ciało Althei drży od pełności. Weszła tylko do połowy, potem jeszcze trochę, aż jej wąski brzuch lekko się wybrzuszył. Została tak, oddychając szybko, oczy szeroko otwarte.
Zaczęła poruszać się bardzo powoli, nieśmiało – małe, ostrożne ruchy w górę i w dół, biorąc tylko tyle, ile dawała radę. Milena pochyliła się za nią i zaczęła lizać jej plecy – od karku w dół, wzdłuż kręgosłupa, po łopatki, zostawiając mokre ścieżki na jasnobrązowej skórze, podczas gdy Althea nieśmiało, prawie niepewnie, ujeżdżała grubego kutasa Kamila.
Althea, wciąż powoli ujeżdżając Kamila, pochyliła się nisko i przytuliła do jego szerokiej klatki. Drobne ramiona oplotły jego szyję, krótko ostrzyżone włosy musnęły jego policzek, a płaska pierś przywarła do niego całkowicie. Oddychała szybko, nierówno, każde opadnięcie na grubego kutasa wywoływało u niej cichy, zaskoczony dźwięk.
Milena klęknęła za nią. Rozchyliła wąskie, jasnobrązowe pośladki Althei i zobaczyła jej odbyt – mały, ciemny, z delikatnymi, ciasnymi zmarszczkami, całkowicie czysty po wcześniejszej lewatywie, napięty i lekko drżący. Pochyliła się i przyłożyła usta bezpośrednio. Język najpierw tylko musnął zewnętrzny brzeg, krążąc wokół, zwilżając. Potem nacisnął mocniej i powoli, centymetr po centymetrze, wsunął się do środka. Wchodził głęboko – giętki, ciepły, wilgotny – rozciągając delikatnie ciasne mięśnie, liżąc ścianki od wewnątrz, kręcąc się, cofając i wchodząc znowu. Ślina spływała po brodzie Mileny i po jajach Kamila, a język znikał prawie cały w małym, ciemnym otworze.
Althea nagle napięła się mocno. Orgazm nadszedł gwałtownie i z ogromną siłą. Całe drobne ciało zadrżało, uda zacisnęły się wokół bioder Kamila, a z gardła wyrwał się głośny, wysoki, niekontrolowany krzyk – dłuższy i mocniejszy niż poprzedni. Skurcze szły falami, cipka zaciskała się rytmicznie wokół grubej pały, a ona krzyczała prosto w klatkę Kamila, nie potrafiąc się powstrzymać.
Kiedy wreszcie opadła, twarz miała płonącą ze wstydu. Zakryła oczy drobnymi dłońmi i wyszeptała, prawie płacząc:
– I’m sorry… so loud… I couldn’t… I’m so embarrassed…
Milena od razu uniosła się, a Kamil objął ją mocno. Oboje zaczęli ją całować – w czoło, w powieki, w usta, w skronie – i tulić, głaszcząc po plecach, po krótkich włosach, po ramionach.
– Shh… it’s beautiful – szepnęła Milena. – You were perfect.
– No shame – dodał Kamil, przyciskając jej drobną twarz do swojej szyi. – None at all.
Milena usiadła obok Althei, wciąż głaszcząc ją po krótkich włosach, i zapytała cicho, prawie czule:
– Zrobiłaś już lewatywę… Chciałabyś teraz poznać, ile przyjemności można czerpać z penetracji odbytu?
Althea spłoniła się intensywnie. Zakryła twarz dłońmi, przez dłuższą chwilę nie mogąc wydobyć głosu. W końcu, bardzo cicho, szeptem pełnym wstydu, zapytała:
– Does it… hurt?
Milena pocałowała ją w skroń.
– Na początku trochę. Lekko. Potem zostaje tylko przyjemność. Idziemy bardzo wolno. Ty mówisz, kiedy przestać.
Althea przez moment jeszcze wahała się, potem powoli, niepewnie, odwróciła się i klęknęła na czworaka na środku łóżka. Wypięła wąskie, jasnobrązowe pośladki, twarz wtuliła w poduszkę, drobne dłonie zacisnęła na prześcieradle.
Kamil klęknął za nią. Nałożył dużo śliny i lubrykantu, przyłożył grubą, jasną główkę do jej małego, ciemnego odbytu i zaczął wchodzić niezwykle powoli, milimetr po milimetrze. Najpierw tylko czubek – otwór rozciągnął się wokół niego, ciemna skóra kontrastując ostro z białą główką. Althea sapnęła, ciało napięło się. Kamil zatrzymał się, pogładził jej biodra, poczekał. Potem kolejny centymetr. Potem jeszcze jeden. Jasny, gruby trzon powoli znikał w ciemnym, ciasnym otworze. Różnica karnacji była niezwykle wyraźna – śnieżnobiała skóra Kamila wciskająca się w jasnobrązowe, drobne ciało Althei, ciemne zmarszczki odbytu rozciągnięte wokół jasnej pały, wąskie pośladki napięte, kręgosłup wygięty, krótkie czarne włosy przyklejone do spoconego karku. Weszła dopiero jedna trzecia, a już wyglądała na całkowicie wypełnioną – brzuch lekko się napiął, uda drżały, a z jej ust wydobywał się ciągły, stłumiony dźwięk. Kamil nie spieszył się. Trzymał się jej bioder i wchodził dalej tylko wtedy, kiedy czuł, że jej ciało choć trochę się rozluźnia.
Kamil poruszał się w drobnej dupce Althei niezwykle delikatnie – krótkie, ostrożne ruchy, prawie nie wycofując się całkowicie, tylko lekko kołysząc biodrami. Jasny, gruby kutas wsuwał się i wysuwał w ciemnym, ciasnym otworze, a różnica karnacji przy każdym ruchu była jeszcze bardziej widoczna.
Milena klęczała z boku, jedną ręką gładząc plecy i biodra Althei, a wzrokiem nie odrywając się od miejsca, w którym kutas jej ukochanego znikał w filipińskim ciałku. Pochyliła się do ucha dziewczyny i powtarzała cicho, uspokajająco:
– You’re so brave… Look at you. Taking him like this. This shows how much courage you have. How much you want to be free. You’re doing so well…
Jednocześnie sięgnęła pod brzuch Althei, znalazła gęsto owłosioną cipkę i zaczęła stymulować – kciukiem krążyła po łechtaczce, a dwa palce wsunęła płytko do pochwy, poruszając nimi w rytm pchnięć Kamila.
Althea nagle napięła się cała. Orgazm przeszedł przez nią gwałtownie i bardzo intensywnie. Całe drobne ciało targnęły silne, rytmiczne skurcze – szczupłe uda zadrżały i zacisnęły się, wąski brzuch wciągnął się serią ostrych fal, plecy wygięły się w łuk, a głowa uniosła się z prześcieradła z otwartymi ustami. Odbyt zaciął się wokół grubej pały Kamila tak mocno, że przez moment niemal uniemożliwił mu ruch – ciasne, ciemne mięśnie pulsowały rytmicznie, ściskając i puszczając jasny trzon. Jednocześnie cipka zacisnęła się na palcach Mileny serią gwałtownych, mokrych skurczów, wciągając je głębiej, oblewając sokiem. Z gardła wyrwał się głośny, wysoki, łamiący się krzyk, którego Althea znowu nie potrafiła stłumić.
Kiedy skurcze wreszcie osłabły, całe jej ciało straciło siłę. Osunęła się bezwładnie twarzą w prześcieradło. Przy tym ruchu kutas Kamila wysunął się z jej odbytu z głośnym, mokrym mlaśnięciem, a mały, ciemny otwór został przez chwilę lekko rozwarty, zanim zaczął się powoli zaciskać.
Althea leżała wycieńczona dokładnie pomiędzy nimi – drobne, jasnobrązowe ciało wtulone z jednej strony w szeroką klatkę Kamila, z drugiej w pełne piersi Mileny. Oboje tulili ją delikatnie, głaszcząc po krótkich włosach, po plecach, po wąskich biodrach, całując skronie i ramiona. Oddychała jeszcze nierówno, oczy miała przymknięte, policzki płonące.
Nagle z jej małej dupki dobiegł bardzo głośny, mokry dźwięk – długi, niekontrolowany pierd. Zaraz potem z ciemnego, wciąż lekko rozluźnionego odbytu zaczęła wypływać gęsta, biała sperma Kamila. Wypłynęła obficie, spływając po wewnętrznej stronie wąskich pośladków, zbierając się w zagłębieniu między nimi i spływając dalej po krocze. Mały, ciemny otwór lśnił, brzegi były lekko rozwarte i pokryte śluzem oraz spermą, a jasnobrązowa skóra pośladków błyszczała od białych, lepkich pasm, które kontrastowały ostro z jej karnacją.
Althea gwałtownie otworzyła oczy. Twarz spłonęła jej jeszcze mocniej. Zakryła usta drobnymi dłońmi i zaczęła desperacko, chaotycznie przepraszać:
– I’m so sorry… oh my God… so sorry… I didn’t mean… please… I’m so embarrassed…
Kamil od razu przyciągnął ją bliżej, całując w czoło.
– Shh. It’s normal after anal. Completely normal. Don’t worry about it. Nothing to be ashamed of.
Milena i Kamil spojrzeli po sobie. Potem oboje pochyliły się niżej. Zaczęli lizać – dokładnie, powoli, zbierając każdą kroplę spermy z pośladków, z zagłębienia, z samego odbytu. Języki wchodziły do środka, czyściły brzegi, wsysały to, co jeszcze wypływało. Co chwilę odrywali się od ciała Althei, by pocałować się nawzajem – mokro, głęboko, wymieniając się spermą, którą właśnie zebrali, połykając ją przy pocałunku, a potem wracając do czyszczenia.
Althea leżała między nimi, twarz ukryta w dłoniach, i wyszeptała z ogromnym zawstydzeniem:
– Sex is… a whole complicated world. I had no idea… no idea it could be like this.
Althea leżała jeszcze chwilę między nimi, oddychając spokojniej. Potem uniosła drobną twarz i z wyraźnym wahaniem, prawie szeptem, zapytała:
– Can I… do something for you? To thank you… for being so kind to me?
Milena i Kamil spojrzeli po sobie i oboje skinęli głowami.
– Of course – powiedziała Milena miękko.
Althea przełknęła ślinę.
– Then… please… get on your hands and knees for me.
Milena bez wahania odwróciła się i klęknęła na czworaka na środku łóżka, mocno wypięta, twarz oparta na przedramionach. Althea usiadła za nią na piętach. Najpierw tylko gładziła czule jej pośladki – drobne, jasnobrązowe dłonie ślizgały się po białej, jędrnej skórze, rozchylały je delikatnie, jakby uczyła się kształtu. Potem pochyliła się bliżej.
Z tej odległości cipka i odbyt Mileny były dla niej wszystkim. Cipka – spuchnięta po wcześniejszych aktach, ciemnoróżowa, wargi zewnętrzne pełne i rozchylone, wewnętrzne lśniące od soków, wejście lekko rozluźnione i mokre. Łechtaczka wystawała, twarda, zaczerwieniona. Tuż powyżej, w zagłębieniu pośladków, różowy odbyt – czysty, napięty, z delikatnymi zmarszczkami, które lekko pulsowały przy każdym oddechu Mileny. Kontrast białej skóry i intensywnie różowych, wilgotnych otworów był dla Althei hipnotyzujący.
Nieśmiało, prawie drżąc, wysunęła język. Najpierw tylko musnęła zewnętrzne wargi cipki, potem przejechała nim w górę, aż do odbytu. Smak był intensywny, słony, kobiecy. Ośmieliła się bardziej – wsunęła język głęboko w cipkę, kręcąc nim, zbierając soki, potem przeszła wyżej i wcisnęła czubek języka w odbyt, penetrując powoli, głęboko, jak wcześniej robiła to jej Milena. Liżała na przemian obie dziurki – raz cipkę, raz odbyt – coraz pewniej, coraz głębiej, ślina spływała jej po brodzie.
Milena jęknęła nisko. Biodra same zaczęły poruszać się naprzeciwko ust Althei. Orgazm nadszedł szybko i mocno. Całe ciało napięło się, uda zadrżały, a ona krzyknęła w poduszkę, dochodząc intensywnie, podczas gdy drobny język Althei wciąż pracował między jej rozchylonymi pośladkami.
Althea znowu wtuliła się między nich – drobne ciało ściśnięte między szeroką klatką Kamila a pełnymi piersiami Mileny. Przez chwilę leżała cicho, oddychając coraz głębiej, aż nagle jej ramiona zaczęły drżeć. Ciche, tłumione łkanie wypełniło pokój. Łzy spływały jej po policzkach, po nosie, wsiąkały w skórę Kamila.
Kamil od razu uniósł się lekko, zaniepokojony.
– Did I hurt you? Was I too rough? – spytał cicho, głaszcząc ją po krótkich włosach.
Althea potrząsnęła głową, wciąż płacząc, i przez łzy wyszeptała:
– No… no, you were gentle. So gentle. It’s not that…
Zabrało jej chwilę, zanim zebrała się w sobie na tyle, by mówić dalej. Głos miała łamiący się, pełen lat tłumionych słów.
– Nobody asked me… when my parents married me to him. He is twenty years older. I was eighteen. He never… never shows any feelings. I just clean. I cook. And when he wants to finish… I have to lie down and open my legs. That’s all. No kiss. No touch. Nothing. My life at twenty… feels like slavery.
Milena przyciągnęła ją mocniej, wtulając drobną twarz w swoje piersi, całując wierzch głowy, głaszcząc po plecach długimi, uspokajającymi ruchami.
– Listen to me – powiedziała miękko, ale bardzo stanowczo. – You are in Europe now. Here you can live however you want. No one owns you. No one decides for you. Your body is yours. Your pleasure is yours. Your life is yours.
Althea uniosła mokre od łez oczy.
– I don’t even know what Europe looks like… really. I only know the hotel. The rooms. The cleaning.
Milena otarła kciukiem jej łzy i uśmiechnęła się ciepło.
– When do you finish work today?
– This room was the last one – odparła Althea cicho. – I’m free for the rest of the day.
– Then go – powiedziała Milena. – Put on something comfortable. Something free. And come back to us after breakfast. Today we are going to show you as much freedom as we possibly can.
Althea przez chwilę tylko patrzyła na nich – na Mienę, na Kamila – jakby nie do końca wierzyła, że te słowa są prawdziwe. Potem, bardzo nieśmiało, prawie niepewnie, na jej ustach pojawił się mały, drżący uśmiech. Pierwszy prawdziwy uśmiech od momentu, gdy weszła do ich pokoju.

Dodaj komentarz