Następnego dnia po śniadaniu zeszli na plażę. Słońce było już wysoko, powietrze pachniało solą i rozgrzanym kamieniem. Szli wzdłuż brzegu, mijając leżaki i parasole, szukając czegoś bardziej prywatnego. Po kilkunastu minutach zauważyli wąskie przejście między dwiema dużymi skałami. Za nimi odkryli mały, prawie okrągły skrawek piasku, całkowicie ukryty od strony głównej plaży. Morze szumiało tuż obok, a skały dawały naturalny cień.
Rozłożyli duży, lniany koc. Milena stanęła, poprawiła włosy i sięgnęła do zapięcia kostiumu.
Miała na sobie dwuczęściowy, białoczerny kostium. Dół to klasyczne, obcisłe majtki o wysokim kroju, które podkreślały linię bioder i pośladków. Góra – trójkątny biustonosz na cienkich ramiączkach, zawiązywany na plecach i na karku. Materiał był matowy, dobrze leżący. Włosy spięte w wysoki, niedbały kucyk, skóra już lekko zaróżowiona od wczorajszego słońca, na ramionach i nosie delikatne piegi. Twarz bez makijażu, usta naturalnie różowe, oczy jasne w ostrym świetle. Na nadgarstku srebrna bransoletka, na szyi ten sam cienki łańcuszek.
Odwiązała ramiączka, potem kokardkę na plecach i zdjęła górę. Piersi, pełne i już lekko opalone, swobodnie się uniosły. Rzuciła biustonosz na koc i położyła się na brzuchu, opierając brodę na skrzyżowanych ramionach. Kamil usiadł obok, w czarnych kąpielówkach, i przez chwilę tylko patrzył na nią – na linię kręgosłupa, na sposób, w jaki światło kładło się na jej skórze, na spokój, który z niej bił.
Emocje mieli podobne: głębokie rozluźnienie po intensywnej nocy i jednocześnie ciche, czujne podniecenie. Byli sami, ukryci, nagość Mileny była naturalna i jednocześnie bardzo erotyczna w tym kontekście. Kamil czuł czułość i lekkie, znajome pożądanie. Milena czuła wolność – ciepło słońca na piersiach, szum morza, obecność Kamila tuż obok. Oboje myśleli, że właśnie znaleźli idealne miejsce na kilka godzin tylko we dwoje.
Wtedy za ich plecami odezwał się głos.
Zza skały wyszła inna para.
Nowa para stanęła na skraju ich małej zatoczki, trzymając zwinięty koc i torbę plażową. Chłopak – wysoki, jasnowłosy, około dwudziestu trzech lat – uśmiechnął się przyjaźnie i spytał po angielsku z wyraźnym holenderskim akcentem, czy mogą się rozłożyć obok. Kamil i Milena wymienili krótkie spojrzenie i skinęli głowami. Miejsca było wystarczająco.
Przedstawili się. On – Dirk, ona – Elsie. Oboje z Holandii.
Elsie miała 19 lat i wyglądała niezwykle kobieco. Wzrost około 173 cm, sylwetka smukła, z długimi nogami i wąską talią. Piersi wyraźne, okrągłe, w sam raz do rozmiaru ciała. Twarz o delikatnych, prawie lalkowatych rysach: pełne usta, wysokie kości policzkowe, duże niebieskie oczy podkreślone tylko lekkim tuszem. Włosy blond, długie, proste, sięgające łopatek, częściowo spięte z tyłu spinką. Skóra jasna, już lekko zaróżowiona od słońca.
Strój miała minimalistyczny i bardzo odsłaniający: neonowo-różowy, trójkątny biustonosz bikini na cienkich ramiączkach, który ledwo zasłaniał piersi, i pasujące, bardzo wąskie majtki o wysokim kroju, które podkreślały linię bioder. Na biodrze mały, czarny tatuaż. Na nadgarstkach kilka cienkich bransoletek, na szyi delikatny łańcuszek z małą zawieszką. Całość wyglądała wakacyjnie, swobodnie i wyraźnie seksownie.
Dirk rozłożył koc w odległości kilku metrów. Elsie usiadła, poprawiła włosy i uśmiechnęła się do Mileny – szeroko, otwarcie, z nutą ciekawości.
Emocje Kamila i Mileny były w tym momencie mieszane, ale raczej pozytywne. Po intensywnej nocy z Alice oboje czuli się rozluźnieni i otwarci. Pojawienie się innej młodej pary w ich ukrytej zatoczce najpierw wywołało lekkie zaskoczenie, potem ciekawość. Kamil automatycznie rzucił okiem na Elsie – na jej długie nogi, na sposób, w jaki siedziała, na jasne włosy – i poczuł znajome, lekkie poruszenie. Jednocześnie był czujny: to było „ich” miejsce, a teraz nie byli już sami. Milena z kolei poczuła przede wszystkim zainteresowanie. Elsie była ładna, inna niż Alice, bardziej europejska, bardziej „dziewczęca”. Uśmiech, który jej posłała, był szczery. Oboje, Kamil i Milena, wciąż jeszcze rozgrzani wczorajszymi wydarzeniami, czuli w sobie tę samą, cichą gotowość na to, że dzień może potoczyć się w nieoczekiwanym kierunku.
Kamil leżał na plecach, twarz schowana w zgięciu ramienia, i wyraźnie drzemał. Oddech miał równy, głęboki. Słońce grzało im plecy, morze szumiało miarowo, a skały odcinały ich od reszty plaży.
Milena leżała na boku, oparta na łokciu, i przez półprzymknięte powieki obserwowała drugą parę. Najpierw zauważyła tylko ruch dłoni Elsie. Blondynka siedziała blisko Dirka, nogi ugięte, i powoli, prawie niedbale, masowała wybrzuszenie w jego kąpielówkach. Ruch był rytmiczny, pewny. Potem Elsie uniosła wzrok i spojrzała prosto na Milenę. Uśmiechnęła się lekko, bez wstydu, i nie odwracając oczu, zsunęła spodenki Dirka na tyle, by wyjąć jego już twardego penisa. Pochyliła się i wzięła go do ust.
Milena poczuła, jak coś gorącego rozlewa się jej po brzuchu i schodzi niżej. Emocje uderzyły falą. Najpierw czysty, ostry dreszcz podniecenia – ktoś robi loda kilka metrów dalej, na oczach, w pełnym słońcu. Potem ciekawość, prawie badawcza: jak Elsie to robi, jak porusza głową, jak ślina błyszczy na trzonie. Zaraz potem pojawiła się zazdrość, ale nie zła – raczej gorąca, motywująca. I wreszcie decyzja, która przyszła zaskakująco łatwo.
Przesunęła się bliżej Kamila. Sięgnęła do jego kąpielówek, wsunęła dłoń, wyjęła grubego, jeszcze tylko półtwardego penisa i bez słowa pochyliła się nad nim. Wzięła główkę do ust, oblizała, potem wsunęła głębiej. Smak był znajomy, kojący. Ssała powoli, dokładnie tak, by Kamil poczuł, ale jeszcze nie do końca się obudził.
W środku miała burzę. Podniecenie było już bardzo konkretne – cipka robiła się mokra, sutki stwardniały od samego powietrza i od tego, co robiła. Jednocześnie czuła dziwną, prawie uroczystą satysfakcję: robi to sama, z własnej woli, patrząc Elsie prosto w oczy za każdym razem, gdy unosi głowę. Była tu z Kamilom, kochała go, a jednocześnie pozwalała sobie na to, by w białe, ostro oświetlone południe, między skałami, ssać go na oczach obcej pary. To poczucie wolności mieszało się z miłością tak mocno, że aż bolało w piersi.
Kamil poruszył się. Najpierw tylko westchnął, potem uniósł głowę, otworzył oczy i zobaczył, co się dzieje. Jego ciało natychmiast się napięło, penis stwardniał całkowicie w jej ustach. Milena nie odsunęła się. Spojrzała na niego z dołu, z ustami pełnymi jego kutasa, i kontynuowała, podczas gdy kilka metrów dalej Elsie wciąż rytmicznie pracowała głową nad Dirkiem.
Milena nie przestawała ssać. Rytm miała już pewny, głęboki, ślina spływała jej po brodzie i po trzonie Kamila. Kąt oka jednak cały czas miała skierowany na drugą parę.
Dirk położył Elsie na kocu na plecach. Blondynka uniosła biodra, a on jednym ruchem ściągnął z niej neonowo-różowe majteczki. Kamil i Milena odruchowo oczekiwali tego, co zwykle – gładkiej szpary, wilgotnych warg. Zamiast tego zobaczyli coś zupełnie innego.
Między udami Elsie, zamiast cipki, był penis. Nie bardzo duży, ale wyraźnie twardy, różowy, z delikatną, obciętą główką. Leżał na jej brzuchu, już solidnie podniesiony. Dirk bez żadnego wahania pochylił się i wziął go do ust. Zaczął ssać powoli, dokładnie, jedną ręką masując jądra.
Milena zamarła z kutasem Kamila wciąż w ustach. Przez ułamek sekundy mózg odmawiał przyjęcia obrazu. Potem wszystko runęło naraz. Zdumnienie było pierwsze i najostrzejsze – fizyczne, jakby ktoś nagle przestawił jej cały obraz świata. Zaraz za nim przyszła fala gorąca: policzki zapłonęły, oddech uwiązł w gardle. Ciekawość uderzyła mocno, prawie badawcza – jak to wygląda, jak się porusza, jak Dirk to robi. I pod tym wszystkim, głębiej, pojawiło się podniecenie. Nieodparte, mokre, zaskakujące nawet dla niej samej. Cipka, która już wcześniej była wilgotna, teraz zrobiła się mokra na dobre. Nie odsunęła się od Kamila. Wręcz przeciwnie – wzięła go jeszcze głębiej, jakby potrzebowała czegoś znajomego, stabilnego, podczas gdy przed oczami miała coś całkowicie nowego.
Kamil poczuł, jak jej usta na chwilę zastygają, a potem zaczynają pracować intensywniej. Uniósł głowę wyżej i zobaczył to samo. Najpierw czysty szok – szeroko otwarte oczy, napięcie w całym ciele. Potem gwałtowne, chaotyczne pobudzenie. Jego własny penis tętnił w ustach Mileny jeszcze mocniej. Myśli kłębiły się bez ładu: to dziewczyna, wygląda jak dziewczyna, a jednak… i Dirk ssie ją jakby to było najnaturalniejsze rzeczy na świecie. Zazdrość, ciekawość, pożądanie i dziwna, prawie ekstatyczna otwartość zderzyły się w nim w jednej sekundzie. Spojrzał na Milenę. Ona spojrzała na niego. W ich oczach było to samo pytanie i ta sama, niemal natychmiastowa odpowiedź.
Elsie, mając Dirka między nogami, uniosła głowę i spojrzała prosto na nich. Uśmiechnęła się – powoli, zachęcająco, bez cienia skrępowania – i skinęła lekko głową, zapraszając.
Kamil i Milena nie wymienili już żadnego słowa. Po prostu wstali, zrzucili z siebie resztki ubrań i, nadzy, podeszli bliżej.
Dirk nie przerwał nawet na sekundę. Nadal rytmicznie ssał penisa Elsie, jedną ręką przytrzymując jej biodro, drugą masując jądra. Elsie leżała z głową lekko odchyloną, oczy półprzymknięte, ale kiedy Kamil i Milena podeszli, uniosła powieki i uśmiechnęła się do nich wilgotno.
Najpierw pochyliła się Milena. Pocałowała Elsie głęboko, wolno, badając smak jej ust, podczas gdy tuż poniżej Dirk wciąż pracował ustami. Potem Kamil przejął jej usta – pocałunek był bardziej intensywny, wymagający, pełen wszystkiego, co właśnie czuł. Elsie odpowiadała obu z równą namiętnością, wplatając palce raz w włosy Mileny, raz w włosy Kamila.
Kiedy Dirk wreszcie odsunął się, oddechając ciężko, Milena bez wahania zajęła jego miejsce. Klęknęła między udami Elsie, wzięła w dłoń jej twardy, różowy penis i powoli wsunęła go sobie do ust. Smak był inny niż Kamila – delikatniejszy, bardziej słony. Ssała ostrożnie na początku, potem coraz pewniej, kręcąc językiem wokół główki, pozwalając ślinie spływać.
Elsie sapnęła i jednocześnie przyciągnęła Kamila bliżej. Sięgnęła po jego grubego penisa i wzięła go głęboko do gardła, ssąc mocno, z wprawą. Po chwili Dirk dołączył – pochylił się z drugiej strony i razem z Elsie zaczęli obciągać Kamilowi. Dwa języki, dwa usta, na przemian i jednocześnie, ślina mieszająca się na jego trzonie.
Emocje Mileny były w tym momencie niemal nie do opisania. Miała w ustach penisa dziewczyny, która jeszcze chwilę wcześniej wyglądała dla niej zupełnie inaczej. Zdumnienie nie minęło całkowicie, ale zostało przykryte intensywną, mokrą ciekawością i rosnącym podnieceniem. Smak, ciężar, sposób, w jaki Elsie drżała pod jej ustami – wszystko było nowe i jednocześnie ekscytujące. Jednocześnie kątem oka widziała, jak jej Kamil jest ssany przez Elsie i Dirka naraz. Ta podwójność – robić coś tak intymnego komuś nowemu i patrzeć, jak ktoś nowy robi to samo jej chłopakowi – sprawiała, że serce biło jej jak oszalałe. Kochała Kamila. Była jego. A jednocześnie pozwalała sobie na to wszystko i czuła, że właśnie dlatego ich więź staje się jeszcze gęstsza.
Kamil stał na kolanach, wpatrzony w dół. W ustach Elsie i Dirka jego penis był otoczony wilgocią i ciepłem z dwóch stron. Widok Mileny ssącej Elsie kilka centymetrów dalej był dla niego prawie zbyt intensywny. Szok ustąpił miejsca ostrym, chaotycznym falom pożądania. Czuł zazdrość, fascynację, miłość i czystą żądzę w równych częściach. Każdy ruch ust Elsie i Dirka na jego kutasie mieszał się z obrazem jego dziewczyny, która właśnie przekraczała kolejną granicę na jego oczach. Oddychał ciężko, dłonie miał wplecione w blond włosy Elsie, a w głowie kłębiło się tylko jedno: to się naprawdę dzieje, i ona jest w tym razem ze mną.
Milena i Elsie zsunęły się na koc obok siebie. Odwróciły się twarzami, pocałowały głęboko i zaczęły pieścić nawzajem swoje piersi – dłonie ściskały, kciuki przecierały sutki, ruchy były powolne, badawcze, coraz bardziej pewne. Blond włosy mieszały się z brązowymi, oddechy stawały się wspólne.
Dirk przesunął się między nogi Mileny, rozchylił jej uda i przyłożył usta do mokrej już cipki. Zaczął lizać dokładnie, rytmicznie, wsuwając język, ssąc łechtaczkę. Milena jęknęła w usta Elsie, nie przestając gładzić jej piersi.
Kamil klęczał z drugiej strony. Przez chwilę tylko patrzył – na penisa Elsie, który leżał twardy na jej brzuchu, na to, jak Milena całuje się z nią, na Dirka między nogami jego dziewczyny. Wahanie było wyraźne, fizyczne. Potem pochylił się. Wziął w dłoń penisa Elsie, przeciągnął kciukiem po główce i powoli, prawie ostrożnie, wsunął go sobie do ust. Zaczął ssać – najpierw płytko, potem coraz głębiej, oswajając się ze smakiem i ciężarem.
Emocje Mileny były gorące i bardzo gęste. Miała w ustach język Elsie, w dłoni jej pierś, a między nogami usta obcego mężczyzny. Przyjemność z minetki Dirka była konkretna, mokra, rosnąca. Jednocześnie wiedziała, że kilka centymetrów dalej Kamil – jej Kamil – ssie penisa Elsie. Ta świadomość nie bolała. Wręcz przeciwnie: dawała jej ostry, prawie euforyczny dreszcz. Kochała go. Widziała, jak przekracza własną granicę dla niej i z nią. I właśnie dlatego czuła się jeszcze mocniej związana. Cipka ściskała się wokół języka Dirka, a ona całowała Elsie coraz namiętniej, jakby chciała w ten pocałunek włożyć całą swoją zgodę i całą swoją miłość do Kamila.
Kamil czuł wahanie jeszcze przez pierwsze sekundy. Smak był obcy, sytuacja całkowicie nowa. Potem ciało przejęło kontrolę. Penis w jego ustach tętnił, Milena jęczała obok, a obraz jej rozłożonej pod Dirkiem i jednocześnie całującej Elsie był tak intensywny, że wątpliwości zaczęły topnieć. Podniecenie rosło szybko, mieszając się z miłością i dziwnym poczuciem wspólnoty. Robił to, bo ona to robiła. Robił to z nią. I w tej chwili, mając w ustach Elsie, a oczami patrząc na mokrą od przyjemności twarz Mileny, czuł, że właśnie znowu stają się sobie bliżsi – w sposób, którego jeszcze wczoraj nie potrafiliby sobie wyobrazić.
Elsie uniosła się, przekroczyła ciało Mileny i powoli, bardzo powoli wsunęła się w nią. Ruch był inny niż jakikolwiek, który Milena znała od mężczyzny – delikatniejszy, bardziej wyczuwający, jakby każda żyłka i każdy centymetr były sprawdzane z czułością, jaką naprawdę może mieć tylko ktoś, kto sam wie, jak to jest być branym. Elsie posuwała ją głęboko, ale bez pośpiechu, biodra kołysały się płynnie, a dłonie gładziły piersi Mileny i jej twarz.
Tuż obok Dirk odwrócił się do Kamila i pocałował go. Pocałunek był pewny, męski, wymagający. Kamil odpowiedział po chwili wahania, a kiedy ich ciała zbliżyły się, poczuł, jak dwa twarde kutasy ocierają się o siebie – gorące, wilgotne, pulsujące. Dirk po chwili położył się na brzuchu obok Mileny, rozchylił nieco uda i spojrzał przez ramię, zachęcająco.
Kamil klęknął za nim. Nałożył ślinę, ustawił się i powoli, z wyraźnym skupieniem, wsunął się w jego odbyt. Ciasnota była intensywna. Kiedy wszedł do końca, zaczął poruszać się rytmicznie. Milena, mając w sobie Elsie, uniosła głowę, spojrzała na Kamila i powiedziała ochryple, ale bardzo wyraźnie:
– Mocniej. Pieprz go mocniej.
Emocje Mileny były w tej chwili niemal ekstatyczne. Miała w cipce Elsie – miękką, kobiecą, a jednocześnie twardą – i patrzyła, jak jej chłopak bierze innego mężczyznę tuż obok. Widok Kamila wbijającego się w Dirka, słysząc własne słowa zachęty, dawał jej poczucie absolutnej wolności i jednocześnie absolutnej kontroli. Kochała go. Widziała, jak przekracza kolejne granice, i zamiast strachu czuła dumę i ostre, mokre podniecenie. Każde pchnięcie Elsie w nią mieszało się z obrazem Kamila nad Dirkiem i sprawiało, że orgazm narastał już gdzieś głęboko.
Kamil czuł się, jakby grunt usuwał mu się spod nóg i jednocześnie jakby wreszcie stał na czymś twardym. Pocałunek Dirka, ocieranie się kutasów, a teraz ciasny, gorący odbyt wokół jego penisa – wszystko było nowe i intensywne. Wahanie odeszło w momencie, gdy usłyszał głos Mileny. Jej zachęta działała jak impuls. Zaczął posuwać mocniej, głębiej, trzymając Dirka za biodra. Patrzył na Milenę – na to, jak Elsie ją bierze, jak ona patrzy na niego z otwartymi ustami i wilgotnymi oczami – i czuł, że właśnie robią to razem, że każda kolejna granica jest ich wspólna. Miłość i żądza stały się w tej chwili nie do oddzielenia.
Elsie przyspieszyła ruchy, biodra uderzały o uda Mileny coraz mocniej, a potem cała się napięła. Z niskim, przeciągłym jękiem spuściła się głęboko w cipkę Mileny – ciepłe, rytmiczne pulsowania wypełniły ją do końca. W tej samej chwili Kamil wbił się maksymalnie głęboko w Dirka i doszedł z ostrym, stłumionym sapnięciem, tryskając długo w jego tyłek.
Milena, czując jednocześnie spermę Elsie w sobie i widząc twarz Kamila w orgazmie, zerwała się chwilę później. Jej ciało zadrżało mocno, cipka zacięła się wokół Elsie, a ona przycisnęła twarz do jej ramienia, dochodząc cicho, ale intensywnie. Dirk, nie dotykając się ani razu, nagle wyprężył się i spuścił na koc – gęste strumienie trysnęły mu na brzuch i na piasek, wywołane samym faktem bycia branym przez Kamila.
Potem zapadła krótka, ciężka cisza wypełniona tylko oddechami i szumem morza. Elsie powoli wycofała się z Mileny i osunęła się na bok. Kamil wycofał się z Dirka. Obie pary automatycznie się do siebie przytuliły: Kamil objął Milenę od tyłu, twarz wtuloną w jej włosy, a Dirk przyciągnął Elsie do swojej piersi. Leżeli tak na kocu, nadzy, spoceni, ociekający sobą nawzajem, w pełnym słońcu między skałami.
Minęło zaledwie kilka minut, a kutasy Kamila, Dirka i Elsie znów zaczęły twardnieć – powoli, nieubłaganie, jakby ciała jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa.
Emocje Kamila były w tej chwili głębokie i bardzo spokojne mimo wszystkiego, co właśnie zaszło. Trzymał Milenę mocno, czuł jej serce pod dłonią i wiedział, że właśnie zrobili coś, czego nie da się cofnąć ani zapomnieć. Widok własnej spermy w Dirku, widok Elsie dochodzącej w jego dziewczynie, fakt, że Dirk spuścił się tylko od jego pchnięć – wszystko to kłębiło się w nim, ale nad wszystkim dominowała jedna rzecz: ona była przy nim. Kochał ją. I właśnie dlatego potrafił przekroczyć te wszystkie granice. Twardniejący ponownie penis był tylko fizycznym echem tego, co czuł emocjonalnie – niedosyt, głód kolejnego kontaktu, ale zawsze z nią w centrum.
Milena leżała w jego ramionach, wciąż czując spermę Elsie powoli wypływającą z niej i spływającą po udzie. Emocje miała miękkie, rozlewające się, prawie czułe. Orgazm zostawił po sobie głębokie rozluźnienie, a jednocześnie w piersi tliło się coś gorącego i jasnego. Widziała, jak Kamil brał Dirka, słyszała własny głos zachęcający go do mocniejszego pieprzenia, czuła Elsie w sobie – i zamiast chaosu czuła spójność. To wszystko działo się, bo byli razem. Bo ufali sobie. Przytulona do niego, z jego twardniejącym kutasem przyciśniętym do jej pośladków, myślała tylko o tym, że kocha go jeszcze mocniej niż rano. I że dzień wcale się jeszcze nie skończył.
Kamil przewrócił Milenę na plecy i wszedł w nią w pozycji misjonarskiej jednym głębokim, płynnym ruchem. Od razu poczuł różnicę – jej cipka była śliska nie tylko od własnych soków, ale od gęstej, wciąż ciepłej spermy Elsie. Poślizg był niesamowity, prawie zbyt intensywny. Zaczął posuwać powoli, głęboko, patrząc jej prosto w oczy. Pocałował ją namiętnie, język wsunął głęboko, a ona odpowiedziała z taką samą żarłocznością.
Wtedy między ich usta wcisnął się twardy kutas Dirka. Milena i Kamil nie przerwali pocałunku – po prostu otworzyli usta szerzej i zaczęli pieścić go wspólnie. Języki ślizgały się po trzonie, po główce, całowali się na przemian z oblizywaniem Dirka, ślina mieszała się z preejakulatem. Kamil nie przestawał przy tym wbijać się w Milenę.
Chwilę później poczuł zimny, potem gorący nacisk z tyłu. Elsie klęczała za nim, rozchyliła mu pośladki i powoli, centymetr po centymetrze, wsunęła swojego penisa w jego odbyt. Kamil sapnął w usta Mileny i Dirka, kiedy pełnia rozeszła się po dolnej części pleców. Elsie zaczęła posuwać go rytmicznie, dopasowując się do jego własnych ruchów w Milenie. Teraz Kamil brał i był brany jednocześnie.
Emocje Mileny były w tej chwili absolutnie przytłaczające. Miała w sobie Kamila, na ustach wspólnie z nim kutasa Dirka, a tuż nad sobą widziała twarz chłopaka, którego kochała, w momencie, gdy ktoś inny wchodzi w niego od tyłu. Poślizg jego penisa w jej cipce, wciąż pełnej spermy Elsie, był obezwładniający. Całowanie Dirka na zmianę z Kamilom dawało jej poczucie całkowitej wspólnoty – nie było już „moje” i „cudze”, wszystko było ich. Kochała Kamila tak mocno, że pozwalała mu być branym na swoich oczach i sama brała w tym udział ustami. Przyjemność mieszała się z czułością i z ostrym, prawie religijnym poczuciem przekraczania.
Kamil czuł się rozciągnięty między dwoma biegunami. Z przodu ciasna, mokra, pełna obcej spermy cipka Mileny, z tyłu twardy, rytmiczny kutas Elsie wchodzący coraz głębiej, a na ustach wspólna zabawa z Mileną nad kutasem Dirka. Każde pchnięcie Elsie wpychało go mocniej w Milenę, każde jego własne pchnięcie w nią było wzmacniane przez to, co działo się z tyłu. Emocje były chaotyczne i jednocześnie krystalicznie jasne: kochał ją, pożądał jej, i właśnie dlatego potrafił oddać się temu wszystkiemu. Bycie posuwanym, podczas gdy sam posuwał ukochaną, a oboje razem ssali kogoś trzeciego, dawało mu poczucie całkowitego roztopienia granic. Nie było już wstydu. Była tylko ona, on i ta jedna, wspólna, mokra, nieskończona chwila.
Elsie przycisnęła się całą piersią do pleców Kamila, sutki rysowały się na jego skórze, a tempo jej pchnięć stało się szybkie, krótkie, niemal desperackie. Kamil i Milena wciąż mieli między ustami kutasa Dirka – lizali go, ssali na przemian, całowali się wokół niego, ślina i preejakulat spływały im po brodach.
Nagle Elsie wbiła się najgłębiej jak mogła i z niskim, przeciągłym dźwiękiem spuściła się Kamilowi prosto w pupę – gorące, rytmiczne fale wypełniały go od środka. W tej samej sekundzie Dirk wyprężył się, złapał się za nasadę i trysnął. Gęsta sperma uderzyła najpierw w usta i policzek Mileny, potem w czoło i usta Kamila, zalewając im twarze długimi, ciepłymi strumieniami. Oboje nie odsunęli się – przeciwnie, otworzyli usta, przełykając to, co wpadło, podczas gdy reszta spływała im po skórze.
Dirk i Elsie powoli się wycofali. Kamil został sam w Milenie. Jeszcze kilka głębokich, nierównych pchnięć i oboje doszli razem. Milena zacięła się wokół niego mocnymi skurczami, unosząc biodra, a on wbił się do końca i spuścił w nią, pulsując długo, czołem opierając się o jej czoło. Całowali się namiętnie, mokro, z twarzami całkowicie zalanymi spermą Dirka – lizali ją sobie nawzajem z ust, z policzków, z powiek, nie przerywając pocałunku. Kamil przy każdym ruchu bioder czuł, jak ciepła sperma Elsie powoli wypływa z jego odbytu i spływa po jajach na koc.
Emocje Mileny były w tej chwili absolutne i bardzo ciche. Miała twarz pełną obcej spermy, cipkę pełną Kamila, a w ustach smak Dirka i własnej śliny. Orgazm zostawił po sobie głębokie, rozlewające się ciepło. Patrzyła w oczy Kamila z odległości kilku centymetrów i czuła tylko jedno: całkowitą przynależność. Wszystko, co się wydarzyło – Elsie w niej, Kamil w Dirku, Elsie w Kamilu, sperma na ich twarzach – nie oddzieliło ich. Spieliło. Kochała go tak mocno, że łzy mieszają się ze spermą na jej policzkach. Całowała go dalej, wolniej, czulej, jakby chciała pieczęcią zapieczętować tę chwilę.
Kamil czuł się jednocześnie pusty i przepełniony. Z tyłu wciąż wyciekała z niego sperma Elsie, z przodu był zatopiony w Milenie, a na twarzy miał smak Dirka. Orgazm był długi, prawie bolesny w swojej intensywności. Kiedy całował Milenę przez warstwę spermy, czuł, że właśnie osiągnęli coś, czego nie da się nazwać zwykłym seksem. Była w tym miłość, była żądza, było całkowite oddanie kontroli i jednocześnie całkowite jej odzyskanie. Trzymał jej twarz w dłoniach, kciukami ścierając spermę z jej powiek, i wiedział, że cokolwiek jeszcze się wydarzy, ta chwila – mokre usta, wspólny oddech, morze szumiące za skałami – zostanie w nim na zawsze.
*************
Zastanawiacie się zapewne dlaczego bohaterowie moich opowiadań nie używają zbyt często prezerwatyw. Przy tak intensywnych przygodach z tak wieloma przypadkowymi partnerami byłoby to logiczne i jak najbardziej wskazane. Otóż unikanie prezerwatyw w tej opowieści to typowa licentia poetica. Sceny są w ten sposób bardziej dynamiczne i obrazowe. Tak więc literatura, nawet niewysokich lotów sobie a życie sobie. Tak więc apeluję aby w naszym realnym świecie zabezpieczać się podczas przypadkowych kotaktów. Tak dla bezpieczeństwa naszego jak i innych osób.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz