Głód cz.6

Głód cz.6Czuła się niepewnie w drogiej sukni, opinającej jej ciało niczym druga skóra. Długie, podtrzymywane srebrnym diademem włosy także działały na Laimę onieśmielająco. Nie mogła jednak odmówić założenia, przesłanych przez Orlego Króla ubrań. Spośród dziesięciu kreacji wybrała tę, która była najmniej ekstrawagancka, a przy tym podkreślała jej wdzięki.
- Gotowa? - zapytał Aktor, stając w drzwiach. Jego chłodne spojrzenie lustrowało ją staranniej niż jakiekolwiek zwierciadło. - Może być. - wymamrotał obojętnie. Pokryła rozczarowanie uśmiechem. Kolacja u władcy oznaczała pewien przełom w powziętej misji. Od tego posiłku zależało więcej niż mogła sobie wyobrazić. Tak przynajmniej twierdził jej pan.  
- Oto są! - zawołał król, gdy zajęli wyznaczone miejsca. - Nasi honorowi goście ze Srebrnych Gór. Żądam, byś usiadła bliżej, lady.
- Moja żona siedzi obok mnie, Wasza Wysokość. - zaprotestował Aktor, zniżając barwę głosu. Stosował ten trik zawsze, kiedy pragnął zachować spokój.  
- Ja o tym zdecyduję, bękarcie. Lady Laimo, zapraszam. - władca wskazał wolną przestrzeń blisko siebie. Dziewczyna rzuciła właścicielowi pytające spojrzenie. Zaróżowiony tajoną irytacją, mrugnął przyzwalająco. - Jest przeurocza… Powiedz, skarbie, jak trafiłaś w łapy tego skurwysyna?
- Mój mąż to…
- Gnida jakich mało. Wybrałaś sobie ten los sama, czy też zostałaś zmuszona do bycia jego małą żoneczką?- zapytał władca bezczelnie.
- Wasza Wysokość… - zaczął tłumaczyć Aktor.
- Nie rozmawiam z tobą. - przerwał mu król, zwracając wzrok ku Laimie. Przerażała ją odpowiedzialność, która spadła na nią zupełnie niespodziewanie. Perspektywa rozmowy z władcą, mogącym dowolnie decydować o życiu jej pana, nie była czymś, do czego była przygotowywana jako Podręczna.  
- Sądzę, że sama jestem sobie winna. - oświadczyła nieśmiało. - Pan ojciec go zaprosił, a ja się zakochałam.  
- Intrygujące. Powiesz, jak zakochują się dziewczyny ze Srebrnych Gór? - Orli Król wsunął dłoń w rozcięcie sukni.  
- Tak samo jak gdziekolwiek indziej. - odparła, stanowczo odsuwając rękę władcy. Jej szorstkość wyzwoliła wściekły błysk oczu mężczyzny. Swobodny nastrój posiłku wyparował błyskawicznie  pomiędzy ustami a brzegiem kielicha.  
- Widziałaś moje niewolnice, lady? - rzucił król retorycznie. - Kiedyś były arystokratkami. Młodymi, pięknymi córkami moich lordów. Wszystkie popełniły jeden błąd. Powiedziały mi ‘NIE’.
- Królu…
- Nie skończyłem! Przyjrzyj się im! - chwycił, stojącą niedaleko służkę. Blizny na wciąż zgrabnym ciele, mówiły więcej niż jakiekolwiek słowa. - A teraz porzucisz swoje gierki, uparta dziewczyno, albo skończysz w identyczny sposób!
- Dosyć! - krzyknął Aktor, uderzając kielichem o stół. - To moja żona! Nawet ty,nie masz prawa napastować mężatki, niebędącej twoją poddaną, Wasza Wysokość. Przybyliśmy tu, naraziwszy życie, aby uczynić cię potężnym…
- Milcz! Myślisz, że nie wiem o twojej misji?! Wiedziałem przed tobą! Zaskoczony? - Aktor pobladł, jednocześnie wbijając przenikliwe spojrzenie w osobę władcy. Zauroczenie. Tylko to mogło ich uratować. Laima odzyskała nadzieję, która wkrótce prysła niczym mydlana bańka. Jej pan był zbyt słaby. Orli Król wybuchnął śmiechem. - Nie wysilaj się. Za dużo energii zmarnowałeś na strażnika. Byłem pewien, że nie przepuścisz okazji, żeby zademonstrować swoje talenty. Biedny chłopak…  
- Ty…
- Musi być ci dziwnie ze świadomością, iż właśnie zostałeś przechytrzony. Nosił wilk razy kilka… Straż! Zabierzcie to gówno z mojego pałacu.  
Laima czuła jakby tkwiła w sennym koszmarze. Patrzyła bezradnie jak żołnierze zabierają sens jej życia. Całe wnętrze dziewczyny stanowiło krwawą ranę. Władca zdarł z niej suknię.  
- Nareszcie uparta dziewczyno! Chciałem tego, odkąd cię ujrzałem. Mam nadzieję, że twoja odpowiedź brzmi ‘tak’. Chociaż to nie ma większego znaczenia w tej chwili. Jeśli przyjrzałaś się moim niewolnicom, wiesz. Ich odmowy wyłącznie pogorszyły sytuację. Wziąłem każdą… A potem ukarałem za opór.  
Laima zrozumiała. Zamknęła oczy, poddając się dotykowi mężczyzny. Całą służbę robiła wszystko, co rozkazał Aktor. Nadszedł czas, aby zrobiła więcej. Wydostanie stąd siebie i jego. Jęknęła, gdy król brutalnie zdobył jej kobiecość. Brał ją jak wojownik. Ostro i bezlitośnie. Zaciskając powieki, obmyślała plan zamordowania, szczytującego właśnie, władcy. Zabije go. Nie przez to, co zrobił z nią. Zabije go za skrzywdzenie Aktora.

1 komentarz

 
  • nefer

    nefer · 31 paź 2017

    Ooo, szybka, śmiała narracja. Zwrot akcji. Nie wątpię, że Laima stanie na wysokości zadania i okaże rozum większy od przemyślności swego pana. Też przyłączam się do opini, że za krótkie.    Końcowa scena aż prosi się o rozwinięcie.