Głód cz.11

Głód cz.11Nie wiedziała, ile czasu tkwiła poza zamkiem. Stała przy linii mgły, zwrócona przodem ku wolności. Wciąż jednak nie mogła zdobyć się na ten jeden, decydujący krok. Chciała uciec, ale coś ją powstrzymywało, obciążając stopy niewolnicy jakby potężnymi głazami. Wpatrywała się w nieprzenikniony horyzont, gdzie migotały jasne ogniki. Przez chwilę była skłonna sądzić, sądzić, że uległa iluzji, lecz wrażenie nie znikało. Światła przybliżały  się coraz bardziej wraz z dźwiękiem końskich kopyt. Spomiędzy eterycznych palców mgły, wyjechała grupka odzianych w zakurzone płaszcze jeźdźców. Laima pośpiesznie skryła się za wilgotnym od rosy pniem drzewa. Przybysze zdjęli kaptury zasiadając z koni. Było ich pięciu - czterech mężczyzn i kobieta. Krwiście czerwone włosy tworzyły wokół jej głowy płonącą aureolę. Mężczyzn charakteryzowały ogolone, pokryte tatuażami, czaszki. Dziewczyna przywarła płasko do mchu. Doskonale wiedziała, kim są. Wojownicy Zakonu Ognia oraz Kapłanka. Służyli Czarnemu Królowi, ojcu jej pana. Czerwonowłosa obróciła się w kierunku kryjówki Laimy, zaalarmowana trzaskiem gałązki. Mętne spojrzenie złotych oczu przeszukiwało, okryte pajęczyną mgły, zarośla. Niewolnica wstrzymała oddech przerażona. Kapłanka wzruszyła ramionami, dając znak wojownikom, by ruszać dalej. Szli pewnym krokiem, nie ukrywając swojej obecności. Swobodnie przekroczyli bramę zamku. Laima ostrożnie podążyła za nimi. Wsunęła się do budynku drzwiami dla służby. Zdziwiła ją pustka pałacu. Widziany wcześniej personel wyparował. Powietrze niemal drżało oczekiwaniem nawałnicy, którą zwiastowali jeźdźcy. Wtem rozbrzmiał pojedynczy wrzask bólu, który rozerwał ciszę na strzępy. Laima błyskawicznie przemierzyła wir korytarzy, stając w wejściu, niedawno opuszczonej, sypialni. Aktor klęczał nagi pośrodku pomieszczenia. Twarz wykrzywiał mu grymas wściekłości. U jego stóp wykrwawiał się konający Wojownik. Trzech pozostałych otoczyło go kręgiem. Kapłanka wzbudziła moc, dzięki czemu trzymała przed sobą świetlistą kulę energii. Szepnęła jakieś słowo i jej oczy zapłonęły. Kula przeszyła Aktora niby strzała. Mężczyzna zawył zraniony. Kapłanka uformowała kolejny pocisk. Tym razem, nie zdołała przebić nim mężczyzny, gdyż chwycił on energię rozpostartą dłonią. Wojownicy zamarli sparaliżowani strachem. Aktor odrzucił kulę, uśmiercając drugiego zakonnika, zanim ten odmówił ochronną formułkę.  
- Twój opór jest bezzasadny. - stwierdziła czerwonowłosa. Kiepsko ukrywała niepokój, spowodowany utratą połowy eskorty.  
- Nigdzie mnie nie zabierzcie. - odparł sucho Aktor. Spod paznokci wypełzł mu smolisty opar.
- Chyba nie uważałeś na moich lekcjach. - prychnęła kobieta lekceważąco, widząc jego poczynania.
- Nigdy nie potrzebowałem  uważać. Nie uczyła pani pożytecznych rzeczy. - rzucił spokojnie właściciel Laimy, przemieniając opar w włócznię o podwójnym grocie. - Energia stosowana polega na czerpaniu mocy z otoczenia. Tego pani uczyła. Zapomniała pani dodać, że podczas pobierania powstaje antyenergia.  
- Bezużyteczna.  
- Mam odmienne zdanie. - groty odłączyły się od włóczni, dziurawiąc piersi  wojowników.  
- To niemożliwe… - kapłanka wyraźnie niedowierzała. Zaczerpnęła moc.  
- Ja bym tego nie robił. Im więcej energii pani gromadzi, tym więcej antyenergii zostaje dla mnie. Tak zwany pat. Proszę odpuścić.  
- Powinnam była pozwolić ci utonąć w dzieciństwie. - warknęła nauczycielka, gasząc kulę.
- Powinna pani. - potwierdził Aktor.
- Twój ojciec cię znajdzie i zatłucze. Jeśli nie teraz, to wkrótce. - zagroziła kapłanka, odchodząc.  
- Będę gotów.  
Laima usunęła się, robiąc kobiecie przejście. Czerwonowłosa chwyciła ją kościstymi palcami. Dotyk wyzwolił w niewolnicy przedziwny stan letargu. Czuła jakby straciła kilka sekund życia.  
- Dlaczego? - Aktor zapytał żonę. Azella podniosła zagniewane spojrzenie.  
- Jeszcze pytasz?  
- Próbuję zrozumieć.  
- Zrozumieć! Przyjechałeś z NIĄ! - królowa wskazała Laimę smukłym palcem. - Co więcej chcesz rozumieć?! Obiecałeś mi wieczność, po czym przepadłeś na dziesięć lat! Wróciłeś z tą lalką, której uwielbienie karmi twoje ego!  
- Ona jest niewolnicą! Nie dbam o nią. Pobiłem ją, tak jak chciałaś. Oddałem ci ją, tak jak chciałaś. Dowiodłem wystarczająco swojej lojalności! - wybuchnął Aktor.  
- Robiłeś to wszystko, bo potrzebowałeś schronienia! Kryjówki przed gniewem ojca… Pieprzyłeś się ze mną, aby mnie omamić… Tylko, że ja już nie jestem tą słabą, zakochaną małolatą! Dałeś mi Podręczną, ale nie pozwoliłeś jej krzywdzić… Równie dobrze mógłbyś dać dziecku zabawkę, zabraniając zabawy!  Nigdy o mnie nie dbałeś! Wykorzystywałeś moją naiwność, moje pragnienie miłości… A ONA?! Widzę jak na nią patrzysz! Jest niczym lustro, w którym się podziwiasz, podczas gdy ja stanowię krzywe zwierciadło! To u niej kochasz! Widzi cię takim, jakim chcesz siebie oglądać!  
- Przestań! Zawsze byłaś ważna…
- Tak, strategicznie istotna. - zadrwiła.  
- Az…  
- Nic nie mów! Rzygam twoim fałszem! - wrzasnęła, uniósłszy rękę do uderzenia. Aktor przytrzymał jej dłoń. Szamotała się, by ostatecznie zawisnąć bezwładnie w jego uścisku.  
- Zarzucasz mi brak uczuć, jednak to ty wezwałaś Zakon! Nasłałaś na mnie morderców i śmiesz twierdzić, że TOBIE zależy? - zarzucił zimno.  
- Kocham cię. Bardziej niż ty kiedykolwiek będziesz mógł pojąć. Chciałam cię jedynie zatrzymać… Gdybyś kochał mnie, jak ja ciebie, nigdy bym cię nie wydała… - monarchini wtuliła głowę w jego ramię, bliska płaczu. - Nie dałeś mi wyboru. Przyszedłeś tu z nią… Z jej piękną twarzą… Z jej słodkim uśmiechem… Z jej podziwem, oddaniem, fascynacją… Z tym wszystkim, czego ja nie potrafiłam ci dać!  
-Zawsze byłaś chorobliwie zazdrosna, lecz dzisiaj przebiłaś samą siebie! Zazdrościć niewolnicy! Ja nie mam pretensji o tych wszystkich mężczyzn, którzy umilali ci dziesięć lat samotności.  
- Wolałabym, żebyś miał… - westchnęła
cicho królowa. - Chociaż nie było żadnych innych mężczyzn…  
- I mnie nazywasz kłamcą. - skwitował, ironicznie unosząc brwi.  
- Chciałam cię odzyskać… - wtrąciła Azella, powtarzając te trzy słowa niby zaklęcie.  
- Poprzez tortury zakonu? Świetny plan!  
Spoglądali po sobie pełni gniewu. Zamilkli, obserwując się niczym wojownicy przed pojedynkiem.  
-Nie pozwolę ci odejść. Nie kolejny raz. - rozpoczęła bitwę królowa.  
- Więc mamy problem, bo ja nie pozwolę ci mnie zatrzymać. - Aktor twardo obstawał przy swoim. - Zdradziłaś moje zaufanie.  
- Tobie nie wypada mówić  o zaufaniu! - wykrzyknęła Azella z furią.
- Próbowałaś mnie zabić! - mężczyzna tracił kontrolę nad sytuacją. Nagle, bez żadnego racjonalnego powodu, przywarli do siebie jak nienasyceni kochankowie. Ich pocałunki były chaotyczne i łapczywe, a ruchy gwałtowne, prawie brutalne.  
- Nie mogę… - zaprotestował Aktor, kiedy królowa objęła kształtnymi udami jego biodra.
- Dlaczego? Jest nam dobrze razem… - dłonie władczyni zaczęły powolny taniec po jego torsie.  
- Przestań… - odsunął ją od siebie, wstając.  
- Żadna inna kobieta cię nie zadowoli. Wiesz o tym! - wyrzuciła monarchini, zmieniając twarz w ohydną maskę irytacji.  
- Przynajmniej, żadna mnie nie rozczaruje. - odparł, zbierając porozrzucane ubrania. Nakładał je z ponurym zacięciem. Azella śledziła go czujnie spod przymrużonych powiek.  
- Pożałujesz. Nie wiem, kiedy ani w jaki sposób, ale pewnego dnia zniszczę ciebie i wszystko, co zbudujesz. - wycedziła władczyni niepokojąco stabilnym tonem. Aktor nie przejął się groźbami żony.  
- Żegnaj, ukochana. - zakpił, obdarzając Azellę lekkim pocałunkiem w kącik ust. Kobieta wymusiła dłuższą pieszczotę, rozgryzając wargę męża do krwi. Roześmiał się jedynie, skinąwszy niedbale na Laimę. Dziewczyna podążyła za nim posłusznie. Czasem nienawidziła swojej nieznośnej uległości. Chorego, graniczącego z obsesją, uczucia, które kazało jej iść za nim choćby pod topór kata. Czy jednak miała inny wybór? Rzuciła spojrzenie wstecz. Królowa siedziała pośrodku komnaty pełnej trupów. Jej twarz wciąż była zaskoczona niby u wytrawnego gracza, który poniósł sromotną porażkę. Szła obok Aktora przez ciemny las. Milczał, pogrążony w rozmyślaniach. Pokonawszy granicę mgły, wrócili do świata Hanzy. - Laimo…  
- Tak, panie?  
- Tam, dokąd idę… Możesz odejść. - oznajmił niepewnie. Czuła strach pomiędzy każdą wypowiedzianą przez niego sylabą.
- Słucham?  
- Uwalniam cię. W najbliższym urzędzie dopełnimy formalności. Potem odejdziesz jako wolna kobieta.
- Panie, błagam, nie… - uklękła przed nim, pochylając głowę. Dotknął delikatnie jej włosów.  
- Wstań, proszę. Ja… Jestem pusty, a niedługo także martwy. Nie ma sensu, abym ciągnął cię dalej.  
- Pójdę za tobą, panie. - powiedziała nieugięcie.  
- Nie będę się kłócił. Kiedyś był tam miły zajazd. - wskazał niewielki pagórek. Karczma stała nadal. Prosperowała całkiem nieźle, zważywszy, iż obok działała podobna placówka. Ta sama, w której pracowała Margetta. Laima odsunęła niechciane wspomnienia. Aktor podał dziewczynie kielich wina. - Napij się ze mną.  
Upiła łyk. Mocny smak owoców i przypraw natychmiast rozgorzał jej żyły.  
- Dokąd pójdziesz, panie? - zapytała.  
- Mam dość ograniczone możliwości. Ojciec mnie ściga, żona nienawidzi, przyjaciele opuszczają… Czas, żebym odwiedził matkę. O ile,  zdołam do niej dotrzeć.  
Laima poczuła zawroty głowy. Postać mężczyzny nikła rozmazana. Świadomość pokrywała się grubą warstwą senności, utrudniając formułowanie myśli.  
- Co… było… w winie? - wydusiła.  
- Coś, co cię tutaj zatrzyma. Załatwię papiery rano. Śpij dobrze. Jutro będziesz wolna. - Aktor podniósł ją i ułożył na łóżku. Opierała się jeszcze parę minut zanim zapadła w głęboki sen.

Milady

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy i erotyczne, użyła 1795 słów i 10275 znaków. Tagi: #noc #kobieta #niewolnica #aktor

8 komentarzy

 
  • Robert72

    Bardzo fajne , trochę nie tak że Laime samom . Może boi się już o potomka ?

  • Milady

    @Robert72 Ano możliwe:) Chociaż kto go tam wie  :D

  • Somebody

    Scena rozstania z Azellą - piękna. Nie trawiłam jej. Niestety, mam wrażenie że jeszcze nie raz wróci w tej opowieści. Dołączam do CzarnejKaczuszki - nie powinien zostawić Laimy samej. Poza tym, również chciałabym wiedzieć skąd Aktor ma takie zdolności. Rozumiem, że trochę magii liznął w Zakonie Ognia, gdzie trafił, dzięki Kapłance, która go ocaliła przed utopieniem...? Tylko, gdzie była matka? I dlaczego dopiero teraz sb o niej przypomniał?  :kiss:

  • Milady

    @Somebody Azella na pewno jeszcze powróci. Odpowiedzi na twoje pytania, przyniosą kolejne części.  ;)

  • anonimS

    Rola podręcznej faktycznie nie jest do końca zdefiniowana ale Autorka pewnie niedługo nam to wyjaśni.. Skąd się bierze moc Aktora? jedna z moich hipotez jest taka że to coś co zmusza Aktora do wysysania życia z kobiet dzieli się z nim swoją mocą i znajomością magii... Milady naprawdę wierzę w to że totalna uległość jest nużąca dla właściciela niewolnika..

  • Milady

    @anonimS Ciekawa hipoteza. Nie zaprzeczę, że uległość bywa nudna. Jednak niewolnica raczej nie ma prawa się stawiać.

  • CzarnaKaczuszka

    Im więcej czasu mija, odkąd przeczytałam ten odcinek, tym bardziej martwię się o Laimę. Aktor zostawi ją w karczmie, samą, nieprzytomną, tak blisko granicy ziem Azelli, która ma dużą władzę i płonie żądzą zemsty na niewolnicy za sam fakt, że biedaczka śmie istnieć. Jasne, robi to, żeby ją chronić przed swoim prawdopodobnie złym losem, ale zmęczenie ostatnimi wydarzeniami chyba przyćmiewa mu nieco umysł. Zresztą, dokąd ona biedna pójdzie, jeśli była niewolnicą niemal odkąd pamięta? Nie miała czasu nauczyć się decydować sama o sobie.

  • Milady

    @CzarnaKaczuszka To trafne spostrzeżenia. No cóż, miejmy nadzieję, że sytuacja rozwiąże się korzystnie dla Laimy  :)

  • WereWolfMax

    Bardzo dobrze napisane, postacie przestają być "płaskie" jakie w pierwszych częściach się wydawały. Także nie są przewidywalne, czego się obawiałem czytają wcześniejsze części. Gratuluję.

  • Milady

    @WereWolfMax Dziękuję. Bardzo się cieszę. Sądzę, że każda kolejna część będzie umożliwiała dalsze pogłębianie postaci.  ;)

  • anonimS

    pewnie bym skomentował ale mój ostatni komentarz i uzupełnienie do niego nie doczekały się odpowiedzi ......

  • Milady

    @anonimS Wybacz, nie zawsze mam czas, żeby odpowiadać na każdy komentarz. A pisanie suchego 'dziękuję', 'masz rację' i  'zobaczymy', nie ma większego sensu. Planowałam, ale jakoś wyleciało mi to z głowy. Jednakże pamiętam, że przeczytałam twój komentarz bardzo wnikliwie. Chciałeś 'utemperować' królową:) Uległość Laimy uznałeś za 'do znudzenia', ale jak widzisz, dziewczyna się wprawia w życie.

  • CzarnaKaczuszka

    Śledzę z zainteresowaniem od pewnego czasu, a teraz z przyjemnością zauważam, że odcinki powoli stają się coraz dłuższe :) Jeszcze trochę, a zaczną wystarczać objętościowo na umilacz porannej kawy. Podoba mi się postać Aktora, na pierwszy rzut oka zła, ale jak się okazuje, zdolna do porywów szlachetności. Laima do tej pory była bardzo bierna, ale czuję, że nadchodzi jej pierwszy bunt. Azella niezmiernie mnie irytowała, jak każda zazdrosna, rozhisteryzowana baba i cieszę się, że znika z horyzontu. Przyznaję, że nie do końca pojmuję funkcjonowanie tego świata - w jednej ze scen (dialog z Gredem w drugim odcinku) odniosłam wrażenie, że Podręczna to ktoś, kto nie może nawet na chwilę zostawić samego swojego Pana, że każdy szlachcic cały czas musi mieć Podręcznego niewolnika. Później jednak Laima chodziła po wodę do studni i dała się na całe dnie rozdzielić z Aktorem w zamku Orlego Króla, a teraz okazuje się, że Aktor może nawet wcale nie mieć Podręcznej. Nie rozumiem też, skąd pochodzi nadzwyczajna moc Aktora i kto jeszcze w tym świecie może władać jakąś magią. Ale te niejasności nie przeszkadzają mi bynajmniej w cieszeniu się lekturą, wręcz zaostrzają ciekawość i apetyt na kolejne części. Pozdrawiam!

  • Milady

    @CzarnaKaczuszka Niezmiernie mi miło i mam nadzieję, że kawa smakowała:) Natomiast,co do pewnych niedomówień, to historia wciąż się rozwija, więc wiele spraw wyjaśni się w kolejnych częściach.

  • nefer

    Trafnie i gorąco oddane emocje. Postepowanie obydwu stron, urażonej w swojej dumie żony, królowej i kochanki w jednej osobie, Aktora dotkniętego do żywego "zdradą" Azaelli oraz zakochanej w nim Laimii wydaje się jak najbardziej prawdopodobne. I Aktor chce ja uwolnić... Czyżby jakiś odruch szlachetności? Tak, powinien to zrobić, nawet przy sprzciwie niewolnicy. Ciekawe, jak stworzysz matke Aktora. Zwróciłbym tylko uwage na pewne zbyt współczesne kolokwializmy, zwłaszcza w dialogu Azelli i Aktora. Tak nie do końca pasują do tej sceny i tego świata.

  • Milady

    @nefer W każdym podobno jest odrobina dobra ;)  Matka z pewnością będzie niezwykłą osóbką.