Głód cz.17

Głód cz.17Laima tuliła syna, nie wiedząc, co dalej począć. Przeżywała największy koszmar swojego krótkiego życia. Emer umierał i nie potrafiła mu pomóc. Aktor mógłby ocalić dziecko. Teraz jednak, gdy Azella wróciła w pełnej glorii zwycięstwa, szanse podręcznej na rozmowę z mężczyzną były dosyć nikłe. Ponadto dziewczyna obawiała się zemsty królowej, która utrudniała jakiekolwiek kontakty między panem a niewolnicą. Zresztą, nawet jeśli Laima zdołałaby spotkać Aktora, nadal pozostawała kwestia tego, czy on będzie chciał ją widzieć. Dotychczas bronił dziewczyny, ale po jej zdradzie mógł zmienić preferencje. Zabiła go. Zawiodła jego zaufanie. Nie udzieliła pomocy przez ponad pięć lat. Nie miała prawa oczekiwać wsparcia. Aktor mordował za mniejsze przewiny. Z drugiej strony, Emer zasługiwał na ratunek. Nieważne, jakiego poświęcenia będzie to od niej wymagało. Zebrawszy potrzebną odwagę, dziewczyna ruszyła śladem wojsk w kierunku pozostałości Srebrnej Krypty.  

***

Aktor siedział pośród ruin więzienia niczym prawdziwy władca tych ziem. Otaczający go pierścień wojowników poddał się armii Orlego Króla bez walki. Pozbawieni przywództwa Mistrza, Srebrnogórzanie stanowili jedynie nędzną zbieraninę wieśniaków. Laima zmierzała w stronę pana, zapominając o zachowaniu ostrożności. Żył - to było najważniejsze. Jej nadzieje doczekały się potwierdzenia. Już prawie mogła go zawołać. Jeszcze tylko cztery rzędy żołnierzy. Trzy. Dwa. Mocne uderzenie w tył głowy rzuciło Laimę na ubitą tysiącami stóp ziemię. Poczuła, jak Emer pada razem z nią.  

***

- Nie za ciasno? - zapytała Azella ironicznie, krępując nadgarstki niewolnicy ostrym sznurem. Laima chciała odpowiedzieć, lecz z jej ust wydobył się wyłącznie zduszony kneblem jęk. - Pozwoliłam ci odejść, kiedy leżałaś przy murach pałacu, ale ty nie doceniłaś mojego miłosierdzia. Musiałaś wrócić… On jest mój, a ja jego, rozumiesz? Dla ciebie nie ma miejsca i zapewniam cię, że od dzisiaj będziesz o tym pamiętać.  

Królowa chwyciła rozgrzany do białości znacznik bydła, po czym dotknęła nim twarzy dziewczyny. Swąd przypalanej skóry ogarnął pomieszczenie, gorąco piętna niszczyło nieodwracalnie urodę podręcznej.  
- Orli Król zainspirował mnie swoją kolekcją. Ty zostaniesz początkiem mojej. Pokaż się, śliczna. Pięknie! Oznaczyłam cię jako moją własność, wiesz? Nigdy więcej nie będziesz miała problemu z zapamiętaniem, kim jesteś. Wystarczy, że spojrzysz w lustro. - Azella podstawiła Laimie zwierciadło pod nos. Prawy policzek niewolnicy pokrywała sczerniała rana. Władczyni doskonale obmyśliła swoją zemstę, uczyniwszy z rywalki podrzędną służkę, ofiarę okropnego żartu właścicieli. Królowa uwolniła ręce dziewczyny, wyraźnie zadowolona.  
- Ubierz się i idź do kuchni. Obsłużysz mnie przy kolacji.  
Laima wyjęła knebel, posłusznie nakładając workowatą suknię bliżej nieokreślonego koloru. Wyglądała w niej odpychająco. Rozpuściła włosy, chcąc zakryć świeże oparzenie. Przebywała w dobrze znanej siedzibie Mistrza, więc odnalezienie kuchni nie sprawiło jej problemu.  
- Zwiąż włosy. Nie chcę ich w zupie. - warknęła kucharka.  
- Proszę, ja…  
- Głucha jesteś?!  
Laima zaplotła luźny warkocz, przerzucając go przez ramię. W ten sposób minimalnie osłoniła ranę, ratując resztki próżności. Zaniosła wino do sali, w której sama niedawno jadała. Aktor siedział odwrócony tyłem. Pisał coś zamyślony.  
- Panie… - szepnęła, nim zdołała się powstrzymać. Spiął mięśnie, gwałtownie prostując plecy.  
- Co ty tu robisz? - rzucił oschle, przeszywając Laimę chłodnym spojrzeniem. Skupił wzrok na oparzeniu. Dziewczyna odruchowo pochyliła głowę, ale było za późno. Aktor skrzywił wargi z obrzydzeniem. Odłożyła pośpiesznie karafkę, pragnąc jak najszybciej wyjść. Chwycił ją za łokieć, zmuszając, aby usiadła mu na kolanach. - Laimo, popatrz na mnie.  
- Pozwól mi wrócić do pracy, panie. - wymamrotała, usiłując wstać. Przytrzymał ją mocno.  
- Gdzie jest nasze dziecko? - zapytał, musnąwszy oparzenie, czym wywołał nieopisany ból.  
- Zapytaj swoją żonę, panie. Ona go zabrała.  
- Go? Mam syna?  
- Ma na imię Emer. - uzupełniła. Łzy wolno kapały spod jej spuszczonych powiek. Otarł je wierzchem dłoni.  
- Azella ci to zrobiła? - wskazał ranę. Przytknęła niemo, zatracona w głębi jego oczu. Nagle zaszła w nich zmiana, tęczówki rozświetlił wściekły błysk. Przeciągnął paznokciami wzdłuż oparzenia. Wrzasnęła głośno. Aktor zepchnął ją z kolan, jednocześnie wsuwając kawałek papieru w jej dłoń. - Bardzo dobrze. Zasłużyłaś!  
- Podoba ci się nowa twarz tej zdradzieckiej zdziry? - zapytała Azella, schodząc po schodach. Wyglądała niczym utkane marzeniami zjawisko. Mężczyzna uśmiechnął się na jej widok.  
- Niezwykle mi się podoba. Jednak ty, ty podobasz mi się o wiele bardziej.
Pocałował królową namiętnie, ich wargi rozpoczęły szalony taniec. Aktor przycisnął kobietę do blatu, pociągając jej suknię nad kształtne biodra. Azella  chaotycznie zdzierała ubranie męża w coraz większym podnieceniu. Laima pospiesznie wyszła, żegnana jękami rozkoszy królowej. Rozwinęła karteczkę wciśniętą w spoconą emocjami rękę. Odczytała dwa niestarannie wyskrobane słowa.  

Północ. Piwnica.

***

Wykonywała pozostałe obowiązki bezwiednie, myślami będąc przy nocnym spotkaniu. Czy Aktor zechce pomóc jej i Emerowi? Usługiwała małżonkom z nisko pochyloną głową. Azella nie odstępowała męża, szczebiotając radośnie. Pomiędzy kolejnymi kęsami wymieniali pieszczoty, katując niewolnicę widokiem swojego szczęścia. Laima dokończyła podawanie do stołu w ciszy. Pod koniec pracy kucharka kazała jej zmyć kuchenną podłogę. Chropowata powierzchnia posadzki zdzierała kolana niewolnicy, a mydliny dodatkowo wyżerały, powstałe w ten sposób, rany. Skończyła późnym wieczorem i wpół żywa ze zmęczenia, padła na twardy siennik. Pałac zasypiał, podczas gdy Laima czuwała wśród śpiących niewolników, walcząc z ogarniającą ją sennością. Tuż przed północą zgasły wszystkie światła, pogrążając budynek w głębokiej ciemności. Wstała ostrożnie, przemykając przez wypełnione milczeniem pomieszczenia ku piwnicom, gdzie przechowywano wino. Mrok znacząco utrudniał jej poruszanie się po trzewiach pałacu. Stanęła niepewnie pośrodku obszernej, pachnącej beczkami podziemnej spiżarni.  
- Panie…? - szepnęła, odrobinę przerażona brakiem oświetlenia. Nie czuła się pewnie, błądząc w smolistej pustce.  
- Przyszłaś. -  oddech Aktora owiał szyję niewolnicy. Jego dłonie objęły jej talię. Nie potrzebowała nawet zamykać oczu, aby być świadomą każdego drgnienia ciała mężczyzny. Zapragnęła go bardziej niż kiedykolwiek.  
- Wybacz mi…  
- Cii… Musimy pomówić o naszym synu. - oznajmił, bagatelizując wrażenia, jakie wywoływał u dziewczyny.  
- Nie wiem, dokąd go zabrała. On był chory, panie…  
- Jak to chory?  
- Zabił Czarnego Króla, księcia, moją matkę i wysadził drzwi. Potem zasłabł, nie dając znaku życia… - tłumaczyła Laima zapłakana. Wspomnienie drobnego zwiotczałego Emera powróciło, ponownie łamiąc jej serce.  
- Tak właśnie bywa, kiedy jednego z nas wychowuje człowiek! Nie wolno używać mocy przed nauką przyswajania jej sobie! To podstawowa zasada! - krzyczał Aktor rozwścieczony. Laima spuściła głowę. Nie wiedziała o tym. Skąd miała wiedzieć?  
- Pomożesz mu, panie?  
- Nie wiem. Nic nie wiem. Azella go zabrała?  
- Tak.  
- Nie pozwolę jej zmarnować mojego syna. Dość, że zepsuła ciebie!  
- Panie, ja chciałam przeprosić. Mistrz…  
- Wykorzystywał cię od początku. Domyślałem się tego. Nie przewidziałem jedynie, że zabijesz mnie na jego rozkaz. Po tym, co między nami zaszło… Sądziłem… Zabiłaś ojca własnego syna. Jesteś żałosna. - prychnął. Dawno nie słyszała u niego tak nienawistnego tonu.  
- Bardzo mi przykro. Gdybym…  
- Nie dbam o to. Znajdę moje dziecko i wyjedziemy. - postanowił Aktor, nie zaszczycając jej żadnym cieplejszym słowem. Znów stał się obcy i odległy od niej. Odleglejszy niż słabe lśnienie gwiazd.
- Panie…  
- Nie pozwoliłem ci mówić. Odejdź.  

Milady

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy i erotyczne, użyła 1486 słów i 8450 znaków. Tagi: #noc #kobieta #niewolnica #aktor

5 komentarzy

 
  • Robert72

    Jestem ciekaw bardzo czy mały przeżył. Naprawdę świetne , proszę pisz chociaż trochę dłuższe odcinki. :yahoo:

  • Milady

    @Robert72 Dziękuję, z tą długością się postaram, ale nic nie obiecuję  :)

  • Aga

    Faktycznie opis bólu po oparzeniach mógł być bardziej realistyczny. Tak poza tym świetne. tylko za krótkie :(

  • Milady

    @Aga Dziękuję. Jak już wspominałam człowiek nauczony bólu, nie odczuwa go tak bardzo, a Laimę szkolił Mistrz, w związku z czym wyrobiła w sobie niezwykłą odporność.  ;)

  • CzarnaKaczuszka

    Azella jest żałosna, z tą swoją ciągłą zazdrością o zwykłą niewolnicę. Nie ma w niej niczego z dumy, która powinna charakteryzować królową. Nic dziwnego, że Aktor zdaje się zamierzać wykorzystać jej pomoc i zniknąć. Może nawet bym go za to skrytykowała, gdyby żona nie odebrała mu syna. Trzeba mieć nadzieję, że Emer jednak żyje gdzieś ukryty,  bycie zazdrosną histeryczką to jedno, zabicie niewinnego dziecka - oby - zupełnie coś innego. Aktor zdaje się mieć ambiwalentne uczucia do Laimy, więc nie jest tragicznie. Prawdopodobnie zabierze ją ze sobą, znikając z życia żony, przecież jest matką dziecka, które zamierza odnaleźć. Jego gorycz mnie nie dziwi, sama byłam rozczarowana, że przez pięć lat Laima nie była w stanie osiągnąć zupełnie nic. Nie przemówiła do mnie scena napiętnowania niewolnicy. Czemuś takiemu musi towarzyszyć ogromny ból - przecież same parzenia nawet tak małe, że nie pozostawiają nawet krótko widocznych śladów na skórze i nawet na rękach, które skórę mają dosyć twardą, są bardzo bolesne. A co dopiero mówić o wypaleniu trwałego śladu w skórze twarzy, która jest bardzo delikatna. Tymczasem Laima zaraz po tym "zabiegu" jest w stanie obsługiwać stoły, a jej myśli krążą wokół jej wyglądu, nie odczuwanego bólu. Nie wydaje mi się to realistyczne.

  • Milady

    @CzarnaKaczuszka Dziękuję za komentarz. Sądzę że kolejna część rzuci więcej światła na motywacje Azelli. Jeśli chodzi o napiętnowanie inspirowałam się historiami ludzi, dla których zdolność do pracy była ważniejsza niż odczuwane cierpienie. Chodziło o ich być albo nie być. Laima jest niewolnicą i na pewno świetnie przeszkolono ją w tym zakresie. Musi wykonywać obowiązki albo straci więcej niż urodę, a pamiętajmy, iż ma dla kogo żyć. Z drugiej strony dotychczas wygląd był jej największym atutem, nic zatem dziwnego, że jego utratą przejmuje się najbardziej.  ;)

  • nefer

    Cóż, kobiety wiedzą najlepiej, w jaki sposób wzajemnie sobie dopiec tak, żeby naprawdę zabolało. Ale tutaj najbardziej boli chyba jednak pogarda Aktora. Swoja drogą, on sam też tak do końca w tej historii w porządku nie jest, czego dowody dawał wiele razy.

  • Milady

    @nefer Też sądzę, że pogarda zabolała bardziej. Aktor w porządku nie jest, ale obecnie sytuacja sprzyja mu na tyle, aby odgrywać rolę pokrzywdzonego przez los. Jakby nie patrzeć został zdradzony.

  • AnonimS

    A jednak. Znowu Laima wpadła w pazurki Azelli ...... Na razie napiętnowana. Jeśli nie ucieknie z Aktorem to długo nie pociągnie.

  • Milady

    @AnonimS Ano wpadła ;) Uciec dobrze by było, pytanie czy Aktor będzie chciał jej jakkolwiek pomoc, bo póki co traktuje ją jak zło konieczne.