"Wędrówka dusz"-Tom II-Rozdział II- Zapowiedź nadchodzących ciemnych chmur.

Dni po bitwie mijały szybciej niż Kratos mógł przypuszczać. W czasie ceremonii w jednym z większych zamków, przemianowanych na tymczasową główną siedzibę króla Wilhelma, został mianowany szeryfem hrabstwa Yorkshire za chronienie władca pomimo ogromnej przewagi liczebnej wroga. Nim jednak mógł zobaczyć swoje nowe włości, walczył u boku Wilhelma, póki ten całkowicie nie podporządkował całej Anglii i nie stłumił wszelkich buntów. W czasie tych wojaży zauważył, że minęło parę tysięcy lat, a postępowanie armii nadal pozostaje bez zmian. Gwałty, rabunki, mordy niewinnych dla własnej zabawy, dręczenie słabszych, to co było normą w czasie jego życia w Rzymie, Grecji czy Egipcie, tutaj było tak samo. Jedyną różnicą był ekwipunek i większy nacisk na kawalerie. Kratos nie brał udziału w zabawach wojska, uważał, że to, co robisz komuś innemu, wraca do ciebie. Wyrządzone zło odpłaci się tym samym, a uczynione dobro obrodzi w podobne uczynki. Starał się interweniować w to, co rycerze robili, jednakże nie zawsze mógł to robić, z uwagi na wysoką rangę sprawcy. Cóż innego nakrzyczeć na zwykłego łucznika czy najemnika, a co innego zadrzeć z innym szeryfem czy baronem. Widząc, tyle zniszczenia oraz ludzkich krzywd, młodzieniec czuł, jak sercu rośnie mu wielki żal i smutek. Nie wiedział czemu, nigdy nie był wylewny w uczuciach, no, chyba że do Sary, inni ludzie nie zbyt go obchodzili, liczył się on sam. A teraz? To głupie serce wciąż go pcha do pomocy ludziom, gdy widzi, że cierpią, jak je zlekceważy, wtedy niczym ciężkie głazy przywalają go myśli, niepozwalające mu zasnąć w nocy.
   Kiedyś nie wytrzymał i zaczął Boga, prosić o odpowiedź: Czym te myśli są? I dlaczego tak dają mu się we znaki. Pewnego razu, zasnąwszy dopiero nad ranem, śnił znów, o tym domku co zawsze. Budził się w czystym białym łóżku, na palenisko gotowała się smakowicie pachnąca zupa, nigdzie nie było ani pyłku kurzu. Wstawał, szedł do drzwi i po chwili otwierając je, był w pięknym ogrodzie z wszelkimi możliwymi roślinami na świecie. Rosły tu jabłonie, kwiaty Lili, róż, marchewki, kapusty, najpiękniejsze krzewy. Tym razem świecącą postać, której twarzy nigdy nie mógł zapamiętać, stała przy pięknym drzewie, pełnym owoców.
– Dawno tu nie byłeś Kratosie, pewnie zauważyłeś, jak mój piękny ogród wypiękniał, tyle wspaniałości wokół i również tyle pracy przy nich. Twoja obecność tu świadczy o ogromnych wątpliwościach trawiących twe serce. – Nie odwracając, mówił Bóg, ze starannością przycinając gałęzie.
– Rzuciłeś mnie tym razem do dziwnych czasów, mimo że ludzie wierzą w jednego ciebie, tak jak chciałeś. Jednak nie widzę, by na świecie było więcej miłości czy dobra. Jest nawet gorzej, niż było. I jeszcze ten natłok gniotących mnie myśli, gdy zrobię źle albo komuś nie pomogę...
– Te myśli to tak zwane sumienie, głos wskazujący, że źle uczyniłeś i skłania cię, byś naprawił ten czyn. Dla dobrego serca może być uciążliwy, bo go nigdy nie uciszy bądź zlekceważy. Dlatego, wtedy spać nie możesz lub wino nie smakuje tak, jak powinno. Średniowiecze, bo tak przyszłe pokolenia nazywać ten czas będą, będzie dla was czasem największej próby, a szczególnie dla ciebie. Podniosłeś rękę na Doriana i to w nie obronie własnej. Mogłeś od razu ruszać do swej ukochanej, on by i tak zginął w trzęsieniu ziemi, które otwarło tę szczelinę z gazem. Znacząco ten czyn wpłynie na twoje życie w aktualnych czasach i zatrzęsie tobą... Pewnie myślisz, że mógłbym kiwnąć palcem, by było inaczej, raczej tak, ale tego nie zrobię. Cóż z dziecka wyrośnie, gdy rodzic mu na wszystko pozwoli i umożliwi nieponoszenia odpowiedzialności za jego czyny? Dziecko dorośnie, myśląc, że wszystko może, krzywdząc wielu na swojej drodze. Rodzic musi chwilowa ścisnąć swoje serce, każąc ponieść odpowiedzialność za to, co zrobił. Jest to bolesna sytuacja, ale niestety potrzebna, by drzewa życia wyrósł piękny, słodki, zdrowy owoc, a nie kwaśny, ładny tylko z zewnątrz. Masz rację, że świat pomimo wstąpieniu na właściwą drogę, nie jest lepszy.Ale dając wam wolną wolę i możliwość wyboru, wiedziałem, że dużo pracy będę z wami miał i równie wiele smutku i radości temu towarzyszyć będzie. Na ciebie już czas, pamiętaj, by w godzinach ciemności, znaleźć opamiętanie i szukać pomocy u mnie. Jesteś jednym z moich dzieci, nie pozwolę, byś zwracając się do mnie, utracił duszę. Idź moje dziecko, wielki ciężar nad tobą wisi, w postaci losu trzech dusz. – tam, gdzie wskazał ręką, pojawiły się drzwi, po których przekroczeniu znów obudził się w posiadłości Szeryfa w Yorkshire, w miejscu jego nowej pracy.
   I tak jak mówił Bóg, ciemne chmury, zajdą nad tym hrabstwem, co przyczyni się do powstania pierwowzoru pewnej złej postaci w znanej legendzie. W innym mieście.......

krajew34

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy i historyczne, użył 915 słów i 5079 znaków, zaktualizował 13 paź 2018. Tagi: #Średniowiecze #Anglia #Szeryf #Wątpliwości

Dodaj komentarz