Głód cz. 19

Głód cz. 19Znajdowali się w unsyjskim pałacu. Najprawdopodobniej najpiękniejszym, jaki kiedykolwiek odwiedzili, a trochę ich było. Laima podziwiała złote obicia i olśniewające, lustrzane tafle, dzięki którym widziała swoją sylwetkę ze wszystkich stron. Aktor otrzymał zaproszenie od samego założyciela Hanzy, króla królów, pana panów, władcy absolutnego. Właściciel zgodnie z obowiązującą w Uns modą przydział przewiewny kaftan ozdobiony delikatną srebrną lamówką. Laima dostała niewolniczą obrożę obszytą lśniącą nicią. Nigdy wcześniej nie musiała jej zakładać, więc zapięła ją dość niepewnie. Pan zauważył u niej zawahanie, gdyż postanowił wyjaśnić dziewczynie tutejsze obyczaje.  
- Nic nie jedz i nie pij. Trzymaj się blisko mnie. Bez względu na to, co zrobię lub powiem, oni nie są naszymi przyjaciółmi. Rozumiesz? - dodał, kończąc wywód.  
Skinęła głową potwierdzająco. Aktor udekorował twarz beztroskim uśmiechem, choć dziewczyna czuła jego palce wgryzające się w kark - objaw niepokoju bądź zdenerwowania, które znacząco  wzrosło podczas powitania monarchy.  
- Witaj, bękarcie. Wreszcie mamy okazję się spotkać.  
- To zaszczyt, panie. - odparł Aktor, składając najniższy możliwy ukłon. Laima nie podnosiła wzroku, wpatrzona w barwną mozaikę, przedstawiającą terytorium Hanzy. Kryształowy półksiężyc oznaczał Srebrnogórze. Czarny krąg onyksów symbolizował Dzikie Ostępy. Patrząc dalej,  na wschód,  zauważyła burszytyny Piasków, pojedynczy rubin Krwawej Puszczy, nefrytowe łąki Nizin, połyskujący lazur Gwiezdnej Zatoki, ciemny szafir Nieskończonej Głębi, a potem, za błękitem morza, malachitowy kwadrat lasów Istii, jej domu. Laima zamknęła oczy, przypominając sobie ojczyznę. Ogromne pomniki drzew koronami godzące w niebo, nieustający stukot siekier, wesołe przyśpiewki drwali… Festyny pełne miodu, zapachu pieczonej dziczyzny i tańców. Jej matka wirująca między tancerzami niczym motyl. Muzycy zawsze grali tylko dla niej.  
- Widzę, że przyprowadziłeś własną podręczną. - głos władcy wyrwał Laimę ze wspomnień.  
- Owszem. Nie lubię powierzać swoich włosów nieznanym niewolnicom, nawet tak wspaniałym jak twoje, Wasza Wysokość. - odparł zręcznie jej pan, szukając aprobaty króla.  
- Racja. Napij się ze mną, chłopcze. Za umiejętności naszych sług!  
- Za umiejętności! - Aktor entuzjastycznie wzniósł toast, nie kosztując zawartości kielicha.  
- Każ jej zdjąć szaty. - zażądał nagle władca.  
- Panie… Ona nie jest godna twojej uwagi.  
- Sam o tym zadecyduję. Rozbieraj się, dziewko! - Laima rzuciła Aktorowi pytające spojrzenie. Nie zamierzała wykonywać poleceń władcy bez przyzwolenia pana. Monarcha prawdopodobnie to wyczuł, bo oświadczył z uznaniem - Dobrze ją wyszkoliłeś. Lojalna niewolnica stanowi prawdziwy skarb, szczególnie w obecnych czasach.  
- Dziękuję, panie.  
- Niektórzy powiadają, że dobrego pana poznaje się po karnym słudze. Wedle tegoż przysłowia jesteś więcej niż dobry.
- Wasza Wysokość mi schlebia. - odrzekł Aktor kurtuazyjnie. Dziewczyna odetchnęła.  
- Ależ skąd, mój drogi! Domyślasz się, dlaczego cię wezwałem, prawda?  
- Nie śmiałbym. Jestem tylko skromnym aktorem, królewskim błaznem, zwykłą dekoracją dworu… Naturalnie, niektórzy możni proszą mnie czasami o rozwiązanie pewnych… Delikatnych spraw, w które woleliby nie być bezpośrednio zamieszani. Ufam, że dotarły do Waszej Wysokości pozytywne opinie, dotyczące moich drobnych działań, stając się powodem wezwania twojego uniżonego sługi. - oznajmił właściciel Laimy. Dawno nie słyszała u niego takiej pokory. Czyżby aż tak zależało mu na konszachtach z panem panów?  
- Delikatne sprawy, otóż to. Lepiej bym tego nie ujął, mój słodki. Musisz przyznać, iż nikt nie nadaje się bardziej do prowadzenia zakulisowych działań niż aktor. - skwitował władca, obdarowując jej pana bladym uśmiechem.  
- Cóż, z pewnością nie król. - uzupełnił śmiało intrygant.  
- W istocie, kochaniutki. W istocie.  
- Jak zatem mogę pomóc, panie? - dopytał Aktor ulegle.  
- Dowiesz się wkrótce. Tymczasem, zapraszam cię na dzisiejszą ucztę.  
Właściciel niewolnicy ukłonił się ponownie, niemal dotykając czołem posadzki. Pociągnął dziewczynę za obrożę ku wyjściu. Laima słyszała niejedno o ucztach u władcy wszystkiego. Niewolnicy opowiadali sobie legendy, traktujące o dzikich orgiach i pogańskich rytuałach odprawianych przez samego gospodarza. Zadrżała na myśl, że ujrzy pełnię okrytego pikantnymi plotkami wyuzdania. Ze strachem oczekiwała zmierzchu, przygotowując Aktora do pracowitego wieczoru. Musiał wyglądać oszałamiająco, co wyraźnie zaznaczył. W końcu nadeszła pora królewskiej kolacji.  
- Bądź obok. - nakazał jej pan, zupełnie zresztą zbędnie. Ogromną salę obito ciężkim, krwistym aksamitem, zdobnym bogatymi ornamentami. W progu poczęstowano ich mocno pachnącym napitkiem. Laima pamiętając rozkazy właściciela,  przytrzymała aromatyczną ciecz w ustach, wypluwszy ją później niepostrzeżenie. Początkowo uczta przebiegała dość zwyczajnie. Możni zajadali obfite potrawy, żartując coraz śmielej wraz z upływem czasu. Luzowali paski, popijali więcej wina, zaczęli również zwracać uwagę na przydzielone im niewolnice. Nic nadzwyczajnego do momentu, gdy król zaczął nucić dziwną melodię. Wówczas uczestnicy posiłku zapadli w jakiś rodzaj snu, chociaż ich oczy pozostały szeroko otwarte. Władca zakręcił złotym sztyletem. Nóż wirował szaleńczo na blacie stołu aż wskazał jedną z niewolnic. Nagą przywiązano ją do kamiennego postumentu, gdzie arystokraci kolejno wykonali nacięcie na jej ciele. Otumaniona ofiara nie reagowała w żaden sposób.  
- Dopóki płynie krew! - zawołał król, wznosząc następny toast. Goście zrzucili drogie szaty, biorąc służki jak zwierzęta. Dochodziło do brutalnych, zbiorowych aktów. Pomieszczenie wypełniły jęki pomieszane z metaliczną wonią krwi. Mężczyźni wydawali się być opętani żądzą, której nie potrafili zaspokoić. Laima poczuła palce Aktora, szarpiące nerwowo obrożę. Spojrzała na pana przelotnie. Jego twarz wyrażała obrzydzenie, ale wypchane krocze wskazywało zgoła odmienne emocje. Wstał, używając ust pierwszej lepszej służki, żeby sobie ulżyć. Laima obserwowała chwilę, jak wypełnia dziewczynę sobą, ochoczo dzieląc jej miękkie ciało z drugim mężczyzną. Nienasyceni, wymieniali pieszczoty między sobą. Aktor ugryzł lekko wargę współtowarzysza, który w zamian przygryzł płatek ucha jej pana. To przypominało zatraceńczy galop w pogoni za spełnieniem. Laima nieświadomie wzbudziła zainteresowanie któregoś arystokraty. Krzyknęła, lecz stalowy uścisk dłoni na szyi zmusił ją do milczenia. Wyprężony członek mężczyzny uderzył niewolnicę w policzek.  
- Krew przestała płynąć!  
Koniec orgii nadszedł równie nagle, jak wcześniej początek. Goście przywdziali szaty, zasiadając za stołami. Przerażona Laima poprawiła wymiętoszoną suknię, ciężko oddychając. Jej pan dostrzegł zły stan podręcznej.  
- Wzięli cię? - spytał szeptem. Pokręciła przecząco. - Dobrze… Nie powinienem…  
Urwał gwałtownie, jakby przypominając sobie, że nie musi niczego wyjaśniać niewolnicy.  
- Ofiarę złożono, bracia. Teraz jesteśmy silni i niepokonani! - oświadczył król dobitnie. Odpowiedział mu ogłuszający ryk aprobaty. Aktor nie dołączył do powszechnej euforii, zatopiony we własnych myślach. Gości ogarnęło wyczerpanie. Odurzający napój przestał działać i arystokraci zasypiali znużeni. Władca przyzwał jej pana gestem. - Jak ci się podobało, bękarcie?  
- Odprawiony rytuał został zakazany przez Zakon dawno temu, panie.  
- Wiem. Oto właśnie moja prośba. Zakon niebezpiecznie urósł w siłę. Posiada władzę dorównującą mojej… Ustala prawa, wprowadza własne zasady, bezczelnie dyktuje mi swoją wolę…  
- Wasza Wysokość, chyba nie rozumiem…  
- Rozumiesz doskonale, błaźnie. Chcę, żebyś rozwalił dla mnie Zakon. - zażądał Władca autorytatywnie. Aktor wybuchnął śmiechem.  
- To niemożliwe, panie. Zakon jest wspaniale działającą machiną. Nic nim nie zachwieje.  
- Nic, owszem. Ktoś natomiast…  
- Nie, nie mogę, nie potrafię… Jestem płotką w oceanie intryg, Wasza Wysokość.  
- Płotką? Zakończyłeś konflikt o podział morza, wybawiłeś królową Nizin przed niechcianym małżeństwem, wywalczyłeś niezależność Piasków oraz zaprowadziłeś porządek na Dzikich Ostępach… Złamanie Zakonu będzie koroną twoich dokonań. - przekonywał Władca. Aktor zamachał dramatycznie rękoma.  
- Wypowiedzenie wojny Zakonowi oznacza śmierć. Nawet ty, panie, nie zdołasz zapłacić ceny za moje życie.  
- A gdybyś mógł zmienić jedną, kluczową decyzję ze swojej przeszłości? Jak potoczyłoby się twój los? Ile byś dał, by wciąż oglądać własne odbicie bez wstrętu? - teoretyzował władca. Oczy Aktora rozbłysły i… Zgasły.  
- Próżne rozważania. Nikt nie ma takiej mocy.  
- Błąd.  
- Gdybyś miał taką moc nie potrzebowałbyś mojej pomocy, Wasza Wysokość.  
- Potrzebowałbym, ponieważ data powstania Zakonu pozostaje nieznana. Nie mogę zakończyć czegoś, co nie ma początku. - wyjaśnił król pociągnąwszy mężczyznę za rękę ku drzwiom.  

***

Laima otwarła oczy. Bolała ją głowa, w ustach rządziła nieznośna suchość. Policzek piekł pod nałożoną nań błotną skorupą. Próbując wstać, dziewczyna zrozumiała, że cała jest pokryta twardą gliną, która uczyniła z niej żywy posąg. Jęknęła cicho, spanikowana.  
- Ciii… Pozwól by energia ziemi cię uleczyła. Chcesz pić? Jeśli tak, mrugnij.  
Mrugnęła. Mistrz Zakonu Ziemi podał jej rurkę, przez którą wciągnęła odrobinę wody.  
- Jutro cię z tego wyciągnę. Blizny znikną, trucizna wyparuje, dusza przejdzie regenerację. Śpij. Śpij póki możesz.  

Posłusznie zasnęła niemal natychmiast. Widocznie moc Mistrza Ziemi przewyższała tę, którą posiadł Mistrz Ognia.  

Zbudził ją dotyk cienkiej, zielonej gałązki na skórze. Skorupa zniknęła, a ciasną komnatę okrył szmaragdowy gobelin świeżej roślinności. Cisza pomieszczenia była tak natrętna, że Laima słyszała własny, urywany oddech. Podeszła do obrośniętej pędami bluszczu toaletki, gdzie czekała ją niespodzianka w postaci nieskazitelnie pięknego odbicia.  
Sięgnęła po szczotkę, rozczesując splątane długim spoczynkiem włosy. Dziwiła się pustką, jaka wypełniała jej wnętrze. Nie umiała niczego sobie przypomnieć poza własnym imieniem. Zupełnie, jakby cała przeszłość znikła, rozpoczynając się w momencie obudzenia, pozostawiwszy wyłącznie pojedynczy, zamglony obraz w umyśle dziewczyny. Przedstawiał mężczyznę, ubrudzonego czarnymi płatkami popiołu. Trzymał on na rękach śpiącego chłopczyka. Dziewczyna poczuła nieuzasadniony smutek. Mężczyzna odwrócił się, odchodząc we mgłę. Dziewczyna przywoływała projekcję raz po raz, płacząc coraz obficiej.
- Laimo, szybko, nie mamy za wiele czasu. Przysyła mnie Aktor, potrzebuje cię. - powiedziała chuda, czerwonowłosa kobieta. - Musimy się pospieszyć, zanim Mistrz uświadomi sobie moją zdradę.  
Kobieta, szarpnęła niecierpliwie dziewczynę, która spoglądała nierozumnie zapłakanymi oczyma.  
- Chodź!  
- Kim jest Aktor? - zapytała Laima, kontynuując rozczesywanie włosów.

Milady

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy i erotyczne, użyła 1944 słów i 11617 znaków, zaktualizowała 27 mar 2018. Tagi: #noc #kobieta #niewolnica #aktor

4 komentarze

 
  • Almach99

    Dobry pomysl  z elementami retrospekcji. Tylko, ze ja teraz lekko pogubilem sie co jest rzeczywistoscia, co mialo miejsce w przeszlosci, co jest majakiem walczacej z trucizna Laimy. W dalszym ciagu wiem o Aktorze tak niewiele. No I jaka jest w tym wszystkim rola Laimy? Dziewczyna daje soba manipulowac, nie potrafi walczyc o swoje. Choc z drugiej strony wytrzymuje kazdy cios jaki jej los przyniesie.  Dlaczego jest ona tak wazna w tej historii?

  • Milady

    @Almach99 Masz rację ta część była mocno oniryczna i celowo nieco niejasna.  Myślę, że wiele wyjaśni się później.

  • nefer

    A mnie wydaje się, że wracają dawne wspomnienia, które mają wyjasnić obecne intrygi. Czyżby Aktor od dawna realizował jakiś pokrętny plan zniszczenia Zakonu? Z pewnością nie jest jego admiratorem. Ciekawy, chociaż stonowany opis orgii.

  • Milady

    @nefer Trafne spostrzeżenie.

  • AnonimS

    No proszę. Do tej pory intryga goniła intrygę ale Laima była w centrum i wiedziała zgrubsza co się dzieje. A tu utrata pamięci?    Opis orgii taki że Neron by się nie powstydził. ukłony

  • Milady

    @AnonimS Dziękuję. Trzeba było trochę zamieszać w kotle i przełamać schemat. Cieszę się, że uzyskany efekt nie jest najgorszy  ;)

  • CzarnaKaczuszka

    Co tu się właściwie stało...? O_o Jestem chyba równie zdezorientowana co Laima. Zresztą chyba taki był zamiar Autorki. Czekam z niecierpliwością na kolejną część!

  • Milady

    @CzarnaKaczuszka Zgadza się, taki był zamiar. Wspaniale, że udało mi się osiągnąć dezorientację u tak wnikliwego czytelnika.  :)