Głód cz. 9

Głód cz. 9Niespokojnie nasłuchiwała pod drzwiami. Karczma pogrążała się we śnie, a gospodarz podliczał zysk. Jego niewolnicy składali meldunki dotyczące klientów. Laima spojrzała na śpiącego Aktora, wiedząc, że wkrótce będzie musiała go obudzić. Karczmarz okładał batem młodego chłopca. Sądząc po odgłosach, chodziło o niespełnione fantazje któregoś gościa. Stłumiony krzyk chłopaka przenikał drewniane ściany zajazdu, zapewne budząc część klienteli. Nikt jednak nie fatygował się, aby zakończyć bicie. Karanie niewolnika stanowiło swoisty rytuał. Goście czerpali zadowolenie z faktu, iż właściciel karczmy sumiennie przestrzega tradycji. Krzyki ucichły, zastąpione szuraniem bezwładnego ciała po podłodze. Okaleczony spadnie do niższej ligi, usługując mniej wymagającym gościom. Laima zmówiła w myślach modlitwę. Sama miała sporo szczęścia - Aktor kupił ją jako małą dziewczynkę i przeznaczył na Podręczną. Gdyby nie to, tkwiłaby w miejscu takim jak ta karczma. A tak, wiodło się jej stosunkowo dobrze. Nie miała na co narzekać. Mogła podróżować, uczyć się i być blisko właściciela, którego kochała. Pokochała go szaleńczą miłością od pierwszego wejrzenia. Pamiętała wszystko, całą swoją drogę do niego, z najbardziej bolesnymi szczegółami. Matka sprzedała ją łowcy niewolników, który kupił dziewczynkę za cztery sztuki złota. W skupie traktowano Laimę gorzej niż zwierzę. Chcieli sprawdzić jej siłę oraz wytrzymałość. Wielu towarzyszy niewoli zginęło wskutek pobicia, chorób, zimna, gorąca, czy przepracowania. Obrazy przemocy nadal bezlitośnie nękały umysł Laimy. Na Targ, zabrano ją z pierwszym transportem, bo była młoda, ładna i silna. Dwa tygodnie przed Aukcją zaczęto o nich dbać. Żywność, kąpiele, leki, sen… Wszystkie przywileje znów zostały im udostępnione. Podczas Aukcji, stali wewnątrz namiotu, przykuci łańcuchami do masywnych belek. Wokół niewielkiego podium zebrał się tłum bogatych klientów. Ceny za niewolników sięgały rzędu kilkuset sztuk złota. Nadeszła kolej Laimy. ‘Śliczna niczym bogini, osiem lat, nietknięta, posłuszna i bystra. Cena początkowa dwieście sztuk złota.’ Taki opis otrzymała. Sekundę potem poczuła mnóstwo dłoni, brutalnie obmacujących jej drobne ciało. Wówczas ujrzała JEGO. Z oczyma pełnymi łez, z czyimś palcem między nogami, szczypana, szarpana i sprawdzana na wszelkie sposoby, zobaczyła najpiękniejszego mężczyznę w swoim życiu. Stał poza tłumem, jakby do niego nie należąc.  
-Tysiąc! - krzyknął, wywołując nagłą ciszę. Pozostali klienci odsunęli się od Laimy niechętnie. Licytator skinął na jej nowego pana, dając mu klucz do kajdan. Aktor uiścił zapłatę, po czym rozkuł dziewczynkę z łańcuchów, okrywając miękkim materiałem. Wyszła, trzymania przez niego za rękę. Szli wzdłuż głównej ulicy spokojnym krokiem. Minęli ich Podręczni, niosący wodę ze studni. Podziwiała ich bogate stroje i dobrze odżywione ciała. Wydawali się tacy beztroscy. Jeszcze w skupie uczono ją, że bycie Podręcznym jest największym zaszczytem, jakiego może dostąpić niewolnik. - Chciałabyś zostać jedną z nich? Moją Podręczną? - zapytał mężczyzna. Pokiwała energicznie głową. -Więc nią zostaniesz. - oświadczył. Laima otrząsnęła się ze wspomnień. Nie mogła uwierzyć, że od tamtej chwili minęło dziesięć lat. Dwa lata szkolenia i osiem wiernej służby u pana. Była naprawdę wielką szczęściarą. Pomyślała o skatowanym niewolniku. Laima nigdy nie została mocno podbita, nawet za spore przewinienie. Owszem, Aktor uderzył ją kilkakrotnie, ale nigdy nie bił jej tak, by dotkliwie skrzywdzić Podręczną. Nie był zły. Był tylko zagubiony. Dla niej wciąż istniał jako wybawca. ‘Margetta’, padło słowo na dole. Laima poderwała się gwałtownie. Delikatnie potrząsnęła Aktorem, by wybudzić go ze snu. Otworzył oczy, nadal wyraźnie zmęczony.  
- Już czas? - zapytał cicho. Podała mu ubranie. Nakładał je w pośpiechu, lekko podenerwowany. Wziął torbę z ich skromnym dobytkiem, wyglądając przez okno. Nie było wysoko. Zawsze wybierali pokoje, umożliwiające łatwą ucieczkę. - Idź pierwsza. - polecił właściciel. Laima bez najmniejszego zawahania zeskoczyła z parapetu. Wylądowała na czworakach niczym kot. Aktor poszedł w jej ślady, lądując efektownym przykucem. - Chodźmy.  
Pójście do bacznie strzeżonej stajni nie stanowiło najlepszego pomysłu, ruszyli więc pieszo. Zaszyli się wewnątrz lasu, gdzie nikt przy zdrowych zmysłach nie wszedłby nocą. Przekroczyli dwa skrzyżowane, bezlistne drzewa, oznaczające granicę cywilizacji. Martwe pnie oplatała mgła gęsta jak pajęcza sieć. Według podań martwe drzewa tworzyły ogromny okrąg, odcinając świat ludzi od świata potworów. Krwawy Bór. Tak nazywano owo mroczne miejsce pełne ciemnych legend. Laima nie była strachliwa, lecz ponurość krainy przytłoczyła ją natychmiast.  
- Nie bój się. Jestem zaraz obok. - zapewnił Aktor, podając jej dłoń. Zaskoczona tym gestem, ujęła go za rękę. Nagle otoczyły ich dziwne, porcelanowe istoty. - Witaj. Potrzebuję noclegu. - powiedział Aktor. Figury spoglądały na niego nieruchomo sztucznymi oczami. - Zamierzasz ze mną pogrywać?  
Porcelanowe stwory wolno odeszły. Jej właściciel podążył za nimi. Laima mocniej ścisnęła jego palce.  
-Są nieszkodliwe. To oczy i uszy królowej. Dzięki nim wie, kto przekracza granicę. - tłumaczył mężczyzna.  
- Królowa Czarna Groźba? - szepnęła Laima struchlała. Aktor wybuchnął śmiechem.  
-Tak nazywają ją wieśniacy? Spodobałoby się jej. Czarna Groźba, samozwańcza królowa Krwawego Boru. - Figury stanęły raptownie przed majestatycznym gmachem zamku. - Nie ma jak w domu. - zażartował, wchodząc przez solidną bramę. Znaleźli się w monumentalnej sali. Na tronie siedziała jasnowłosa kobieta, lśniąca od klejnotów. Podeszli bliżej. Aktor ukłonił się lekko, Laima uklękła.  
-Błogosławiony dzień, który sprowadził mojego męża do domu. - odezwała się władczyni, pozwalając im podejść. Laima podniosła się oszołomiona. Jej pan wspominał czasem o żonie, jednak nie przypuszczała, że owe wzmianki mogą być prawdą. Królowa tymczasem powitała męża długim pocałunkiem, jednocześnie wysuwając bladą dłoń w jego spodnie. Aktor włożył rękę za dekolt kobiety. Oderwali się od siebie z namiętnym westchnieniem.  
-Tęskniłem. - wymamrotał, ledwo łapiąc oddech.  
- Nie było cię dziesięć lat. - skwitowała kobieta. Jej słowa ociekały pretensją.  
- Czym jest dziesięć lat w obliczu nieskończoności?  
- Co to za dziewczyna? - zapytała królowa, przewiercając Laimę zimnym spojrzeniem. Najwidoczniej oceniała potencjalne zagrożenie.  
- Niewolnica. Podręczna. - prychnął lekceważąco mężczyzna.  
- Ma piękną buzię. Taką słodką… Drobniutka, kruchutka… Duże usta, wyraziste oczy, długie włosy… - władczyni zaczęła chciwie obmacywać Laimę poprzez cieniutki materiał ubrania. - Jędrne piersi, zgrabna dupcia… Słowem dokładnie w twoim stylu. - zauważyła złośliwie.  
- Wybrałem ładną niewolnicę. Nie wierzę, że masz z tym problem. Ponadto daleko jej do ciebie.  
- Oburzenie i pochlebstwo w jednej wypowiedzi… Coś ukrywasz.  
- Azello, proszę cię! To niewolnica. Nic dla mnie nie znaczy! - wykrzyknął zirytowany.  
-Trzymałeś ją za rękę!  
- Nie chciałem, żeby uciekła ze strachu! Jesteś jedyną osobą, o którą dbam, Wasza Wysokość.  
- Udowodnij! - zażądała kobieta, podając mu skórzany bicz. Aktor ujął go niepewnie. Wskazała upierścienioną dłonią na Laimę. - Uderzaj!  
- Azello…  
- Uderz! - oczy władczyni ciskały błyskawice. Mężczyzna zdarł z Podręcznej koszulę. Dziewczyna automatycznie zasłoniła piersi skrzyżowanymi rękoma. Właściciel unikał wzroku Laimy, odwracając ją tyłem do siebie. Poczuła chłód na nagich plecach. Powietrze rozdarł świst bata. Jęknęła, gdy pejcz zostawił czerwoną pręgę. Skuliła się w sobie, przetrawiając ból. Królowa krzyknęła ‘Dalej! Mocniej!’, skutkiem czego kolejne razy pocięły skórę dziewczyny. ‘MOCNIEJ’ wrzasnęła Azella, a Laimie aż zaparło dech z bólu.  
- Wystarczy już… - mruknął Aktor, litując się nad leżącą we krwi, półnagą niewolnicą.  
- Nie pozwoliłam ci skończyć!  
- Ma dość! Chcesz ją zabić?
- Przeszkadzałoby ci to?  
- Spełniłem twoje życzenie. Teraz zabieram Podręczną gdzieś, gdzie opatrzą jej rany. - poinformował. Nigdy wcześniej Laima nie słyszała, aby głos pana brzmiał tak nieugięcie. Mimowolnie pisnęła, kiedy wziął ją na ręce. Położył dziewczynę ostrożnie jakby byle wstrząs mógł obrócić niewolnicę w pył. - Pomóżcie jej!  
Ktoś zaczął oczyszczać rany Laimy, tamować krew, neutralizować cierpienie. Niespodziewanie do pomieszczenia wkroczyła Azella.  
- Zignorowałeś mój rozkaz.  
- Nie pierwszy raz. - odparł Aktor nonszalancko.  
- Nie daruję ci tego.  
-Och, darujesz, kochana. Potrafię spełniać twoje pragnienia lepiej niż ktokolwiek. Dobrze o tym wiesz.  
- Przez dziesięć lat zdążyłam cię zapomnieć. Wielu zaspokajało moje pragnienia. Niektórzy z nich całkiem nieźle. - droczyła się królowa. Aktor pchnął ją na krzesło. Usiadła w rozkroku, podciągając wysoko suknię. Jasne uda błysnęły pośród świec. Mężczyzna uklęknął pomiędzy nimi zanurzając usta w jej kobiecości. Twarz władczyni przybrała wyraz absolutnej rozkoszy. Zacisnęła powieki, dociskając głowę Aktora. Policzki kobiety zmieniły barwę na intensywnie różową. Z jej gardła wyrwał się pojedynczy krzyk. Oddychała coraz płycej, naprężając ciało niczym akrobatka. Dłonie mężczyzny odszukały piersi królowej, drażniąc sztywne sutki. Kobieta wiła się targana spazmami spełnienia.  
- Kocham cię. - wyznał Aktor, gładząc uspokajająco szyję monarchini.  
- Ja ciebie też… - wydyszała, rzucając Laimie triumujące spojrzenie znad ramion męża. Niewolnica poczuła przeszywający ból, zadany przez coś gorszego niż pejcz.

Milady

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy i erotyczne, użyła 1755 słów i 10254 znaków, zaktualizowała 20 lis 2017. Tagi: #noc #kobieta #niewolnica #aktor #królowa

6 komentarzy

 
  • AnonimS

    Czytam jeszcze raz. Ciekawe określenie. "lądując efektownym przykucem. "

  • rys

    czemu karzesz tak dlugo czekac

  • Milady

    @rys Dużo zajęć mało czasu  ;) Ale robię, co mogę.

  • AnonimS

    Nefer wie o okrutnych kobietach bo sam o nich pisze i jego panie nie grzeszą łagodnością :whip: . Zgadzam się z jego opinią że postać królowej wprowadza ożywienie i znacząco poszerza spectrum możliwości dalszego rozwoju akcji. Scena "chłosty na życzenie" wyrazista choć znam kobiety które osobiście użyły by bata. Natomiast podręczna to typowy syndrom sztokholmski. Jednym słowem marzenie większości współczesnych sadystów. Ciekawe Milady co będzie dalej.

  • Milady

    @AnonimS Dziękuję za wyczerpujący wpis. Oczywiście postaram się, aby dalsza lektura spełniła pokładane oczekiwania.  ;)

  • AnonimS

    @Milady Moja Droga :ass: pisz tak jak to sobie wyobrażasz bo świetnie Ci to idzie. Broń Boże nie staraj się zadowalać czytelników bo po pierwsze wszystkich się nie da a po drugie namieszają w fabule ha,ha,ha

  • Milady

    @AnonimS Co racja, to racja ;)

  • nefer

    @AnonimS Ale jednak, taki sposób wymierzenie chłosty zaboli z pewnością silniej. O wiele silniej. I jest bardziej godny Władczyni. Takie osobiste chwycenie za bicz, to w sam raz dla kogoś niższego stanu.

  • AnonimS

    @nefer opisywane przez Ciebie królowa i uzdrowicielka też chętnie sięgały po bat  :whip:  . Chłosta zlecona bardziej upokarza, natomiast wykonywana osobiście daje możliwość bardziej precyzyjnego wykonania i jest dużo mniej przewidywalna min nawet co do liczby uderzeń.

  • nefer

    @AnonimS Ale tutaj miał ją wykonać obiekt westchnień dziewczyny, na rozkaz rywalki... I o to głównie chodziło. O pokazanie miejsca w szyku oraz własnej przewagi.

  • Super

    świetne opowiadanie nie mogę się doczekać co będzie dalej:)

  • Milady

    @Super Zapraszam:)

  • nefer

    O proszę, pojawia się nowa postać, "Aktorka".  ;)  I od razu okazuje się, że to kobiety są bardziej okrutne. Spory ladunek emocji w tym rozdziale. Tylko trochę nieprzekonujące to bezinteresowne znęcanie się wlasciciela nad chłopakiem z karczmy. Jesli nie jest jakimś zwyrodnialcem lecz człowiekiem interesu, to nie powinien niszczyć cennej własności. Młodzi niewolnicy przeznaczeni dla przyjemności erotycznej sporo przecież kosztują, jak się dowiadujemy. I w jaki sposób można odróżnić odgłosy wleczenia ciała człowieka martwego od np. nieprzytomnego? Postać Azelli wprowadza dużo ożywienia. To królowa a zarazem pelnokrwista Kobieta. Ponieważ lubię królowe, czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.

  • Milady

    @nefer Jest mi teraz wstyd. Tyle razy to czytałam, żeby poprawić błędy i nie zauważyłam najbardziej oczywistych. Dziękuję za wnikliwy komentarz :lol2:

  • nefer

    @Milady Sięgam po Twoje opowiesci ze względu na ładunek emocji ktore niosą. A tych tutaj nie brakuje.  :)

  • Somebody

    Co za milutki początek niedzieli. Pięknie, kochana  :kiss:

  • Milady

    @Somebody Dziękuję  <3