Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Kamil - na ratunek ukochanej

Milena przyjechała do mieszkania Kamila wieczorem, prawie biegiem. Ledwo zamknęły się drzwi, a już wybuchła płaczem. Opowiedziała wszystko – jak Karolina weszła do pokoju, jak odtworzyła nagranie, jak powiedziała o „odpowiedniej cenie” i jak uśmiechała się przy tym tym swoim triumfującym, lubieżnym uśmiechem.
Kamil słuchał w milczeniu, ale z każdą kolejną informacją jego twarz twardniała. Kiedy Milena skończyła, przez chwilę tylko stał, zaciskając pięści.
– To suka… – warknął cicho, ale z taką furią, że głos mu drżał. – Nagrywać własną siostrę? W jej pokoju? I jeszcze szantażować? Jak śmie…
Podszedł do Mileny, wziął jej twarz w obie dłonie i zmusił, by spojrzała mu w oczy.
– Nic się nie stanie – powiedział już spokojniej, ale wciąż z napięciem w głosie. – Słyszysz mnie? Żadna o to sprawa nie będzie miała żadnych negatywnych konsekwencji. Ani dla ciebie, ani dla nas. Ja się tym zajmę. Nie pozwolę, żeby ta idiotka cokolwiek z tym zrobiła. Obiecuję.
Milena wyglądała na całkowicie roztrzęsioną. Miała na sobie prostą, jasnoszarą dresową bluzę z kapturem, zbyt dużą, bo pożyczyła ją od Kamila kilka dni wcześniej, i czarne, obcisłe legginsy. Pod bluzą nie miała biustonosza – piersi swobodnie się poruszały przy każdym nerwowym oddechu. Włosy spięte w niedbały, rozczochrany kucyk, z którego wypadały kosmyki. Twarz bez makijażu, oczy czerwone od płaczu, usta spierzchnięte. Wyglądała młodziej, bezbronniej niż zwykle, jakby cały ten dzień w Wilanowie i szantaż siostry zabrały jej całą pewność siebie.
Kamil przyciągnął ją do siebie mocno. Pocałował najpierw w czoło, potem w mokre od łez powieki, a na końcu w usta – długo, namiętnie, głęboko. Język wsunął powoli, jakby chciał wyssać z niej cały strach. Dłonie zsunął na jej plecy, pod bluzę, gładząc gołą skórę, przyciskając ją tak mocno, że czuła każde uderzenie jego serca. Milena odpowiedziała z desperacją, wplatając palce w jego włosy, przyciskając się całym ciałem, jakby chciała zniknąć w nim całkowicie.
On czuł jednocześnie wściekłość – ostrą, gorącą, skierowaną wyłącznie w stronę Karoliny – i ogromną potrzebę ochrony. Ona czuła ulgę, że mu powiedziała, i jednocześnie wciąż drżący strach, ale pocałunek powoli ten strach rozpuszczał. Stali tak długo w przedpokoju, spleceni, oddychając sobą nawzajem, podczas gdy za oknem zapadał już całkowity zmrok.
Kamil sięgnął po telefon, ustawił tryb głośnomówiący i wybrał numer. Po dwóch sygnałach odezwał się spokojny, nieco rustykalny głos.
– Siema, kuzyn. Co tam?
– Słuchaj, potrzebuję twojej pomocy. Poważnej – powiedział Kamil, patrząc prosto na Milenę, żeby wiedziała, że wszystko słyszy. – Jest nagranie. Prywatne. Zrobiła je siostra mojej dziewczyny. Bez zgody. I teraz próbuje to wykorzystać. Chcę, żeby zniknęło. Z telefonu, z chmury, z wszędzie. Kompletnie.
Po drugiej stronie zapadła krótka cisza. Potem kuzyn westchnął, jakby już wiedział, o co chodzi.
– Daj mi tylko model telefonu i numer albo cokolwiek, co pozwoli mi się podpiąć. Zrobię to zdalnie. Skasuję oryginał i wszystkie kopie, które zdążyła gdzieś wrzucić. Nikt nie będzie miał do tego dostępu.
Milena siedziała na kanapie, przytulając kolana do piersi, i słuchała z szeroko otwartymi oczami. Kamil trzymał jej dłoń, ściskając mocno.
– I jeszcze jedno – dodał kuzyn, a w jego głosie pojawił się chłodny, prawie rozbawiony błysk. – Dam jej stosowną nauczkę. Żeby następnym razem dwa razy pomyślała, zanim zacznie nagrywać ludzi bez ich wiedzy i próbować ich szantażować. Nie martwcie się. Załatwię to czysto i skutecznie.
Kamil podziękował krótko, rozłączył się i odłożył telefon. Spojrzał na Milenę, która wciąż jeszcze drżała lekko, ale w jej oczach pojawił się pierwszy, nieśmiały błysk ulgi.
Milena położyła się na plecach, ciągnąc Kamila za sobą. Tym razem nie było pośpiechu ani nerwowości. Kiedy wszedł w nią, zrobił to wolno, centymetr po centymetrze, patrząc jej prosto w oczy. Pochwa przyjęła go gorąco i miękko, wciąż jeszcze lekko wrażliwa po wszystkim, co działo się wcześniej. Kamil oparł się na przedramionach, żeby nie przygniatać jej ciężarem, i zaczął poruszać się głęboko, równomiernie, prawie uroczyście.
Milena oplotła go nogami i rękami, przyciskając całe ciało do jego. Czujła nie tylko fizyczną pełność – czuła bezpieczeństwo. Po strachu, po szantażu, po wściekłości, którą widziała w jego oczach, teraz była tylko czułość. Każde pchnięcie było jak potwierdzenie: jestem tu, chronię cię, kocham cię. Łzy, które jeszcze przed chwilą miała w oczach, teraz mieszały się z przyjemnością. Unosiła biodra naprzeciwko niego, nie po to, by szybciej dojść, tylko po to, by być jak najbliżej.
Kamil całował ją bez przerwy – w usta, w mokre powieki, w skronie, w szyję. Jedną ręką wsunął pod jej kark, drugą gładził bok, biodro, udo. Tempo było wolne, ale intensywne. Czuł, jak jej ścianki ściskają go rytmicznie, jak jej oddech miesza się z jego, jak jej serce bije mu prosto w pierś. Emocje mieszały się z pożądaniem tak mocno, że prawie bolało – wściekłość na Karolinę wciąż tliła się gdzieś pod spodem, ale nad nią dominowała absolutna potrzeba dania Milenie wszystkiego, co dobre, wszystkiego, co delikatne i pewne.
Doszli prawie jednocześnie, bez krzyków, tylko z długim, wspólnym westchnieniem. Kamil wbił się głęboko i został w niej, pulsując, wypełniając ją, a ona trzymała go tak mocno, że paznokcie wbiły mu się lekko w plecy. Leżeli tak długo potem, wciąż połączeni, oddychając synchronizując oddechy, czoła oparte o siebie, dłonie splecione. Ani jedno, ani drugie nie miało ochoty się ruszać. W tej ciszy, po wszystkim, co się wydarzyło, seks stał się nie tylko przyjemnością – stał się schronieniem.
Milena wróciła do domu późnym wieczorem. W przedpokoju zastała ciszę, tylko z góry, z pokoju Karoliny, dobiegał stłumiony, histeryczny oddech i ciche, powtarzające się „nie, nie, nie…”.
Weszła po schodach. Drzwi do pokoju siostry były uchylone. Karolina siedziała na środku łóżka w samej oversize’owej, białej koszulce nocnej z napisem „Self-love club” i w różowych, pluszowych skarpetkach do połowy łydki. Włosy miała całkowicie rozczochrane, makijaż rozmazany od łez – czarna kreska spłynęła jej pod oczy, konturowanie tworzyło brudne smugi na policzkach. Telefon trzymała w drżących dłoniach, ekran świecił na czarno po kolejnej nieudanej próbie zalogowania. Obok na kołdrze leżał laptop, też otwarty, z komunikatami o nieistniejących kontach.
Karolina podniosła na nią wzrok. Oczy miała szeroko otwarte, szkliste, pełne czystego, zwierzęcego szoku. Głos, kiedy odezwała się, był wysoki i załamany:
– Wszystko… wszystko zniknęło. Instagram, Facebook, TikTok, maile, kontakty, zdjęcia, stories, nawet chmura… Jakby mnie nigdy nie było. Jakby ktoś mnie wymazał.
Milena stanęła w progu. Miała na sobie wciąż tę samą jasnoszarą dresową bluzę Kamila i czarne legginsy. Kaptur zsunęła z głowy, włosy były rozpuszczone, lekko pofalowane od wiatru. Twarz spokojna, prawie chłodna, tylko w kącikach ust drgał ledwo zauważalny cień satysfakcji.
Patrzyła na siostrę przez dłuższą chwilę, zanim odezwała się cicho, ale bardzo wyraźnie:
– Widocznie los nie pozwolił ci nikogo skrzywdzić. Ani mnie, ani Kamila, ani nikogo innego. Mam nadzieję, że to nauczy cię na przyszłość choć odrobiny empatii. Że następnym razem, zanim włączysz nagrywanie i zaczniesz mówić o „cenie”, pomyślisz, jak to jest być po drugiej stronie.Karolina otworzyła usta, jakby chciała coś krzyknąć, ale z gardła wydobył się tylko stłumiony, załamany dźwięk. Telefon wypadł jej z dłoni na kołdrę. Siedziała tak – w białej koszulce nocnej, z rozmazanym makijażem, z pustymi kontami i pustą listą kontaktów – całkowicie wymazana z cyfrowego świata, podczas gdy Milena stała w drzwiach, spokojna, wyprostowana, i po raz pierwszy od dawna czuła, że kontrola wróciła dokładnie tam, gdzie powinna.

Bisexwaw

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1459 słów i 8439 znaków, zaktualizował 28 lip o 12:20. Tagi: #seks #delikatnie #romantycznie

Dodaj komentarz