Głód cz.10

- Możesz wyszczotkować mi włosy. Mój mąż lubi owijać je wokół nadgarstka, kiedy uprawiamy miłość. - nakazała wyniośle królowa. Laima przygryzła dolną wargę. Ujęła szczotkę, delikatnie rozczesując złote, aksamitne pasma Azelli. Odkąd władczyni poprosiła Aktora, aby pożyczył jej Podręczną, życie dziewczyny zamieniło się w katorgę. - Wczoraj rżnął mnie jak dziwkę. Dał mi tyle rozkoszy, że chyba obudziłam krzykiem cały pałac… Zresztą, widziałaś wszystko. Tak właśnie wygląda idealne małżeństwo. Nieważne ile czasu minie, ogień pożądania wciąż płonie. Nic nie jest w stanie go zgasić. Rozumiesz? NIC.  
Niewolnica przytaknęła milcząco, wpatrzona w lśniące sploty. Sprawnie rozdzielała sklejone końcówki, siłą odpychając myśl o Aktorze, który obecnie był dla niej całkiem obcy. Jeśli wcześniej nie zauważał niewolnicy, to teraz zupełnie oślepł na jej istnienie. Tymczasem, królowa czerpała jakąś przewrotną radość, mogąc poniżyć Podręczną przy każdej okazji. - Jest wspaniałym kochankiem…  
- Miło, że mnie doceniasz, kochana. - rzucił Aktor, całując żonę we wrażliwe miejsce tuż nad obojczykiem. Laima poczuła świeży zapach lasu, emitowany przez jego ciało. Widocznie był na przejażdżce. Zamyślona pociągnęła mocniej pasemko włosów Azelli. Władczyni zamachnęła się otwartą dłonią.  
- Głupia suko! - krzyknęła królowa. Aktor spojrzał na Laimę, trzymającą piekący policzek. Jego oczy, przez chwilę, penetrowały  źrenice dziewczyny. Nie skomentował jednak zajścia, pochłonięty szyją monarchini. Kobieta odsunęła go zirytowana. - Twoja kurwa prawie wyrwała mi włosy.  
- Przecież nic się nie stało.  
- Oczywiście! Wiecznie jej bronisz. - prychnęła Azella.  
- Znowu zaczynasz… - westchnął mężczyzna zrezygnowany. Opuścił garderobę, wyraźnie zmęczony ciągłymi wyrzutami żony. Królowa wykrzywiła twarz w brzydkim grymasie. Laima dokończyła pielęgnację włosów pod wściekłą obserwacją kobiety.  
- Jesteś z siebie dumna? - rzuciła, wstając. Wyprostowana była o głowę wyższa od Podręcznej. - Zadałam pytanie!  
- Nie wiem, pani.  
- Nie wiesz? A co ty wiesz?!
- Nic, pani.  
- Jak ci się udało go tak omotać? Co ty w sobie masz?!  
- Pan kocha tylko panią. - szepnęła pozbawionym emocji głosem Laima. Królowa chwyciła ją mocno za podbródek, zmuszając dziewczynę do patrzenia na nią. Niespodziewanie rzuciła nią o podłogę. Laima zaryła kolanami w posadzkę.  
- Jesteś przeurocza... Uległa i delikatna. Może to w tobie uwielbia… Dziwne… Zawsze wolał silne kobiety… - królowa monologowała chaotycznie. Rozzłoszczona rzuciła w niewolnicę szklanym kielichem. Naczynie rozprysło się tuż obok Laimy, obsypując dziewczynę kryształowym deszczem odłamków. Nie drgnęła, wiedząc, że jakikolwiek ruch dodatkowo rozjuszy Azellę. Władczyni była niczym ranny drapieżnik. Atakowała całą siłą, nie mając nic do stracenia. Nie zawahałaby się zabić dziewczyny, byle tylko usunąć ją ze swojej drogi, w ostatniej, desperackiej próbie przejęcia kontroli. - Wynocha!  
Laima wybiegła pośpiesznie. Dusząc się własnym płaczem przemierzała labirynty zamkowych korytarzy. Chciała uciec. Pierwszy raz, w ciągu swojej osiemnastoletniej egzystencji, zapragnęła porzucić dotychczasowe życie. Mogłaby zbiec. Nikt by jej nie szukał. Była wykształcona i ładna. Znalazłby gdzieś pracę jako wolny człowiek. Założyłaby rodzinę…
-Laima? - szepnął głos, który natychmiastowo wyparł chęć ucieczki poza świadomość dziewczyny.  
- Panie... - zamknęła oczy, aby całą sobą chłonąć jego oddech. Pamiętał jej imię!  
- Nie powinnaś towarzyszyć mojej żonie? - zapytał, obejmując talię dziewczyny.  
- Odesłała mnie, panie.
- Skąd ta krew? - Laima dopiero teraz dostrzegła poranione kolana i łydki. Musiały paść ofiarą szklanych okruchów. Nawet nie poczuła, kiedy przecięły skórę.  
- Pani mnie ukarała.  
- Prosiłem, by tego nie robiła. - mruknął Aktor, a w jego tonie zabrzmiała nieoczekiwana szorstkość. Dłonie, spoczywające na jej talii, stwardniały niczym kamienie. Puścił ją zirytowany. Spojrzała w jego jasną twarz, przeciętą zmarszczką gniewu. Szarość oczu płonęła, zimnym jak lód, ogniem. Pełne, stworzone do pocałunków usta, zacisnął w kreskę ledwo tłumionej furii.  
- Panie, chciałbym coś powiedzieć. - ośmieliła się wtrącić Laima.  
- To nie najlepszy moment.  
- Proszę… - naciskała. Teraz albo nigdy. Nie było innej opcji.
- Słucham. - uległ niechętnie.  
- Tamtej nocy w obozie, gdy uczyniłeś mnie swoją, nie wzięłam ziół. Na razie nic nie wiadomo, ale moje miesięczne krwawienie się spóźnia. - wyrzuciła jednym tchem. Aktor milczał. Zmarszczka na jego czole urosła do rozmiaru krateru. Widziała go takim zaledwie dwa razy wcześniej. Nieodgadniony, zamyślony, zaszokowany...
- Rozumiem... Cóż, chwilowo nie mamy pewności, prawda? - wykrztusił po namyśle.
- Nie, panie. Nie mamy pewności.
- Więc chodź. Muszę rozmówić się z żoną.  - polecił, biorąc dziewczynę za rękę.  
Azella leżała w ogromnej złotej wannie. Wyglądała niby marmurowy posąg. Kark władczyni podpierała krawędź balii. Intensywnie niebieskie oczy wbiła w sufit.  
- Przyszedłeś, bohaterze, bronić honoru swojej kurwy. Jakie to romantyczne…  
- Azello…  
- Poskarżyła się?  
- Zabroniłem ci ją karać.  
Królowa wstała gwałtownie. Nagie ciało skrzyło się jakby pokryto je klejnotami. Odrobina piany osiadła w zagłębieniu piersi kobiety. Takiemu widokowi nie mógłby się oprzeć żaden mężczyzna. Monarchini doskonale wiedziała, jak użyć wdzięków, aby osiągnąć zamierzone cele. Niewolnicy pozostało jedynie milczeć i podziwiać jej dyplomatyczny kunszt. Tak, Azella z pewnością była kobietą, która skłoniła Aktora do ożenku.  
- Przeproszę twoją małą. - powiedziała ugodowo, posyłając mężowi lekko łobuzerski uśmiech. Wolno zbliżyła namiętne, rozchylone usta ku wargom Laimy. Pocałunek trwał wieczność, podczas której język królowej badał podniebienie niewolnicy. Azella nacisnęła dłońmi ramiona dziewczyny, zniżając ją na wysokość swojego mokrego krocza. - Widzisz, już się pogodziłyśmy.
Oświadczyła, zręcznym szarpnięciem za włosy zmuszając Laimę do sprawienia jej przyjemności. Minęła dłuższa chwila zanim dziewczyna odnalazła właściwy rytm i punkt. Czuła się upokorzona boleśniej niż gdyby kazano ją ponownie wychłostać.  
- Jesteś najbardziej niemożliwą kobietą, jaką znam. - mruknął Aktor, wyraźnie podniecony zaistniałą sytuacją.  
- Dlatego mnie poślubiłeś… Będziesz tak stał, czy się dołączysz?  
Mężczyzna nie zastanawiał się długo. Zachłannie całując Azellę, sięgnął ręką ku Laimie. Nakierował niewolnicę na sztywniejącego członka. Objęła go posłusznie wargami, ssąc główkę z odpowiednim zaangażowaniem. Powinna była uciec. Nie potrafiła dłużej być niemym świadkiem miłości. Pragnęła być jej adresatem. Popełniła najgorszą zbrodnię, jakiej może dopuścić się Podręczna. Pozwoliła sobie marzyć. Aktor odsunął dziewczynę jakby stanowiła zbędny przedmiot. Przy królowej była nikim, jedynie kolejnym ciałem noszącym wspomnienie jego dotyku. Zasłuchana w melodię namiętności, przepełnioną wzdychaniem i jękami, miała wrażenie, iż jakaś ważna część jej jestestwa umiera. Targana desperacją wybiegła z pomieszczenia. Przepychała się pomiędzy kolejnymi porcelanowymi figurami, na oślep, szukając wyjścia.

8 034 czyt.
92%256
Milady

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy i erotyczne, użyła 1323 słów i 7683 znaków. Tagi: #noc #kobieta #niewolnica #królowa #krew #aktor

6 komentarzy

 
  • AnonimS

    AnonimS · 3 gru 2017 · 201440698

    Dodam bo to mi umknęło. Bardzo interesująca i podniecająca ostatnia scena erotyczna. Fajnie jest uczestniczyć w takich zabawach.  

  • AnonimS

    AnonimS · 3 gru 2017 · 201440698

    Bardzo ciekawy odcinek . Podobnie jak Nefer wybrałbym królową ale tylko po to żeby ją utemperować. Bo co to za królowa która rywalizuje z niewolnicą? I wykorzystując swoją pozycję poniża ją i dręczy? I to za co ? Za to że sumiennie wypełnia swoje obowiązki wobec jej męża a swojego Pana? Ciekawe jak ją będzie traktować gdy się okaże że jest w ciąży, czy da jej przeżyć czy pozbędzie się ciężarnej niewolnicy. Co do Aktora ... Wg mnie on już wybrał. Oczywiście królową. Inaczej nie dałby jej do służby podręcznej. Sama podręczna....... w fantazjach marzenie wielu mężczyzn. Ale z praktyki wiem że taka totalna uległość bywa nużąca . Więc jaki ideał kobiety moim zdaniem? W miarę samodzielna , trochę niezależna , potrafiąca przejmować na jakiś czas inicjatywę i pozytywnie zaskakiwać. Ale znająca swoje miejsce w szeregu mocium panie ????

  • cynthia22

    cynthia22 · 3 gru 2017

    Powinien wybrać Podręczną... ale ja też mogę być nieobiektywna, lubię silnych mężczyzn kochających delikatne i niewinne kobiety . Jak zwykle świetne, moje gratulacje.

  • nefer

    nefer · 2 gru 2017

    Ach, kobiety i ich wzajemne rozgrywki... Okrutne gesty, slowa które ranią głębiej niż bicz... Swietnie oddajesz te emocje. Czytam z wielkim zainteresowaniem. Aktor chyba do końca nie pojmuje uczuć Azelli. Rozumiem jeszcze, że mógł przybyć na dwór żony z zakochana w sobie niewolnica, bo przywykl, ze w tym świecie wszyscy traktują niewolnych jak przedmioty użytkowe. Ale gdy już Azella okazala, ze widzi w Laimie rywalke, to powinien dostrzec, ze kazda próba interwencji z jego strony pogorszy tylko sytuacje. Z drugiej strony, ktos wreszcie dostrzegł w Laimie czlowieka i osobę, kobietę, a nie jak zwykle dotad niewolnice i przedmiot. Tylko czy biedna dziewczyna moze się z tego cieszyc? Postać Azelli wnosi ozywienie, już o tym wspomnialem i teraz powtórzę. Na miejscu Aktora... Wybralbym chyba Królowa. Ale lubię Królowe więc mogę być niebiektywny. Pozdrawiam i pisz dalej.

  • Somebody

    Somebody · 2 gru 2017

    To się porobiło. Z tej królowej bardzo cwana osóbka. No cóż, pozostaje mi tylko trzymać kciuki za dalsze losy bohaterów i czekać na kolejną część.  

  • eli19

    eli19 · 2 gru 2017

    Podoba mi się ta opowieść, jest jak wejście do bajki...dla dorosłych, czytając zapominasz że miałaś tylko zerknąć